Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rosyjskie drony przy polskiej granicy. Sikorski w Kijowie: „Ukraina musi uderzać w rafinerie”

X by MSZ_RP Sikorski Ukraina YES
X by MSZ_RP
Autor. X by MSZ_RP

Ukraina musi skoncentrować się przede wszystkim na uderzeniach w rafinerie” – powiedział w Kijowie minister spraw zagranicznych Polski, Radosław Sikorski. Jak poinformował w sobotę prezydent Zełenski, Rosja od rana wystrzeliła ok. 500 dronów, celując w ukraińskie obiekty.

Moskwa kontynuuje ataki, a w niedzielę w ich wyniku jeden z rosyjskich dronów uderzył w pociąg relacji Kijów-Warszawa przed granicą z Polską. Drugi dron uderzył m.in. w stację benzynową w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.

Silniejsi razem

Negocjacje są jednym ze sposobów zakończenia tej wojny. Ale innym sposobem jest to, że wojna po prostu sama wygaśnie, kiedy (przywódcy Rosji Władimirowi) Putinowi zabraknie zasobów, aby ją kontynuować. Aby tak się stało, Ukraina musi skoncentrować się przede wszystkim na uderzeniach w rafinerie” – zaznaczył minister Sikorski.

Szef MSZ przyjechał do Kijowa w piątek rano z niezapowiadaną wcześniej wizytą. Potem ujawniono, że był jednym z głównych gości konferencji Jałtańskiej Strategii Europejskiej (YES), stowarzyszenia, które wspiera integrację Ukrainy z Zachodem. Działalność stowarzyszenia finansuje ukraiński miliarder Wiktor Pinczuk.

Sikorski ocenił, że powodzenie negocjacji wymaga zrozumienia celów drugiej strony. Uznał, że „pierwotne ambicje Putina były bardzo śmiałe”.

Dosłownie wyobrażał sobie, że odwróci skutki rozpadu Związku Radzieckiego i ponownie uczyni Rosję supermocarstwem, częścią triady rządzącej światem – takiej Jałty numer dwa. Myślę, że rozumie już, iż jest to nieosiągalne” – powiedział.

Następnym celem było ponowne podporządkowanie Ukrainy i uzyskanie kontroli nad jej polityką zagraniczną. Sikorski uznał, że również ten plan okazał się niemożliwy do zrealizowania.

Mam dziś wrażenie, że chciałby wyjść z tej wojny, ale ogłaszając zdobycie jakiejś nagrody. Stąd ponawiane terminy zajęcia Donbasu. Oczywiście nie mamy pojęcia, co zrobi, jeśli to osiągnie. Wydaje mi się jednak, że wie, iż musi ograniczyć swoje ambicje, choć wciąż nie ograniczył ich wystarczająco” – zaznaczył.

W sobotnim panelu poświęconym zdolności Europy i Ukrainy do odstraszania Rosji Sikorski powiedział, że Putin, podejmując decyzję o pełnowymiarowej inwazji, uwierzył najpewniej we własną propagandę oraz mity na temat Ukrainy z czasów carskich i komunistycznych.

Żeby odstraszyć Putina, musimy przekonać go, po pierwsze, że jako Europejczycy podjęlibyśmy walkę, a po drugie, że dysponujemy środkami pozwalającymi narzucić mu koszty nie do przyjęcia. I nad tym pracujemy. – zapewnił Sikorski
zapewnił Sikorski

Podczas spotkania Sikorski odniósł się również do nadania przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego imienia Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) jednej z ukraińskich jednostek wojskowych. Określił to mianem decyzji „niefortunnej” oraz podkreślił, że UPA „wyznawała ideologię jednego narodu” i „przeprowadziła kampanię czystek etnicznych, w której zamordowano dziesiątki tysięcy ludzi”. Zaznaczył, że „Ukraińcy mają wielu bohaterów, którzy nie wywołują podobnych kontrowersji”. „Nie stawiajcie na piedestał ludzi, których dorobek jest niejednoznaczny, bo w ten sposób sami sobie nie oddajecie sprawiedliwości. A jeśli to robicie, nie dziwcie się, że budzi to kontrowersje” – zaznaczył.

Szef MSZ poinformował, że podczas wizyty na Ukrainie odbył szereg rozmów z przedstawicielami administracji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, rzecznikiem praw obywatelskich Dmytrem Łubinecem, kierownictwem służb antykorupcyjnych oraz weteranami i młodzieżą. Sikorski spotkał się także z doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego Wielkiej Brytanii Jonathanem Powellem. Tematem rozmów był rozwój współpracy dwustronnej oraz dalsze wsparcia dla Ukrainy.

YouTube cover video

Pozbawić surowców

Ukraińcy od kilku miesięcy kontynuują ataki na rosyjskie rafinerie, niejednokrotnie z sukcesem niszcząc kluczowe rosyjskie obiekty energetyczne.

W piątek ukraińskie drony zaatakowały obiekty przemysłu naftowego w Rosji. Jak zaznaczała red. nacz. Katarzyna Łukasiewicz, w obwodzie wołgogradzkim zaatakowano przedsiębiorstwo Wołgogradpromprojekt, produkujące m.in. smołę oraz związki fosforoorganiczne, używane m.in. przez przemysł lotniczy.

Z kolei 9 września ukraińskie wojska uderzyły w zakłady gazowe przetwarzające surowiec wydobywany ze złóż na Jamale. „Dotąd były uważane za „bezpieczną część” rosyjskiego zaplecza” – pisała red. Alicja Jankowska, zaznaczając, że zaatakowane zakłady gazowe oddalone są o 3 tys. km od granicy. „Trafione zostały instalacje w zakładach w Nowym Urengoju u Purowsku w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym. To jeden z kluczowych regionów wydobycia ropy i gazu w Rosji” – dodała.

Rosja zaczyna mieć coraz poważniejsze problemy z paliwem, co z kolei przekłada się na zwiększenie nacisku na armię i społeczeństwo. Jak pisze red. Dominika Góra, ceny benzyny biją rekordy w coraz większej liczbie obwodów, a Moskwa z kolei ściąga benzynę ze wszystkich regionów kraju, celem utrzymania stabilności w stolicy.

Jeśli chodzi o sierpień ogółem, średnia produkcja benzyny w Rosji wyniosła ok. 90 tys. ton/dzień, „co stanowi ok. 80 proc. szacowanego zapotrzebowania letniego, wynoszącego 115 tys. ton/dzień”” – pisze Góra. Jak infromuje Centrum Europy, ceny benzyny w Rosji biją rekordy: w Jekaterynburgu miały wzrosnąć do 200 rubli/litr, w Archangielsku cena na stacjach prywatnych osiągnęła 140 rubli/litr, a w Bodajbo – 120 rubli/litr. W Krasnojarsku, Gelendżyku na okupowanym Krymie i Tiumeniu paliwa ma nie być w ogóle.

Reklama

Blisko granicy

Wojna na Ukrainie trwa, o czym dobitnie przypomniał incydent dronowy niedaleko granicy z Polską. W niedzielę po godz. 4 nad ranem wojsko poinformowało, że w związku z rosyjskimi atakami na terytorium Ukrainy rozpoczęła się operacja lotnictwa wojskowego. Polskiej strefy powietrznej przez kilka godzin pilnowały samoloty F-16, śmigłowce i samolot rozpoznania powietrznego SAAB. Nie odnotowano naruszenia granicy RP – podało przed godz. 10 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, po zakończeniu działań.

Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że nad ranem polskie systemy wykryły atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie. Jeden z nich uderzył 1 km od granicy z Polską, drugi 5 km.

Dron - jak przekazała PAP rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka - uderzył m.in. w stację benzynową w miejscowości Jagodzin w pobliżu granicy z Polską. Wskutek ataku zapaliły się dwie ciężarówki. Z pierwszych informacji Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej wynikało, że dron spadł ok. 800 metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.

Bezzałogowiec uderzył też w pociąg relacji Kijów-Warszawa. Według ukraińskich kolei państwowych (Ukrzaliznycia), cytowanych przez agencję Ukrinform, w ataku nikt nie ucierpiał.

PKP Intercity podkreśliło, że atak miał miejsce na terytorium Ukrainy, przed przejęciem składu przez polskiego przewoźnika. Spółka podała, że pociągiem podróżuje 206 osób, a wśród pasażerów nie ma obywateli Polski. Pociąg został przyjęty przez PKP Intercity od kolei ukraińskich z opóźnieniem ok. 370 minut.

Rosjanie nie tylko odpowiadają na ukraińskie ataki w rosyjskie rafinerie. Celem Moskwy jest jak największe osłabienie Kijowa przed zbliżającą się zimą. „Rosyjskie siły zbrojne przygotowują się do przeprowadzenia zmasowanych ataków na ukraińskie obiekty infrastruktury energetycznej” – pisała red. Agnieszka Zielińska, za serwisem informacyjnym Gazeta.ru.

Perspektywa kolejnych rosyjskich ataków budzi szczególne obawy w związku ze stanem ukraińskiej infrastruktury energetycznej. RBC-Ukraina ocenił, że „front wewnętrzny, a zwłaszcza stolica, ponownie wyraźnie stoi w obliczu trudnej zimy, nawet jak na standardy ukraińskie”. Według serwisu Rosja nie zamierza ograniczać swoich ataków wyłącznie do sektora energetycznego” – podaje Zielińska.

Pomoc Ukrainie zadeklarowała już Polska. „Jeżeli Ukraina zgłosi zapotrzebowanie, będziemy sprzedawać jej energię, bo to jest rynek” – powiedział minister energii Miłosz Motyka. Jednocześnie zaznaczył, że podstawowym zadaniem ministerstwa będzie „zabezpieczenie krajowego systemu pod względem mocy i energii”.

Incydent przygraniczny dowodzi, że choć po ponad czterech latach wojny polska opinia publiczna mogła przyzwyczaić się do konfliktu toczącego się u naszych wschodnich sąsiadów, nie oznacza to, że on zniknął albo stracił na intensywności. Na Ukrainie nadal walczą żołnierze, giną cywile i są ostrzeliwane obiekty infrastruktury krytycznej – tym ważniejsze, że zbliża się zima, a zablokowanie cieśniny Ormuz i działania Hutich nie wróżą spokojnych dostaw gazu i ropy naftowej na Zachód.

MM / Jarosław Junko PAP

Reklama
Reklama