Reklama
  • ANALIZA
  • W CENTRUM UWAGI

„Strażnicy cieśniny Ormuz”. Trump zapowiada opłaty, Iran przyznaje mu rację

Propozycja wprowadzenia podatku cyfrowego w Polsce spotyka się nie tylko ze sprzeciwem wewnątrz kraju. Pomysł tego rodzaju opłat skrytykował także Donald Trump.
Autor. By The White House - https://www.flickr.com/photos/202101414@N05/54708117895/, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=172001169

Problemy i napięcia wokół cieśniny Ormuz wydają się nie mieć końca, a podpisanie wstępnego porozumienia między USA i Iranem nie zapewniło nawet 60 dni pełnego zawieszenia broni. W poniedziałek prezydent USA Donald Trump ogłosił przywrócenie blokady morskiej irańskich portów. Co więcej – zapowiedział także natychmiastowe wprowadzenie opłat od statków przepływających przez cieśninę w wysokości 20 proc. wartości przewożonego towaru.

Cieśnina Ormuz jest OTWARTA i pozostanie OTWARTA, niezależnie od Iranu. Przywracamy BLOKADĘ IRANU, nazwaną tak, ponieważ uniemożliwia ona jedynie wejście lub wyjście statków lub klientów Iranu” – napisał Trump we wpisie na swoim portalu społecznościowym Truth Social.

Amerykańskie myto za przepływ

Wczoraj prezydent Trump oznajmił, że USA przywracają blokadę morską na irańskie porty. Po raz pierwszy wprowadzono ją 17 kwietnia i aż do podpisania wstępnego porozumienia, amerykańskie wojsko blokowało wszystkie jednostki chcące wpłynąć do lub wypłynąć z irańskich portów (nie licząc statków przewożących leki i żywność).

Truth Social / @realDonaldTrump
Truth Social / @realDonaldTrump
Autor. Truth Social / @realDonaldTrump

Jednak zgodnie z wczorajszym oświadczeniem prezydenta, tym razem Stany Zjednoczone postanowiły iść o krok dalej.

Trump określił USA mianem "strażnika cieśniny Ormuz" i zapowiedział pobieranie od statków opłat w wysokości 20 proc. wartości ładunku w celu pokrycia „wszelkich kosztów niezbędnych do zapewnienia bezpieczeństwa w tym bardzo niestabilnym regionie świata”. Oznajmił, że proces ten rozpocznie się natychmiast.

Jest to szczególnie ironiczne, biorąc pod uwagę fakt, że podobne deklaracje ze strony irańskiego reżimu zostały swego czasu silnie skrytykowane przez administrację USA.

Zdaniem amerykanisty Rafała Michalskiego, zapowiedź nałożenia 20 proc. myta to próba przedstawienia USA jako siły dominującej w negocjacjach i konflikcie. „Ustępstwa wobec Teheranu, które zawarto we wstępnym memorandum, były uniwersalnie krytykowane w obozie republikańskim” – mówi Michalski.

"Bez uzyskania przez Waszyngton realnych ustępstw i chociaż częściowej kontroli nad cieśniną bardzo trudnym byłoby przekonanie własnego obozu politycznego, że podjęcie działań kilka miesięcy temu nie tyle miało sens, ale USA na tej decyzji nie straciły"
dodaje amerykanista

Nie można również zapominać o palących kwestiach finansowych. Wojna jest droga, a według wstępnych szacunków amerykański atak na Iran już doprowadził do powstania luki budżetowej w wysokości 132 mld dol. Pentagon walczy z brakiem pieniędzy i naciska na Kongres o dodatkowe finansowanie.

Iran będzie uczciwszy

Wypowiedzi Trumpa zostały skrzętnie zagospodarowane przez Teheran. „Amerykański prezydent ma absolutną rację. Ktokolwiek zapewnia statkom handlowym bezpieczeństwo przy tranzycie przez Ormuz powinien otrzymywać za to zapłatę” – napisał szef dyplomacji Iranu Abbas Aragczi na platformie X.

Aragczi dodał jednocześnie, że w przeciwieństwie do USA Iran będzie uczciwy, a 20 proc. myto jest „w sposób oczywisty zbyt wysokie”. Co więcej, Teheran chce obrócić obecną narrację wokół konfliktu na swoją korzyść i przedstawić siebie jako odpowiedzialnego, racjonalnego uczestnika konfliktu. Minister ds. ropy naftowej Iranu Mohsen Paknedżad zapowiedział, że eksport irańskiej ropy naftowej będzie kontynuowany bez zakłóceń pomimo decyzji USA o zakończeniu 60-dniowego zawieszenia sankcji. Teheran planuje wykorzystać do tego mechanizmy opracowane w ciągu lat w celu obejścia sankcji USA.

Deklaracje Teheranu o kontynuowaniu eksportu ropy mogą mieć na celu uspokojenie azjatyckich partnerów, którzy są głównymi odbiorcami surowca eskportowanego przez cieśninę. Dzisiaj Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ) Indii wezwało przedstawiciela Iranu, aby zaprotestować przeciw atakom na tankowce, jaki przeprowadził Teheran. Na statku należącym do Zjednoczonych Emiratów Arabskich zginął indyjski marynarz, a osiem osób, w tym sześciu Indusów i dwóch Ukraińców, zostało rannych.

MSZ Indii podkreśliło konieczność zaprzestania ataków na „żeglugę handlową i infrastrukturę cywilną w regionie” oraz przywrócenia „swobodnej i nieskrępowanej żeglugi”. I choć import ropy przez cieśninę do New Delhi spadł z 70 proc. do ok. 40 proc., to kraj nadal jest uzależniony od importu gazu – przez szlak wodny przepływa ok. 60 proc. indyjskiego importu LNG i 90 proc. importu LPG.

Irański parlament rozpoczął również prace nad projektem ustawy dotyczącej „bezpieczeństwa i zrównoważonego rozwoju cieśniny Ormuz i Zatoki Perskiej”, która ma gwarantować reżimowi stałą kontrolę ruchu przez ten kluczowy dla globalnej gospodarki szlak morski.

Po raz kolejny od czasu rozpoczęcia konfliktu pod koniec lutego bieżącego roku, irański reżim sprawniej wykorzystuje komunikację polityczną, korzystając na błędach popełnianych przez amerykańską administrację. Nie wspominając o tym, że wypowiedź Trumpa niejako usankcjonowała rozmowę o tym, aby przepływ przez cieśninę Ormuz przestał być bezpłatny i swobodny - co może być jednym z najbardziej bolesnych skutków dla globalnej gospodarki.

Organizacje międzynarodowe, takie jak Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) natychmiast wydały oświadczenie, w którym sprzeciwiły się pobieraniu opłat za przechodzenie przez cieśniny wykorzystywane do żeglugi międzynarodowej. Jednak głos międzynarodowych instytucji na razie najpewniej zagubi się w ferworze wzajemnych politycznych i militarnych przepychanem między Iranem a USA – przynajmniej dopóki o swobodny przepływ surowców nie upomną się międzynarodowe rynki, przedsiębiorstwa i ceny paliw.

Reklama

Bieg przed wyborami

Wstępne porozumienie między USA a Iranem, które miało zapewnić 60-dniowy okres względnego spokoju i zawieszenia konfliktu na Bliskim Wschodzie, zawarto 17 czerwca bieżącego roku. Zakładało ono m.in. zagwarantowanie bezpłatnego ruchu statków handlowych przez cieśninę Ormuz czy też przerwanie działań kinetycznych na wszystkich frontach. Nie minął miesiąc, a postanowienia te zostały naruszone.

Do kolejnej eskalacji doszło po tym, jak Teheran zaatakował dwa statki przepływające przez cieśninę Ormuz, argumentując, że te próbowały płynąć nieautoryzowanym szlakiem. Irański reżim oskarżył Stany Zjednoczone o „zachęcanie statków do używania nielegalnych szlaków wodnych” i podkreślił, że statki stosując się do tych zachęt „narażają się na straty”.

Już podczas szczytu NATO w Ankarze Trump stwierdził, że podpisane w czerwcu wstępne porozumienie z Iranem przestało obowiązywać, choć jak zaznaczył – nie oznacza to ponownego rozpoczęcia konfliktu, a raczej „szybką wymianę ciosów”.

Ta niejako nastąpiła w trakcie ubiegłego weekendu, kiedy armia USA dokonała nalotów na ok. 140 celów wojskowych, a siły powietrzne Irańskiej Gwardii Rewolucyjnej (IRGC) zaatakowały jednostki wsparcia i tankowania grupy jednego z amerykańskich lotniskowców (zlokalizowane w Omanie) i bazę w Katarze (również wykorzystywaną przez USA).

Analizując działania obecnej amerykańskiej administracji wobec konfliktu z Iranem nie wolno zapominać, że są one powodowane także sytuacją wewnętrzną w kraju. Jak zaznacza Michalski, niebagatelną rolę odgrywają zbliżające się wybory midterm (wybory połówkowe), w których Amerykanie zadecydują o obsadzie kluczowych stanowisk : do Izby Reprezentantów i Senatu USA (Kongres), przez gubernatorów stanów i legislatury stanowe, aż po burmistrzów miast czy rady hrabstw.

Głosowanie, zaplanowane na 3 listopada bieżącego roku, będzie miało potężny, pośredni wpływ na to, kto wygra wybory prezydenckie w listopadzie 2028 r – dlatego też poprawa sondaży Partii Republikańskiej jest tak ważna, również w kontekście konfliktu z Iranem.

13 lipca Donald Trump złożył przed Kongresem informację o rozpoczęciu działań militarnych wobec Iranu. Jej złożenie rozpoczyna okres 60 dni, podczas których siły zbrojne USA mogą brać udział w walkach w Iranie bez zgody Kongresu” – zaznacza Michalski. „Jednak wznowienie starć z Iranem oznacza kolejne tygodnie niepewności gospodarczej oraz wzrost kosztów dla Pentagonu – a wszystko tuż przed wyborami połówkowymi”.

Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) podało, że siły USA na Bliskim Wschodzie rozpoczną blokadę morską o godz. 22 czasu polskiego we wtorek 14 lipca. „Wojsko amerykańskie nadal wspiera przepływ statków przez wody regionalne dla wszystkich jednostek, które nie naruszają blokady” – dodano. Wojsko nie zaadresowało drugiej części wypowiedzi prezydenta, dotyczącej 20 proc. myta za przepływ jednostek.

MM / Oskar Górzyński PAP

Reklama

Zobacz również

Reklama