- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Administracja Trumpa znów przeciwko nauce o klimacie. Tym razem chodzi o badania oceanów
Stany Zjednoczone za czasów Donalda Trumpa nie są przyjaznym miejscem dla badania klimatu. Niedawno rozpoczął się proces zamykania Ocean Observatories Initiative – sieci pomiarowej dostarczającej dane o oceanach, z których korzystali naukowcy na całeym świecie. Ma to być częścią szerszej strategii organizacji finansującej inicjatywę – National Science Foundation. To nie pierwsza decyzja w tej organizacji, której ofiarą padną badania klimatu.
Autor. Envato / @imagesourcecurated
Z artykułu dowiesz się:
- Jak postępuje demontaż sieci OOI?
- Co bada się za pomocą urządzeń OOI?
- Jak administracja prezydenta Donalda Trumpa podchodzi do badań klimatu?
- Skąd taka decyzja?
- Czy da się coś jeszcze zrobić?
Administracja Donalda Trumpa znów ma problem z nauką o klimacie. Zamierza zlikwidować wartą 368 mln USD sieć głębinowych urządzeń zbierających dane o Atlantyku i Pacyfiku. Ocean Observatories Initiative (OOI, finansowana przez National Science Foundation (NSF), jest ważna nie tylko w kontekście samych badań klimatu. Instrumenty pomiarowe dostarczają dane istotne dla rybołówstwa i dla monitorowania powodzi na wybrzeżu. Jak poinformowano 21 maja, demontaż już się rozpoczął. To kolejna odsłona długiej i intensywnej walki obecnej administracji z badaniami klimatu, o której więcej w tekście Postępy Donalda Trumpa w rozmontowywaniu nauki o klimacie. Galeria „sukcesów”.
Co się dzieje z Ocean Observatories Initiative?
Ocean Observatories Initiative zbiera dane po obu stronach kontynentu północnoamerykańskiego i odgrywa kluczową rolę w badaniach klimatu i oceanów. Ponad 900 urządzeń zakotwiczonych u wybrzeży stanów Oregon, Waszyngton, Alaska, Karolina Północna oraz na obszarze między Grenlandią a Islandią znanym jako Basen Irmingera, monitoruje środowiska przybrzeżne, ekosystem morski i prądy wpływające na klimat na Ziemi. Z ich pomocą badano m.in. pochłanianie gazów cieplarnianych przez ocean z atmosfery, zmiany temperatury wód i morskie fale upałów. Stacje pomiarowe w Basenie Irmingera umocowane na dnie morskiej na głębokości około 2,8 tys. metrów zbierały dane o Atlantyckiej Południkowej Cyrkulacji Wymiennej (ang. Atlantic Meridional Overturning Circulation, AMOC) w ramach międzynarodowej współpracy naukowców.
NSF rozpoczęła już demontaż sieci u wybrzeży Waszyngtonu i Oregonu. Sprzęt z wód w pobliżu Nowej Anglii, Karoliny Północnej, Zatoki Alaski i Morza Irmingera ma zostać usunięty latem przyszłego roku. Cała operacja może potrwać nawet 15 miesięcy. Na miejscu pozostają na razie urządzenia służące do gromadzenia danych z płyty tektonicznej u wybrzeży północno-zachodniego wybrzeża Pacyfiku. Natomiast instrumenty rozmieszczone wokół aktywnego podwodnego wulkanu u wybrzeży Oregonu, badające aktywność sejsmiczną, będą działać jeszcze do 2028 r., choć ich usuwanie nie brzmi jak najlepszy pomysł. Nie sprecyzowano, czy jakieś stacje będą pozostawione na stałe.
Dane zbierane przez OOI są wykorzystywane również m.in. do monitorowania powodzi na wybrzeżach. Czas demontażu urządzeń sieci OOI jest wyjątkowo niefortunny, ponieważ na Pacyfiku rozwija się El Niño, które m.in. zwiększa ryzyko powodzi w Stanach Zjednoczonych. USA na własne życzenie pozbawiają się jednego z narzędzi do monitorowania tych zjawisk.
Tymczasem administracja Donalda Trumpa wiosną 2025 r. blokowała dostęp do milionów dolarów z federalnych środków pomocowych na wypadek klęsk żywiołowych, z których korzystały poszczególne stany. Koalicja stanów złożyła wówczas pozew przeciwko administracji prezydenta z powodu wstrzymania wypłat na programy przeciwdziałania katastrofom naturalnym, w tym powodziom. Amerykańska National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) musiała też zakończyć swój program śledzenia kosztów ekstremalnych zjawisk pogodowych. Donald Trump doprowadził również do zwolnienia około 800 osób z tej kluczowej agencji badającej klimat i pogodę, m.in. w Centrum Ostrzegania przed Tsunami na Pacyfiku. Widocznie takie dane w USA nie są potrzebne.
Do czego nam OOI?
Dane ze stacji pomiarowych OOI są wykorzystywane do badania zmiany klimatu, pomagają w przewidywaniu powodzi na wschodnim wybrzeżu USA oraz dostarczają informacji o wpływie zmian w oceanach na rybołówstwo. Bardzo ważne są badania AMOC, której załamanie silnie wpłynęłoby na globalny klimat, a która już teraz spowalnia.
Urządzenia mierzą m.in. prądy oceaniczne, parametry chemiczne, fizyczne i biologiczne wody (np. temperaturę, pH, zawartość tlenu, zasolenie) od powierzchni do głębokości nawet tysięcy metrów. Każda stacja obserwacyjna składa się z wielu urządzeń połączonych przewodami, które są utrzymywane w miejscu przez kilka kotwic.
Przykładowo dr Hilary Palevsky od dziesięciu lat bada pochłanianie dwutlenku węgla przez ocean z atmosfery dzięki danym z instrumentów rozmieszczonych w Basenie Irmingera. Dr Mike Muglia z Uniwersytetu East Carolina użył danych w ramach projektu dotyczącego morskiej energetyki odnawialnej w Nags Head w Karolinie Północnej, finansowanego przez Departament Energii (North Carolina Renewable Ocean Energy Program. Z danych gromadzonych przez OOI korzystają naukowcy na całym świecie. Przyczyniły się one do powstania ponad 500 publikacji naukowych.
Jak dużym problemem jest likwidacja sieci?
Ocean Observatories Initiative, koordynowana przez Woods Hole Oceanographic Institution (WHOI) we współpracy z Uniwersytetem Rutgersa, Uniwersytetem Waszyngtońskim i Uniwersytetem Stanowym w Oregonie, ruszyła w 2016 r. i w założeniu miał funkcjonować przez 25 lat. Jego likwidacja to ogromne marnotrastwo. Roczny budżet systemu wynosi 48 mln USD – to niewiele w porównaniu z wartością zbieranych danych, jak wyjaśnił dr Craig McLean, były główny naukowiec NOAA, obecnie emerytowany. Jim Edson, główny badacz OOI i starszy naukowiec w WHOI ocenił, że jest to „najbardziej zaawansowany system ciągłej obserwacji oceanów na świecie”.
Pobieranie danych z urządzeń zainstalowanych na morzu jest po prostu o wiele łatwiejsze, bezpieczniejsze i tańsze niż prowadzenie wypraw badawczych. Wycofanie instrumentów bez planu ich przechowywania lub kontynuowania gromadzenia danych „jest bardzo pochopne” – oceniła dr Hilary Palevsky z Boston College.
Jedną z prawdziwych tragedii jest to, że skuteczne gromadzenie danych w tym miejscu (Basenie Irmingera – przyp. Energetyka24) stanowiło ogromne wyzwanie inżynieryjne i nie jest to sytuacja, w której można po prostu zostawić notatki dla następnej osoby, która tu przyjedzie. Istnieje wiele wiedzy specjalistycznej, która może zostać utracona.
dr Hilary Palevsky, adiunktka na wydziale Wydział Nauk o Ziemi i Środowisku Boston College
Nie pierwsze rodeo
Administracja Trumpa już niejednokrotnie próbowała zamknąć OOI. Proponowała obniżenie finansowania o 80 proc. zarówno w 2025, jak i już 2026 r. Kongres sprzeciwiał się tym planom, przywracając środki finansowe.
Aby obniżyć koszty, kierownictwo wyłączyło już część urządzeń i ograniczyło gromadzenie danych, jak przekazano podczas prezentacji na dorocznym spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Geofizycznego (ang. American Geophysical Union) w grudniu 2025 r. Nie powstrzymało to niestety procesu likwidacji sieci obserwatoriów.
„Powód" decyzji
Michael England, rzecznik National Science Foundation, przekazał, że decyzja o demontażu sieci Ocean Observatories Initiative, „jest zgodna z szerszą strategią NSF, polegającą na bardziej elastycznym podejściu do ustalania priorytetów wsparcia dla zmieniających się priorytetów naukowych i nowych technologii, a także na przemyślanym podejściu do inteligentnego zarządzania cyklem życia w ramach portfela infrastruktury badawczej”. Dodał, że program nie będzie „całkowicie” anulowany, ale nie wiadomo, które urządzenia pomiarowe będą pozostawione.
“Michael England, a spokesman for the National Science Foundation, said the decision to dismantle the network, known as the Ocean Observatories Initiative, 'aligns with N.S.F.’s wider strategy to have a nimbler approach to prioritizing support for evolving scientific priorities…
— Climate Reality (@ClimateReality) June 10, 2026
Zachowany ma zostać dostęp do danych. Decyzja została rzekomo podjęta częściowo na podstawie raportu National Academies of Sciences, Engineering and Medicine z 2025 r. Autorzy raportu są zdziwieni tym cytowaniem, ponieważ sugerowali jedynie wdrożenie nowych technologii, restrukturyzację i wręcz rozszerzenie zastosowania sieci, a nie jej likwidację.
Zdaniem dr. Craiga McLeana, który pracował w NOAA za pierwszej kadencji Donalda Trumpa, decyzje te wpisują się w schemat funkcjonowania administracji prezydenta: „Odzwierciedla to dalszy brak zrozumienia wartości naukowej i zasług naukowych przez obecną administrację. Likwidując taki system (OOI – przyp. Energetyka24), po raz kolejny spychamy Stany Zjednoczone na dalszy plan w globalnym przywództwie naukowym”.
Jak poinformowało AP News, w poniedziałek 15 czerwca grupa senatorów z Partii Demokratycznej wraz z senatorką z Partii Republikańskiej z Alaski przesłała pismo do NSF, w którym zwróciła się o zmianę stanowiska w sprawie planu likwidacji OOS. Z podobnym apelem do NSF zwróciły się także dwie komisje Izby Reprezentantów z ramienia Partii Demokratycznej – ds. Nauki, Kosmosu i Technologii oraz ds. Zasobów Naturalnych – dodatkowo zarzucając instytucji działanie niezgodnie z prawem, ponieważ wygląda na to, że ani Senat, ani Izba Reprezentantów nie zostały powiadomione o planach w ustawowym terminie. Senatorowie właśnie sprawdzają, czy gdziekolwiek wpłynęło oficjalne zawiadomienie w tej sprawie, choć mówią, że nie słyszeli wcześniej o żadnych „konsultacjach, pracach komisji naukowej czy rozmowach z zainteresowanymi stronami”.
Ciąg dalszy w artykule Postępy Donalda Trumpa w rozmontowywaniu nauki o klimacie. Galeria „sukcesów”
