- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Spór o kontrolę nad cieśniną Ormuz. Reżim rośnie w siłę, USA brakuje pieniędzy
Autor. nasa.gov
W ubiegły weekend doszło do kolejnej wymiany ognia między USA i Iranem, a strony oskarżają się wzajemnie o niedotrzymanie postanowień wstępnego memorandum. Jak zaznacza w wypowiedzi dla E24 Marcin Krzyżanowski, iranista, ekspert ds. Bliskiego Wschodu: „Iran będzie dążył do utrzymania i – w dalszej kolejności – powiększenia swojego wpływu w cieśninie Ormuz”.
W wyniku wznowionego ostrzału globalne ceny ropy ponownie poszybowały w górę. Baryłka ropy WTI podrożała o 4,3 proc. (74,48 dol.), a Brent – o 4,28 proc. (79,26 dol.).
Działania odwetowe
Główną osią obecnej irańsko-amerykańskiej wymiany ognia stała się kwestia sporu o otwarcie (bądź zamknięcie) cieśniny Ormuz. Obie strony konfliktu twierdzą, że kontrolują przepływ przez cieśninę – zdaniem Amerykanów przepływ może przebiegać bez przeszkód, zdaniem Irańczyków szlak morski jest zamknięty do odwołania.
W nocy z soboty na niedzielę amerykańskie siły zbrojne rozpoczęły trzecią w ubiegłym tygodniu serię ataków na Iran. Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) poinformowało, że uderzenia są odpowiedzią na ostrzał przez Teheran kontenerowca pływającego pod banderą Cypru.
At 7:15 p.m. ET today, U.S. Central Command forces began launching the third round of strikes this week against Iran after Islamic Revolutionary Guard Corps forces blatantly attacked M/V GFS Galaxy, a Cyprus-flagged container ship transiting the Strait of Hormuz. A civilian crew…
— U.S. Central Command (@CENTCOM) July 11, 2026
Wojsko dodało, że jeden z członków cywilnej załogi jednostki jest uznawany za zaginionego, a statek nie może kontynuować rejsu z powodu pożaru na pokładzie oraz poważnych uszkodzeń maszynowni. Brytyjska agencja bezpieczeństwa żeglugi (UKMTO podała, że do incydentu doszło 9 mil morskich na wschód od wybrzeża Omanu.
Irańska Gwardia Rewolucyjna (IRGC) potwierdziła, że w nocy z soboty na niedzielę zaatakowano łącznie dwie jednostki. Media irańskie podały, powołując się na IRGC, że w stronę jednostki oddano strzał ostrzegawczy, ponieważ – jak przekazała strona irańska – statek próbował płynąć nieautoryzowanym szlakiem.
Zamknięta czy otwarta?
W efekcie amerykańskie siły przeprowadziły uderzenia wymierzone w irańskie radary obserwacji powietrznej i naziemnej, magazyny pocisków rakietowych i dronów, miejsca ich wystrzeliwania oraz wyrzutnie pocisków ziemia-powietrze – poinformował przedstawiciel władz USA, cytowany przez serwis Axios.
Łącznie Stany Zjednoczone dokonały nalotów na ok. 140 irańskich celów wojskowych, a armia USA po raz pierwszy wykorzystała w operacji myśliwce, okręty wojenne, a także jednorazowe drony uderzeniowe operujące w powietrzu i na morzu.
W odpowiedzi siły powietrzne IRGC dokonały „silnych uderzeń” na jednostki wsparcia i tankowania grupy jednego z amerykańskich lotniskowców, zlokalizowane w porcie Dukm w Omanie. Irańska Gwardia Rewolucyjna zaatakowała także pociskami balistycznymi wykorzystywaną przez amerykańskie lotnictwo bazę Al-Udeid w Katarze. Według IRGC w ataku zniszczono centrum serwisowania myśliwców oraz ośrodek dowodzenia i kontroli.
Iran twierdzi, że uderzył również w amerykańską infrastrukturę militarną w Jordanii i Kuwejcie – przekazał Reuters. Armia Kuwejtu poinformowała, że odpiera „wrogi atak powietrzny”. Według agencji AP ataki objęły również cele w Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Przedstawiciele amerykańskiej administracji i CENTCOM, na czele z prezydentem Donaldem Trumpem, twierdzą, że cieśnina Ormuz jest otwarta dla statków handlowych. „Iran nie kontroluje cieśniny Ormuz. Pozostaje ona szlakiem międzynarodowym. Siły USA są rozmieszczone i gotowe, by tak pozostało” – napisano na profilu Dowództwa Centralnego USA.
Jednocześnie, w poniedziałek dowództwo irańskiej armii oświadczyło, że „Teheran stawi zdecydowany opór próbom podejmowanym przez armię USA, dotyczącym organizowania żeglugi przez cieśninę poza korytarzem wyznaczonym przez Iran i bez koordynacji z siłami zbrojnymi Iranu” (jak podano w opublikowanym przez krajowe media komunikacie połączonego dowództwa armii i Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej).
Armia uprzedziła, że na ingerencję militarną odpowie siłą, a każdy kraj regionu, zapewniający wsparcie logistyczne armii USA, będzie uważany za uczestniczący w wojnie przeciwko suwerenności i bezpieczeństwu narodowemu Iranu.
Reżim rośnie w siłę
Jak zaznacza Krzyżanowski, Iranowi zależy nie tyle na ponownej eskalacji konfliktu, co na zwycięstwie – choć Iran definiuje zwycięstwo „w specyficzny sposób”.
"Z punktu widzenia Iranu kluczowe nie jest uniknięcie zniszczeń w infrastrukturze krajowej, ale uczynienie tego konfliktu tak kosztownym dla Stanów Zjednoczonych i państw regionu, aby właśnie te koszty gwarantowały reżimowi w Teheranie bezpieczeństwo w przyszłości"
zaznacza ekspert
”Z punktu widzenia Iranu kontrola nad cieśniną Ormuz jest kluczowym argumentem w negocjacjach – według części ekspertów nawet ważniejszym niż program atomowy (przynajmniej obecnie)” – mówi Krzyżanowski. „W związku z tym Teheran będzie dążył do utrzymania i, w dalszej kolejności, powiększenia swojego wpływu w cieśninie Ormuz”.
Zdaniem iranisty dzięki atakowi USA z końca lutego bieżącego roku Republika Islamska faktycznie „złapała wiatr w żagle” i pomimo dużych strat w ludziach, sprzęcie oraz infrastrukturze, uważa się za stronę zwycięską. „Stronę, która trzyma w szachu przeciwnika dzięki kontroli nad cieśniną Ormuz i dzięki możliwości skutecznego rażenia celów amerykańskich w krajach Zatoki Perskiej” – dodaje.
Jak pisała na łamach E24 red. nacz. Katarzyna Łukasiewicz, główny negocjator Iranu i przewodniczący parlamentu Mohamed Bager Galibaf oświadczył, że „cieśnina Ormuz nigdy nie powróci do pierwotnego stanu” i „oczywiście, będziemy pobierać opłaty za świadczone przez nas usługi”.
Porażka USA na horyzoncie?
Amerykańscy urzędnicy przekazali w piątek, że Stany Zjednoczone zażądały od Iranu publicznego zadeklarowania, że cieśnina Ormuz jest otwarta i że nie będzie atakować statków. Według prezydenta Trumpa USA były o krok od porozumienia z Teheranem.
„Zgodzili się wczoraj na układ, idealny dla nas. Żadnej broni jądrowej, niczego. Zrezygnowali ze wszystkiego, a potem, gdy wyszli z pomieszczenia, w ciągu godziny wystrzelili dron w statek. Powiedziałem: „Jesteście chorzy”” – mówił.
Negocjacje nad wypracowaniem ostatecznego porozumienia trwają. Według wstępnej umowy USA-Iran przyszła forma zarządu nad cieśniną ma zostać ustalona przez Iran i Oman (Ormuz to wody terytorialne obu tych krajów). W piątek i w sobotę w Omanie toczyły się rozmowy przedstawicieli tego państwa z irańskim ministrem spraw zagranicznych Abbasem Aragczim dotyczące ruchu przez cieśninę.
Jeśli w wyniku wypracowanego porozumienia to Republika Islamska zyskałaby trwałą, realną kontrolę nad ruchem w cieśninie Ormuz, byłaby to absolutna porażka amerykańskiej operacji wojskowej.
Cieśnina nadal pozostaje jednym z najważniejszych, strategicznych szlaków morskich dla światowej gospodarki i energetyki. Do tej pory przepływały przez nią ok. 20 proc. globalnych dostaw ropy naftowej, 30 proc. dostaw LNG, składniki do produkcji nawozów sztucznych oraz siarka (niezbędna m.in. do wypłukiwania miedzi ze skał). Kontrola nad szlakiem transportowym zapewnia Iranowi znaczącą przewagę na arenie międzynarodowej i obniża bezpieczeństwo dostaw.
Chodzi o pieniądze
Jednak zdaniem amerykanisty Rafała Michalskiego trudności w amerykańsko-irańskich negocjacjach wynikają przede wszystkim z wewnętrznej presji finansowej w USA.
”Media amerykańskie podają, że Pentagon w ostatnim czasie wysłał do prawodawców na Kapitolu notatkę, w której jakoby stwierdził, że bez uchwalenia w najbliższym czasie odpowiedniego wniosku o dodatkowe finansowanie może zabraknąć im środków” – mówi Michalski.
"Powód jest oczywisty: operacja militarna przeciwko Iranowi najpewniej stworzyła lukę budżetową na poziomie ponad 132 mld dol."
zaznacza Michalski
”Politycy obu izb Kongresu informowali Biały Dom, że uzyskanie większości nad tego typu projektem może być trudne oraz politycznie kosztowne” – dodaje ekspert.
Zdaniem amerykanisty, prezydent Trump ma świadomość, że dalsze prowadzenie działań militarnych jest na wielu poziomach (politycznym, gospodarczym, wizerunkowym) ryzykowne: „Jednak musi zawrzeć porozumienie, którego postanowienia będą możliwe do obrony. Innymi słowy: które będzie można przedstawić jako „lepsze”, niż to wypracowane przez Obamę”.
Dla obu stron liczy się również to, jak są postrzegani w ramach negocjacji i czy są stroną prowadzącą rozmowy z pozycji siły, choć jednocześnie administracja Trumpa stara się być ostrożna. „Memorandum określiłbym mianem „Schrödingera”. W Waszyngtonie politycy sugerują, że dokument nie jest w mocy w ramach swoich postanowień, a istnieje jako punkt odniesienia w negocjacjach pomiędzy krajami” – mówi Michalski.
Jednocześnie ekspert zaznacza, że irańska kontrola nad cieśniną Ormuz pozostaje nie do zaakceptowania dla Trumpa: „Podejście to może się zmienić (w ramach „ustępstwo za ustępstwo”), ale wpisuje się w opisane wyżej dyskusje „która strona dysponuje paradygmatem siły”. Biorąc pod uwagę zachowania Departamentu Obrony i Departamentu Stanu, można odnieść wrażenie, że Stany Zjednoczone zmierzają do kolejnego memorandum, znów obarczonego wysokim ryzykiem ponownej eskalacji”.
MM / Natalia Dziurdzińska, Oskar Górzyński PAP




