- ANALIZA
- W CENTRUM UWAGI
Prezydent ogłasza referendum klimatyczne. Co chce osiągnąć?
Prezydent Karol Nawrocki proponuje referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Na zadane w nim pytanie trudno jest odpowiedzieć, ponieważ sugeruje ono już jedyny słuszny wybór. Trudno przecież popierać politykę, która podnosiłaby koszty życia, prawda? Sęk w tym, że to raczej brak polityki klimatycznej i transformacji energetycznej może podnieść koszty życia w obliczu zmieniającego się klimatu i starzenia się polskiego systemu energetycznego.
Autor. Twitter (X) / @prezydentpl
W skrócie:
- Jaki jest cel referendum i co z nim możemy zrobić?
- Co naprawdę podnosi koszty życia i jak je obniżyć?
- Czy to Unia Europejska każe nam robić transformację?
- Co sądzi większość Polaków o klimacie?
Prezydent Karol Nawrocki ogłosił, że złoży wniosek o zorganizowanie referendum dotyczącego unijnej polityki klimatycznej. Jego zdaniem „pytanie, które należy postawić, jest proste i uczciwe”. Miałoby ono brzmieć: „czy jest Pan/Pani za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”. Problem w tym, że jest to pytanie z tezą, co nie powinno mieć miejsca w pytaniu referendalnym. Ponadto tezą, która jest nieprawdziwa. Polityka klimatyczna przynosi wiele korzyści, a uzależnienie od paliw kopalnych oraz zmiana klimatu podnoszą koszty. Co więcej – co miałoby być skutkiem tego referendum?
Klimat się zmienia, polska polityka – niekoniecznie
„Rosnące koszty energii, wyższe ceny żywności, zwiększone obciążenia dla przedsiębiorców i rolników to konkretne wyzwania, z którymi mierzymy się w Polsce na co dzień. Efektem są wyższe rachunki za energię, ale też poważne obciążenia dla rozwoju gospodarczego Polski i Unii Europejskiej” – stwierdził Prezydent Karol Nawrocki w swoim oświadczeniu opublikowanym na platformie X. Jak dodał, 13 lutego 2025 r., jeszcze jako kandydat na prezydenta, podpisał porozumienie z NZSS „Solidarność”, w którym zobowiązał się do „podjęcia działań hamujących negatywne skutki wynikające z polityki Europejskiego Zielonego Ładu”. Obiecał wówczas także, że złoży do Senatu wniosek o ogólnokrajowe referendum.
Oświadczenie Prezydenta RP Karola Nawrockiego dotyczące referendum. pic.twitter.com/poJ0qGMKZz
— Kancelaria Prezydenta RP (@prezydentpl) May 7, 2026
Informację tę skomentowali liczni eksperci. Prof. Szymon Malinowski, fizyk atmosfery z Uniwersytetu Warszawskiego i przewodniczący zespołu doradczego ds. kryzysu klimatycznego przy Prezesie Polskiej Akademii Nauk, zastanawiał się na swoim profilu na Facebooku, czy decyzję tę doradziła prezydentowi niedawno powołana nowa Rada Klimatu i Środowiska. Jej skład opisywaliśmy na łamach Energetyki24 – należy do niej m.in. dr Grzegorz Chocian, który twierdził np., że „przeceniamy znaczenie człowieka dla klimatu” czy Marcin Możdżonek, prezes Naczelnej Rady Łowieckiej.
Autor. Szymon Malinowski / Facebook
Sprawę świetnie wyjaśnił Michał Brennek z Instytutu Geofizyki PAN:
Od kilkudziesięciu lat politycy słyszeli o tym, że klimat się zmienia i trzeba coś z tym zrobić, ale łatwiej było im szukać winnych zaniechań niż budować koalicje wokół skomplikowanego problemu. Teraz, gdy okazuje się, że prawa fizyki nie zmieniły się nagle i wciąż mamy problem z praktycznie ciągłą suszą, powodziami i brakiem wody, pojawił się nowy winny: polityka klimatyczna. Efekt mamy taki, że robota jest nie zrobiona, obywatel ma drożej, nikt nie może mu pomóc, a widzi polityków dowolnej frakcji mówiących, że to nie oni, to tamci. Tymczasem z Unii Europejskiej płyną miliardy na transformację energetyczną. My obywatele oglądamy je sobie jak zza szyby i czujemy, że powinniśmy coś z nich mieć, a tu nic. Chciałbym byśmy odłożyli emocje na bok i porozmawiali o tym, jak wycisnąć z unijnej kasy jak najwięcej, tak, by jak najwięcej osób miało dobrze i wygodnie, przy okazji dbając o klimat.
Michał Brennek, Instytut Geofizyki PAN
Co naprawdę podnosi koszty życia?
Po pierwsze, zmiana klimatu. Temat jest bardzo szeroki, ale skupiając się na zjawiskach odczuwalnych już teraz, bezpośrednio, przez polskie społeczeństwo. Ekstremalne zjawiska pogodowe, których częstotliwość i intensywność zwiększa się wraz ze zmianą klimatu, niszczą dobytek gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Przykładem może być powódź na południu Polski z września 2024 r. Badania wykazały, że przez zmianę klimatu jej wystąpiene było dwa razy bardziej prawdopodobne. Coraz bardziej nieprzewidywalna pogoda, susze, ulewy i katastrofy naturalne na świecie i w kraju powodują także wzrost cen żywności. O niektórych przykładach z ostatnich lat pisaliśmy w artykule „Zmiana klimatu już wpływa na ceny żywności. 16 przykładów z całego świata”, a bardziej szczegółowo w tekstach o czekoladzie i kawie.
Po drugie, brak transformacji energetycznej. Według danych Forum Energii na import wszystkich rodzajów paliw kopalnych w latach 2015-2025 Polska wydała 1,2 bln zł. Energia elektryczna w Polsce od pewnego czasu należy do najdroższych w Europie (w przeliczeniu na parytet siły nabywczej, PPS, co lepiej obrazuje obciążenie dla budżetów gospodarstw domowych), o czym pisał Patryk Strzałkowski na łamach SmogLab.
Polska ma drugi po Danii najwyższy udział podatków i opłat w cenie energii elektrycznej w UE. Specyficzną dla Polski opłatą jest opłata mocowa, której w praktyce pomaga „podtrzymywać przy życiu” przestarzałe elektrownie węglowe, zamiast wspierać transformację. Stanowi ona około 5-10 proc. rachunku za prąd. W swojej kampanii wyborczej Karol Nawrocki mówił o obniżeniu podatku VAT na prąd z 23 do 5 proc. i ogólnie trwałym obniżeniu rachunków za energię elektryczną dla gospodarstw domowych i firm o 33 proc. Panie Prezydencie, czekamy na dopracowanie propozycji.
Ponadto im więcej OZE pracuje w systemie energetycznym danego państwa członkowskiego UE, tym tańsza będzie cena energii na rynku dnia następnego oraz w kontraktach terminowych, które wprost przekładają się na ceny oferowane odbiorcom ze względu na regułę merit order. Zgodnie z nią do systemu najpierw „wchodzą” najtańsze źródła – którymi są odnawialne źródła energii – a dopiero w dalszej kolejności, przy rosnącym popycie, droższe źródła. Polska jednak należy do końcówki państw UE, jeśli chodzi o udział OZE w miksie elektroenergetycznym.
Co miałoby być skutkiem referendum?
Prezydent nie wyjaśnił na razie, jaki jest plan, jeśli naród powie „nie” w referendum. Jedną z proponowanych „opcji” może być porzucenie polityki klimatycznej UE i Zielonego Ładu oraz przysłowiowe już „wyjście z ETS”. Wiceminister klimatu i środowiska Krzysztof Bolesta wyjaśniał już, czym skutkowałaby próba wyjścia z systemu ETS:
Wyjście z systemu wiązałoby się m.in. z wszczęciem postępowania naruszeniowego przez Komisję przeciwko Polsce, skierowaniem skargi do TSUE i skutkowałoby nałożeniem na Polskę kar finansowych, które obowiązywałyby do momentu usunięcia przedmiotu naruszenia.
Krzysztof Bolesta, wiceminister klimatu i środowiska
Nie ma również czegoś takiego jak „wyjście z Zielonego Ładu”. To zbiór różnych przepisów. „T_o określenie należy traktować nie prawnie, ale wyłącznie politycznie – to nie jest kwestia jednego podpisu_” – skomentował w rozmowie z E24 prawnik prof. Filip Elżanowski w zeszłym roku.
Jedyną skuteczną metodą byłoby więc wyjście z Unii Europejskiej. Sądząc po komentarzach w social mediach, niektóre osoby na to właśnie liczą. Prawo unijne można natomiast zmieniać i reformować, by bardziej pasowało do potrzeb, gdy zmieniają się okoliczności. Stara się to robić np. ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, która zabiega o zmiany w dyrektywie ETS2, by złagodzić jej wpływ na obywateli Polski. Co ze środowiskiem prezydenta?
Jak realizacja takiego referendum wpłynie na tworzenie postulatów i zmian w samej Brukseli? Jakby ekipa prezydenta chciała coś zmienić, to by jeździła do Brukseli. Zadajmy pytanie o to, ile razy urzędnicy prezydenta i on sam byli w Brukseli, ile razy złożyli swoje uwagi w konsultacjach publicznych, tak jak to robią inne państwa. Zwykły obywatel może to zrobić, tym bardziej Pan Prezydent. To klasyczne odwracanie uwagi od realnych problemów. Jak chcemy zmieniać europejską politykę, to musimy aktywnie ją współtworzyć – jak przystało na szósty największy kraj w UE i 20. największą gospodarkę na świecie.
Michał Hetmański, prezes zarządu fundacji Instrat
Po co więc to referendum?
Mam problem z traktowaniem tej propozycji prezydenta poważnie. Nawet gdyby na niego odpowiedziano w głosowaniu i to jeszcze twierdząco, nie wiadomo by było co z tym wynikiem zrobić. Cel polityczny jest natomiast jednoznaczny: chodzi o wskazanie kozła ofiarnego ewentualnych wzrostów cen energii poza swoim obozem politycznym. Polska prawica przestała traktować swoich wyborców poważnie. To za jej czasów, z dużym poparciem społecznym, zaczeły się wielkie inwestycje w odnawialne źródła energii. Dziś dostajemy „OZE-SROZE"-bis – nielogiczną, niespójną i nieprzekonującą narrację polityczną zastępującą realne rozwiązania. Zamiast szukać sposobów utrzymania niskich rachunków i przyspieszenia inwestycji w energetyce, mamy kolejną odsłonę politycznego teatru.
Adam Traczyk, Dyrektor wykonawczy More in Common
Warto przypomnieć sobie, kiedy właściwie przyjęto Europejski Zielony Ład. To w grudniu 2019 r., za rządów Prawa i Sprawiedliwości, premier Mateusz Morawiecki zaakceptował te przepisy podczas szczytu Rady Europejskiej. Jak tłumaczył, później sprzeciwiał się wielu regulacjom.
Warto również zaznaczyć, że wstępując do Unii Europejskiej w 2004 r. Polska wiedziała o Europejskim Systemie Handlu uprawnieniami do emisji, który teraz wzbudza tak wiele emocji. Dyrektwa o ETS została przyjęta i opublikowana w dzienniku ustaw w 2003 r. Polska zdecydowała o implementacji dyrektywy w 2004 r. – wszyscy obecni posłowie zagłosowali za przyjęciem w całości projektu ustawy o handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych i innych substancji wprowadzanych do powietrza.
Czy transformację da się zatrzymać w referendum?
Wygaszanie polskich elektrowni węglowych wcale nie wynika tylko z regulacji klimatycznych Unii Europejskiej. Są one przestarzałe, coraz bardziej awaryjne i zbliżają się do momentu śmierci technologicznej. Średnia ich wieku wynosi około 50 lat i na tyle było planowane ich funkcjonowanie. Podobnie przestarzałe są sieci dystrybucyjne o średniej wieku wynoszącej ponad 30 lat. Siłą rzeczy polski system elektroenergetyczny wymaga modernizacji, ponieważ Polsce grozi luka wytwórcza.
Nie ma natomiast sensu zastępować starych bloków węglowych nowymi – te inwestycje mogłyby okazać się kosztami utopionymi. Zgodnie z szacunkami Forum Energii różnica w cenie energii elektrycznej pochodzącej z węgla i z OZE z roku na rok powiększa się na korzyść energetyki odnawialnej. W 2025 r. kosztowała ona ok. 270-340 zł/MWh w porównaniu do 740 zł/MWh z węgla – i to już po uwzględnieniu kosztów stabilizacji systemu elektroenergetycznego.
Niestety węgiel od dawna nie jest już polskim „czarnym złotem”. Należy on do najdroższych na świecie. Jego pokłady są położone bardzo głęboko pod ziemią, co ekstremalnie zwiększa koszty wydobycia, jest on niskiej jakości ze względu na zanieczyszczenia, a cenę zwiększają jeszcze wysokie koszty pracy polskich górników. Węgiel zza granicy jest bardziej atrakcyjny cenowo i to on w rzeczywistości jest głównie spalany w polskich kopalniach. Koszt wydobycia w kraju często jest dwukrotnie wyższy niż import surowca. Polskie górnictwo węgla kamiennego wymaga ogromnych dotacji od państwa – w 2025 r. na poziomie 9 mld zł. Dla nierentownych spółek górniczych zarezerwowano prawie 29 mld zł na dotacje z budżetu do 2031 r. Poleganie na węglu zwiększa zależność od zewnętrznych dostawców oraz obarcza społeczeństwo kosztami.
Jak obniżyć koszty życia Polaków?
Inwestycje w czyste źródła energii, termomodernizację budynków i wymianę źródeł ogrzewania to działania, które poprawiają komfort życia Polaków i obniżają ich rachunki, na co zwrocił uwagę Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego, który w reakcji na propozycję Prezydenta podjął decyzję o rezygnacji z uczestnictwa w Radzie ds. Energii i Zasobów Naturalnych przy Prezydencie RP. „Jestem zawiedziony propozycją referendum, które będzie składało się z jednego pytania z jasno zarysowaną tezą. Dostrzegam potrzebę reformy polityki klimatycznej, widząc jednocześnie korzyści wynikające z wielu jej elementów. To dzięki tej polityce 1,6 miliona gospodarstw domowych cieszy się dziś tańszą energią z paneli fotowoltaicznych, dzięki niej mogliśmy w ostatnich latach finansować poprawę efektywności energetycznej budynków a tym samym pomóc milionom polskich gospodarstw domowych w obniżeniu rachunków za ogrzewanie i wreszcie to dzięki środkom finansowym przeznaczonym na tę politykę oddychamy dziś czystszym powietrzem niż kilka lat temu” – napisał na swoim profilu na platformie X.
Dziś podjąłem decyzję o rezygnacji z uczestnictwa w Radzie ds. Energii i Zasobów Naturalnych przy Prezydencie RP. O powodach swojej decyzji piszę w liście do Przewodniczącego Rady @IzdebskiMarc 👇
— Andrzej Guła (@AndrzejGu) May 7, 2026
Szanowny Panie Przewodniczący,
Wchodząc do Rady Energii i Zasobów Naturalnych…
To inwestycje w OZE pozwalają na długoterminowe obniżenie rachunków za prąd, na co wskazują powyższe wyliczenia Forum Energii. To działania na rzecz łagodzenia zmiany klimatu i adaptacji do jej skutków pozwalają ograniczyć np. wpływ ekstremalnych zjawisk pogodowych na działalność rolniczą i ceny żywności.
Niestety wiele środków, które mogłyby być przeznaczone na transformację jest w Polsce marnowane. Dotyczy to np. wpływów z ETS, które trafiają do budżetu państwa – a nie UE. W latach 2013-2023 (do 30 maja) dochody ze sprzedaży uprawnień wyniosły blisko 94 mld zł. Zgodnie z dyrektywą ETS co najmniej połowa wpływów do budżetu – lub ich równowartość – powinna być przeznaczona na cele klimatyczne. Państwa członkowskie same określają, na co dokładnie zostaną wykorzystane dochody ze sprzedaży uprawnień, UE nie narzuca rozwiązań. Jak wykazała kontrola Najwyższej Izby Kontroli z 2024 r., w przypadku niemal 90 proc. dochodów z tych lat nie było można jednoznacznie ustalić, na co zostały przeznaczone – środki „rozpłynęły się w budżecie”. 8 lat z tego okresu przypadało na rządy PiS.
Co naprawdę sądzą Polacy?
Chociaż komentarze w social mediach są bardzo „głośne”, to dla ostudzenia emocji warto przypomnieć kilka badań:
- zgodnie z badaniem organizacji More in Common z sierpnia 2025 r. 64 proc. Polaków popiera rozwój lądowej energetyki wiatrowej;
- 59 proc. Polaków wskazuje OZE jako główne źródła energii w kraju za 20 lat, a 49 proc. – energetykę jądrową;
- w maju 2024 r. 57 proc. Polaków uważało, że aby uniknąć najgorszych konsekwencji zmian klimatu, trzeba działać teraz, według innego badaniaMore in Common;
- badanie organizacji Project Tempo prowadzone w 2024 r. wykazało, że 72 proc. Polaków popiera działania na rzecz klimatu; po wykazaniu kosztów działań, 51 proc. Polaków zgadza się, że jest w stanie ponieść koszty polityk klimatycznych na poziomie 10 euro miesięcznie, 47 proc. – 25 euro, 43 proc. – 50 euro, a 37 proc. – 100 euro miesięcznie;
- zgodnie z powyższym badaniem wśród 25 badanych państw Europy Polska zajmuje 11. miejsce pod względem przekonania, że inwestowanie w zieloną transformację przynosi korzyści krajowi, 16. miejsce pod względem przekonania, że przynosi korzyści gospodarce i 7. miejsce pod względem przekonania, że przynosi korzyści obywatelom jako jednostkom;
- według badania opracowanego przez prof. Przemysława Sadurę na zlecenie fundacji Client Earth z 2025 r. 70 proc. Polaków uważa, że rząd powinien wydawać więcej na ochronę obywateli przed skutkami zmiany klimatu;
- 55 proc. ankietowanych twierdzi, że na bezpieczeństwo klimatyczne możemy przeznaczać 1 proc. naszego PKB;
- większość społeczeństwa (51 proc.) zgadza się, że „zagrożenia klimatyczne należą do największych współczesnych wyzwań i wymagają jak najpilniejszych działań";
- więcej Polaków zgadza się (prawie połowa, 44 proc.), że „w Polsce powinniśmy jak najszybciej odejść od energetyki opartej na węglu i bardziej wykorzystywać inne źródła energii, w tym odnawialne", niż temu przeczy (niecała 1/3, 32 proc.)
- jak wykazało badanie CORE „Raport milczącej większości. Polacy chcą lepszego klimatu, ale o tym nie wiedzą" z 2025 r., 65 proc. obywateli przyznaje, że Polska gospodarka może zyskać na polityce klimatycznej.
