Reklama
  • ANALIZA
  • W CENTRUM UWAGI

Rewizja EU ETS po 2030. Bruksela da oddech przemysłowi, ale ceny uprawnień CO₂ nie spadną

Unijny system handlu uprawnieniami do emisji EU ETS wchodzi w kolejny etap politycznej i regulacyjnej przebudowy. Komisja Europejska przygotowuje rewizję systemu po 2030 roku, która ma zostać przedstawiona w drugiej połowie 2026 roku. Słychać, że Bruksela będzie próbowała pogodzić cele klimatyczne z rosnącą presją przemysłową i polityczną dotyczącą konkurencyjności europejskiej gospodarki.

Widok na dachy budynków w Brukseli.
Widok na Brukselę.
Autor. Danibaal

Jednym z najbardziej prawdopodobnych kierunków zmian jest spowolnienie tempa redukcji puli uprawnień EUA po 2030 roku. Według doniesień Reutersa i Bloomberga Komisja analizuje możliwość złagodzenia trajektorii czynnika LRF (Linear reduction factor), tak, aby ograniczyć presję kosztową na energochłonne sektory przemysłu. Dyskusja ta nasiliła się po interwencjach Niemiec, wypowiedziach kanclerza Merza, po interwencjach polityków z Włoch i części państw Europy Środkowej, w tym Polski, które zaczęły otwarcie kwestionować wpływ wysokich cen EUA na konkurencyjność przemysłu europejskiego.

Dłuższe utrzymanie darmowych uprawnień

Jednocześnie mało prawdopodobne wydaje się całkowite odejście od ambitnej polityki klimatycznej. Komisja Europejska oraz część państw członkowskich podkreślają, że ETS pozostaje centralnym narzędziem realizacji celu neutralności klimatycznej do 2050 roku. Ursula von der Leyen oraz duński komisarz ds. klimatu Wopke Hoekstra wielokrotnie wskazywali, że system wymaga dostosowania, ale nie demontażu.

YouTube cover video

W praktyce oznacza to, że reforma systemu ETS będzie polegać na „kontrolowanej elastyczności”: czyli na utrzymaniu wysokiej ceny uprawnień, ale jednocześnie na zwiększeniu mechanizmów ochronnych dla przemysłu. Czy jest to ze sobą spójne?

Coraz więcej wskazuje na to, że planowane wygaszanie bezpłatnych przydziałów EUA może zostać spowolnione. Obecny harmonogram przewiduje stopniowe zastępowanie darmowych uprawnień mechanizmem CBAM, jednak europejski przemysł argumentuje, że transformacja przebiega wolniej od oczekiwań, a konkurencja z Chin czy USA pozostaje silna.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada utrzymanie darmowych przydziałów dla sektorów trudnych do dekarbonizacji – takich jak przemysł stalowy, cementownie, przemysł chemiczny czy nawozowy – pod warunkiem realizacji inwestycji transformacyjnych zmniejszających ilość produkowanego dwutlenku węgla. Bloomberg informował, że Komisja rozważa model „quid pro quo”, w którym dodatkowe wsparcie dla przemysłu byłoby powiązane z obowiązkami inwestycyjnymi w technologie niskoemisyjne.

Reklama

Czy będzie można używać jednostek spełniających warunki PACM zamiast EUA?

Jednym z tematów nadchodzącej rewizji może być częściowy powrót międzynarodowych uprawnień. Obecnie EU ETS praktycznie nie dopuszcza tak zwanych offsetów, jednak rosnące koszty dekarbonizacji oraz ograniczona dostępność technologii usuwania CO₂ powodują, że temat wraca do debaty politycznej.

W tym kontekście warte uwagi są rekomendacje przedstawione przez niemiecki Oko Institut. W analizowanym dokumencie, wydanym 4 maja 2026, dotyczącym wykorzystania międzynarodowych jednostek dotyczących umarzania emisji poprzez różne projekty, można stwierdzić, że propozycja pokrywa się z kierunkiem dyskusji toczącej się obecnie wokół przyszłej architektury ETS i mechanizmów zgodnych z artykułem 6 Porozumienia Paryskiego.

Najbardziej prawdopodobne wydaje się dopuszczenie jedynie bardzo ograniczonej liczby jednostek opartych na mechanizmie PACM (Paris Agreement Crediting Mechanism). Komisja będzie prawdopodobnie dążyć do stworzenia restrykcyjnego systemu kwalifikacji projektów, obejmującego:

  • wymogi dotyczące trwałości redukcji;
  • niezależny system weryfikacji;
  • obowiązkowe zasady „corresponding adjustments";
  • ograniczenia dla projektów o wysokim ryzyku, szczególnie leśnych.

Taki kierunek jest konsekwencją narastających kontrowersji wokół jakości globalnego rynku offsetowego, czyli dobrowolnych uprawnień, które można zakupić i chwalić się nimi głównie marketingowo. Bloomberg opisywał ostatnio przypadki chińskich projektów budzących poważne wątpliwości dotyczące wiarygodności redukcji emisji oraz całą masę konfliktów interesów w audycie.

Dlatego postulowana w dokumencie Oko Institut niezależność procesu weryfikacji oraz ograniczenie wpływu deweloperów projektów na wybór audytorów wydają się bardzo spójne z kierunkiem, który może obrać Komisja Europejska.

Reklama

Centralizacja zakupów i większa kontrola rynku

Interesującym wątkiem, który może zyskać znaczenie w rewizji ETS, jest propozycja stworzenia scentralizowanej instytucji zakupowej. To wpisuje się w szerszy trend wzmacniania nadzoru nad rynkiem EUA oraz ograniczania ryzyka spekulacji.

Debata dotycząca wpływu funduszy inwestycyjnych, banków i spekulacji na ceny EUA regularnie wraca do europejskiej polityki. Część państw członkowskich domaga się silniejszej interwencji regulacyjnej oraz bardziej aktywnego wykorzystania Market Stability Reserve.

W praktyce może to oznaczać, że przyszła reforma systemu ETS będzie charakteryzować się:

  • większą rolę Komisji Europejskiej w zarządzaniu podażą EUA;
  • rewizję parametrów MSR;
  • nowymi instrumentami stabilizacji cen;
  • bardziej restrykcyjnym nadzorem nad uczestnikami finansowymi rynku.
Reklama

ETS coraz bardziej zintegrowany z polityką przemysłową

Nadchodząca rewizja będzie prawdopodobnie oznaczać odejście od traktowania ETS wyłącznie jako mechanizmu klimatycznego. Widać to szczególnie w sektorach lotnictwa i żeglugi. Komisja analizuje rozszerzenie EU ETS na loty wychodzące poza UE, co miałoby zastąpić mniej restrykcyjny system CORSIA. Jednocześnie pełne objęcie żeglugi EU ETS od 2026 roku już dziś znacząco zwiększa koszty transportu morskiego i wpływa na strategie armatorów.

Coraz częściej pojawiają się także postulaty wykorzystania przychodów z ETS jako źródła finansowania europejskiej transformacji przemysłowej. Komisja sygnalizuje, że państwa członkowskie powinny przeznaczać większą część wpływów z aukcji EUA na inwestycje dekarbonizacyjne, a nie na bieżące potrzeby budżetowe.

Choć jeszcze kilka lat temu dominowało przekonanie, że EU ETS będzie wyłącznie stopniowo zaostrzany, obecna debata pokazuje wyraźny zwrot ku bardziej pragmatycznemu podejściu. Nie oznacza to jednak odwrotu od dekarbonizacji. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz selektywnego poluzowania systemu:

  • dłuższe utrzymanie darmowych jednostek EUA;
  • częściowe wykorzystanie wysokiej jakości międzynarodowych uprawnień;
  • większa rola mechanizmów stabilizacyjnych;
  • silniejsze powiązanie ETS z polityką przemysłową i inwestycyjną.

Czy to się uda? To się okaże już jesienią tego roku.

Zobacz również

Reklama