Analizy i komentarze

Wybuchowy to był rok, szczególnie dla Nord Streamu 2 [KOMENTARZ]

Fot. Szwedzka straż przybrzeżna

Niezmiennie losy Nord Stream 2 dostarczają gotowy scenariusz na thriller – z każdym rokiem lepszy niż w poprzednim. W mijającym mieliśmy sceny, których nie powstydziłby się film z serii o Jamesie Bondzie.

Kylian Mbappe zaliczył hat-trick w niedawnym finale Mistrzostw Świata w piłce nożnej a autor tego tekstu podobnej sztuki dokonał pisząc trzeci już raz podsumowanie roku z perspektywy Nord Streamu 2. W gruncie rzeczy losy tej rury, a właściwie rur, bardziej chyba niż kiedykolwiek splotły się z pierwszą, jeszcze niedawno działającą. Ale zacznijmy od początku, tradycyjnie przyglądając się każdemu kolejnemu miesiącowi.

Czytaj też

Jednak większą niż poprzednio rolę odegra w tej opowieści starszy brat Nord Streamu 2, czyli Nord Stream 1, bo to nim Kreml rozgrywał w mijającym roku wojnę ekonomiczną z Europą polegającą na stopniowym zmniejszaniu dostaw gazu, pompowaniu jego cen a w efekcie i cen energii. 

Czytaj też

STYCZEŃ

„Die Welt" słusznie zauważa , że „Niemcy zmuszają całą Europę do zawarcia paktu z Rosją" blokując uznanie energii jądrowej za zieloną energię i promując rosyjski gaz. Od jesieni rosyjskie wojska gromadzą się przy granicach z Ukrainą, więc reaguje amerykański senat głosując nad sankcjami na Nord Stream 2. Prezydent Biden, który zniósł część sankcji w lato, wciąż jest sceptyczny wobec uderzenia w gazociąg.

Szef niemieckiego RWE chyba sam próbuje upewnić siebie w przekonaniu, że Rosja nie zmniejszy dostaw gazu mówiąc : „My potrzebujemy rosyjskiego gazu, a Moskwa naszych pieniędzy". Pewnie w myślach dodał na koniec: „Prawda?".

Bloomberg donosi pod koniec stycznia, że „ niemiecki rząd nalegał , by sankcje w przypadku inwazji na Ukrainę nie dotyczyły rosyjskiego sektora energetycznego". Berlin na miesiąc przed inwazją gotów był spokojnie obserwować rzeź na Ukrainie jednocześnie blokując sankcje na kluczowy dla Rosji przemysł.

Niemiecka BNetzA odkłada certyfikację Nord Streamu 2 co najmniej do czerwca . Przypomnijmy – 2021 r. był bardzo udany dla gazociągu, Waszyngton przestał go blokować, budowę zakończono i wydawało się, że certyfikacja to formalność.

LUTY

Władimir Putin twierdzi, że Nord Stream 2... wzmocni bezpieczeństwo energetyczne Europy i namawia do jego certyfikacji i uruchomienia zaledwie kilka dni przed inwazją na Ukrainę. Niemcy jednak przytomnieją – 22 lutego wstrzymują całkowicie proces certyfikacji w odpowiedzi na działania na Ukrainie. Dzień wcześniej Rosja „anektowała" obwód doniecki i ługański, o które walka toczy się od 2014 r. Stany Zjednoczone kolejnego dnia zapewniają, że będą blokować projekt na wszelkie sposoby.

24 lutego Rosja napada zbrojnie na Ukrainę. Towarzystwo ubezpieczeniowe Munich Re wypowiada umowę z Nord Stream 2 AG. Brak ubezpieczyciela uniemożliwia uruchomienie gazociągu nawet gdyby zakończono proces certyfikacji.

Departament stanu ogłasza nowe amerykańskie sankcje , które wchodzą w życie 2 marca. Przewidują zakaz wszelkich transakcji ze spółką Nord Stream 2 AG. Przebywający z wizytą w Berlinie premier Mateusz Morawiecki apeluje , by zamknąć również Nord Stream 1.  

MARZEC

W efekcie zarejestrowany w Szwajcarii Nord Stream 2 AG ogłosił, że składa wniosek o upadłość. Zwalnia też 140 pracowników . Kolejne ciosy nadchodzą stopniowo – udziałowiec w projekcie, Shell , ogłosił wycofanie się z niego. Dotyczy to wszystkich wspólnych przedsięwzięć z Gazpromem, również Sachalin-II.

Niektórzy w Niemczech pozostają konsekwentni – burmistrz Lubmina, miejscowości, przy której brzegu wychodzą oba Nord Streamy zapowiedział, że nie przyjmie uchodźców wojennych z Ukrainy. Decyzję uzasadnił... „zagrożeniem dla infrastruktury krytycznej", czyli najprawdopodobniej rosyjskich rur.

Wszyscy w panice porzucają Gazprom jak trędowatego – 17 marca E.ON ogłasza, że nie będzie kupować niebieskiego paliwa od Rosjan. Agresywny w mediach społecznościowych Dmitrij Miedwiediew twierdzi, że „ konflikty przychodzą i odchodzą , ale pieniądze i gospodarka pozostają" i liczy na powrót dobusiness as usual, pomimo zbrodni Rosji na Ukrainie. No to się przeliczy.

Architekt główna uzależnienia Europy od rosyjskiego gazu, Angela Merkel, na razie nie wypowiedziała się publicznie, ale zrobił to jej doradca , racząc stwierdzić, że „jeśli zatrzymamy przesył rosyjskiego gazu, dobrobyt będzie zagrożony". Wiadomo – niemiecki dobrobyt to priorytetowa rzecz dla świata.

KWIECIEŃ

UE wzięła się z miękkie podbrzusze swojej energetyki, którego użył Putin, aby wywołać kryzys gazowy jesienią 2021 r. czyli magazyny gazu. Obligatoryjny poziom 80 proc. napełnienia w całej wspólnocie przed sezonem grzewczym – taki cel uzgodniono rozporządzeniem.

Pod koniec kwietnia bodaj po raz pierwszy z ust niemieckiego polityka padły słowa, które powtarzało w kolejnych miesiącach wielu zachodnich polityków, obecnych i byłych. Europa Wschodnia miała rację ws. Nord Stream 2" – powiedział były wicekanclerz Sigmar Gabriel z SPD.  

W mediach zaczynają pojawiać się doniesienia o brudnych interesach rząd Maklemburgii Pomorza Przedniego ze spółką Nord Stream 2 AG poprzez jedną z fundacji .

MAJ

Afera nabiera rozpędu – fundacja „klimatyczna" powołana przez ten land miała pomóc NS2 AG w obejściu sankcji. „Die Welt" na początku maja, że zaginęły ważne dokumenty . W połowie maja czerwoną pigułkę połknął wicekanclerz Robert Habeck i przyznał, że „ Rosja używa gazu jako broni ".

CZERWIEC

Przepływ przez Nord Stream 1 wynosi ok. 40 proc. przepustowości w związku z pracami konserwacyjnymi, wspomniany Habeck wprost oskarża Rosję o motywację polityczną .

Greenpeace tym razem właściwie zidentyfikował wroga – wraz z grupą nurków udał się w pobliże Nord Stream 1 i manifestował pod wodą z hasłami "Nie dla gazu", "Stop gas, stop war!" i "Gas embargo now".

15 czerwca Rosja wstrzymała dostawy gazu do Francji, której import z tego kierunku wynosił 17 proc. Rosjanie zasłaniali się kłopotami technicznymi . Do opinii publicznej zaczyna docierać sprawa turbiny Nord Streamu 1, która jest w remoncie w Montrealu w Kanadzie . Ottawa negocjuje z Berlinem zwrot turbiny, która lege artis nie może wrócić do Europy ze względu na kanadyjskie sankcje na Rosję.

Również w czerwcu zaczyna się „powrót do węgla", czyli uruchamianie rezerwowych mocy węglowych w obliczu zmniejszenia przesyłu gazu przez Nord Stream 1. Zaczyna Austria . Mimo wszystko, niemieckie elity liczą na uruchomienie Nord Streamu 2 po wojnie – przynajmniej tak wynika ze słów berlińskiego analityka ds. energii. Z drugiej strony pod koniec miesiąca „Der Spiegel" podał, że Berlin rozważa nacjonalizację NS2 .

LIPIEC

Podczas burzliwej debaty w Bundestagu kanclerz Scholz nazwał AfD „partią rosyjską" za to, że zażądała uruchomienia Nord Streamu 2. Szkoda, że jeszcze kilka miesięcy wcześniej sam był gorącym zwolennikiem tego gazociągu, tak jak cały niemiecki mainstream polityczny.

Kilka dni po debacie Rosjanie zakręcili kurek na Nord Streamie 1 w związku z planowanymi pracami konserwacyjnymi. Prace trwały od 11 do 21 lipca . Jedna z turbin NS1 znalazła się w Kanadzie w naprawie. Do akcji wkroczyła Ukraina apelując, żeby Kanada nie zwracała turbiny. Kilka dni później mający siedzibę w Kanadzie Światowy Kongres Ukraińców zaskarżył decyzję o zwrocie turbiny oskarżając rząd o łamanie sankcji wobec Rosji.

Okazało się jednak, że... Gazprom wcale się nie palił do przyjęcia turbiny z powrotem. „Gazprom nie posiada żadnych dokumentów, które by pozwalały Siemensowi ściągnąć turbinę gazową z Portovaya CS w Kanadzie, gdzie jest obecnie w naprawie. W tych okolicznościach, niemożliwym staje się osiągnięcie porozumienia w sprawie bezpiecznego procedowania operacji w Portovaya CS, obiektu o strategicznym znaczeniu dla gazociągu Nord Stream" – głosił komunikat spółki, która najwyraźniej zasłaniała się... brakiem dokumentacji. Od tego momentu stało się jasne, że rosyjski gigant niespecjalnie pali się do ponownego uruchomienia bałtyckiego gazociągu i raczej w planach ma postępujący spadek przesyłu. W istocie niebawem do europejskich spółek trafiło pismo o niemożności dalszych dostaw z uwagi na force majeure .

Niemcy zdali sobie sprawę, że stabilne i bezpieczne dostawy rosyjskiego gazu to przeszłość i zaczęli na wielką skalę planować inwestycje w terminale LNG , których nie mieli pomimo dostępu do morza. Jednak zanim terminale zostaną przyłączone i nasi zachodni sąsiedzi będą mogli przyjmować skroplony gaz, muszą... powrócić do węgla .

Rosja wznowiła dostawy przez NS1 w planowanym terminie 21 lipca , ale wciąż wykorzystując tylko 40 proc. zdolności, wspomniana turbina wciąż przebywała na emigracji . Niemiecka opinia publiczna obudziła sięz głębokiego snu, zdając sobie sprawę z tego, że wieloletnie uzależnianie energetyczne od Rosji sprawiło, że „nasz kraj jest w rękach despoty Putina".   Tymczasem cena gazu w hubie TTF 26 lipca po raz pierwszy w historii przebiła 200 euro za MWh wzrastając o 20 proc. w jeden dzień po tym jak Gazprom ogłosił, że wstrzymuje prace drugiej turbiny na NS1 a magistrala będzie działać na 20 proc. swojej przepustowości . Wzmogły się słowne przepychanki między Gazpromem a Siemensem, ale wedle wcześniejszych oświadczeń tym pierwszym wcale nie zależało na powrocie turbiny.

SIERPIEŃ

Jednocześnie Rosjanie przekonywali, że otwarcie Nord Streamu 2 rozwiąże wszystkie gazowe problemy Europy. Kanclerz Scholz wyczuł spisek i szantaż oskarżając Rosjan o blokowanie powrotu turbiny NS1 . Niewzruszony inwazją Rosji na Ukrainę, ludobójstwem w Buczy i wielu innych miastach Gerhardt Schröder rezonuje narrację Kremla i grzmi, że trzeba jak najszybciej uruchomić Nord Stream 2, bo Niemcom grożą niedobory .

Gazprom w połowie sierpnia informuje, że jego eksport od 1 stycznia spadł o 36,2 proc. rdr . Nie oznaczało to jednak spadku dochodów . W tym samym czasie na jaw wychodzą skandaliczne informacje nt. Fundacji Ochrony Klimatu i Środowiska MV, która otrzymała od Gazpromu w 2021 r. 87 mln euro. Nie za darmo – miała ona... dokończyć budowę Nord Stream 2 po stronie niemieckiej żeby obejść amerykańskie sankcje na gazociąg. Afera tym większa, że zamieszana w nią była premier Magdeburgii-Pomorza Przedniego Manuela Schwesig.

Rosjanie ogłosili, że 31 sierpnia zamkną na 3 dni NS1 – przerwa była planowana, ale na rynek padł lęk, jak się później okazało uzasadniony, że potrwa dłużej. Ceny gazu w hubie TTF podskoczyły o 30 proc. jednego dnia do kolejnego rekordu 280 euro za MWh . Jak powiedzieli – tak zrobili. Ostatniego dnia sierpnia NS1 przestał przesyłać niebieskie paliwo.

WRZESIEŃ

I już po chwili, 2 września, okazało się, że przerwa potrwa dłużej przez... wyciek oleju z jednej ze stacji pompujących. Siemens później poddał w wątpliwość fakt , że takie wydarzenie może powstrzymać tłoczenie gazu. Mniejszy koalicjant w niemieckim rządzie, wydaje się najbardziej przytomny w kwestiach energetycznych, FDP, zaapelował na początku września o demontaż Nord Streamu 2 . W tym samym okresie Olaf Scholz dokonał e p o k o w e g o odkrycia , zauważając, że „Rosja nie jest już wiarygodnym dostawcą energii".

W połowie września Władimir Putin ogłosił, że „to zielona agenda , nie Rosja, odpowiada za kryzys energetyczny". Rosja całkowicie odpowiada za kryzys energetyczny w Europie, niestety na naszym kontynencie nie brakuje pożytecznych idiotów, którzy powtarzali, że to polityka klimatyczna UE spowodowała kryzys. Przygnieciony ciężarem astronomicznych cen gazu Uniper potrzebował pomocy Berlina i pod koniec września wyklarował się plan nacjonalizacji . To właśnie ta spółka była jednym z inwestorów zarówno w Nord Stream 1, jak i 2. Jednocześnie w Niemczech niemrawo zaczynał się    proces na który stawiał Kreml – ludzie wyszli na ulicę domagając się uruchomienia Nord Stream 2 , co w ich opinii sprawiłoby, że ceny gazu i energii byłyby niższe.

Dochodzimy do kluczowego wydarzenia, który zwrócił oczy całego świata na niewielkie przecież Morze Bałtyckie. 26 września do mediów przedostała się informacja o „nagłym spadku cieśnienia" w Nord Stream 2, który był już technicznie nagazowany. Taki komunikat właściwie mógł oznaczać tylko jedno – eksplozję, co dzień później potwierdziła Szwecja . Okazało się, że doszło do trzech wybuchów – jednym na NS2 i dwóch na NS1 . Ruszyła karawana spekulacji nt. tego, kto, jak, po co to zrobił oraz jakie mogą być konsekwencje a niebawem odkryto czwarty wyciek .

PAŹDZIERNIK

Niektórzy widzieli w wybuchach na Nord Streamach zabójstwo Franciszka Ferdynanda . Kilka dni później nad polami gazowymi Danii policja dostrzegła niezidentyfikowane drony a Norwedzy poinformowali, że rosyjskie statki szpiegują w pobliżu ich złóż. Pewnie zupełnym przypadkiem tydzień później na granicy zatrzymano „rosyjskiego turystę" z dwoma dronami i 4 terabajtami danych.

Chwilę później blady strach padł na Polskę, gdyż podmorski kabel łączący nas ze Szwecją nie działa. Wszyscy skorelowali ten fakt z wybuchem na gazociągach, gdyż kabel znajduje w pobliżu zdarzenia, ale chodziło o usterkę techniczną po stronie szwedzkiej. Podejrzanym zdarzeniom nieopodal dywersji nieznanych sprawców nie było końca – duńska wyspa Bornholm doświadczyła przerwy w dostawie prądu.

Jako że wybuchy bezpośrednio dotknęły Niemcy i dostawę gazu do nich, prokuratura wszczęła śledztwo . Jednego nie można odmówić Angeli Merkel – żelaznej konsekwencji. Pomimo wszystkiego, co się wydarzyło, w połowie października raczyła stwierdzić, że nie żałuje współpracy energetycznej z Rosją. Jej głos nie jest odosobniony – wiceszef CDU i premier Saksonii Michael Kretschmer stwierdził, że po wojnie Niemcy powinny korzystać z gazu z Nord Stream 2 .

Cała Europa zaczęła mówić o zabezpieczeniu infrastruktury krytycznej. W rozmowie z E24 Pełnomocnik Rządu ds. Strategicznej Infrastruktury Energetycznej Mateusz Berger, który zastąpił w lipcu Piotra Naimskiego uznał, że objęcie infrastruktury krytycznej artykułem 5. NATO jest pomysłem godnym rozważenia

Niemieckie badania na dnie Bałtyku nie pozostawiały wątpliwości – „ze względu na złożoność ataku sprawcą musiało być państwo". Swoje badania przeprowadzili też Szwedzi .

LISTOPAD

Amerykanie ogłosili na bazie danych satelitarnych , że wykryły dwa duże statki szpiegowskie w okolicach wybuchów na Nord Stream 2 na kilka dni przed eksplozjami, dane zostały przekazane NATO. W połowie listopada Niemcy zakończyły budowę swojego pierwszego terminala LNG . Trzeba przyznać, że tempo imponujące, choć chodzi o przyłączenie do sieci, bo sam terminal pływający został wyczarterowany.

Było to tylko kwestią czasu, ale szwedzkie służby ogłosiły oficjalnie, że na obu Nord Streamach odnalazły materiały wybuchowe . Jak się okazało – to wcale nie był koniec fajerwerek – 19 pod Petersburgiem doszło do eksplozji gazociągu zasilającego stację Portowaja , która tłoczy gaz do obu Nord Streamów.

Niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny zdjął parasol ochronny nad firmami, które współpracowały przy budowie Nord Streamu 2. Chodzi o 80 przedsiębiorstw, które wykonywały zlecenia dla „Fundacji Ochrony Klimatu i Środowiska MV" – do tej pory mogły pozostać anonimowe.

GRUDZIEŃ

„Wybuch gazociągu Nord Stream spowodował ładunek umieszczony na zewnątrz rury" – donoszą szwedzkie media dodając, że oznacza to, że bomba mogła zostać podłożona z wykorzystaniem statku.

Swoje stanowisko przemyślała Kanada , gdzie w połowie roku serwisowano turbinę do NS1 - cofnie wyłączenie, które zwalniało turbiny gazociągu Nord Stream z kanadyjskich sankcji na rosyjski przemysł naftowy i gazowy.

Pojawiają się już dane podsumowujące ten dramatyczny rok. Okazuje się, że Niemcy zmniejszyły zależność od rosyjskiego gazu z 55 proc. do 20 proc. importu. Trzeba dodać, że zmniejszyły też ogólne zużycie i spadek wyniknął z przymusu. Niemniej jednak wynik obiecujący.

Putin oczywiście uważa, że za wybuchy odpowiada Zachód i określił to zdarzenie mianem „aktem międzynarodowego terroryzmu ".

Rok 2022 rozwiał wszelkie złudzenia co do współpracy energetycznej Europy z Rosją. Władimir Putin postanowił wysadzić w powietrze europejską energetykę, co mu się nie udało. Wyjdzie one poturbowana z tej ekonomicznej wojny, ale nie pokonana. Europejscy liderzy zdali w tej kryzysowej sytuacji egzamin – magazyny gazu zostały napełnione, kierunki dostaw zmienione w bardzo szybkim tempie. Mechanizmy i pakiety pomocowe powinny ulżyć społeczeństwom i przedsiębiorcom.

Kluczowe dla przyszłości jest to, aby każdy europejski polityk zapamiętał, że handel surowcami z Rosją trzeba redukować a ostatecznie od niego odejść. I na pewno nie wchodzić nigdy, w żadnych okolicznościach we wspólne projekty tj. Nord Streamy. Owszem, przez lata tani rosyjski gaz zapewniał dobrobyt niemieckiej gospodarce, ale diler narkotykowy też przez jakiś czas żyje dostatnio. A kończy zwykle w bardzo smutnych okolicznościach.

Komentarze