Reklama
  • W CENTRUM UWAGI

Reforma ETS to szansa. Miliardy mogą napędzić transformację

Fot. By PanSG - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid56418760
Fot. By PanSG - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid56418760

Reforma systemu EU ETS może stać się impulsem dla polskiej gospodarki – oceniają eksperci. Komisja Europejska proponuje większe wsparcie dla przemysłu oraz powiązanie darmowych uprawnień do emisji z inwestycjami w dekarbonizację. O powodzeniu zmian zdecyduje jednak to, czy środki z ETS rzeczywiście zostaną przeznaczone na modernizację energetyki i przemysłu.

Komisja Europejska zaproponowała w piątek zwiększenie wsparcia dla przemysłu energochłonnego w ramach systemu EU ETS, podnosząc wartość darmowej alokacji dla części sektorów o około 6 mld euro do 2030 r. Zmiany mają zostać wprowadzone szybko, a odrębna regulacja dotycząca benchmarków ma obowiązywać z mocą wsteczną, obejmując również 2026 r.

Komisja chce zmienić także rolę darmowych uprawnień po 2030 r. Mają one przestać być wyłącznie mechanizmem zabezpieczającym konkurencyjność europejskiego przemysłu, a stać się narzędziem wspierającym inwestycje w redukcję emisji.

Reklama

ETS powinien finansować transformację

Eksperci komentując tę propozycję zwracają uwagę na to, że kluczową kwestią pozostaje sposób wykorzystania pieniędzy uzyskiwanych z ETS. Wskazują też, że sama reforma nie wystarczy. Potrzebne są inwestycje, stabilne zasady i takie wykorzystanie wpływów z ETS, które przyspieszy modernizację przemysłu i energetyki.

”O powodzeniu reformy ETS zdecyduje nie tylko zakres wsparcia dla przemysłu, ale przede wszystkim sposób wykorzystania środków generowanych przez system”- uważa Dr Joanna Pandera, prezeska Forum Energii.

Zwraca też uwagę, że propozycja KE ma stworzyć mechanizm zachęt do inwestowania w technologie niskoemisyjne. Jej zdaniem kluczowe dla konkurencyjności przemysłu będzie jednak zapewnienie skutecznego mechanizmu redystrybucji przychodów z ETS.

”Wpływy ze sprzedaży uprawnień do emisji powinny być kierowane do strategicznych sektorów gospodarki, tam, gdzie transformacja wymaga największego wsparcia i może budować przewagi konkurencyjne” – podkreśla ekspertka.

Przypomina też, że w latach 2021–2025 zaledwie 8 proc. wpływów z ETS, które trafiły do budżetów państw członkowskich, przeznaczono na wsparcie dekarbonizacji przemysłu. Jej zdaniem podobna zasada powinna obowiązywać przy przydziale darmowych uprawnień – ich otrzymanie powinno być powiązane z inwestycjami w technologie niskoemisyjne, tak aby skuteczniej przyspieszać modernizację najbardziej emisyjnych instalacji.

Konieczna większa przejrzystość wydatków

Z kolei Michał Wojtyło, starszy analityk ds. polityk publicznych w Instytucie Reform uważa, że propozycje Komisji Europejskiej odpowiadają na część postulatów zgłaszanych przez Polskę. Jego zdaniem są one krokiem w stronę bardziej sprawiedliwego podziału korzyści wynikających z funkcjonowania systemu ETS.

Jak podkreśla, w tym kontekście szczególnie istotne jest wydłużenie działania Funduszu Modernizacyjnego, które może zapewnić Polsce dziesiątki miliardów złotych na inwestycje wspierające nie tylko przemysł, ale również gospodarstwa domowe. Środki te mogłyby zostać przeznaczone m.in. na termomodernizację budynków czy rozwój transportu publicznego.

Teraz kluczowe jest, by polski rząd i europosłowie zadbali o korzystne dla Polski rozwiązania w negocjacjach dotyczących reformy ETS. Równie ważne jest bardziej przejrzyste wydatkowanie środków z systemu w kraju – Polacy powinni wiedzieć, na co trafiają miliardy złotych z ETS „ – podkreśla.

Przemysł chce wiedzieć

Zdaniem Michała Grabka, kierownika Programu Badawczego Energia i Klimat w Fundacji Instrat,reforma KE może sprawić, iż system ETS zacznie działać zgodnie ze swoim pierwotnym założeniem – będzie pobierać opłaty za emisje po to, by finansować modernizację gospodarki.

Z perspektywy przemysłu kluczowe jest to, co dzieje się z pieniędzmi płaconymi za uprawnienia do emisji. Powinny one wracać do gospodarki jako wsparcie inwestycji dekarbonizacyjnych. Od lat wskazujemy, że znaczna część wpływów z EU ETS nie trafia na długoterminowe projekty energetyczne i przemysłowe, które mogłyby trwale obniżyć emisyjność i koszty funkcjonowania tych sektorów” – podkreśla.

Jak dodaje, choć Polska wydaje środki z ETS zgodnie z unijnymi przepisami, finansując m.in. inwestycje środowiskowe i infrastrukturalne, takie jak kolej, większa część tych pieniędzy powinna trafiać bezpośrednio do sektorów odpowiadających za emisje.

Wtedy ETS będzie spełniał swoją podstawową funkcję – finansował modernizację, dzięki której koszt uprawnień z czasem przestanie być istotnym obciążeniem dla większości branż, a polska gospodarka stanie się mniej zależna od importu paliw kopalnych, których ceny potrafią gwałtownie rosnąć” – ocenia.

ETS ma finansować konkurencyjny przemysł

Z kolei Marcin Korolec prezes Instytutu Zrównoważonej Gospodarki uważa, że transformacja energetyczna musi odbyć w sposób odpowiedzialny, aby przemysł mógł ją udźwignął, nie tracąc swojej pozycji.

Dlatego potrzebujemy mechanizmów, które sprawią, że większa część środków z ETS wygenerowanych przez przemysł będzie wracała w postaci finansowania dekarbonizacji i modernizacji infrastruktury energetycznej. Z tych środków będziemy budować czysty przemysł, a polscy przedsiębiorcy będą mogli dzięki nim zająć ważną pozycję w gospodarce europejskiej” – komentuje Marcin Korolec.

W tym kontekście pozytywnie ocenia propozycje KE dotyczące obniżenia podatku VAT na samochody elektryczne oraz związane z rozwojem rynku pomp ciepła, ale zwraca też uwagę na wyzwania związane z konkurencją przemysłową.

Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, jak sprawić, aby wsparcie dla technologii czystej energii wzmacniało przede wszystkim europejski przemysł i miejsca pracy, a nie produkcję poza Europą” – zaznacza.

Propozycja na stole, czas na rząd

Aleksander Śniegocki, prezes Instytutu Reform, ocenia, że proponowana reforma ETS zmierza w dobrym kierunku, ponieważ daje przemysłowi więcej czasu na dostosowanie się do nowych wymogów oraz dodatkowe środki na transformację. Podkreśla jednak, że sukces zmian będzie zależał od tego, czy wpływy z systemu rzeczywiście zostaną przeznaczone na inwestycje wzmacniające odporność gospodarki i tworzące trwałe, dobrej jakości miejsca pracy.

Propozycja Komisji Europejskiej jest już na stole, teraz czas na polski rząd. W najbliższych miesiącach kluczowe będzie zbudowanie koalicji w Brukseli, która pozwoli wynegocjować sprawiedliwe warunki transformacji dla przemysłu w naszym regionie. Równolegle Polska powinna przygotować się do wykorzystania nowych środków w ramach szerszej strategii transformacji przemysłowej, opierając ją m.in. na ogłoszonym w czerwcu programie wsparcia czystych technologii” – podkreśla.

Reklama

Elektryfikacja sposobem na niezależność

Katarzyna Harpak, dyrektorka Programu Europejskiego zwraca z kolei uwagę na inną kwestię. Jej zdaniem jednym z najszybszych działań, jakie mogłaby podjąć Polska, powinno być przeznaczenie całości wpływów z ETS na wsparcie elektryfikacji gospodarki.

Ekspertka wskazuje, że zwiększenie poziomu elektryfikacji do ponad 40 proc. do 2040 r. mogłoby przynieść około 15 proc. oszczędności w końcowym zużyciu energii. Tymczasem obowiązujący Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu zakłada wzrost udziału energii elektrycznej w końcowym zużyciu energii do około 22 proc. w 2030 r. i 26 proc. w 2040 r., co – jej zdaniem – nie pozwala w pełni wykorzystać potencjału poprawy efektywności energetycznej.

Na znaczenie kosztów energii zwraca uwagę także Halina Jagielska, młodsza analityczka ds. klimatu i energii w Instytucie Reform. Jak podkreśla, elektryfikacja będzie postępować tylko wtedy, gdy energia stanie się bardziej dostępna cenowo dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.

Reforma opłat sieciowych, preferencyjny leasing socjalny czy niższy VAT na pompy ciepła, magazyny energii i samochody elektryczne mogą pomóc pokonać barierę wysokich kosztów początkowych” – wskazuje. Jej zdaniem państwa, które szybciej wdrożą rozwiązania wspierające elektryfikację, zyskają przewagę konkurencyjną.

Zmiana nabiera tempa, ale są bariery

Wyzwania związane z kosztami energii i przewidywalnością regulacji potwierdzają także wyniki najnowszego badania Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI), przeprowadzonego wśród ponad 300 przedsiębiorstw objętych systemem EU ETS. Wynika z niego, że transformacja energetyczna europejskiego przemysłu dopiero nabiera tempa.

Choć ponad 80 proc. firm ma już strategie dekarbonizacji, za główne bariery uznaje niepewność regulacyjną oraz zmienność cen energii i uprawnień do emisji. Dotakowo jedynie 15 proc. uważa, że najważniejsze działania redukujące emisje ma już za sobą.

Jednocześnie przedsiębiorstwa nie planują przenoszenia produkcji poza UE – deklaruje to 94 proc. respondentów – lecz inwestują w efektywność energetyczną, elektryfikację i odnawialne źródła energii. Zdaniem ekspertek Forum Energii wyniki badania pokazują, że europejski przemysł obrał właściwy kierunek, ale reforma ETS powinna zwiększyć przewidywalność i stabilność warunków inwestowania.

Reklama