- WYWIADY
- W CENTRUM UWAGI
USA nie złamały reżimu. Ekspert: „Iran przestał się bać”
Prezydent Trump poinformował o zawarciu wstępnego porozumienia z Iranem, które ma być podpisane 19 czerwca w Genewie. „Niech ropa popłynie!” – napisał na swoim profilu w Truth Social. Jednak jak zaznaczył rzecznik irańskiego MSZ Esmail Baghai, Teheran będzie pobierać opłaty od statków przepływających przez cieśninę Ormuz. Jak komentuje dla E24 dr Marcin Krzyżanowskie, orientalista z Uniwersytetu Jagiellońskiego i były konsul RP w Afganistanie, konflikt wzmocnił poczucie sprawczości irańskiego reżimu i jego pozycji w regionie.
Baghai oznajmił, że Iran zamierza naliczać opłaty za „usługi nawigacyjne, ochronę środowiska, ubezpieczenie statków i inne niezbędne usługi” precyzując, że z perspektywy Teheranu nie są to opłaty za przepłynięcie cieśniny Ormuz.
Iran: opłaty będą, choć nie za tranzyt
Dodatkowo irańskie MSZ poinformowało, że w obecnym porozumieniu zawarto dwa kluczowe punkty: o uwolnieniu irańskich aktywów oraz reparacjach ze strony USA za szkody wyrządzone w trakcie konfliktu. Iran zapowiedział także starania o ratyfikację porozumienia przez Radę Bezpieczeństwa ONZ, w tym jego zapisów dotyczących programu nuklearnego. Rzecznik wyraził oczekiwanie, że odpowiednia rezolucja zostanie przyjęta w ciągu 60 dni od podpisania umowy.
Stanowisko irańskiego ministerstwa stoi w jawnej sprzeczności z dotychczasowymi komunikatami Białego Domu. Wiceprezydent USA J.D. Vance jeszcze dzisiaj w wywiadzie dla telewizji CNBC informował, że oczekuje, że cieśnina Ormuz zostanie otwarta w perspektywie długoterminowej bez opłat „i to właśnie ustalimy w negocjacjach technicznych”. Podobnie prezydent USA przekonywał, że szlak żeglugowy zostanie otwarty „bez opłat tranzytowych”.
Od początku podania informacji o wspólnym uzgodnieniu wstępnego porozumienia, administracja Trumpa ogłosiła negocjacyjny sukces – podobnie jak sam prezydent USA.
”To wspaniałe porozumienie zapewni pokój i bezpieczeństwo całemu regionowi. Wielu prezydentów próbowało zawrzeć pokój z Iranem, ale przed moim przybyciem wszystkim się to nie udało. Przywódcy regionu po raz pierwszy znaleźli prezydenta, który może pomóc im osiągnąć prawdziwy pokój” – komentował Trump na swoich mediach społecznościowych.
Teheran już odniósł sukces
Niemniej jednak pochwały mogą okazać się przedwczesne, tak samo jak ulga odczuwana na międzynarodowych rynkach gazu i ropy. Armatorzy pohamowują entuzjazm opinii publicznej i w przeważającej większości przypadków czekają z podjęciem próby tranzytu przez cieśninę Ormuz do momentu oficjalnego podpisania porozumienia – co ma nastąpić dopiero w ten piątek.
Autor. Donald Trump / Truth Social
Jak ocenia dr Krzyżanowski, jeśli obecne porozumienie zostanie w ciągu wspomnianego 60-dniowego okresu przekute w trwały traktat pokojowy, gwarantowany przez Radę Bezpieczeństwa ONZ, to bez względu na jego zawartość będzie to sukces Iranu.
"Teheran zdołał przetrwać wojnę z największą potęgą globu (USA) oraz z największą potęgą regionalną (Izraelem). Republika Islamska, jako aparat państwowy i polityczny, wyszła z tego konfliktu wzmocniona, więc należy uznać to za ich sukces" - komentuje ekspert.
”Stany Zjednoczone z kolei pokazały, że nawet używając potężnych sił zbrojnych, jakie amerykański prezydent ma do dyspozycji, nie są w stanie złamać Iranu i zmusić go do uległości” – dodaje.
Oznacza to, że „Epicka Furia” rozpoczęta przez Waszyngton 28 lutego bieżącego roku na ten moment nie przyniosła USA żadnych wymiernych korzyści geopolitycznych czy ekonomicznych. Zamiast tego w ciągu ostatnich ponad trzech miesięcy starć i negocjacji, Stany Zjednoczone spowodowały największy kryzys naftowy i energetyczny od czasu lat 70. XX wieku i wzmocniły poczucie sprawczości irańskiego reżimu. Podczas styczniowych protestów liczba ofiar śmiertelnych w Iranie wahała się od 12-20 tys. osób.
Nuklearne negocjacje
Stanom Zjednoczonym niezmiennie zależy na tym, aby Iran nie miał dostępu do broni jądrowej. Wstępne porozumienie nie precyzuje kwestii dotyczących irańskiego programu atomowego ani sposobu likwidacji przez Teheran zapasów wzbogaconego uranu – zagadnienia te mają zostać doprecyzowane w ciągu kolejnych 60 dni.
Waszyngton nie zrezygnuje z żądań dotyczących demontażu irańskiej infrastruktury wzbogacania uranu. Iran utrzymuje, że jego program nuklearny ma charakter pokojowy, jednak USA chcą mieć pewność, że Teheran nałoży moratorium na swój program.
”Iran jest gotowy iść na daleko idący kompromis” – mówi dr Krzyżanowski. „Teheran może zgodzić się (podobnie jak to miało miejsce w 2015 r.) na pozbycie się swojego zapasu wzbogaconego uranu i ograniczenie jego wzbogacania do poziomu 3,75 proc. Zależy im jednak na tym, aby „drogo sprzedać” te ustępstwa”.
Izrael może wywrócić stolik?
Europejscy liderzy wyrażają zadowolenie z powodu wstępnego porozumienia, a słowa wsparcia (i cichej ulgi) płyną z Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii. Jednak nie wszyscy politycy przyjmują uspokojenie nastrojów na linii Waszyngton-Teheran z równym entuzjazmem.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu na razie milczy na temat porozumienia, za to kluczowi ministrowie jego rządu wyrażają jawną frustrację. Minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben Gvir oznajmił, że ”porozumienie Trumpa nas [Izrael – przyp.red.] nie wiąże”, a minister obrony Israel Kac oświadczył, że Tel Awiw sprzeciwia się wycofaniu swojej armii z Libanu (co, jak podaje Pakistan, jest jednym z elementów umowy).
ההסכם של טראמפ אינו מחייב אותנו. ישראל לא כפופה לארצות הברית ואנחנו מדינה עצמאית וריבונית!
— איתמר בן גביר (@itamarbengvir) June 15, 2026
חובתנו לאזרחי ישראל לחיילי צה״ל ולעם היהודי וחובתנו ההיסטורית לנרדפים ולנרצחים היהודים באלפי שנות גלות, להעניק ביטחון ליהודים בארץ ישראל.
בכל פעם שנכנענו ללחץ בינלאומי על חשבון ביטחון…
Jeszcze na początku czerwca izraelski atak na Iran mógł storpedować rozmowy negocjacyjne między Waszyngtonem a Teheranem, co wyprowadziło z równowagi prezydenta Trumpa.
Jak wskazuje Centrum Lemkina, uwzględniając izraelskie kampanie wojskowe odbyte w ciągu ostatniego 2,5 roku, Tel Awiw przejął fizyczną kontrolę nad ok. 1000 m2 terenu w strefach przygranicznych w Libanie, Syrii i Strefie Gazy.
Pokazuje to, że Netanjahu nie zależy na załagodzeniu i zakończeniu konfliktu, ponieważ umożliwia on również prowadzenie działań zbrojnych w innych krajach.
Zdaniem dr. Krzyżanowskiego, Izrael w tym momencie znajduje się w skomplikowanej sytuacji: „Z jednej strony, w ujęciu strategicznym, wciąż może mówić o znaczących sukcesach. Jednakże na dłuższą metę żaden z nich nie gwarantuje Izraelowi bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie – przekroczenie wszelkich „czerwonych linii”, czyli doprowadzenie do pełnoskalowego zwarcia, sprawiło, że Iran po prostu przestał się bać, ponieważ nie ma już wiele do stracenia”.
Wzmocniony reżim, osłabione USA
Obojętnie od działań Izraela i kwestii podpisanego porozumienia, irański reżim ma poczucie wygranego starcia. Zdaniem dr. Krzyżanowskiego – niebezpodstawnie.
"Republika trwała i wciąż trwa, pomimo że parol zagięły na nią dwie potęgi, jakimi są Stany Zjednoczone i Izrael" - mówi ekspert. "Zwolennicy władzy skonsolidowali się i zaostrzyli kurs wobec przeciwników. Obecnie reżim jeszcze brutalniej represjonuje wszelkie objawy nieposłuszeństwa i wrogości".
Ostatnie, styczniowe protesty były jednymi z najkrwawszych w Iranie. Oficjalne raporty rządowe mówiły o 3117 zgonach, jednak organizacje takie jak HRANA udokumentowały imiennie ponad 6400 ofiar śmiertelnych – w tym ponad 200 nieletnich.
Maksymalne szacunki mówiły nawet o 30 tys. zabitych. Organizacje humanitarne potwierdzały, że większość ofiar zginęła od strzałów z bliskiej odległości wymierzonych bezpośrednio w głowę i klatkę piersiową, a w trakcie protestów i po nich irański reżim przeprowadzał publiczne egzekucje, które trwały również po ataku USA i Izraela.
Od początku rozpoczęcia akcji „Epicka Furia” Iran atakował również obiekty energetyczne i infrastrukturalne regionalnych partnerów USA. W ten sposób poważnie uszkodzono instalacje w Ras Laffan w Katarze, które było globalnym centrum produkcji LNG. Wyłączenie tych instalacji odcięło z dnia na dzień blisko 20 proc. globalnych dostaw tego surowca. Nie wspominając o atakach na infrastrukturę cywilną, w tym lotniska.
Jednak jak podkreśla dr Krzyżanowski, w przypadku państw Zatoki Perskiej najważniejszy jest pragmatyzm. „Trudno to sobie wyobrazić, ale fakt, że ktoś komuś zbombardował rafinerię, nie jest powodem do wojny, czy nawet niechęci. Póki nie ma zbyt wielu ofiar śmiertelnych, liczą się interesy”.
Również infrastruktura Iranu ucierpiała w mniejszym stopniu, niż możnaby się było spodziewać. Pomimo wydania na działania zbrojne 11,3 mld dol. w ciągu zaledwie pierwszych sześciu dni konfliktu (i powtarzających się groźbach ataku na infrastrukturę energetyczną Iranu), według dr. Krzyżanowskiego doniesienia o ogromnych zniszczeniach irańskiej infrastruktury przemysłowej są przesadzone.
”Zniszczenia są niewątpliwie duże, ale moim zdaniem w ciągu kilkunastu miesięcy Iran szybko wyliże się z odniesionych ran. To gospodarka kraju znajduje się w gorszym stanie, jej kondycja nie była najlepsza jeszcze przed wojną. Nie można jednak mówić o bankructwie czy rychłym upadku państwa. Skoro udało im się przetrwać, istnieje duża szansa, że w połączeniu z planami odbudowy, które mogą pobudzić koniunkturę, Iran zdoła opanować kryzys gospodarczy” – dodaje.
Według eksperta konflikt jedynie wzmocnił poczucie sprawczości irańskiego reżimu i jego pozycji w regionie: „Można śmiało domniemywać, że od samego początku trwającego bezustannie zawieszenia broni, Iran z całą mocą odbudowuje swój arsenał dronowo-rakietowy, obronę przeciwlotniczą i przygotowuje się do kolejnego starcia”.
Jak zaznacza dr Krzyżanowski, z punktu widzenia Republiki Islamskiej wstępne porozumienie (które, podkreślmy, nie zostało jeszcze podpisane) kończy nie wojnę, a jedynie jedną z kolejnych bitew. „Z perspektywy Teheranu Stany Zjednoczone i Izrael pozostaną wrogami, którzy będą czekać na kolejną okazję do ataku” – dodaje.
MM / PAP


