• Partner główny
    Logo Orlen

Analizy i komentarze

Niemcy uczą się na gazowych błędach? Landy ścigają się w projektach LNG [KOMENTARZ]

lng terminal
Tankowiec w terminalu LNG. Zdjęcie ilustracyjne
Fot. Canva.com

O grzechach Niemiec w polityce energetycznej w ostatnich dekadach powiedziano już prawie wszystko. Są one oczywiste i niezaprzeczalne. Kiedy już jednak cały misterny plan legł w gruzach po 24. lutego br., co zrobił Berlin, by uniezależnić się od rosyjskich surowców?

Niemiecki pomysł na energetyka w Europie opierał się o tani gaz z Rosji. Same Niemcy miały być dealerem tego gazu i dystrybuować go po reszcie kontynentu. Właśnie w tym calu zbudowano gazociągi Nord Stream 1 i 2. Już w 2021 r. Niemcy zaimportowały łącznie 142 mld m3, z czego tylko 100 mld m3 poszło na ich wewnętrzny użytek, reszta została przeznaczona na reeksport. Po ewentualnym uruchomieniu Nord Stream 2 potencjalnie dodatkowe 55 mld m3 mogłoby posłużyć Niemcom na odsprzedaż z zyskiem niebieskiego paliwa.

Plany budowy terminali skroplonego gazu ziemnego (LNG) powróciły z zaświatów, gdy okazało się, że Rosja jednak nie jest wiarygodnym partnerem i manipuluje rynkiem gazu oraz napada na sąsiednie państwa.  

Czytaj też

Niemcy wydzierżawiły cztery jednostki pływające do magazynowania i regazyfikacji (FSRU) i wybrały Wilhelmshaven jako swój pierwszy hub przeładunkowy LNG, przed kolejnymi lokalizacjami, które będą mają obsługiwać również dostawy gazów niskoemisyjnych i czystego wodoru.

Jak grzyby po deszczu

Uniper udostępni w ramach czarteru dwie jednostki FSRU zarządzane przez Dynagas. Plan zakłada podłączenie pierwszej z jednostek do istniejącej infrastruktury w Wilhelmshaven, która zostanie przystosowana do zamocowania na statku, a z kolei pokona około 17 mil od portu, aby połączyć się z istniejącą siecią rurociągów i magazynem Etzel. Z przepustowością do 7,5 mld metrów sześciennych rocznie, Uniper twierdzi, że w przyszłości około 8,5 procent zapotrzebowania Niemiec na gaz ziemny ma być wyładowywane w Wilhelmshaven.

Łącznie cztery jednostki FSRU po uruchomieniu mają dostarczać Niemcom co najmniej 20 mld metrów sześciennych LNG rocznie.

Pierwszy FSRU ma być gotowy pod koniec tego roku lub na początku 2023 roku w tym dolnosaksońskim porcie. Rząd przeznaczył 2,94 mld euro (3,07 mld dolarów) na projekty, które mają być realizowane odpowiednio przez przedsiębiorstwa RWE i Uniper. Ten ostatni 4 lipca oświadczył, że otrzymał zgodę na natychmiastowe rozpoczęcie budowy instalacji odbiorczych FSRU.

Później chce importować amoniak, przeprowadzić elektrolizę, aby przekształcić go w czysty wodór, a także utworzyć magazyn czystego wodoru w Krummhoern, choć wodór to na razie dopiero przyszłość energetyki.

W ramach osobnego projektu Tree Energy Solutions Uniper  będzie rozmawiał w lipcu z ponad 25 zainteresowanymi stronami na temat planów budowy terminalu LNG o nazwie AvantHy w Wilhelmshaven we współpracy z E.ON. Plany te zostały niedawno przesunięte na 2025 rok.

Spółka projektowa Hanseatic Energy Hub (HEH) zaprasza graczy rynkowych do rezerwacji 12 mld m3, czyli 90% mocy regazyfikacyjnej planowanego hubu, który mógłby się zmaterializować w 2026 roku.Wspierają go belgijska grupa Fluxys, szwajcarska firma inwestycyjna Partners Group, niemiecka grupa logistyczna Buss i firma chemiczna Dow. Ostateczna decyzja inwestycyjna spodziewana jest w przyszłym roku.

Kraj związkowy Szlezwik-Holsztyn również chce szybko mieć FSRU, jako prekursora stałej instalacji LNG o pojemności 8 mld m3 z możliwością rozbudowy do 10 mld m3 w Brunsbuettel.

Projekt mógłby się rozpocząć w 2026 roku lub wcześniej, a jego realizacją zająłby się państwowy bank KfW obejmując 50% udziałów, podczas gdy RWE będzie miało 10%, a holenderski operator Gasunie 40%. Shell zarezerwowałby dużą część przesyłanego tą drogą  LNG. Miasto portowe Hamburg, jak również Rostock nad Morzem Bałtyckim, zostały zasugerowane jako możliwe lokalizacje dla FSRU.

Trzeba przyznać, że Niemcy zareagowały dość szybko, bo już na początku maja pojawiła się decyzja o czarterze czterech FSRU. Z drugiej strony nie miały wyboru, bo obniżenie, a już na pewno wstrzymanie dostaw gazu z Rosji spowodowałoby katastrofę dla niemieckiej gospodarki. No cóż, lepiej dywersyfikować dostawy gazu późno, niż wcale, jak mówi przysłowie.

Komentarze