Reklama
Prezydent stoi na tle flagi USA, wskazuje na coś przed sobą palcem

Nauka o klimacie sprzeczna z interesami kraju. Trump wycofał USA z IPCC

7 stycznia prezydent USA Donald Trump podjął decyzję o wycofaniu Stanów Zjednoczonych z 66 organizacji międzynarodowych, w tym licznych zajmujących się klimatem, energetyką i środowiskiem. USA opuściły m.in. UNFCCC i IPCC. Jakie może mieć to konsekwencje dla międzynarodowej polityki klimatycznej?

Stany Zjednoczone pod wodzą Donalda Trumpa opuściły 66 międzynarodowych organizacji, z czego 31 działających w ramach struktur Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ). Swoją decyzję Biały Dom tłumaczy tym, że USA nie będą uczestniczyć ani finansować organizacji, których działania są sprzeczne z interesami Stanów Zjednoczonych. Trump wycofał więc USA m.in. z Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej (IRENA) i wypowiedział Ramową konwencję Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC).

Nauka i współpraca sprzeczne z interesami USA?

7 stycznia 2026 r. Donald Trump wydał memorandum nakazujące departamentom i agencjom wykonawczym podjęcie natychmiastowych kroków w celu jak najszybszego wycofania się Stanów Zjednoczonych z 66 organizacji międzynarodowych. Jest to kontynuacja działań rozpoczętych 4 lutego 2025 r., gdy prezydent wydał rozporządzenie nakazujące przegląd wsparcia (w tym finansowego) udzielanego przez Stany Zjednoczone wszystkim organizacjom międzynarodowym, ponieważ ich działalność mogłaby stać w sprzeczności z interesami kraju.

Administracja Trumpa uznała, że te instytucje są zbyteczne, źle zarządzane, niepotrzebne, marnotrawne, źle prowadzone, zawłaszczone przez interesy podmiotów realizujących własne cele sprzeczne z naszymi lub stanowiące zagrożenie dla suwerenności, wolności i ogólnego dobrobytu naszego narodu.
Departament Stanu USA w oświadczeniu z 7 stycznia 2026 r.

Na liście organizacji, z których wycofały się Stany Zjednoczone, jest wiele organizacji zajmujących się klimatem, energią i środowiskiem, w tym wspomniane już IPCC i IRENA, ale także takie organizacje jak Europejskie Centrum Doskonałości ds. Przeciwdziałania Zagrożeniom Hybrydowym (Hybrid CoE), Komisja Wenecka Rady Europy czy Globalne Forum Antyterrorystyczne. Pełna lista dostępna jest na stronie Białego Domu. Stany Zjednoczone jeszcze bardziej zmniejszają swoje zaangażowanie w międzynarodowe inicjatywy – już na początku drugiej kadencji Trump zdecydował o wyjściu m.in. ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i UNESCO, a także wycofał wsparcie dla agencji pomocowej ONZ w Gazie (UNRWA).

Reklama

Polityka klimatyczna – z USA lub bez

Decyzja administracji amerykańskiej wywołała liczne komentarze działaczy i organizacji prośrodowiskowych, które zwracają uwagę m.in. na wpływ, jaki będzie ona miała na pozycję USA na świecie. Podkreślają, że Stany Zjednoczone na własne życzenie pozbawiają się przywództwa w zakresie polityki klimatycznej.

Wycofując się z IPCC, UNFCCC i innych ważnych międzynarodowych partnerstw, administracja Trumpa niweczy dziesięciolecia ciężko wypracowanej dyplomacji, próbując podważyć naukę o klimacie i siejąc nieufność na całym świecie. Na szczęście 198 minus jeden nie równa się zero. Podczas gdy rząd federalny Stanów Zjednoczonych pozostaje na uboczu, światowi przywódcy, władze lokalne i stanowe oraz sektor prywatny będą nadal dążyć do przejścia na czystą energię i realizować cele określone w porozumieniu paryskim, ponieważ leży to w ich najlepszym interesie.
Były wiceprezydent USA Al Gore

USA są jedynym państwem, jakie wystąpiło z UNFCCC. Wszystkie pozostałe państwa świata są członkami konwencji.

Wycofanie się z tych porozumień nie tylko nie chroni interesów Ameryki, ale także oznacza rezygnację z naszego miejsca przy międzynarodowym stole decyzyjnym. Podczas konferencji COP 30 w Brazylii jasno i wyraźnie usłyszeliśmy, że świat podejmuje zdecydowane działania, które pozwolą mu wykorzystać możliwości gospodarcze związane z niskoemisyjną przyszłością, niezależnie od tego, czy Stany Zjednoczone będą w tym uczestniczyć, czy nie. Dzisiejsze działania tylko zwiększają prawdopodobieństwo, że zostaniemy w tyle.
Max Frankel, dyrektor wykonawczy SEEC Institute
Decydując się na wycofanie Stanów Zjednoczonych z 66 organizacji międzynarodowych, w tym wielu międzynarodowych podmiotów zajmujących się klimatem i środowiskiem, Trump rezygnuje z międzynarodowej pozycji lidera Ameryki i pozwala konkurentom i przeciwnikom wypełnić lukę, którą po sobie pozostawiamy. W czasach, gdy skutki zmian klimatycznych nasilają się – czy to w postaci coraz gorszych sezonów pożarowych, coraz silniejszych huraganów, czy przedłużających się susz – wybór wycofania się zamiast przywództwa jest krótkowzroczny i głęboko nieodpowiedzialny. Zmiany klimatyczne nie znają granic i nie możemy samodzielnie rozwiązać tego kryzysu.
Koalicja ds. Zrównoważonej Energii i Środowiska (SEEC)

Unijny komisarz ds. klimatu Wopke Hoekstra w swoim oświadczeniu oznajmił, że „decyzja największej gospodarki świata i drugiego co do wielkości emitenta o wycofaniu się z niej (UNFCCC) jest godna ubolewania i niefortunna”. Jak podkreślił Hoekstra, Unia Europejska będzie dalej wspierać międzynarodowe badania klimatyczne.

Reklama

Nie można odmówić Trumpowi stałości w uczuciach

To już kolejne działanie Donalda Trumpa na rzecz odizolowania USA od działań na rzecz klimatu i nauki o klimacie. Jedną z jego pierwszych decyzji po objęciu urzędu prezydenta było wycofanie Stanów Zjednoczonych z Porozumienia Paryskiego w styczniu 2025 r. Zrobił to już po raz drugi – pierwszy raz wycofał USA za swojej pierwszej kadencji, w roku 2020, po czym w 2021 r. prezydent Biden do porozumienia powrócił. W lutym 2025 r. media obiegła informacja, że administracja Donalda Trumpa uniemożliwiła pracę naukowcom pracującym nad najnowszym, VII raportem IPCC. Nakazano im wstrzymanie prac, przez co m.in. m.in. dr Katherine Calvin nie mogła przybyć na sesję plenarną w Chinach, której miała przewodniczyć. Do tego administracja może pochwalić się także zwalnianiem setek pracowników National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) oraz NASA zajmujących się klimatem czy oskarżeniem Narodowego Centrum Badań Atmosferycznych (NCAR) o sianie „alarmizmu klimatycznego”. Dziwne, że prezydent, który nazywa zmianę klimatu „oszustwem”, zamiast udowodnić światu istnienie tego oszustwa, woli ukrywać naukę o klimacie.

Zamiar administracji Trumpa dotyczący wycofania się z UNFCCC należy postrzegać jako nieodłączną część programu administracji, którego celem jest uczynienie Stanów Zjednoczonych państwem zbuntowanym: rządem nieograniczonym żadnymi międzynarodowymi zasadami, mającym swobodę (i, zdaniem administracji, prawo) do działania w dowolny sposób tylko dlatego, że dysponuje największą władzą. Już same działania podjęte w ostatnim tygodniu – od przejęcia prezydenta Wenezueli po wycofanie się z UNFCCC – pokazują, że administracja ta wykazuje bezduszne pogardliwe podejście do pokoju na świecie i sprawiedliwości klimatycznej.
Niranjali Amerasinghe, dyrektorka wykonawcza ActionAid USA

Działania administracji Donalda Trumpa skomentował także polski Instytut Zielonej Gospodarki. „ Wycofanie się Stanów Zjednoczonych z Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC) ma znacznie poważniejsze niż odejście od samego Porozumienia Paryskiego” – stwierdzili eksperci.

Konwencja jest fundamentem całego międzynarodowego systemu współpracy klimatycznej. To na jej podstawie odbywają się konferencje COP, powstają globalne zasady raportowania emisji, mechanizmy finansowania działań klimatycznych oraz wspólne ramy reagowania na skutki zmian klimatu. Wyjście USA z Konwencji oznacza faktyczne i definitywne opuszczenie całej globalnej architektury klimatycznej, a nie jedynie rezygnację z konkretnych zobowiązań.
Instytut Zielonej Gospodarki

Czytaj też

„W praktyce taki krok pozbawia Stany Zjednoczone miejsca przy stole negocjacyjnym, wpływu na kształt międzynarodowych reguł oraz możliwości współdecydowania o przyszłych rozwiązaniach, które i tak będą oddziaływać na światową gospodarkę — w tym na handel, energetykę i bezpieczeństwo” – dodali eksperci. Zwrócili też uwagę, że taka decyzja światowego mocarstwa może zachęcić część rządów – np. Indii – do opóźniania deklaracji własnych zobowiązań, obniżania ambicji celów klimatycznych i przenoszenia akcentu na krótkoterminowe działania powodowane narodową kalkulacją polityczną. Może także zniechęcić sektor prywatny do długofalowych inwestycji, ponieważ zmniejsza przewidywalność sytuacji na świecie – wycofanie się jednego z największych emitentów osłabia legitymację i skuteczność procesu redukcji emisji gazów cieplarnianych.

Reklama
Reklama

Komentarze

    Reklama