Reklama
  • W CENTRUM UWAGI
  • ANALIZA

„Głupi, zazdrośni, źli", albo co i dla kogo wynegocjowały USA z Iranem?

Głupi, zazdrośni czy źli? Prezydent USA Donald Trump stwierdził, że ci, którzy uważają, iż nie był „wystarczająco twardy” w negocjacjach z Iranem muszą należeć do jednej z tych grup. Trump „przegrał zarówno wojnę, jak i negocjacje mające na celu jej zakończenie” – stwierdził za to na łamach Foreign Affairs analityk Nate Swanson.

Donald Trump na szczycie G7.
Donald Trump na szczycie G7.
Autor. @WhiteHouse/X.com

I trudno jest się nie zgodzić. Iran, jak na razie się wydaje, wychodzi z bezpośredniego starcia z USA z tarczą – być może dlatego poprzedni prezydenci Stanów Zjednoczonych, pomimo nakładania sankcji i niekończących się sporów, nie decydowali się na tak drastyczny krok wobec Teheranu, jakiego dokonał przed blisko czterema miesiącami Donald Trump.

Niekończąca się historia

Cieśnina Ormuz – po tych kilku miesiącach chyba wszyscy już wiedzą, jakie ma znaczenie dla światowego handlu i w jak ściśle powiązanej globalnie gospodarce żyjemy. Zakłócenia doprowadziły w Polsce do wprowadzenia pakietu CPN, a teraz pociągają za sobą tzw. windfall tax, podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych – a historia z cieśniną na pewno jeszcze się nie skończyła.

YouTube cover video

Zdecydowany sukces Iranu – stwierdził na X analityk Marcin Krzyżanowski. Jak dodał, irański przemysł „nie został zniszczony i dość szybko się podźwignie”. „Iran przekonał się, że jest w stanie realizować swoją doktrynę absorbcji i eskalacji”, co sprawi, że będzie bardziej agresywny w polityce regionalnej – uważa Krzyżanowski.

Dokument, jaki przedstawiły USA kilka godzin temu, to Memorandum of Understanding, opisujące ogólne warunki porozumienia między stronami. Nie ma on w polskim prawie legalnej definicji, choć tłumaczy się go na język polski jako protokół ustaleń bądź, bardziej dosłownie, memorandum o porozumieniu. Może on stanowić wstęp do przyszłych negocjacji. W jego pierwszym punkcie oświadcza się, że USA i Iran zaprzestaną działań wojennych „na wszystkich frontach, w tym w Libanie”. Liban pojawia się w tym punkcie po chwili po raz drugi: ma mu być zapewniona integralność terytorialna.

Donald Trump - wpis na Truth Social.
Donald Trump - wpis na Truth Social.
Autor. Donald Trump

Dlaczego jest to tak ważne? Bo wojnę z Iranem u boku USA (a może raczej ciągnąc je za sobą) rozpoczął Izrael. Ten sam Izrael, który od tygodni bombarduje Liban, a jego działania wobec tego kraju są już porównywane do zbrodni wobec Palestyny. „Mam obowiązek bronić Izraelczyków, a wycofanie się z Libanu w tej chwili stanowi egzystencjalne zagrożenie dla Izraela. Obowiązek wymaga, abyśmy uderzali na cały Liban, przez całą dobę, z maksymalną siłą” – powiedział Reutersowi Mosze Saada, polityk z rządzącej Izraelem partii Likud. Oficjalnym powodem wojny Izraela przeciw Libanowi jest to, że kraj ten jest siedzibą Hezbollahu. Ostatnie informacje o atakach pojawiały się w mediach zaledwie kilka godzin temu i na razie nie wygląda na to, aby Izrael zamierzał się z nich wycofywać.

W punkcie 2. dokumentu podkreśla się poszanowanie wzajemnej suwerenności przez USA i Iran, a w punkcie 3. oba kraje zobowiązują się do osiągnięcia ostatecznego porozumienia w ciągu maksymalnie 60 dni. Już w punkcie 4. USA zobowiązują się do zniesienia blokady morskiej, całkowitego w ciągu 30 dni. Przypomnijmy, że w odpowiedzi na blokadę cieśniny Ormuz przez Iran, USA wprowadziły swoją własną blokadę. USA wycofają także siły zbrojne z sąsiedztwa Iranu.

Po podpisaniu niniejszego porozumienia, Islamska Republika Iranu dołoży wszelkich starań, aby zapewnić bezpieczny i bezpłatny przepływ statków handlowych przez 60 dni, wyłącznie z Zatoki Perskiej do Morza Omańskiego i z powrotem. Ruch statków handlowych zostanie natychmiast uruchomiony, a biorąc pod uwagę konieczność usunięcia przeszkód taktycznych i wojskowych, rozminowywanie przez Islamską Republikę Iranu zostanie rozpoczęte w ciągu 30 dni.
MoA między USA a Iranem

W punkcie piątym zapisano, że Iran wraz z Omanem ustali przyszłą administrację cieśniny Ormuz zgodnie z prawem międzynarodowym. W dodatku USA zobowiązują się „wraz z partnerami w regionie” do opracowania ostatecznego planu z budżetem co najmniej 300 mld dolarów na odbudowę i rozwój gospodarczy Iranu (!). To się dopiero nazywa biznes. American dream dla każdego ajatollaha i frytki do tego.

Reklama

A co naprawdę przełomowe, „USA zobowiązują się do zniesienia wszelkich rodzajów sankcji wobec Islamskiej Republiki Iranu, w tym rezolucji Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, tj. rezolucji Rady Gubernatorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) oraz wszystkich jednostronnych sankcji USA, zarówno pierwotnych, jak i wtórnych, zgodnie z uzgodnionym harmonogramem”. W 2006 r. odpowiedzi na rozwój irańskiego programu wzbogacania uranu, USA zaostrzyły wcześniej już nakładane sankcje finansowe, a do presji dołączyła również Rada Bezpieczeństwa ONZ oraz Unia Europejska.

W 2015 roku Iran podpisał porozumienie nuklearne (JCPOA), co skutkowało częściowym zawieszeniem sankcji. Jednak w 2018 roku prezydent Donald Trump wycofał USA z umowy i wprowadził politykę „maksymalnej presji”, przywracając i drastycznie zaostrzając restrykcje. Teraz, zaledwie 8 lat później, w wyniku wojny, którą rozpoczął, ten sam Donald Trump zgadza się na zniesienie wszelkich sankcji.

W kolejnych punktach Iran potwierdził, jak to już wielokrotnie bywało w przeszłości, że nie będzie „nabywał ani rozwijał” broni jądrowej. I tutaj wkracza Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA), która ma nadzorować sytuację wokół wzbogaconego materiału nuklearnego w Iranie. Następnie USA zobowiązują się, że Departament Skarbu USA wyda m.in. zezwolenia na eksport irańskiej ropy i produktów ropopochodnych.

Tak wygląda to w skrócie.

Reklama

Ośmielona republika

Po 40 dniach wojny i dwóch miesiącach chwiejnego zawieszenia broni, Islamska Republika wyszła z tego nienaruszona, ośmielona i uzbrojona w nowy środek odstraszania, który wydaje się jeszcze potężniejszy niż cała broń zniszczona przez jej przeciwników w nalotach: kontrolę nad cieśniną Ormuz” – pisze analityk Nate Swanson na łamach „Foreigna Affairs”.

Pod koniec kwietnia sekretarz stanu USA Marco Rubio przyznał, że cieśnina stała się irańską „gospodarczą bronią jądrową". Świat rozumie teraz, że jeśli Iran zostanie zaatakowany, zamknie cieśninę, zakłócając tym samym światowe rynki energii.
Nate Swanson, Foreign Affairs

Należy tu zaznaczyć, że Iran dał do zrozumienia, iż to nie koniec zawieruchy w cieśninie Ormuz. Władze tego kraju zamierzają nałożyć nowe ograniczenia i opłaty na statki handlowe po zakończeniu rozmów z USA. Główny negocjator Iranu, przewodniczący parlamentu Mohamed Bager Galibaf oświadczył, że „cieśnina Ormuz nigdy nie powróci do pierwotnego stanu” i „oczywiście, będziemy pobierać opłaty za świadczone przez nas usługi”. Jak podkreślił, Iran podchodzi do negocjacji z USA „z pozycji siły”.

W tym kontekście warto zaznaczyć, że kilka dni temu w mediach pojawiła się informacja, iż Iran wynajął psychologów, by pracowali przy negocjacjach – aby poradzić sobie „z nieobliczalnym zachowaniem” prezydenta USA. Trudno stwierdzić, czy informacja ta jest prawdziwa, jednak nawet jeśli jest to spin irańskich mediów, to ukazuje jedno: Teheran szeroko wykorzystuje możliwości manipulacji (nawet po prostu poprzez przekaz medialny). „Do kręgu doradczego w negocjacjach dodaliśmy dwóch doświadczonych psychologów, aby móc kształtować komunikaty przeznaczone dla prezydenta Trumpa z perspektywy radzenia sobie z tym, co uważamy za psychopatyczne wzorce zachowań” – miał powiedzieć anonimowo przedstawiciel irańskich władz portalowi śledczemu Drop Site News.

Reakcje Trumpa wyraźnie się poprawiły, odkąd zaczęliśmy uwzględniać rekomendacje tych doradców w naszych wiadomościach i komunikacji pisemnej” – dodało źródło Drop Site News.

Reklama

Radykalizacja radykałów

W ocenie Swansona, osiągnięcie ostatecznego porozumienia w ciągu 60 dni, „a może w ogóle”, jest mało prawdopodobne. „Warunki porozumienia sprzyjają Iranowi, ale przepaść między ostatecznymi warunkami, na które Teheran i Waszyngton są gotowe przystać, może być tak duża, że pełne porozumienie stanie się niemożliwe. Wreszcie, Izrael może wykorzystać swoje wpływy, aby zablokować lub podważyć szersze porozumienie, zwłaszcza jeśli warunki będą dla niego tak niekorzystne, jak sugerują doniesienia medialne” – uważa analityk.

Jak pokazała ta wojna – i wiele innych wydarzeń ostatnich lat – sytuacja może zmienić się z dnia na dzień, a nawet z godziny na godzinę. Nie zawsze w wyniku na nowo obmyślonej strategii, a z przyczyn losowych – niezrozumiałych dla osób, które nie znajdują się w najbliższym otoczeniu światowych przywódców. Tymczasem USA starają się przekonać własnych obywateli, że ta wojna miała sens.

Wśród wielu rzeczy, które nie wybrzmiały w przedstawionym dokumencie, znajduje się kwestia zmian politycznych w Iranie, na które na początku wojny naciskał Waszyngton. Prezydent Donald Trump mówił przecież, że chodzi o obalenie okrutnego, irańskiego reżimu – i nie da się tutaj nie zgodzić z amerykańskim przywódcą. Władze w Iranie regularnie udowadniają, że nie mają żadnego szacunku dla praw swoich obywateli, w kraju tym nie ma oddolnej, wewnętrznej i dobrze zorganizowanej opozycji, a bunty są krwawo tłumione.

Trump osiągnął jednak efekt odwrotny od zamierzonego. Zradykalizował radykałów. Pozwolił na zbudowanie kolejnej historii o nienawiści wobec Zachodu. Wojna ta pozwoliła także na to, by niestety, ludziom na tym szeroko rozumianym Zachodzie łatwiej było się utożsamiać z Iranem i jego świetnie prowadzoną propagandą niż ze Stanami Zjednoczonymi. A tu nie było dobrych bohaterów. Byli tylko źli, gorsi i jeszcze gorsi.

Zobacz również

Reklama