Co zmieniło energetykę w 2025 roku? USA, Chiny i UE w nowym układzie sił
Rok 2025 obfitował w wiele wyjątkowych wydarzeń w sektorze energetyki, polityki klimatycznej i kwestii środowiskowych.
Począwszy od wycofania się USA z porozumienia paryskiego, przez restrykcje eksportowe metali ziem rzadkich, aż po zakaz importu rosyjskiego gazu przez UE - to właśnie te wydarzenia kształtowały naszą energetyczną rzeczywistość w ciągu ostatnich 12 miesięcy.
Nowy Trump, stara polityka energetyczna
Wraz z powrotem Donalda Trumpa do Białego Domu, Stany Zjednoczone po raz drugi wycofały się z paryskiego porozumienia klimatycznego (pierwszy raz nastąpił podczas jego pierwszej kadecji w latach 2017-2021). Tym samym Waszyngton zapowiedział zwrot w dotychczasowej polityce energetycznej - i wszystkie znaki wskazują na to, że tym razem będzie on ostrzejszy niż poprzednio.
Wraz z początkiem roku nowa administracja rozpoczęła szturm na amerykańskie agencje środowiskowe, skupiając się na ich jak największej deregulacji. Zdaniem wielu republikanów i ruchu MAGA, dotychczasowe wytyczne zdołały „zdusić niemal każdy sektor amerykańskiej gospodarki”. Pod legislacyjny i polityczny nóż Agencji Ochrony Środowiska (EPA) poszły kwestie takie jak: wyznaczanie kosztów społecznych węgla, oczyszczanie składowisk, wysokie standardy niskiej emisyjności.
Kolejne miesiące potwierdzały obawy. Trump dość szybko wytoczył walkę morskim farmom wiatrowym, co negatywnie odbiło się na duńskim Orstedzie. Kontynuowano wysiłki uchylające wszystkie normy dot. emisji gazów cieplarnianych. Cel? Wskrzeszenie amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego - nie w zakresie aut elektrycznych. Trump ogłosił także nowe inwestycje w „piękny, cudowny węgiel”, a ogłoszenie „jednej, wielkiej, pięknej ustawy” nakreśliło priorytety nowej administracji. Nie zapominajmy również o ponawianej propozycji zakupu Grenlandii.
Czytaj też
Światełkiem w tunelu pozostaje ponadpartyjne wsparcie dla energetyki jądrowej, która przeżywa swój globalny renesans. W lipcu Westinghouse ogłosił, że planuje wybudować 10 dużych reaktorów jądrowych w USA. Stany Zjednoczone wpisują w swoje cele również złoty Graal, jakim pozostaje fuzja jądrowa - choć niedawna tajemnicza śmierć profesora MIT który nad nią pracował pozostawia wiele pytań.
Naturalnie można dyskutować, na ile działania administracji są narracyjną zasłoną dymną, mającą utrzymać poparcie wśród skrajnie antyekologicznych środowisk USA. Przykładowo, moce technologii w morskiej energetyce wiatrowej w USA sięgały jedynie 50 MW, więc rezygnacja z nich nie przysporzy bólu głowy amerykańskim konsumentom.
Jednocześnie jednak język używany przez Donalda Trumpa czy J.D. Vance'a nie nastraja optymistycznie co do podążania przez USA drogą transformacji energetycznej. Do historii przejdzie przemówienie Trumpa w ONZ, kiedy to określił globalne ocieplenie "największym przekrętem w historii". Symptomatyczne jest również to, że przez cały 2025 rok Trump starał się ograniczyć środki na badania o klimacie amerykańskim agencjom badawczym - nawet NASA nie uniknęła zabawy w ciuciu-babkę z nową administracją.
Wiele wskazuje na to, że Waszyngton postanowił wrócić do energetycznej mentalności z lat 90. XX wieku: liczy się gaz, ropa naftowa i energia atomowa, które zapewnią stabilną, tanią energię elektryczną rozwijanym centrom AI oraz napędzą ekonomię Stanów Zjednoczonych. Kwestie globalnego ocieplenia nie zajmują nawet pierwszej 5. priorytetów USA.
Chiński kubeł zimnej wody
Chiny nie schodzą z nagłówków gazet - również w kwestiach energetycznych. W 2025 roku Państwo Środka utrzymało pozycję lidera rozwoju zielonych technologii i tempie elektryfikacji, wyprzedzając Europę i Stany Zjednoczone właściwie we wszystkich kluczowych sektorach.
Pekin produkuje 70 proc. światowych pojazdów elektrycznych, ponad 75 proc. baterii i 80 proc. paneli słonecznych. Państwo Środka skupia się na intensywnej elektryfikacji i wykonuje zielony skok naprzód - dokładnie ten, który chciała wykonać UE i na nim zarabiać, zanim została daleko w tyle.
Dowód? Jest ich co najmniej kilka. W sierpniu wartość chińskiego eksportu zielonych technologii wyniosła rekordowe 120 mld dolarów - i to pomimo tego, że ceny tych technologii gwałtownie spadły. Chińskie auta elektryczne ruszyły na podbój Europy i dość skutecznie przyciągają do siebie konsumentów niemal dumpingowymi cenami - nawet jeśli pojawiają się obawy o możliwości szpiegowania na rzecz KPCh. O kwestii sprzedaży paneli fotowoltaicznych i zaawansowanych magnesów nie wspominając.
Czytaj też
Pozycja Brukseli wobec Pekinu również maleje, co uwidocznił szczyt UE-Chiny w lipcu 2025 roku. W październiku przewodnicząca Komisji Europejskiej przyznała: nasze własne polityki przyczyniły się do wzrostu Chin w dziedzinie zielonych technologii. UE traci dotychczasową przewagę pozycji negocjacyjnej i nic nie uwidoczniło tego bardziej, niż reakcja europejskich przedsiębiorstw na ograniczenia eksportowe metali ziem rzadkich (REE) przez Chiny.
Wprowadzone w październiku ograniczenia eksportowe na wszystkie metale ziem rzadkich z Chin spowodowały niemałą panikę w UE i USA. Po wymianie ciosów cłami między Pekinem a Waszyngtonem, Komunistyczna Partia Chin postanowiła zagrać ostrzej, wprowadzając obostrzenia eksportowe. Ostatecznie Donald Trump i Xi Jinping ustalili odroczenie kontroli, jednak nie zmienia to faktu, że Zachód przegapił moment uzyskania przez Chiny przewagi konkurencyjnej w zakresie przetwarzania metali ziem rzadkich.
Aby uniknąć kosztów środowiskowych, europejskie przedsiębiorstwa zrezygnowały z rafinacji REE, a produkcja przeniosła się do Chin. W efekcie dzięki ścisłej integracji sektora Pekin skutecznie kontroluje 85-90 proc. globalnego łańcucha dostaw - od kopalni po finalny produkt.
Bruksela i Waszyngton starają się szybko nadrobić straty poprzez programy wsparcia, takie jak CRMA. Pentagon również nie próżnuje i stara się zabezpieczyć dostawy surowców krytycznych, niezbędnych w wojsku. Jednak nie będzie to ani proste, ani tanie, ani nawet szybkie. I choć Chińska Republika Ludowa nie chce na razie stawać się liderem globalnej zielonej transformacji w kontekście narracyjnym, jest im do tego coraz bliżej pod względem pragmatycznym.
UE: pożegnanie z Kremlem i spowolnienie polityk klimatycznych
Rok 2025 przyniósł Unii Europejskiej wiatr zmian dotyczący podejścia państw członkowskich do dotychczasowego kursu polityki klimatycznej. Na ile okaże się on trwały - czas pokaże.
Do głosu doszedł europejski przemysł, który od czasu niepokojącego raportu Draghiego upomina się o konkurencyjność UE. Zgodnie z ogłoszonym na początku roku Czystym Ładem Przemysłowym (ang. Clean Industrial Deal) polityka dekarbonizacyjna ma stanowić siłę napędową europejskiej gospodarki i ograniczyć uzależnienie Starego Kontynentu od importowanych paliw kopalnych. Nie zmienia to jednak na razie złej sytuacji europejskiego przemysłu motoryzacyjnego, który mierzy się z silną konkurencją z Azji.
Alarm podnosi nie tylko sektor zielonych technologii, lecz również przemysł energochłonny. W listopadzie w Berlinie odbył się „szczyt stalowy”, adresujący kryzys branży, która jest jednym z filarów niemieckiej gospodarki. Wisienką na torcie okazała się rezygnacja KE z pełnego zakazu sprzedaży w UE nowych aut spalinowych od 2035 roku.
Czytaj też
Ponure nastroje europejskiego przemysłu i wzrost popularności partii prawicowych w UE przełożyły się na brak szerokiego entuzjazmu wobec zaproponowanego w tym roku celu redukcji emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 roku. Głosy krytyki i potrzeby rewizji ambitnych polityk Brukseli dochodziły z Polski, Czech, Francji czy Włoch.
Ostatecznie państwa członkowskie zdecydowały się na odroczenie wejścia w życie EU ETS2 i rewizję systemu, a w przypadku celu na 2040 rok podtrzymano redukcję emisji o 90 proc. - wprowadzono jednak pewne poprawki.
Wynegocjowane porozumienie przewiduje uwzględnienie tzw. kredytów węglowych które (zdaniem części ekspertów) umożliwią "wyprowadzanie" emisji poza UE. Wyrażono także zgodę na klauzulę rewizyjną, obowiązującą w przypadku wysokich cen energii bądź zagrożenia konkurencyjności gospodarki UE.
Zaznaczmy, że wspomnienia o rewizji strategii, głosy o spowolnienie ambitnych polityk klimatycznych czy środowiskowych nie oznaczają rezygnacji z dotychczasowego kierunku UE. Bliżej im do korekty kursu niż do nagłego zwrotu, a przygotowywanie się na skutki zmian klimatu oraz wysiłki, aby zapobiec przynajmniej części z ich tragicznych skutków nie ustają.
Z pewnością pozytywnym sygnałem jest renesans energetyki jądrowej, do tej pory intensywnie zwalczanej na forum UE przez Niemcy czy Austrię. Po 2025 roku wydaje się, że do głosu ponownie dochodzi opcja francuska, a inwestycje w elektrownie jądrowe trwają już w Polsce i Czechach. Jak zaznaczyła Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen: Europa będzie jądrowa, niezależna energetycznie i konkurencyjna, albo nie będzie jej wcale.
Niekwestionowanym sukcesem UE jest przyspieszenie zakazu importu gazu z Rosji - zarówno przez rurociągi, jak i statki przewożące LNG. Po pamiętnych słowach Donalda Trumpa i wytknięciu Brukseli, że „Europa opłaca wojnę przeciwko sobie”, kontynuując import rosyjskiego LNG bocznymi kanałami, UE postanowiła realnie zakończyć proceder „energetycznej kroplówki” prosto z Moskwy.
Czytaj też
Rozporządzenie, wchodzące w życie na początku 2026 roku, wprowadza zakaz rosyjskiego LNG na rynku spot. Z kolei 30 września 2027 roku zacznie obowiązywać zakaz importu gazu rurociągowego z Rosji.
Prawne uregulowanie importu gazu z Rosji i wprowadzenie „zharmonizowanych, maksymalnych kar” za naruszenie ustaleń sprawia, że Europa rzeczywiście odcina się od surowców z Kremla, a europejskie terminale nie mogą być wykorzystywane do przeładunku rosyjskiego LNG z lodołamaczy na tankowce. Zaproponowano również wprowadzenie zakazu wszelkiego importu rosyjskiej ropy naftowej do UE oraz podkreślono konieczność walki z tzw. flotą cieni.



