Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Postępy Donalda Trumpa w rozmontowywaniu nauki o klimacie. Galeria „sukcesów”

Administracja Donalda Trumpa od początku kadencji szkodzi nauce o klimacie. Wycofała USA z IPCC, zwalniała pracowników NASA i NOAA, ograniczała finansowanie badań i instytucji. Najnowszą odsłoną jest likwidacja sieci badającej ocean, finansowanej przez National Science Foundation. Jak się okazuje, jest to element szerszych problemów w tej organizacji. Jak powiedział dr Sudip Parikh, „Ameryka abdykuje ze swojej pozycji światowego lidera w dziedzinie nauki, technologii i odkryć”.

Donald Trump
Autor. Fot. Gage Skidmore/Flickr, CC BY 2.0

Z artykułu dowiesz się:

  • Czym jest National Science Foundation?
  • Jakie zmiany przeszła w wyniku decyzji administracji prezydenta Donalda Trumpa?
  • Co Donald Trump robi z nauką o klimacie w USA?
  • Gdzie zwalniano pracowników?
  • Jakim Agencjom obcinano budżet?
  • Które instytucje chciano zamykać?
  • Jakie organizacje USA opuściły?

Niedawno amerykańska National Science Foundation (NSF) ogłosiła, że zamierza ograniczyć – a właściwie praktycznie zlikwidować – jeden z finansowanych przez siebie projektów – Ocean Observatories Initiative (OOI. Sieć instrumentów pomiarowych rozmieszczonych w kilku miejscach w oceanie wokół Stanów Zjednoczonych dostarcza cennych danych m.in. o ekosystemach morskich, prądach w oceanie i klimacie. Demontaż urządzeń już się rozpoczął, a więcej na ten temat można przeczytać w tekście „Administracja Trumpa znów przeciwko nauce o klimacie. Tym razem chodzi o badania oceanów”. Według rzecznika prasowego NSF, decyzja ta „jest zgodna z szerszą strategią NSF, polegającą na bardziej elastycznym podejściu do ustalania priorytetów wsparcia dla zmieniających się priorytetów naukowych i nowych technologii, a także na przemyślanym podejściu do inteligentnego zarządzania cyklem życia w ramach portfela infrastruktury badawczej”. Co dzieje się w tej instytucji?

Źle się dzieje w NSF

National Science Foundation to niezależna agencja rządu USA, która wspiera i finansuje badania i edukację we wszystkich dziedzinach nauki i inżynierii poza medycyną (w medycynie funkcję tę pełni National Institutes of Health). W 75-letniej historii swojej działalności była w dużej mierze wolna od ingerencji Białego Domu. Budżet agencji na 2026 r. wynosi 8,75 mld USD. Około 25 proc. środków federalnych, które amerykańskie uczelnie i zatrudnieni tam naukowcy otrzymują na badania, pochodzi z NSF.

YouTube cover video

Dyrektor i zastępca dyrektora są mianowani przez prezydenta USA i zatwierdzani przez Senat. 24 członków Krajowej Rady Naukowej (NSB), nadzorującej działalność agencji, wskazywanych przez prezydenta, Senat zatwierdzać nie musi. Obecnie stanowiska dyrektorskie są nieobsadzone. W kwietniu 2025 r. ówczesny dyrektor Sethuraman Panchanathan, choć sam był nominowany przez Trumpa w 2019 r., zrezygnował, gdy administracja prezydenta wprowadzała cięcia budżetowe (w zeszłym roku próbowano obniżyć budżet NSF na 2026 rok o ponad połowę, co zablokował Kongres) i likwidowała granty badawcze – zakończono ponad 1600 aktywnych grantów NSF „na podstawie nieujawnionych kryteriów opracowanych przez Departament Efektywności Rządowej” (DOGE Elona Muska). W ciągu 1,5 roku instytucja straciła około ⅓ pracowników.

Od tego czasu w National Science Foundation zaszły zmiany, które zdaniem Jeffrey’a Mervisa z czasopisma Science pozwoliły administracji Trumpa przejąć nad nią kontrolę. Jak napisał w grudniu 2025 r. dziennikarz, dużo władzy w strukturze NSF przejął po rezygnacji ostatniego dyrektora instytucji dyrektor zarządzający (ang. Chief Management Officer, CMO). Od niedawna odpowiada za wdrażanie wytycznych Białego Domu i dekretów prezydenta w NSF. Stanowisko zostało utworzone jeszcze za czasów Panchanathana, choć wtedy jego rola była ograniczona do nadzoru. Od początku sprawuje je Micah Cheatham.

Reklama

Trump dalej miesza w NSF

Na początku marca 2026 r. Donald Trump nominował na urząd dyrektora Jima O’Neilla. Nie jest on naukowcem ani inżynierem (w przeciwieństwie do wszystkich dotychczasowych dyrektorów NSF), rozpowszechniał natomiast teorie spiskowe o pandemii COVID-19 i popierał niesprawdzone metody leczenia, a także wspierał działania antyszczepionkowe w rządowych agencjach (HHS i CDC) w myśl sekretarza Roberta F. Kennedy’ego Jr., gdy nimi zarządzał. Przesłuchanie przed Senatem jeszcze nie zostało zorganizowane. Naukowcy apelują o odrzucenie kandydatury.

Pod koniec kwietnia Donald Trump zwolnił wszystkich członków Krajowej Rady Naukowej bez wyjaśnienia. Otrzymali oni maile mówiące, że „w imieniu prezydenta Donalda Trumpa ich stanowiska zostały zlikwidowane ze skutkiem natychmiastowym”. Choć prezydent sam ich mianuje, to zwolnienie całej rady jest bezprecedensowe. Niektórzy członkowie pełnili swój urząd od ponad dekady, byli mianowani przez kolejnych prezydentów, niezależnie od ich partii. Statut rady określa, że członkowie muszą być „wybitni w dziedzinie nauk podstawowych, medycznych lub społecznych, inżynierii, rolnictwa, edukacji, zarządzania badaniami lub spraw publicznych”.

Krytycy twierdzą (w tym np. Demokraci w Izbie Reprezentantów), że zwolnienia były bezprawne, ponieważ członkowie Rady są mianowani na czas określony czas – 6-letnią kadencję – na mocy prawa federalnego, a ustawa nie upoważnia wyraźnie prezydenta do odwołania ich przed upływem kadencji.

Reklama

Nowe zasady w NSF

Rada nie decyduje, jakie badania zostaną sfinansowane, ale pełni funkcję doradczą. Pomaga ustalić zasady i standardy, które NSF wykorzystuje do wyboru najbardziej obiecujących wniosków o dofinansowanie badań. Przed 2025 r. NSF zatrudniała do tego procesu także zewnętrznych ekspertów – zwykle pracowników akademickich. Każdy wniosek oceniało łącznie od pięciu do dwunastu ekspertów. Swoje rekomendacje przesyłali pracownikom NSF, którzy ostatecznie decydowali o przyznaniu grantu naukowego.

W 2025 r. NSF ustanowiła procedurę zewnętrznej oceny opcjonalną. Niektórzy członkowie Krajowej Rady Naukowej krytykowali tę zmianę i twierdzili, że da to większą kontrolę administracji prezydenta nad tym, jakie badania będą finansowane, a niezależnym ekspertom – ograniczy możliwość wyrażania swojej opinii.

Następnie w kwietniu cała Rada została zwolniona.

Reklama

Jeszcze nowsze zasady

Jak informował portal The Conversation, Biura Zarządzania i Budżetu (OMB) zaproponowało 29 maja 2026 r. gruntowną reformę zasad dotyczących wszystkich dotacji federalnych.

Zaproponowane przepisy przyznałyby osobom mianowanym na tzw. stanowiska polityczne – nowy twór administracji prezydenta w instytucjach naukowych – prawo do ukrywania przed opinią publiczną ofert grantów tak, aby mogly się o nie ubiegać tylko osoby poinformowane. Osoby na stanowiskach z politycznego nadania miałyby prawo również do anulowania grantów w dowolnym momencie z niemal dowolnego powodu, nawet jeśli opcjonalny panel kontrolny złożony z 12 zewnętrznych ekspertów uznałby, że finansowanie leży w najlepszym interesie narodu amerykańskiego – opisywał The Conversation. Nowe zasady teoretycznie nie nie usuwają nadzoru Krajowej Rady Naukowej, ale sprawiają, że traci on na znaczeniu – nawet jeśli składałaby się z czołowych naukowców.

Na ten moment w NSF mianowano tylko pięcioro pracowników politycznych, według informacji podanych przez Science (stan na 10 czerwca). W innych agencjach naukowych jest ich znacznie więcej.

Jak dodano w artykule The Conversation: „oczekuje się, że proponowane przepisy, które nie wymagają zatwierdzenia przez Kongres, zostaną sfinalizowane do 1 października 2026 r. Niektórzy eksperci prawni przewidują, że zmiana ta spotka się z natychmiastowym sprzeciwem sądów”.

Reklama

Abdykacja Ameryki

Jak powiedział dr Sudip Parikh, CEO American Association for the Advancement of Science (AAAS) i główny wydawca grupy czasopism Science w jednym z licznych artykułów na temat decyzji administracji Trumpa dotyczących National Science Foundation,

W obliczu braku jasnej komunikacji ze strony przywódców na szczeblu rządowym, ten krok, w połączeniu z innymi pozornie nieuporządkowanymi, lecz znaczącymi decyzjami, wzmacnia następujący przekaz: Ameryka abdykuje ze swojej pozycji światowego lidera w dziedzinie nauki, technologii i odkryć. Nie możemy na to pozwolić.
dr Sudip Parikh, CEO AAAS, główny wydawca grupy czasopism Science

Galeria „sukcesów"

Lista „zasług” obecnej administracji w likwidowaniu nauki o klimacie w USA jest długa. O tych licznych przypadkach pisaliśmy na łamach Energetyki24.

W lutym 2025 r. administracja prezydenta USA nakazała naukowcom pracującym nad najnowszym, VII raportem Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (ang. Intergovernmental Panel on Climate Change, IPCC) wstrzymanie prac. Dotknęło to m.in. dr Katherine Calvin, która miała wówczas współprzewodniczyć obradom IPCC w Chinach, a nie mogła wziąć w nich udziału.

Później, 7 stycznia 2026 r., prezydent Donald Trump podjął decyzję o wycofaniu Stanów Zjednoczonych z 66 organizacji międzynarodowych, w tym licznych zajmujących się klimatem, energetyką i środowiskiem. USA opuściły m.in. Ramowa konwencja Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (ang. United Nations Framework Convention on Climate Change, UNFCCC), Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej (IRENA) i IPCC. Swoją decyzję Biały Dom tłumaczył tym, że USA nie będą uczestniczyć ani finansować organizacji, których działania są sprzeczne z interesami Stanów Zjednoczonych. Sprzeczne – tak jak nauka o klimacie i energetyka odnawialna (przy okazji – także WHO). USA są jedynym państwem, jakie wystąpiło z UNFCCC. Wszystkie pozostałe państwa świata są członkami konwencji. W ramach UNFCCC są organizowane światowe szczyty klimatyczne COP (Konferencje Stron, ang. Conference of Parties).

W międzyczasie Donald Trump postanowił wydać własny raport o klimacie. Raport administracji skrytykowało ponad 80 ekspertów.Podkreślali błędy metodologiczne, manipulacje faktami i odniesienia do zdyskredytowanych badań.

W lutym 2025 r. administracja prezydenta zwolniła około 800 pracowników Narodowej Agencji Oceanów i Atmosfery (ang. National Oceanic and Atmospheric Administration, NOAA). NOAA to kluczowa agencja zajmująca się prognozowaniem pogody, monitorowaniem warunków oceanicznych i atmosferycznych, sporządzaniem map morskich, prowadzeniem badań głębinowych oraz zarządzaniem rybołówstwem i ochroną ssaków morskich oraz gatunków zagrożonych wyginięciem w wyłącznej strefie ekonomicznej Stanów Zjednoczonych. Zajmuje się także badaniami ważnymi dla klimatu i bioróżnorodności czy ostrzeganiem przed niektórymi ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi – albo może w niektórych przypadkach „zajmowała się”. Czystki Donalda Trumpa dotknęły większość działów agencji, w tym Centrum Ostrzegania przed Tsunami na Pacyfiku oraz dział, który opracowuje i ulepsza modele pogodowe Stanów Zjednoczonych.

W maju rok temu NOAA została zmuszona do zamknięcia programu Krajowych Centrów Informacji o Środowisku (ang. National Centers for Environmental Information, NCEI) – baz danych o katastrofach niosących koszty rzędu miliardów dolarów (ang. Billion-Dollar Weather and Climate Disasters database), prowadzonych od 1980 r. Zakończenie aktualizacji baz motywowano „zmianą priorytetów”.

Wcześniej, w marcu 2025 r., administracja próbowała także blokować środki pomocowe na wypadek klęsk żywiołowych, m.in. na programy ochrony przeciwpowodziowej. Koalicja złożona ze stanów rządzonych przez Demokratów złożyła wówczas pozew do sądu federalnego.

W lutym 2025 r. czystka dotknęła także Agencję Ochrony Środowiska (ang. Environmental Protection Agency, EPA). Zwolniono 388 osób, co było związane z z programem politycznym Donalda Trumpa tzw. amerykańskiej dominacji energetycznej. EPA już wcześniej wysłała na urlopy administracyjne niemal 200 pracowników. Zajmowali się oni zagadnieniami dotyczącymi obszarów najbardziej dotkniętych zanieczyszczeniami przemysłowymi.

W marcu 2025 r. EPA ogłosiła anulowanie grantów na badania klimatu o łącznej wartości 20 mld USD w ramach programu Greenhouse Gas Reduction Fund (GGRF), będącego częścią Inflation Reduction Act (IRA) Joe Bidena.

Następnie administracja wpadła na pomysł rozmontowywania zarządzeń środowiskowych: od limitów toksyn po przepisy dotyczące samochodów i elektrowni, o czym pisała red. Katarzyna Łukasiewicz. To będzie „największa akcja deregulacyjna w historii USA” – powiedział wtedy Lee Zeldin, obecny szef EPA, który po dołączeniu do ekipy Trumpa zmienił zdanie o klimacie i środowisku o 180 stopni i zaczął głosić denialistyczne twierdzenia. Za swojej pierwszej kadencji Trumpowi udało się wycofać ponad 100 regulacji środowiskowych. Część z nich następnie przywrócił Biden.

W końcu w lutym 2026 r. EPA ogłosiła, że wycofuje własne ustalenia z 2009 r. o tym, że gazy cieplarniane stanowią zagrożenie dla zdrowia publicznego. To dało podstawę licznym deregulacjom, m.in. dotyczącym emisji spalin z samochodów.

Donald Trump prowadzi także wytrwałą walkę z NASA. W propozycji budżetu rządowego na 2026 r. pojawiła się redukcja budżetu NASA o około 6 mld USD. Ucierpieć miałyby m.in. badania Ziemi, w tym monitorowanie klimatu. W zakresie aeronautyki proponowano porzucenie projektów tzw. zielonego lotnictwa, czyli szukających rozwiązań zmniejszających wpływ lotów samolotów na klimat. Ostatecznie o budżecie decyduje jednak Kongres.

W przekazanej do Kongresu propozycji budżetu, Biały Dom sugerował nie tylko zmniejszenie środków dla NASA, ale także zwolnienie 6 tys. pracowników z 18 tys. zatrudnionych w Agencji. Ostatecznie z NASA ubyło 4 tys. pracowników – ponad 20 proc. kadr.

W sierpniu 2025 r. pracownicy NASA informowali o przygotowywaniu planów wyłączenia dwóch satelitów zajmujących się monitorowaniem stężenia dwutlenku węgla i wzrostu roślin. To dane przydatne nie tylko do badania klimatu, ale także wykorzystywane przez koncerny paliwowe i firmy rolnicze. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez personel Agencji, to przedstawiciele administracji Donalda Trumpa zwrócili się z poleceniem opracowania planów zakończenia tych misji.

Mimo wysiłków obecnej administracji w ubiegłym roku NASA  udało się wystrzelić dwa dodatkowe satelity badające wpływ globalnego ocieplenia na Ziemię. W komunikacji dotyczącej misji podkreślano jednak przydatność danych dla firm energetycznych, zespołów poszukiwawczo-ratowniczych i agencji nieruchomości.

Najnowszą odsłoną sporu administracji obecnego prezydenta z nauką o klimacje jest likwidacja sieci monitorującej ocean Ocean Observatories Initiative, o której wspomniano wyżej.

Ocean Observatories Initiative to bowiem nie pierwsza inicjatywa naukowa finansowana przez NSF, którą chciała zakończyć administracja Donalda Trumpa. Wcześniej mówiono o zamknięciu siedziby głównej Narodowego Centrum Badań Atmosferycznych (ang. National Center for Atmospheric Research, NCAR) – Mesa Laboratory w Boulder w Colorado. Instytucja badawcza została oskarżona o bycie „jednym z największych źródeł alarmizmu klimatycznego w kraju”, a NSF ogłosiła, że ma plany na jej „restrukturyzację”. W lutym ogłosiła odebranie jej superkomputera, który miałby nie pracować już przy badaniach klimatu. Jak się okazało, Biura Zarządzania i Budżetu (ang. Office of Management and Budget, OMB) zarządzane przez Russela Voughta nakazało NSF zmianę priorytetów NCAR. Reforma obejmowała „zmianę zakresu badań i modelowania NCAR, aby skupić się na pogodzie, a nie na modelowaniu klimatu” (choć przecież te kwestie są ze sobą powiązane). Celem było „ułatwienie ściślejszego powiązania misji NCAR z priorytetami administracji”.

Administracja rozważała także zamknięcie Obserwatorium na wulkanie Mauna Loa na Hawajach zgodnie z rekomendacją Departamentu Efektywności Rządu (ang. Department of Government Efficiency, DOGE) Elona Muska. To najdłużej działająca stacja pomiarowa mierząca stężenie dwutlenku węgla w atmosferze na świecie.

Na koniec warto przypomnieć, że Donald Trump już dwa razy wycofał Stany Zjednoczone z Porozumienia Paryskiego. Pierwszy raz, za swojej pierwszej kadencji, decyzja weszła w życie w 2020 r. Joe Biden przywrócił USA do Porozumienia, a następnie w styczniu 2025 r. Donald Trump ponownie zdecydował o wyjściu.

Reklama
Reklama