Reklama
  • W CENTRUM UWAGI
  • WYWIADY

Jak Wielka Brytania buduje bezpieczną energetykę? Lekcje dla Polski

Brytyjskie przepisy dotyczące zmian klimatu sięgają roku 2008, kiedy uchwalono przełomową Ustawę Klimatyczną (Climate Change Act). Istnieje konsensus polityczny, co do potrzeby dekarbonizacji Wielkiej Brytanii. Ta ciągłość i stabilność jest niezwykle ważna. Mam nadzieję, że w Polsce również uda się osiągnąć w tym zakresie ogólną zgodę polityczną – mówiła w rozmowie z E24 przeprowadzonej w czasie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach Zastępca Szefa Misji Wielkiej Brytanii w Polsce Jennifer Tyldesley.

Oświetlony most zwodzony w Londynie Tower Bridge o zachodzie słońca.
Most zwodzony w Londynie Tower Bridge.
Autor. @vitek_bolecek/Envato

Katarzyna Łukasiewicz: Pani Ambasador, w Polsce po raz pierwszy rozwijamy projekty morskich farm wiatrowych, tymczasem Wielka Brytania ma w tym sektorze spore doświadczenie.

Jennifer Tyldesley: Tak, mamy drugą co do wielkości największą na świecie moc zainstalowaną, pięć największych morskich farm wiatrowych.

KŁ: A więc jakie są różnice w kontekście rozwoju morskich farm wiatrowych między Morzem Północnym a Morzem Bałtyckim? Czy są rzeczy, których Polska mogłaby nauczyć się na podstawie doświadczeń Wielkiej Brytanii?

JT: Prawdopodobnie między Morzem Bałtyckim a Morzem Północnym jest więcej podobieństw niż różnic. Wielka Brytania spędziła kilka dekad na tworzeniu ram regulacyjnych oraz metod wsparcia dla sektora. Zawiera się w tym rola regulatora Ofgem w zakresie przesyłu, jak również innych instytucji takich jak Crown Estate, która zarządza kwestiami dna morskiego, czy osobne regulacje w zakresie wymogów środowiskowych. Poświęciliśmy dwie dekady na znalezienie najskuteczniejszych sposobów, a także na promowanie local content i myślę, że mamy czym się pochwalić. W zeszłym roku zorganizowaliśmy jedno z największych wydarzeń w ambasadzie: gościliśmy ponad 100 osób, którzy mieli okazję wysłuchać różnych aspektów organizacji sektora offshore wind, w tym najlepszych praktyk brytyjskich i polskich.

Brytyjska wiedza specjalistyczna może zostać wykorzystana przez polskich dostawców, ponieważ zaczynają oni rozwijać własne możliwości technologiczne i local content, co jest ważnym priorytetem polskiego rządu.

Z kolei w nadchodzących miesiącach szczególnie ważna, zarówno dla Morza Północnego, jak i dla Bałtyku, będzie współpraca w zakresie bezpieczeństwa. Rosjanie są bardzo zainteresowani oboma tymi basenami. Zaledwie w zeszłym tygodniu zaobserwowaliśmy rosyjską aktywność na Morzu Północnym, którą publicznie skrytykował nasz minister obrony. Cały czas to obserwujemy, wdrożyliśmy już pewne systemy i zmieniamy nasze ramy prawne, aby rozwiązać niektóre z tych problemów.

Wiem, że Polska jest w trakcie budowy Centrum Bezpieczeństwa Morskiego. Myślę, że to naprawdę interesujący obszar współpracy.

Reklama

KŁ: Czyli widzi Pani przestrzeń do kooperacji w zakresie ochrony mórz?

JT: Tak, uważam, że to niezwykle ważny wymiar współpracy. Stajemy przed tym samym zagrożeniem i musimy uczyć się wzajemnie od siebie, jak mu przeciwdziałać. I niektóre aspekty polskiej strategii chcielibyśmy wdrożyć do naszego systemu i być może z wzajemnością.

KŁ: To jakie sposoby ma Wielka Brytania na przeciwdziałanie zagrożeniom morskim w czasie wojny hybrydowej? Jak one wyglądają i jaka jest odpowiedź Zjednoczonego Królestwa?

JT: Tutaj można poruszyć mnóstwo aspektów. Oczywiście, cyberbezpieczeństwo – Wielka Brytania niedawno wprowadziła przepisy prawne, które obejmują szerszoki zakres podmiotów, w tym podmioty komercyjne, i nakładają na nie obowiązek przestrzegania wyższych standardów w zakresie cyberbezpieczeństwa. Chcemy upewnić się, że podmioty komercyjne wywiązują się ze swoich zobowiązań, w tym bazując na zaleceniach Narodowego Centrum Cyberbezpieczeństwa.

Trudniejszym tematem jest ochrona infrastruktury fizycznej. Konieczna jest świadomość wyzwań na obszarze morskim, wiedza o tym, kto może się tam znaleźć i co zrobić, monitorowania – co ostatnio robiliśmy na Morzu Północnym. A wciąż opieramy swoje działania o brytyjską ustawę o okrętach podwodnych, Telegraph Submarine Act z 1885 roku, która – muszę powiedzieć – powinna zostać zaktualizowana.

KŁ: Tak, to chyba nieco przestarzałe przepisy.

JT: Jedną z rzeczy, którą moglibyśmy potencjalnie rozważyć, aby wdrożyć to dosłownie strefy zamknięte (no-go zones) na Morzu Północnym, aby upewnić się, że jesteśmy w stanie powstrzymać wrogie podmioty przed złośliwą działalnością. To, czy ciągnięcie kotwicy po dnie jest złośliwym działaniem, może być trudne do udowodnienia. Musimy więc stworzyć odpowiednie mechanizmy, aby było możliwe pociągnięcie Rosjan do odpowiedzialności.

KŁ: Wracając na moment do morskich farm wiatrowych – jaka jest ich rola w miksie energetycznym Wielkiej Brytanii i jak się on zmienił przez lata? Jak wyglądała transformacja w stronę większego wykorzystania niskoemisyjnych źródeł energii?

JT: Brytyjskie przepisy dotyczące zmian klimatu pochodzą z lat dwutysięcznych – w 2008 r. Wielka Brytania uchwaliła pierwszą na świecie prawnie wiążącą ustawę klimatyczną (Climate Change Act). Istnieje dwupartyjny konsens polityczny, co do potrzeby dekarbonizacji Wielkiej Brytanii i podjęcia działań zapobiegających zmianom klimatu, już od ponad dwóch dekad. I ta ciągłość i stabilność rynku były niezwykle ważne, ponieważ staraliśmy się promować nowe technologie.

Nasze położenie geograficzne bardzo nam pomogło mamy szczęście, Morze Północne to idealne miejsce do budowy morskich farm wiatrowych. Mamy duże wybrzeże, jest wietrznie, morze nie jest głębokie.

KŁ: Tak jak Bałtyk, który też jest stosunkowo płytkim morzem.

JT: Macie jednak nieco krótszą linię brzegową, a warunki geograficzne sprawiły, że morska energetyka wiatrowa była dla Wielkiej Brytanii od początku oczywistym wyborem. Skorzystaliśmy na tym dzięki bardzo postępowemu rządowi, który dostrzegł potencjał morskiej energetyki wiatrowej, zrozumiał, że może ona napędzać lokalną gospodarkę, tworzyć miejsca pracy i dawać Wielkiej Brytanii przewagę technologiczną, i widzimy to teraz. Wielka Brytania ma wiedzę specjalistyczną i możliwości, których wiele innych krajów nie ma. Setki tysięcy miejsc pracy jest wspieranych przez morską energetykę wiatrową w Szkocji i na północnym-wschodzie. I to jest fantastyczne, szczególnie biorąc pod uwagę, że są takie części Wielkiej Brytanii, które w przeszłości nie były zamożne.

Reklama

KŁ: Historycznie Wielka Brytania także miała duże złoża węgla, które wykorzystywała w energetyce. Jakie jest brytyjskie doświadczenie dekarbonizacji?

JT: Zawsze byłam szczera, wypowiadając się na ten temat. Wiele rzeczy w naszym doświadczeniu dekarbonizacji w Wielkiej Brytanii wykonaliśmy nieodpowiednio. Nie przemyśleliśmy tego, jak potem wykorzystać dawne elektrownie węglowe, jak przekształcić kopalnie, jak pomóc w zmianie profilu zawodowego górnikom. I są to rzeczy, których my nie zrobiliśmy, ale które Polska może zrobić.

Zdekarbonizowaliśmy się wcześnie i szybko, być może szybciej niż jakiekolwiek inne państwo. A mam nadzieję, że Polska będzie teraz jeszcze szybsza.
Jennifer Tyldesley

Chodzi o to, aby być pewnym obranej strategii, mieć jasny plan, kierunek budowany w oparciu o konsensus polityczny. W Polsce, np. jeśli chodzi o politykę zagraniczną, istnieje konsensus polityczny. Powstaje pytanie, czy podobne porozumienie można osiągnąć, jeśli chodzi o kierunek transformacji. Widzimy, że jest zgoda na atom, czy morska energetyka wiatrowa również mogłaby być takim elementem obopólnej zgody? Myślę, że to bardzo interesujące.

KŁ: Jakie obecnie projekty jądrowe są realizowane w Wielkiej Brytanii? Czy Zjednoczone Królestwo również przeżywa tzw. renesans jądrowy, jak mówi się obecnie o Europie, a właściwie i o całym świecie?

JT: Po okresie około 50 lat, w czasie którego nie budowaliśmy nowych mocy jądrowych, atom w Wielkiej Brytanii przeżywa faktycznie renesans. Kończymy prace przy elektrowni jądrowej Hinkley Point C. Mamy decyzje finansowe co do elektrowni Sizewell C.

KŁ: Zaangażowane jest w to francuskie EDF.

JT: Tak, EDF buduje obie elektrownie. Potwierdziliśmy również, że technologia małych reaktorów modułowych SMR firmy Rolls-Royce będzie naszym wyborem w zakresie budowy pierwszych europejskich SMR-ów, co nastąpi równocześnie z budowaniem SMR-ów przez Rolls-Royce w Czechach. Powinno się to wydarzyć gdzieś w połowie lat 30-ych.

Ale co ważniejsze, myślę, że interesujące w kwestii energetyki jądrowej jest to, że Wielka Brytania jest w czołówce innowacyjnych modeli finansowania energetyki. Są to projekty niezwykle trudne do finansowania i zastanawiamy się, jak możemy to zrobić trochę inaczej.

Druga kwestia dotyczy regulacji energetyki jądrowej. Około miesiąc temu opublikowano przegląd brytyjskich regulacji energetyki jądrowej, w którym zaproponowano dość radykalne zmiany dotyczące usprawnienia procesów. Myślimy o tym, jakich ryzyk chcemy uniknąć i jak zastosować bardziej proporcjonalne podejście. Uważam, że rząd weźmie pod uwagę prawie wszystko, co zostało ustalone.

Potencjał reaktorów modułowych typu SMR jest ogromny, ale tempo regulacji musi się zmienić, aby były skutecznie wdrażane.
Jennifer Tyldesely

Jeśli zastosujemy regulację dla tradycyjnych elektrowni jądrowych do SMR-ów, to opracowanie sensownych projektów zajmie dużo czasu.

Technologia Rolls-Royce’a w szczególności jest wysoce powtarzalna, więc, oczywiście, musi być dostosowana do lokalnego kontekstu. Ale jeśli była regulowana w jednym miejscu, można wyciągnąć z tego wnioski dla regulacji w innej lokalizacji.

Reklama

KŁ: Mówiłyśmy o najnowszych technologiach, ale co z tymi „starymi"? Jak wojna między USA a Iranem wpłynęła na Wielką Brytanię i jej bezpieczeństwo energetyczne?

JT: Przede wszystkim chcę powiedzieć, że moim zdaniem sytuacja gospodarcza związana z tą wojną uzasadnia ambicje brytyjskiego rządu.

Plan osiągnięcia co najmniej 95% czystej energii produkowanej do 2030 roku lokalnie jest w pełni poparty tym, co teraz widzimy na Bliskim Wschodzie.
Jennifer Tyldesley

Jeśli polegamy na energii jądrowej w Wielkiej Brytanii, energii wiatrowej wytwarzanej na brytyjskich wybrzeżach, energii fotowoltaicznej, to nasz miks energetyczny, który jest krajowy i suwerenny, jest też stabilniejszy, bardziej niezawodny, bardziej przewidywalny.

I w tym sensie strategia energetyczna Wielkiej Brytanii pozostanie dokładnie taka sama, czyli będziemy nadal zapewniać suwerenną, przewidywalną energię, co ostatecznie doprowadzi również do niższych cen.

KŁ: Ale czy zaszła jakaś krótkookresowa reakcja na to, co się dzieje na świecie?

JT: Myślę, że jeszcze nie do końca rozumiemy w pełni implikacje tego konfliktu. To zmienia się z dnia na dzień. Źródła energii w Wielkiej Brytanii są zdywersyfikowane. Ale oczywiście, podobnie jak Polska, jesteśmy narażeni na wahania cen na rynkach globalnych.

Rząd jasno dał do zrozumienia, że konieczne będzie ograniczone, a co ważniejsze – ukierunkowane wsparcie dla gospodarstw domowych, które najbardziej odczują podwyżki cen. Oczywiście ma to znaczenie w przypadku paliw, które napędzają inflację, a strategia Wielkiej Brytanii zakłada, że do 2035 roku wszystkie nowe pojazdy sprzedawane w Wielkiej Brytanii będą pojazdami zeroemisyjnymi. Podobnie ma to znaczenie w przypadku gazu wykorzystywanego w ciepłownictwie.

Większość gospodarstw domowych w Wielkiej Brytanii korzysta z kotłów gazowych, ale wszystkie nowe domy budowane w Wielkiej Brytanii są wyposażone w pompy ciepła, a nie kotły gazowe. Ta sytuacja potwierdza zasadność podejścia rządu Wielkiej Brytanii do technologii odnawialnych i suwerenności.

Reklama

KŁ: Czy elektryfikacja to jedyna droga dla Europy, w tym dla Wielkiej Brytanii?

JT: Liczy się suwerenna, przewidywalna i bezpieczna energia. Jeśli istnieją sposoby na osiągnięcie tego poza elektryfikacją, to należy je rozważyć. Myślę, że np. wodór odegra dużą rolę. Ale chodzi o osiągnięcie bezpieczeństwa energetycznego.

KŁ: Dziękuję za rozmowę.

Reklama