Reklama
  • WYWIADY

Brytyjski sąd częściowo uniewinnia producentów aut. Kontynuacja „Dieselgate"

aerial-view-of-automobile-parking-2026-03-24-03-46-20-utc
aerial-view-of-automobile-parking-2026-03-24-03-46-20-utc
Autor. Envato / @Sandsun

Wczoraj, 10 lipca br., część największych producentów samochodów wygrała pierwszy etap prawnej batalii. Skierowane przeciwko nim zarzuty dotyczyły nielegalnego wyposażania pojazdów.

Tym razem sprawa miała miejsce w Wielkiej Brytanii. Producenci samochodów zostali oskarżeni o używanie w pojazdach diesla nielegalnych urządzeń mających zakłamywać testy emisji.

Jak szerokie są pojęcia?

Prowadząca rozprawę sędzina Sara Cockerill „odrzuciła większość głównych zarzutów postawionych producentom, których pojazdy były badane podczas procesu”, o czym poinformował Reuters.

Zdaniem sędziny, pojęcie „urządzenia ograniczającego skuteczność działania” w odniesieniu do przepisów dotyczących emisji spalin, ma obejmować wyłącznie „urządzenia, które działają w celach zamierzonych i/lub niedopuszczalnych, polegających na spowodowaniu, że (układ kontroli emisji spalin – przyp. Reuters) będzie działał inaczej, gdy wykryje cykl testowy”.

Sprawa, którą rozpatrywał Sąd Najwyższy w Londynie, była wymierzona w 20 konkretnych modeli samochodów. Należały do takich marek, jak Mercedes-Benz, Ford, Nissan czy Renault.

Obustronne apelacje

Cockerill wydała jednak także kilka niekorzystnych dla producentów orzeczeń. Jedno z nich dotyczyło urządzenia regulującego temperaturę płynu chłodzącego, które stosowano w niektórych samochodach Mercedesa. Przestano jednak z niego korzystać w po aktualizacji mającej miejsce w 2015 r. Dodatkowo, według sędziny, nie zmniejszało ono skuteczności układu kontroli emisji spalin.

Z negatywną opinią sądu spotkał się także tryb spalania stosowany w niektórych pojazdach Peugeot i Citroen.

Jak podaje Reuters, wyrok spotkał się z zadowoleniem m.in. firmy Mercedes-Benz, choć jej rzecznik zaznaczył, że „nie zgadza się z ustaleniami na jej niekorzyść i rozważa dostępne opcje, w tym ewentualne wniesienie apelacji”.

Mniejszą satysfakcję okazali prawnicy powodów. Ci, jak oświadczyli, rozważają ewentualne wniesienie apelacji od wczorajszego wyroku. Zdaniem wnoszących zarzuty, ten „opiera się na znacznie szerszej interpretacji prawa niż ta stosowana w innych częściach Europy”.

Żniwa po „Dieselgate"

Sam proces, jak przypomina Reuters, rozpoczął się w październiku ub.r. i był najważniejszym dotychczas posiedzeniem w ramach 13 grup pozwów wniesionych przez ok. 1,6 mln powodów.

Omawiany wyrok padł w sprawie pięciu producentów. Podobnych roszczeń, dotyczących innych producentów samochodów, jest jednak ok. 800 tys. Ten wieloletni ciąg spraw sądowych rozpoczął się w 2015 r. skandalem „Dieselgate” dotyczącym Volkswagena. Firma fałszowała bowiem wyniki emisji w testach samochodów. Cytując Reuters, „konkurenci twierdzą, że sprawy przeciwko nim zasadniczo różnią się od skandalu Volkswagena”, a „systemy kontroli emisji mogą zgodnie z prawem działać inaczej w określonych warunkach”.

Reklama

Zobacz również

Reklama