Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Nawet 40 stopni w cieniu. Czerwone alerty IMGW dla Polski

Autor. Envato elements / @Sandsun

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) wydał ostrzeżenia przed upałem dla niemal całego kraju. Temperatury mogą dojść nawet do 40°C, a w 11 województwach obowiązują również alerty przed bużami. Niestety, ze względu na zmiany klimatyczne, do takich zjawisk będzie dochodzić częściej.

Tegoroczne lato w Europie może okazać się jednym z najgorętszych, a fala upałów która przetaczała się m.in. przez Francję i Hiszpanię dotarła do Polski. Jak wskazują eksperci, największym wyzwaniem dla naszego kraju pozostają susze i niedobór wody.

Nawet do 40°C

Najwyższy stopień alertu przed upałem obowiązuję w województwach: podkarpackim, lubelskim, świętokrzyskim, łódzkim, śląskim i opolskim oraz w częściach województwa: mazowieckiego, kujawsko-pomorskiego, podlaskiego, lubuskiego, dolnośląskiego, a także małopolskiego.

Alerty III stopnia pozostaną aktywne do godz. 20 w czwartek, a na obszarze ich występowania prognozuje się temperaturę maksymalną w dzień od 31°C do nawet 38°C oraz temperaturę minimalną w nocy od 18°C do 23°C.

Ostrzeżeniami II stopnia przed upałem objęte są województwo wielkopolskie oraz częściowo województwa: mazowieckie, zachodniopomorskie, lubuskie, kujawsko-pomorskie, podlaskie, dolnośląskie i małopolskie. Tam prognozowana temperatura maksymalna w dzień wyniesie od 30°C do 34°C, a temperatura minimalna w nocy od 18°C do 22°C. Alerty pozostaną w mocy do godz. 20 w czwartek.

Natomiast najniższy stopień ostrzeżeń przed upałem obowiązuję na północy kraju – w części województw: zachodniopomorskiego, pomorskiego, warmińsko mazurskiego i podlaskiego. Na tych terenach temperatura maksymalna w dzień wyniesie od 30°C do 32°C, a temperatura minimalna w nocy od 16°C do 18°C. Alerty utrzymają się do godz. 20 w środę.

Z kolei ostrzeżeniami II stopnia przed burzami objęte są województwa: zachodniopomorskie, pomorskie, warmińsko-mazurskie, kujawsko-pomorskie i dolnośląskie oraz częściowo województwo: mazowieckie, łódzkie, podlaskie, opolskie, a także wielkopolskie. W tych regionach prognozowane są burze, którym miejscami będą towarzyszyć bardzo silne opady deszczu od 35 mm do 45 mm, oraz porywy wiatru do 100 km/h. Lokalnie może spaść grad.

Ponadto w województwie lubuskim oraz części wielkopolskiego aktywny będzie alert I stopnia przed burzami. Tam prognozowane są burze, którym miejscami będą towarzyszyć bardzo silne opady deszczu nawet do 50 mm oraz porywy wiatru do 90 km/h. Lokalnie możliwy jest też grad.

Pożary w Europie

Od połowy czerwca Europa zmaga się z nawracającymi falami upałów. Wysokie temperatury między 18-30 czerwca w Europie Zachodniej sprawiły, że był to najcieplejszy czerwiec w historii pomiarów w tym regionie. Na świecie był to drugi najgorętszy czerwiec.

W trakcie lipca pożary, do których przyczyniły się susza i wysokie temperatury, trawiły znaczne tereny Hiszpanii i Francji. Łącznie w obu krajach ewakuowano 290 tys. osób i zastosowano wyjątkowe środki walki z żywiołem – Francja po raz pierwszy zastosowała do gaszenia ognia specjalnie przystosowany samolot wojskowy A400.

Sytuacja w Polsce może być równie zła. „Mamy coraz więcej fal upałów. Tegoroczne badania mówią, że zarówno ich długość, jak i to, z jakiego poziomu temperatura startuje, można jednoznacznie przypisać temu, że są intensyfikowane przez zmianę klimatu” – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Michał Brennek z Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN.

"Sam typ pogody, który przynosił do Polski ciepłe powietrze z południa, nie jest niczym nowym. Chodzi o to, że po pierwsze, południe jest dużo cieplejsze, niż było jeszcze 20 czy 50 lat temu, a po drugie, że układ pogodowy jest dużo bardziej stabilny, zostaje z nami na dużo dłużej. Paradoksalnie to również efekt rozmarzniętej Arktyki, więc innego ekosystemu zupełnie innej części planety. Gorący zwrotnik i chłodna Arktyka zawsze były w równowadze, którą teraz zakłóciliśmy i zbieramy tego efekty"
mówi ekspert
Reklama

Susza w Polsce

Fale upałów i związana z nimi susza negatywnie wpływają na już i tak ograniczone zasoby wodne Polski. Jak zaznaczała red. Alicja Jankowska, Polska dysponuje jednymi z niższych zasobów wód powierzchniowych w Europie. „Odnawialne zasoby wody słodkiej są na poziomie około 1,6 tys. m3 na mieszkańca. Zgodnie z danymi FAO AQUASTAT z 2017 r. niższe mają tylko Czechy, Dania, Cypr i Malta” – podkreśla Jankowska.

Wraz ze wzrostem temperatur w Polsce rośnie też intensywność parowania. Zasoby wód powierzchniowych będą więc poddawane coraz większej presji, ograniczeniu. Innymi słowy, deszcz będzie nadal padał, ale coraz częściej będziemy mieć do czynienia z deficytami wody w krajobrazie. Brak wody stawia oczywiście pod znakiem zapytania nie tylko rozwój, ale i samo funkcjonowanie gospodarki i człowieka” – mówił w rozmowie z E24 prof. Bogdan Chojnicki.

Co gorsza, do tej pory nie wykształciliśmy w Polsce i nie wspieraliśmy systemowo działań, mających na celu retencję wody. Rozwiązaniem może być m.in. budowa błękitno-zielonej infrastruktury w miastach, a także retencję krajobrazową i glebową.

Nasze rolnictwo zacznie cierpieć, bo nie ma wody w systemie. Nie ma też pomysłu na to, żeby ją zatrzymać. Jeżeli mówimy o melioracjach rolniczych, to one są dobre dla klimatu, który był w latach 50. Tak jak odwodniano krajobraz wtedy, tak nadal melioracja rolnicza funkcjonuje w praktycznie niezmienionej formie i nikt się nie zastanawia, co z tym zrobić” – ocenia Brennek. „Rolnicy stracą, bo ten system klimatyczny przestanie być dla nich stabilny i siłą rzeczy ryzyko produkcji rolniczej będzie większe. Zapłacimy za to my, konsumenci, w cenach żywności”.

MM / PAP

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama