Reklama
  • WIADOMOŚCI

Europa płaci coraz więcej za gaz. Zima może być wyjątkowo droga

Statek LNG
Statek LNG
Autor. Envato / Bluesandisland

Ceny gazu ziemnego w Europie wzrosły we wtorek do najwyższego poziomu od ponad trzech miesięcy. Rynek reaguje na ponowną eskalację konfliktu wokół Iranu i Cieśniny Ormuz. Presję zwiększają niskie zapasy gazu oraz rosnąca konkurencja z Azją o dostawy LNG.

Benchmarkowy kontrakt na gaz z dostawą w najbliższym miesiącu w holenderskim hubie TTF wzrósł we wtorek o około 2,7 proc. i był notowany w pobliżu 52,7 euro za megawatogodzinę, a w trakcie sesji przekraczał 53 euro, co oznacza najwyższy poziom od początku kwietnia, przy czym dzień wcześniej jego cena zwiększyła się o ponad 3 proc., ponieważ inwestorzy ponownie zaczęli wyceniać ryzyko ograniczenia żeglugi przez cieśninę Ormuz. Bezpośrednim impulsem do wzrostu notowań była zapowiedź prezydenta USA Donalda Trumpa dotycząca przywrócenia blokady irańskich portów oraz nałożenia opłaty w wysokości 20 proc. wartości ładunku na statki przepływające przez cieśninę, a także kolejne amerykańskie ataki na cele w Iranie i ostrzelanie dwóch tankowców należących do armatorów ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Cieśnina Ormuz pozostaje jednym z najważniejszych punktów światowego rynku energii. To przez nią przepływa przez nią ok. 1/5 globalnego handlu LNG, przede wszystkim z Kataru do odbiorców azjatyckich, dlatego nawet gdy Europa sprowadza bezpośrednio z Kataru mniejsze ilości gazu niż Japonia, Chiny albo Korea Południowa, ograniczenie dostaw z Zatoki Perskiej powoduje, że państwa azjatyckie zaczynają poszukiwać ładunków ze Stanów Zjednoczonych, Afryki i innych kierunków, o które konkurują również europejskie koncerny.

Niskie zapasy i rosnący popyt z Azji

Analitycy ING wskazali, że wydarzenia na Bliskim Wschodzie zwiększają niepewność dotyczącą przepływów LNG z Zatoki Perskiej, a rynek pozostaje szczególnie podatny na wzrosty cen, ponieważ europejskie magazyny są wypełnione w około 52 proc., podczas gdy pięcioletnia średnia dla tego okresu wynosi około 68 proc., co oznacza, że Europa musi kupować gaz zarówno na bieżące potrzeby energetyki i przemysłu, jak i po to, aby zwiększyć zapasy przed sezonem grzewczym.

Reklama

Sytuację komplikuje powrót azjatyckich odbiorców na rynek spotowy, ponieważ według danych Kpler cytowanych przez Reuters import LNG do Azji może w lipcu wzrosnąć do 23,05 mln ton, czyli najwyższego poziomu od sześciu miesięcy, a same Chiny mają sprowadzić około 5,62 mln ton, czyli o 55 proc. więcej niż w kwietniowym minimum, podczas gdy dostawy do Europy mogą spaść do około 6,9 mln ton, najniższego poziomu od września 2024 roku. Europejski regulator ACER ocenił, że osiągnięcie wyższego wariantu celu magazynowego przed zimą wymagałoby zwiększenia letniego importu LNG o około 13 proc. wobec 2025 roku, jednak dłuższe zakłócenia w Zatoce Perskiej i wysoki popyt w Azji mogą utrudnić realizację tego scenariusza.

Niemiecki dziennik gospodarczy Handelsblatt zwrócił uwagę, że europejski gaz pozostawał drogi jeszcze przed ostatnią falą ataków, a kontrakt TTF był już wówczas notowany ok. 40 proc. powyżej poziomu sprzed rozpoczęcia wojny z Iranem. Obecny wzrost nie jest wyłącznie reakcją na decyzje Waszyngtonu, lecz wynika także z problemów z odbudową katarskiej produkcji, wolnego napełniania magazynów i rosnącego zużycia gazu w elektroenergetyce. Według danych przywoływanych przez niemieckie media przez cieśninę Ormuz przepłynęło w jednym z ostatnich dni tylko 14 tankowców w obu kierunkach, podczas gdy średnia z wcześniejszych trzech tygodni wynosiła około 34 jednostek, a niemieckie magazyny były na początku lipca wypełnione w niespełna 44 proc. Dlatego tez tamtejsza debata zaczyna koncentrować się na możliwych skutkach dla przemysłu chemicznego, metalurgicznego, szklarskiego i nawozowego.

Reklama

Polska bezpieczniejsza ale nadal zależna

Polska pozostaje w lepszej sytuacji niż wiele państw Unii Europejskiej, ponieważ krajowe magazyny gazu były w połowie lipca zapełnione w około 75 proc., jednak wysoki poziom zapasów nie oznacza pełnej odporności na wzrost cen, gdyż krajowy rynek jest powiązany z europejskim systemem handlu, a koszty LNG, dostaw rurociągowych oraz kontraktów zawieranych przez spółki energetyczne pozostają zależne od notowań w holenderskim hubie TTF.

Analitycy podkreślają, że Europa nie stoi obecnie przed natychmiastowym brakiem gazu, ponieważ dysponuje rozbudowaną infrastrukturą LNG, połączeniami międzysystemowymi oraz dostawami z Norwegii, Afryki Północnej i Stanów Zjednoczonych, jednak przedłużające się ograniczenia w cieśninie Ormuz mogą utrzymać ceny na podwyższonym poziomie, spowolnić napełnianie magazynów i zwiększyć presję na przemysł, a najważniejszą zmienną pozostaje czas trwania konfliktu oraz tempo przywracania eksportu z Kataru.

Obecne notowania są nadal wielokrotnie niższe od rekordów z 2022 roku, kiedy ceny gazu chwilowo przekraczały 300 euro za megawatogodzinę, jednak rynek wchodzi w drugą połowę sezonu zatłaczania magazynów z mniejszym buforem niż zwykle, dlatego kolejne zakłócenia mogą wywoływać gwałtowne ruchy cen.

KB/PAP

Reklama

Zobacz również

Reklama