Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Biometan znów w cieniu wiatraków. Ustawa OZE wraca na polityczny front

Biogazownia
Biogazownia
Autor. Envato / AltrendoImages

Rząd chce uruchomić system wsparcia dla dużych biometanowni. W projekcie pozostały jednak przepisy, które mają przyspieszyć inwestycje wiatrowe. PiS zapowiada ich wykreślenie, a nad ustawą ponownie pojawia się widmo prezydenckiego weta.

Sejm skierował do dalszych prac rządowy projekt nowelizacji ustawy o OZE, który ma przede wszystkim stworzyć system aukcyjnego wsparcia dla instalacji wytwarzających biometan o mocy powyżej 1 MW, lecz obejmuje również zmiany dotyczące lokalizowania lądowych elektrowni wiatrowych. W imieniu klubu PiS Marek Suski zapowiedział złożenie poprawki usuwającej część wiatrakową i oświadczył, że jego ugrupowanie poprze projekt, jeżeli przepisy te zostaną wykreślone.

Poseł przyznał z mównicy sejmowej, że nowelizacja zawiera wiele rozwiązań potrzebnych sektorowi OZE, jednak zarzucił rządowi, że pod ustawą przedstawianą jako wsparcie dla biometanu ponownie umieszczono regulacje, które mogą wywołać spór z prezydentem. Według Suskiego połączenie obu obszarów może doprowadzić do sytuacji, w której Karol Nawrocki odmówi podpisania całej ustawy z powodu przepisów dotyczących wiatraków, natomiast koalicja oskarży go następnie o zablokowanie rozwoju biometanowni.

YouTube cover video
Reklama

Biometan gotowy do inwestycji

Najważniejszą częścią projektu jest system aukcyjny dla dużych instalacji produkujących biometan, którego w Polsce dotychczas brakowało, ponieważ istniejące mechanizmy obejmowały przede wszystkim mniejsze jednostki. Aukcje ma prowadzić prezes Urzędu Regulacji Energetyki, a inwestorzy będą mogli łączyć wsparcie operacyjne ze środkami inwestycyjnymi przy zachowaniu zasad pomocy publicznej. Rząd szacuje, że przepisy pozwolą zwiększyć produkcję biometanu o około 300 mln metrów sześciennych rocznie i stworzyć warunki do budowy około 50 instalacji.

Projekt reguluje również funkcjonowanie gazociągów bezpośrednich, którymi biogaz, biogaz rolniczy lub biometan będzie mógł trafiać od producenta do odbiorcy bez korzystania z ogólnej sieci gazowej, a także zmienia zasady działania spółdzielni energetycznych i rozliczeń prosumentów. Przewidziano ponadto ułatwienia dla magazynów energii, których moc po spełnieniu określonych warunków nie będzie wliczana do mocy mikroinstalacji, co ma umożliwić montowanie większych urządzeń i zwiększać zużycie energii na własne potrzeby.

Biometanowa część projektu od miesięcy nie budziła większych sporów politycznych, a o szybkie przyjęcie regulacji apelowała branża, która wskazywała, że bez długoterminowego modelu wsparcia inwestorzy nie mogą zamknąć finansowania przedsięwzięć. Polska Organizacja Biometanu informowała wiosną, że do udziału w planowanych aukcjach przygotowywanych jest ponad 120 projektów o łącznej mocy przekraczającej 400 MW, lecz jednocześnie ostrzegała, że ponowne połączenie biometanu z energetyką wiatrową może uczynić sektor zakładnikiem konfliktu politycznego.

Reklama

Ułatwienia dla wiatraków pod lupą PiS

Obawy te wynikają z doświadczeń z 2025 roku, gdy Sejm uchwalił ustawę przewidującą między innymi zmniejszenie minimalnej odległości nowych turbin od zabudowań z 700 do 500 metrów, a jednocześnie umieścił w niej przedłużenie zamrożenia cen energii oraz rozwiązania dotyczące biometanu. Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę 21 sierpnia 2025 roku, uznając liberalizację zasad lokalizowania wiatraków za nieakceptowalną społecznie i zarzucając rządowi próbę powiązania spornych regulacji z rozwiązaniami korzystnymi dla odbiorców energii.

W obecnym projekcie nie ma już obniżenia minimalnej odległości do 500 metrów, dlatego spór dotyczy węższego zakresu przepisów. Rząd chce doprecyzować możliwość lokalizowania elektrowni wiatrowych na podstawie zintegrowanego planu inwestycyjnego oraz umożliwić równoległe prowadzenie części procedur planistycznych i środowiskowych, co według resortu ma skrócić przygotowanie inwestycji nawet o dwa lub trzy lata.

Reklama

Zintegrowany plan inwestycyjny nie pozwala inwestorowi samodzielnie ominąć samorządu, ponieważ jest szczególną formą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i wymaga uchwały rady gminy. Procedura zakłada negocjacje umowy urbanistycznej oraz konsultacje społeczne, natomiast w przypadku elektrowni wiatrowych mają być stosowane dodatkowe wymogi informacyjne, w tym spotkania z mieszkańcami.

Zastrzeżenia PiS dotyczą przede wszystkim sytuacji gminy pobliskiej, czyli samorządu sąsiadującego z gminą, na której terenie ma stanąć turbina. Jeżeli obszar objęty ograniczeniami sięga poza granicę gminy inwestycyjnej, również sąsiedni samorząd musi odpowiednio uregulować przeznaczenie terenu, choć nie uzyskuje wpływów podatkowych z elektrowni. Suski argumentował, że rada takiej gminy może nie chcieć ponosić kosztów przygotowania planu, skoro nie wiąże się to z bezpośrednimi korzyściami finansowymi.

Spór o wiatraki przenosi się do komisji

Jeszcze w maju polskie media informowały, że MKiŚ zamierza oddzielić przepisy biometanowe od wiatrakowych, ponieważ obawia się powtórzenia konfliktu z prezydentem. Ostatecznie z projektu usunięto najbardziej politycznie drażliwe rozwiązania, w tym zmianę zasady odległościowej, lecz pozostawiono regulacje planistyczne, które rząd przedstawia jako techniczne usprawnienie procesu inwestycyjnego, a PiS jako próbę wprowadzenia ułatwień dla wiatraków w ustawie poświęconej przede wszystkim innym technologiom OZE.

Projekt trafi teraz do prac komisji sejmowej, gdzie PiS ma zgłosić zapowiadaną poprawkę usuwającą przepisy dotyczące energetyki wiatrowej. Od wyniku tego głosowania będzie zależało stanowisko klubu wobec całej nowelizacji, natomiast po ewentualnym uchwaleniu ustawa zostanie przekazana do Senatu, a następnie do prezydenta.

Reklama
Reklama