Reklama
  • ANALIZA
  • W CENTRUM UWAGI

Konflikt w Zatoce Perskiej zmienił globalny rynek. A pokój tego nie odwróci

Według informacji przekazywanych przez agencje prasowe Axios i Reuters Stany Zjednoczone spodziewają się odpowiedzi Iranu w kilku kluczowych kwestiach w ciągu najbliższych 48 godzin. Na dzień 7 maja po stronie Iranu nie ma jeszcze odpowiedzi i wydaje się, że propozycja jeszcze nie została podjęta w ramach wewnętrznych frakcji Iranu.

Szyby naftowe na tle zachodzącego słońca.
Szyby naftowe na tle zachodzącego słońca.
Autor. @Image-Source/Envato

Wypowiedzi sekretarza stanu USA Marco Rubio o tym, że operacja „Epic Fury” w Iranie „dobiegła końca” sugerują, że jest to najbliższe porozumienie stron od początku wojny. Porozumienie zakłada między innymi zobowiązanie Iranu do wprowadzenia moratorium na wzbogacanie uranu, zgodę Stanów Zjednoczonych na zniesienie sankcji i uwolnienie miliardów dolarów zamrożonych irańskich funduszy oraz zniesienie przez obie strony ograniczeń dotyczących tranzytu przez Cieśninę Ormuz, na co z niecierpliwością czekają państwa importujące ropę.

YouTube cover video

Prezydent Trump ogłosił, że wstrzymuje działania prowadzone w ramach „Projektu Wolność”, mającego na celu przeprowadzenie statków handlowych przez Cieśninę Ormuz. Czy to faktycznie oznacza koniec konfliktu jest jednak trudne do oceny. Wiele warunków określonych na razie we wstępnej Notatce (otwierającej negocjacje do zawarcia Porozumienia) będzie uzależnionych od osiągnięcia konsensusu, co stwarza możliwość przedłużenia okresu zawieszenia, w którym militarnie konflikt się zakończy, ale tak naprawdę problemy nie zostaną rozwiązane.

Czy to zmienia sytuację na rynkach ropy?

Widoczny jest chaos w ocenie faktycznego stanu sytuacji. Wpierw ceny ropy gwałtownie spadły do poziomu 97–98 USD za baryłkę po tym, jak wcześniej w ciągu dnia notowano ceny powyżej 108 USD, tracąc ponad 8% w niektórych sesjach giełdowych w nadziei na deeskalację konfliktu. Następnie w ciągu dnia odbijając się z powrotem powyżej 101–103 USD, ponieważ utrzymywała się niepewność co do ważności porozumienia po tym jak administracja irańska poinformowała, że daje sobie czas na ocenę propozycji USA. 

Według traderów z agencji RBC Capital Markets w najbliższym czasie niewiele się zmieni. Wskazują oni, że bez pewności dla trwałego otwarcia cieśniny Ormuz, ropa pozostanie bardzo droga. Podobnie wyglądają długoterminowe prognozy EIA (US Energy Information Administration) na dalszą część 2026 roku. Zakładają one możliwość powrotu cen do niższych poziomów (poniżej 90 USD), jeśli fizyczne dostawy z regionu zostaną przywrócone w dłuższym horyzoncie czasowym, co oznacza co najmniej od kilku do kilkunastu wręcz miesięcy. 

Według danych zbieranych przez agencję Reutera dostawy ropy naftowej prawdopodobnie jeszcze bardziej się ograniczą w nadchodzących tygodniach, nawet jeśli USA i Iran zgodzą się na porozumienie pokojowe kończące wojnę.

W czasie konfliktu doszło do licznych ataków na elementy infrastruktury energetycznej. Według danych IEA oraz danych prasowych agencji Reuters uszkodzone zostały:

  • Rafineria Saudi Aramco w Ras Tanura (Arabia Saudyjska)\ Iran miał przeprowadzić atak dronowy na największą saudyjską rafinerię. Doszło do pożaru i czasowego ograniczenia eksportu produktów paliwowych.
  • Rafineria SAMREF w Yanbu (Arabia Saudyjska). Atak dronowy wymierzony w zakład należący do Saudi Aramco i ExxonMobil. Operacje przeładunkowe zostały czasowo wstrzymane i czekają je remonty.
  • Port naftowy Fujairah (ZEA). Irańskie drony miały uderzyć w strefę przemysłu naftowego Fujairah Oil Industry Zone – jeden z kluczowych hubów paliwowych Emiratów. Ponadto według analiz ucierpiały także tankowce przewożące ropę i LNG.
  • Magazyny paliw i terminale eksportowe w regionie Zatoki ABC News podało, że irańskie i powiązane milicje atakowały co najmniej 17 obiektów energetycznych w kilku krajach Bliskiego Wschodu.
Reklama

Wznowienie dostaw ropy  z Zatoki Perskiej do rafinerii na całym świecie zajmie tygodnie, więc firmy naftowe będą nadal opróżniać zbiorniki magazynowe, aby sprostać szczytowemu zapotrzebowaniu w lecie. Świat wykorzystał tymczasowe bufory, czyli zapasy komercyjne, ropę w tranzycie lub przechowywaną na morzu oraz rezerwy awaryjne, aby zrównoważyć szok wywołany wojną na Bliskim Wschodzie.

Należy więc ocenić, że rynki nie odczuły jeszcze pełnych skutków zakłóceń w dostawach ropy naftowej, a minie wiele miesięcy, zanim produkcja i eksport na Bliskim Wschodzie powrócą do poziomu sprzed wojny, co potwierdzają w wywiadach prasowych dyrektorzy dużych firm energetycznych jak Saudi Aramco czy Exon Mobile. Tak samo myślą traderzy odpowiedzialni za zakupy ropy: „Nawet jeśli konflikt zakończy się w maju, a mam taką nadzieję, wyjdziemy z niego z wyraźnie bardzo niskimi zapasami”. Zdaniem Prezes Anders Opedal firmy Equinor (EQNR.OL) „powrót rynku do normy zajmie co najmniej sześć miesięcy, nawet jeśli na Bliskim Wschodzie zapanuje pokój”.

Przekłada się na to na konkretne decyzje polityczne. Przykładem tego jest informacja Komisji Europejskiej o możliwym ponownym rozpatrzeniu wymogu UE, zgodnie z którym państwa muszą posiadać zapasy ropy naftowej wystarczające na co najmniej 90 dni, w tym konkretnego wymogu dotyczącego paliwa lotniczego. Ponadto Unia Europejska rozważa odejście od zakazu wykonywania nowych odwiertów ropy i gazu w Arktyce.

Według różnych analiz w wyniku konfliktu w cieśnine Ormuz zostało utraconych około 600 milionów baryłek ropy naftowej. Cytując głównego ekonomistę agencji Rystad Energy: „zakładając nawet pozytywny rozwój sytuacji z zakończeniem konfliktu i nadzieję, że normalizacja żeglugi rozpocznie się pod koniec maja, świat straci od 1,2 do 2 miliardów baryłek ropy, co odpowiada 16-27% światowych zapasów sprzed wojny”.

Reklama

Sytuacja na rynku gazu – pozytywnie ale z obawami

Rynek gazu pozytywnie zareagował na możliwość faktycznego zakończenia konfliktu, bo europejskie kontrakty terminowe na gaz ziemny spadły poniżej 44 € za MWh w czwartek 7 maja, przedłużając spadek z poprzedniej sesji od momentu informacji z agencji Axios. Do tej pory efektywne zamknięcie tego kluczowego szlaku wodnego zablokowało około jednej piątej globalnej podaży LNG i dalej trasa nie jest czynna w wyniku podwójnej blokady z obu stron. Konflikt zmusił Azję i Europę do ograniczenia importu LNG w tradycyjnych miesiącach zapełnienia magazynów, ponieważ podczas zaostrzania się sytuacji w kwietniu było jasne, że te zakłócenia fundamentalnie zmienią globalny bilans LNG i przepływy handlowe, a firmy zajmujące się frachtem gazu zrywały kontrakty powołując się na siłę wyższą i podnosiły ceny.

Spadek eksportu skroplonego gazu ziemnego (LNG) przez cieśninę Ormuz doprowadził do zmniejszenia globalnej podaży LNG i gwałtownego wzrostu różnicy między ceną spot na amerykańskim rynku Henry Hub a cenami importowymi w Europie i Azji. Skorzystały na tym amerykańskie instalacje eksportowe LNG pracujące na granicy swoich możliwości. W marcu wyeksportowano z USA prawie 18 miliardów stóp sześciennych gazu ziemnego dziennie, co jest wartością rekordową. Przy tak wysokim wykorzystaniu mocy produkcyjnych, możliwości zwiększenia eksportu są obecnie już bardzo ograniczone. Wpływa to na stan infrastruktury i elastyczność odroczonych prac konserwacyjnych, a więc i tempa rozruchu nowych projektów oraz niedawnych umów o autoryzacji eksportu.

Według informacji płynących z analiz tradingowych takich agencji jak Bloomberg czy Montel sytuacja na rynku opcji na europejskie kontrakty terminowe na gaz ziemny w ubiegłym tygodniu sugeruje, że inwestorzy obawiają się, iż ceny referencyjne gazu mogą wzrosnąć ponad dwukrotnie w nadchodzącą zimę, gdyż przedłużające się zakłócenia w dostawach z Bliskiego Wschodu zagrażają sezonowi uzupełniania zapasów gazu w Europie.  Według danych zebranych przez Bloomberga niektórzy inwestorzy handlowali kontraktami opcyjnymi na okres październik-marzec po cenach sięgających nawet 117 dolarów (100 euro) za megawatogodzinę (MWh). Trzeba więc zauważyć, że  jest to ponad dwukrotnie więcej niż aktualna cena za MWh.  Prawdopodobnie zdaniem traderów gazu, ceny gwałtownie wzrosną w okresie zimowym ze względu na brak dostaw LNG z Kataru i ZEA, które utkwiły w Cieśninie Ormuz i jak dotąd nie mogą jej opuścić.

Nie bez znaczenia podobnie jak w przypadku ropy istotny jej stan infrastruktury gazowej w państwach zatoki perskiej. Kluczowe katarskie zakłady skraplania gazu w Ras Laffan zostały w marcu zaatakowane przez irańskie ataki rakietowe. Ataki i zniszczenia zmusiły Katar do wstrzymania całej produkcji LNG, a naprawa uszkodzonych obiektów może, potrwać nawet pięć lat, o czym poinformowała państwowa firma QatarEnergy. Nawet jeśli ceny spadły z marcowego maksimum, ceny w Europie są nadal o około 40% wyższe niż przed wybuchem konfliktu w Iranie.

Reklama

Zmieniła się więc ocena geopolityczna sytuacji na światowych rynkach LNG bo w wyniku cięć w dostawach LNG i faktu, że większość ładunków LNG przewozi się teraz do Azji zamiast do Europy (w przeciwieństwie do tego, co miało miejsce przed wojną), traderzy odpowiedzialni za zakup surowca zaczęli zabezpieczać się przed gwałtownymi skokami cen gazu w Europie zimą 2026/2027, gdy zapotrzebowanie na gaz w Europie jest największe.

dr Przemysław Zaleski

Politechnika Wrocławska

Fundacja Pułaskiego

Stały współpracownik portalu Defence24

Zobacz również

Reklama