Reklama
  • WIADOMOŚCI

Spór o ETS. Prezydent jest za odejściem całej UE od systemu

Przed unijnym szczytem w sprawie systemu handlu emisjami EU ETS prezydent Karol Nawrocki przedstawił swoje propozycje zmian w systemie, podkreślając, że jest on hamulcem europejskiej przedsiębiorczości. W poniedziałek 16 marca szefowa KE Ursula von der Leyen oświadczyła, że system ma sens, ale widzi konieczność wprowadzania w nim zmian.

Autor. Mikołaj Bujak/KPRP

W opublikowanym oświadczeniu prezydent stwierdził, że opowiada się za odejściem całej Unii Europejskiej od systemu, przedstawiając jednocześnie swoje propozycje zmian, które miałyby dopomóc europejskim przedsiębiorcom i konsumentom. We wtorek 17 marca w Brukseli wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta skomentował, że wycofanie się samej Polski z ETS byłoby dla naszego kraju nieopłacalne.

Wyjście całej Unii

I jak się w tym wszystkim połapać? Zacznijmy od tego, że ETS to mechanizm wprowadzony przez UE w celu ograniczania emisji gazów cieplarnianych. Uzyskane poprzez taką daninę pieniądze miałyby być wydawane w danym kraju na cele transformacyjne – w założeniu, bo państwa UE nie są do tego w żaden sposób zmuszane.

YouTube cover video

Obecnie działa EU ETS, które obejmuje energetykę i przemysł ciężki, a, zgodnie z aktualnymi postanowieniami w 2028 r. ma zostać wdrożony ETS 2, który obejmie transport drogowy i ogrzewanie budynków. I to ETS 2 bardzo bezpośrednio wpłynie na opłaty choćby za ogrzewanie w gospodarstwach wykorzystujących do tego węgiel i inne paliwa kopalne. Niestety, szczególnie może to zagrozić najuboższym osobom w naszym kraju. Teraz UE zaczyna jednak powoli mówić nieco bardziej ludzkim głosem i zapowiada zmiany – ale kiedy nareszcie polska (i nie tylko) perspektywa jest, choć częściowo wysłuchiwana, część polskich polityków zaczyna coraz mocniej krytykować unijne instrumenty transformacyjne. Oznacza to, że przelała się czara goryczy, czy też może, że taki jest interes polityczny?

W czwartek 19 marca odbędzie się unijny szczyt ws. ETS. Prezydent Karol Nawrocki wysłał w związku z tym do premiera Donalda Tuska oświadczenie w sprawie drogi, jaką Polska powinna jego zdaniem obrać w zakresie unijnego mechanizmu. Prezydent napisał m.in., że od wprowadzenia EU ETS minęło 20 lat i jest to „wystarczająco długi okres, aby dokonać twardej i bezkompromisowej oceny skuteczności tego instrumentu”.

Jesteśmy świadkami zjawiska, które historia zapamięta jako wielką deindustrializację Europy i ucieczkę przemysłu z naszego kontynentu. Ostrzeżenia płynęły od dawna, a wnioski płynące z Europejskiego Szczytu Przemysłowego są alarmujące. To dramatyczne wołanie o ratunek dla przyszłości europejskiej bazy wytwórczej i stabilności całej Wspólnoty.
Prezydent Karol Nawrocki

Prezydent ocenił, że kluczowym czynnikiem wpływającym na problemy europejskiego przemysł są wysokie koszty energii, co jest spowodowane kosztem uprawnień do emisji CO2.

Nie możemy dłużej biernie przyglądać się temu procesowi. Potrzebne są zdecydowane, natychmiastowe działania, które przywrócą europejskiej gospodarce warunki uczciwej konkurencji w czasach narastających wyzwań geopolitycznych. Stawką jest przyszłość europejskiego przemysłu – a wraz z nim przyszłość naszej Wspólnoty.
Prezydent Karol Nawrocki

Zdaniem prezydenta cała Unia Europejska powinna zrezygnować z EU ETS, by ochronić europejską bazę przemysłową. W oświadczeniu wymieniono także działania, które należy podjąć niezwłocznie, jeśli likwidacja systemu nie zyskałaby poparcia Wspólnoty:

  • wprowadzenie możliwości uiszczania opłaty zastępczej zamiast umarzania uprawnień do emisji,
  • wprowadzenie mechanizmu obniżającego ceny uprawnień do emisji do czasu efektywnego obniżenia cen energii do poziomu konkurencyjnego międzynarodowo,
  • wykluczenie instytucji finansowych z rynku – ograniczenie spekulacji oraz zachowanie realnego systemu bezpłatnych uprawnień do emisji dla przemysłu – utrzymanie przydziałów w sektorach objętych CBAM;
  • zawieszenie aktualizacji benchmarków produktowych na lata 2026–2030.

W ocenie prezydenta Nawrockiego w ramach reformy ETS należy zrezygnować z wdrażania ETS 2.

czekuję od polskiego rządu przyjęcia stanowiska, które w pełnym zakresie zabezpieczy Polaków przed dalszymi konsekwencjami polityki klimatycznej. Przedstawione przeze mnie kierunki działań to sposób na obniżenie kosztów energii. Efektem tak realizowanej polityki będzie podwyższenie konkurencyjności polskiego przemysłu, a także oszczędności w portfelach Polaków. Jestem przekonany, że takie stanowisko Polski powinno być prezentowane podczas Rady Europejskiej.
Prezydent Karol Nawrocki
Reklama

Strzał w kolano?

Krzysztof Bolesta, wiceminister klimatu stwierdził, że wycofanie się Polski z systemu ETS byłoby politycznie i ekonomicznie nieopłacalne. Odniósł się w ten sposób m.in. do niedawnych słów Przemysława Czarnka, namaszczonego na premiera z ramienai PiS przez Jarosława Kaczyńskiego. Czarnek zapowiedział złożenie w Sejmie projektu uchwały, która wzywa premiera Donalda Tuska do przedstawienia w ciągu 14 dni planu wyjścia z unijnego systemu ETS. Zdaniem Czarnka, obniżyłoby to o kilkadziesiąt procent rachunki za energię w naszym kraju.

Bolesta powiedział, że trudno sobie wyobrazić konsekwencje takiego kroku, zwłaszcza w sytuacji, kiedy pozostałe państwa członkowskie będą nadal stosować system ETS – przekazała PAP. Podkreślił, że byłoby to nie tylko naruszeniem dobrej współpracy w ramach Unii Europejskiej, ale także naruszeniem przepływów handlowych i zasad jednolitego rynku.

Wiceminister zaznaczył, że Polska eksportuje co roku produkty o wartości mniej więcej 160 mld euro, z czego dużą część stanowią produkty wytwarzane w sektorach objętych ETS.

Jeśli w Polsce nie będzie opłaty za handel emisjami, to nasi partnerzy w Unii Europejskiej będą mieli pełne prawo do tego, żeby zatrzymać import tych towarów.
Wiceminister Krzysztof Bolesta

Dodał, że od początku istnienia systemu Polska otrzymała z niego mniej więcej 30 mld euro przychodu do budżetu, z czego środki te trafiły nie tylko na transformację energetyczną, ale także na inne potrzeby. Stąd też, jak podkreślił Bolesta, wycofanie się z ETS byłoby dla naszego kraju zwyczajnie nieopłacalne.

Wiceminister zapytany o list, który szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wystosowała w poniedziałek do przywódców UE, a który zawierał m.in. propozycje dotyczące przeglądu ETS, odpowiedział, że list „najeżony był różnymi ciekawymi pomysłami”, ale brakowało w nim konkretów.

Reklama

Unia myśli i planuje

I, rzeczywiście, ledwo co Ursula von der Leyen zapowiedziała przyspieszenie prac nad rewizją ETS, „w szczególności w celu określenia bardziej realistycznej ścieżki dekarbonizacji po 2030 r.”. Jak stwierdziła jednocześnie, system jest sprawdzonym instrumentem, który napędza transformację przemysłu w UE.

Od czasu jego wprowadzenia w 2005 r. Europa zmniejszyła zużycie gazu o 100 mld metrów sześciennych, pomagając chronić konsumentów przed wysokimi cenami gazu.
Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen

ETS jest neutralny technologicznie, stwierdziła szefowa KE, i zapewnia długoterminową pewność inwestycji, jednocześnie nagradzając tych, którzy inwestują w dekarbonizację. Von der Leyen zapowiedziała ponadto, że KE wkrótce przyjmie wskaźniki referencyjne ETS, uwzględniając obawy wyrażane przez przemysł. Chodzi o tzw. benchmarki, na podstawie których ustalana jest ilość bezpłatnych pozwoleń do emisji – wyjaśnia PAP.

Komisja Eruopejska przedstawi także wkrótce „wniosek o zwiększenie potencjału rezerwy Stabilności Rynkowej, aby mogła ona skuteczniej przeciwdziałać nadmiernej zmienności cen i utrzymywać ceny pod kontrolą w perspektywie krótkoterminowej”.

Niektóre kraje UE, m.in. Włochy, proponowały czasowe zawieszenie systemu – zgodnie z pomysłem Rzymu takie przejściowe zawieszenie obowiązywało do czasu zaproponowania przez KE przeglądu dyrektywy regulującej ETS.

Jak przypomina PAP, 5 marca kraje Unii Europejskiej ostatecznie zatwierdziły nowy cel klimatyczny, zakładający redukcję emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 r. w stosunku do poziomu z 1990 r. Zatwierdzono również roczne opóźnienie wejścia w życie systemu ETS2, który przewiduje objęcie transportu i budownictwa pozwoleniami na emisję CO2. Zamiast w 2027 r., system ten zacznie obowiązywać w 2028 r.

KŁ/PAP

Reklama