- WIADOMOŚCI
Local content w energetyce się rozpędza. Rząd uruchamia pilotaż, branża wskazuje bariery
Rządowy projekt „Local Content. Z korzyścią dla Polski” wchodzi w kolejną fazę . Ministerstwo Aktywów Państwowych rozpoczęło pilotaż dotyczący pomiaru udziału krajowego komponentu w inwestycjach energetycznych. Równolegle Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców powołał Zespół Roboczy ds. Komponentu Krajowego w Przemyśle OZE, działający przy Radzie Przedsiębiorców.
Inauguracja projektu „Local Content. Z korzyścią dla Polski” odbyła się 9 kwietnia 2026 roku w siedzibie firmy Apator w Ostaszewie koło Torunia. W wydarzeniu uczestniczyli premier Donald Tusk, kierownictwo Ministerstwa Aktywów Państwowych (MAP) z Wojciechem Balczunem na czele oraz prezesi największych spółek z udziałem Skarbu Państwa.
Teraz MAP uruchomiło pilotażowy program pomiaru udziału krajowego komponentu w inwestycjach realizowanych przez największe spółki energetyczne. Analiza obejmie kluczowych graczy sektora – Orlen, Eneę, Tauron oraz Polską Grupę Energetyczną – i skupi się na jednym z najbardziej strategicznych obszarów inwestycyjnych, czyli morskiej energetyce wiatrowej.
– Koncentrować się będziemy na offshore, czyli morskiej energetyce wiatrowej, gdzie nasze nakłady są gigantyczne i też już doświadczenia dotyczące local content – albo zbyt małego udziału local content – mamy praktyczne* – powiedział szef MAP Wojciech Balczun, cytowany przez PAP Biznes.
Rusza dyskusja o krajowym komponencie w OZE
Pilotaż będzie realizowany wspólnie z Głównym Urzędem Statystycznym. Zadaniem GUS będzie przygotowanie jednolitej metodologii, która pozwoli w taki sam sposób mierzyć poziom local content we wszystkich analizowanych podmiotach.
Równolegle wraca dyskusja o zwiększeniu udziału krajowego przemysłu w rozwoju odnawialnych źródeł energii.
Agnieszka Majewska, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, powołała Zespół Roboczy ds. Komponentu Krajowego w Przemyśle OZE działający przy Radzie Przedsiębiorców. Do udziału w pracach zaproszono również Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii (SBFiME).
Inauguracyjne posiedzenie zespołu odbędzie się 13 lipca, a otworzy je Prezes Urzędu Zamówień Publicznych.
Local content to nie tylko produkcja
Kwestia lokalnego komponentu nie sprowadza się jednak wyłącznie do udziału krajowych produktów w realizowanych inwestycjach. Obejmuje także tworzenie miejsc pracy, rozwój kompetencji, transfer technologii oraz budowę trwałych krajowych łańcuchów dostaw. Szczególnie widoczne jest to w sektorze odnawialnych źródeł energii, gdzie udział krajowych firm w całym ekosystemie inwestycji systematycznie rośnie.
Polskie przedsiębiorstwa z branży OZE dostarczają już m.in. konstrukcje, osprzęt elektroenergetyczny, liczniki, systemy telemechaniki, oprogramowanie oraz rozwiązania z zakresu pomp ciepła.
Jak podkreśla Maciej Borowiak, prezes zarządu SBFiME, krajowy komponent oznacza przede wszystkim trwałe zakorzenienie całego łańcucha wartości w Polsce.
–To oznacza, że np. falowniki, konstrukcje czy magazyny energii są projektowane i wytwarzane na miejscu, z zapleczem serwisowym i magazynami części w Polsce, a nie są jedynie importowanymi produktami przepakowanymi lokalnie – mówi w rozmowie z E24.
Polska wciąż zależna od importu
Maciej Borowiak przyznaje, że zarówno Polska, jak i Europa nadal nie dysponują masową produkcją ogniw krzemowych na skalę odpowiadającą potrzebom rynku OZE. Segment ten pozostaje zdominowany przez globalnych producentów, a skuteczne konkurowanie wymaga ogromnych nakładów na badania i rozwój.
Podobnie wygląda sytuacja w przypadku ogniw litowo-jonowych, które nadal są importowane.
Zdaniem prezesa SBFiME przeszkód hamujących rozwój polskich firm w segmencie OZE jest znacznie więcej.
– Problemem jest m.in. brak bankowalności marek – międzynarodowe projekty finansowane przez konsorcja bankowe wymagają rozpoznawalności, której polscy producenci jeszcze nie mają. Kolejna przeszkoda to rosnące obowiązki raportowania śladu węglowego bez darmowych baz referencyjnych, co stanowi barierę dla sektora MŚP. Do tego dochodzi nierówna konkurencja cenowa – subsydiowany import z Azji omija unijne mechanizmy ochronne, podczas gdy krajowi producenci muszą ponosić wysokie europejskie koszty pracy i energii – wskazuje Maciej Borowiak.
Paradoks w krajowych regulacjach
Według niego zwiększanie udziału krajowego komponentu jest ściśle związane z elektryfikacją gospodarki.
– Elektryfikacja to nie moda, ale matematyka. Węgiel i ropę sprowadzamy, tracąc po drodze znaczną część wartości energii na transport i przetwarzanie. Prąd możemy wytwarzać sami – choćby ze słońca nad własnym dachem – podkreśla.
Jego zdaniem problemem są jednak krajowe regulacje, które mogą ograniczać rozwój elastycznego rynku energii. Unijny plan zakłada m.in. rozwój magazynów energii, aktywnych odbiorców i usług agregacji, podczas gdy na przykład projekt polskiego rozporządzenia sieciowego opublikowany w czerwcu 2026 roku przewiduje większą kontrolę operatorów nad instalacjami prosumenckimi.
– Zamiast wspierać elastyczność rynku, proponuje się administracyjne sterowanie instalacjami. Trudno w takiej sytuacji oczekiwać, że prosumenci będą inwestować w taryfy dynamiczne, agregatorów czy magazyny energii – ocenia.
Prezes SBFiME wskazuje też na bariery administracyjne i brak jednolitych zasad przyłączania instalacji. Jak podkreśla, procedury dla większych projektów mogą trwać latami, a różne standardy stosowane przez operatorów utrudniają rozwój rynku.
– Mamy pięciu operatorów systemów dystrybucyjnych i praktycznie kilkadziesiąt różnych standardów przyłączeniowych. De facto nie mamy jednego standardu – podsumowuje.
Narzędzia wspierające produkcję w UE
W Europie nie istnieje obecnie jednolite prawo dotyczące wymogów lokalnej zawartości, ale UE i jej państwa członkowskie wdrażają szereg inicjatyw w ramach strategii „Made in Europe”. Jej celem jest wzmacnianie konkurencyjności przemysłu, zwiększanie produkcji w Europie, zabezpieczanie strategicznych łańcuchów dostaw oraz wspieranie inwestycji i innowacji.
Działania takie jak European Chips Act, Critical Raw Materials Act (CRMA), Net-Zero Industry Act (NZIA) czy Clean Industrial Deal koncentrują się na rozwoju kluczowych sektorów i zwiększaniu europejskich zdolności produkcyjnych. Choć nie są klasycznymi regulacjami typu local content, ale realizują podobne cele.
Przykładowo Industrial Accelerator Act (IAA) zakłada, że istotna część komponentów dla europejskich inwestycji ma być wytwarzana w UE. Drugi filar IAA dotyczy inwestycji. Zgodnie z nim, zagraniczne inwestycje w strategicznych sektorach, warte ponad 100 mln euro, mają być objęte wymogiem dzielenia się technologiami, zatrudniania miejscowych pracowników czy tworzenia spółek joint venture wspólnie z europejskimi firmami.
