- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
Skąd braki w raportach metanowych? Wyższy Urząd Górniczy wyjaśnia
Autor. Canva.com
Zgodnie z unijnym rozporządzeniem metanowym Od stycznia 2025 r. obowiązuje zakaz uwalniania metanu z systemów odmetanowania i spalania w pochodni o efektywności niższej niż 99 proc. – poza pewnymi wyjątkami. Wychwytywany przez systemy metan powinien być wykorzystywany np. do celów grzewczych. Pierwsze opublikowane raporty dotyczące emisji metanu z polskich kopalni i systemów metanowania dotyczyły roku 2024.
Fundacja Greenpeace Polska i prawnicza fundacja Frank Bold przeanalizowały sprawozdania spółek górniczych dotyczące emisji metanu z kopalni i systemów odmetanowywania za 2024 r., za których publikację odpowiada Wyższy Urząd Górniczy. Wskazały na uchybienia po stronie Urzędu, operatorów kopalni, jak i polskiego rządu. Jednakże część braków wynika z początkowej fazy działania rozporządzenia i oczekiwania na pełne wytyczne Komisji Europejskiej – przekazał WUG w odpowiedzi na pytania E24.
Przepisy niemożliwe do spełnienia
Wyższy Urząd Górniczy jest organem odpowiedzialnym za egzekwowanie w Polsce przepisów tzw. rozporządzenia metanowego (Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2024/1787 w sprawie redukcji emisji metanu w sektorze energetycznym). Jego odpowiedzialnością jest m.in. publikowanie raportów dotyczących emisji metanu przygotowywanych przez operatorów kopalń i stacji odmetanowywania.
Zgodnie z rozporządzeniem raporty powinny być poddane niezależnej weryfikacji – przez osoby prawne akredytowane przez krajową jednostkę akredytującą (w Polsce to Polskie Centrum Akredytacji). Problem w tym, że aktualnie takich akredytowanych weryfikatorów nie ma, ponieważ nie przygotowano odpowiednich norm technicznych, co podkreśliły Greenpeace i Frank Bold w swoim raporcie.
Jak przekazał E24 Mikołaj Gumulski z Greenpeace, współautor analizy: „za przygotowanie norm technicznych dla weryfikatorów zgodnie z art. 8 (2) oraz art. 32 (1) rozporządzenia odpowiada Komisja Europejska. Zgodnie z informacjami dostępnymi na stronie EU Methane Regulation Tracker, proces ten w odniesieniu do czynnych kopalni węgla się rozpoczął, ale nie ma publicznie dostępnych dowodów na to, że został on zakończony i zharmonizowane standardy zostały opublikowane lub przyjęte”.
„Brak weryfikatorów oraz właściwej normy zharmonizowanej określającej metody pomiarowe jest wynikiem początkowej fazy działania rozporządzenia. Sprawa weryfikatorów jest w całości w rękach Polskiego Centrum Akredytacji (PCA) i ustawodawcy oraz ewentualnie innych jednostek akredytowanych w UE (brak dla węgla)” – podkreślił także WUG w informacji przekazanej E24.
Co zdecydował urząd?
Zdaniem Wyższego Urzędu Górniczego, brak tych norm, a więc także brak weryfikatorów i możliwości niezależnej weryfikacji raportów wymaganej w rozporządzeniu, powinien zwalniać Urząd z publikacji raportów. Zebrane raport za rok 2024 zostały jednak opublikowane po konsultacji z Komisją Europejską. Raporty za rok 2025 są obecnie analizowane przez Greenpeace i Frank Bold.
Wyższy Urząd Górniczy po raz pierwszy zebrał wszystkie informacje w 2025 r. od czynnych kopalń węgla kamiennego i brunatnego (operatorów, spółek górniczych). Materiały źródłowe miały przeróżny charakter, format i zakres danych. Brak weryfikatorów powinien teoretycznie zwolnić organ właściwy z publikacji raportów z czynnych kopalń. Jednakże po ustaleniach z Komisją Europejską postanowiono opublikować je w formie właściwej dla odbiorcy. Raporty za 2025 r. są w ujednoliconej formie, ze wszystkimi danymi.
Informacje przekazane E24 przez rzeczniczkę WUG
„Brak odpowiednich norm zharmonizowanych na poziomie europejskim lub globalnym powoduje zastosowanie techniki krajowej i norm krajowych. Są one zbieżne z normami w tym zakresie z innych państw. Nie ma obowiązku publikacji metodologii” – doprecyzował WUG. Ponadto „WUG w 2026 r. podjął działania ustanowienia właściwego Komitetu technicznego dla celów opracowania wymagań dot. min. pomiarów emisji z czynnych i nieczynnych kopalń węgla i przesłał informacje do KE” – przekazał Urząd w komentarzu dla E24.
Pozostałe zarzuty fundacji
WUG odniósł się także do części (choć nie wszystkich) innych zarzutów stawianych przez fundacje dotyczących raportów za 2024 rok.
„We wszystkich zakładach górniczych wydobywających węgiel kamienny stosowane są przyrządy do ciągłego monitoringu przepływu metanu” – podał Urząd. Według Greenpeace i Frank Bold nie wszystkie kopalnie stosowały takie urządzenia: „_nie wszystkie kopalnie stosują urządzenia do pomiaru ciągłego, które są wymagane przez rozporządzenie metanowe, co prowadzi do nierzetelnych danych o emisjach metanu. Niektórzy z operatorów kopalń (PGG) tłumaczą to tym, że nie są zobowiązani do stosowania pomiarów ciągłych, ponieważ kopalnie są zaliczane do I kategorii zagrożenia metanowego oraz eksploatują pokłady niemetanowe”.
Greenpeace i Frank Bold zarzuciły także, że „_operatorzy kopalń nie podają informacji, jak wykorzystano wychwycony metan na stacji odmetanowania. Podano jedynie ile procent metanu wychwycono, co stanowi naruszenie obowiązku wskazanego w rozporządzeniu”, na co WUG w komentarzu dla E24 odpowiedział: „nie ma obowiązku podania sposobu zużycia metanu ze stacji odmetanowania. Całość metanu ze stacji odmetanowania podlega zużyciu na cele produkcji energii elektrycznej, ciepła lub jest dostarczana w tym celu do odbiorców zewnętrznych, emisja metanu następuje tylko w sytuacjach awaryjnych oraz zagrożenia zdrowia lub życia pracowników”. Jednakże zgodnie z załącznikiem VI do rozporządzenia raporty dotyczące stacji odmetanowywania powinny zawierać wykorzystanie wychwyconego metanu.
Greenpeace i Frank Bold zarzuciły operatorom, że w raportach dotyczących emisji metanu za 2024 r. podali „_tylko dane dot. szybów wydechowych, tymczasem powinny być podane dane wszystkich szybów wentylacyjnych użytkowanych przez kopalnię, z podziałem na szyby wdechowe i wydechowe”, na co Wyższy Urząd Górniczy odpowiedział w komentarzu dla E24, że „szyby wdechowe w żadnym przypadku nie stanowią źródła emisji metanu”. Precyzuje to również samo rozporządzenie: „w przypadku podziemnych kopalń węgla operatorzy kopalń prowadzą ciągłe bezpośrednie pomiary na poziomie źródła i dokonują kwantyfikacji we wszystkich wylotowych szybach wentylacyjnych (wydechowych)”.
Fundacje stwierdziły także, że przez – w ich ocenie – nieprawidłową interpretację zapisów rozporządzenia Urząd zaniżył wskaźnik emisji metanu w dwóch spółkach – Polskiej Grupie Górniczej (PGG) i Półudniowym Koncernie Węglowym (PKW), przez co wygląda, że emisje części ich kopalni z 2024 r. znalazły się poniżej limitu emisji, który zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2027 r.
„Metodyka w raportach wynika z art. 22, ust. 2 („progi stosuje się rocznie na kopalnię oraz na operatora, jeżeli jeden podmiot prowadzi kilka kopalń”). Limity obowiązują dla węgla energetycznego od 01.01.2027 r. W raportach za 2025 r. (publikacja 2026 r.) uwzględnione są emisje ze wszystkich źródeł (szybów) z rozbiciem” – przekazał WUG w odpowiedzi dla E24. Zdaniem Greenpeace i Frank Bold taka interpretacja tego zapisu w obliczeniach dotyczących emisji za rok 2024 była błędna: „użycie spójnika „oraz” oznacza, że oba warunki powinny zostać spełnione – zarówno kopalnia, jak i operator muszą znajdować się poniżej określonego progu, aby uniknąć kar” – stwierdziły fundacje w swojej analizie.
WUG przekazał także informację, że „emisje z węgla brunatnego są na minimalnym poziomie”, chociaż według Greenpeace i Frank Bold za rok 2024 zaraportowała je tylko jedna spółka.

