Reklama
  • WIADOMOŚCI

Miliardy z ETS nie tylko na klimat. Berlin chce zmienić ich przeznaczenie

Autor. Christian Lue / Unsplash

Niemiecki rząd planuje od 2027 roku przekazywać część wpływów z unijnego systemu handlu emisjami EU ETS do budżetu federalnego, zamiast w całości kierować je do Funduszu Klimatu i Transformacji. Według dokumentów budżetowych, w przyszłym roku ma to być 2,7 mld euro.

Zgodnie z dokumentem, na który powołuje się Euractiv, od 2027 roku część wpływów uzyskiwanych przez Niemcy ze sprzedaży uprawnień w EU ETS ma być przekazywana do głównego budżetu państwa, a wysokość tej kwoty w kolejnych latach będzie ustalana oddzielnie. Nie oznacza to jednak, że Berlin będzie co roku przejmował dokładnie połowę wpływów z systemu. Rząd będzie mógł przekazywać do budżetu część tych środków, a jej wysokość ma być ustalana na kolejne lata.

Zmiana została zapisana w rządowym projekcie budżetu federalnego na 2027 rok oraz w planie finansowym do 2030 roku, które gabinet kanclerza Friedricha Merza przyjął 6 lipca, jednak dokumenty nie zostały jeszcze uchwalone przez Bundestag, dlatego zarówno wysokość transferu, jak i pozostałe założenia planu mogą ulec zmianie podczas prac parlamentarnych, które mają rozpocząć się po wakacyjnej przerwie. Ostateczne przyjęcie budżetu spodziewane jest przed końcem 2026 roku.

Fundusz transformacji straci część wpływów

Kwota 2,7 mld euro odpowiada połowie wpływów, które Niemcy uzyskały z aukcji uprawnień w EU ETS w 2025 roku, kiedy dochody z tego źródła wyniosły około 5,4 mld euro. Łączne niemieckie przychody z europejskiego systemu oraz krajowej opłaty od emisji związanych z paliwami wykorzystywanymi w transporcie i ogrzewaniu sięgnęły w ubiegłym roku około 21 mld euro, a pieniądze te były dotychczas kierowane przede wszystkim do Funduszu Klimatu i Transformacji (niem. Klima- und Transformationsfonds, KTF).

Reklama

KTF pozostaje jednym z głównych instrumentów finansowania niemieckiej transformacji energetycznej i klimatycznej, ponieważ wspiera m.in. modernizację budynków, wymianę systemów grzewczych, rozwój elektromobilności, technologie wodorowe, rozbudowę sieci ciepłowniczych oraz ograniczanie emisji w przemyśle. Fundusz ma być również zasilany pieniędzmi ze specjalnego funduszu infrastrukturalnego, z którego w całym okresie działania przewidziano dla niego 100 mld euro. Jak podkreślają analitycy, przekierowanie dochodów z ETS nie oznacza zakończenia jego działalności ani odebrania mu wszystkich środków.

Decyzja rządu jest elementem szerszych działań zmierzających do zamknięcia luki w niemieckich finansach publicznych, która przed przyjęciem projektu budżetu na 2027 rok wynosiła około 34 mld euro. Plan zakłada wydatki na poziomie 555,4 mld euro, natomiast łączne zadłużenie związane z budżetem podstawowym oraz funduszami specjalnymi ma wynieść ponad 203 mld euro, ponieważ Berlin jednocześnie zwiększa nakłady na obronność, infrastrukturę i modernizację gospodarki.

Reklama

Berlin otwiera unijną dyskusję

Minister finansów Lars Klingbeil przekonuje, że rząd musi uporządkować finanse publiczne, a jednocześnie utrzymać inwestycje, które mają pobudzić niemiecką gospodarkę i poprawić jej odporność. Zgodnie z projektem poszczególne resorty mają szukać oszczędności, a część wydatków socjalnych oraz dotacji może zostać ograniczona, jednak dotychczas nie przedstawiono pełnej listy programów klimatycznych, które miałyby stracić finansowanie w związku z przekazaniem 2,7 mld euro do budżetu.

Euractiv zwrócił uwagę, że decyzja zapada w czasie, gdy niemiecki budżet jest coraz mocniej obciążony kosztami systemu emerytalnego i innych świadczeń społecznych. Nie oznacza to jednak, że pieniądze z ETS zostaną bezpośrednio przeznaczone na wypłatę emerytur. Trafią do ogólnego budżetu państwa i będą mogły służyć finansowaniu różnych wydatków, w tym świadczeń społecznych, obronności i administracji.

Decyzja Berlina może wywołać dyskusję również na poziomie unijnym, ponieważ państwa członkowskie powinny przeznaczać wpływy z aukcji uprawnień do emisji albo ich równowartość na ochronę klimatu, transformację energetyczną i łagodzenie jej społecznych skutków. Niemcy mogą argumentować, że nadal wydają na te cele odpowiednie środki z innych części budżetu, jednak krytycy mogą zarzucać rządowi, że osłabia związek między opłatami ponoszonymi przez emitentów a finansowaniem działań ograniczających emisje.

Sprawa wpisuje się także w europejską debatę o przyszłości EU ETS, ponieważ przemysł energochłonny domaga się obniżenia kosztów emisji oraz przeznaczania większej części wpływów na modernizację zakładów i utrzymanie produkcji w Europie.

Reklama

Zobacz również

Reklama