Reklama
  • W CENTRUM UWAGI

Berlin daje zielone światło gazówkom. Niemcy zmieniają kurs Energiewende

Autor. www.elements.envato.com

Niemcy domknęły najważniejszy etap prac nad ustawą, która ma otworzyć drogę do aukcji na nowe elektrownie gazowe i inne źródła stabilizujące system. Po decyzjach Bundestagu i Bundesratu kolejnym warunkiem uruchomienia mechanizmu pozostaje zgoda Komisji Europejskiej.

Posłuchaj artykułu

Tuż przed wakacyjną przerwą Bundestag przyjął 9 lipca projekt ustawy o bezpieczeństwie dostaw energii elektrycznej i nowych mocach, określany jako StromVKG lub Kraftwerksgesetz, a dzień później Bundesrat nie zablokował ustawy ani nie skierował jej do komisji mediacyjnej. Oznacza to, że krajowa ścieżka legislacyjna została zakończona, chociaż dla uruchomienia aukcji potrzebna będzie jeszcze zgoda Komisji Europejskiej w zakresie pomocy publicznej. Projekt jest jednym z centralnych punktów polityki gospodarczej minister gospodarki i energii Katheriny Reiche z CDU, ponieważ ma odpowiedzieć na problem stabilności systemu po odejściu Niemiec od atomu i w trakcie planowanego wygaszania węgla.

Ustawa ma stworzyć przejściowy mechanizm wsparcia dla źródeł zdolnych do pracy wtedy, gdy produkcja z wiatru i słońca jest niewystarczająca, czyli w okresach określanych jako Dunkelflaute. Rząd przedstawia ją jako warunek dalszego rozwoju OZE, ponieważ przy rosnącym udziale pogodozależnych źródeł coraz większe znaczenie mają bezpieczeństwo dostaw, sieci, magazyny, elastyczność i nowe moce gazowe gotowe do późniejszego wykorzystania wodoru.

Projekt przeszedł najważniejszy etap prac w komisji gospodarki i energii Bundestagu 8 lipca, gdy poprawioną wersję poparły frakcje CDU, CSU i SPD, a przeciwko opowiedziały się AfD, Zieloni i Lewica. Dzień później Bundestag uchwalił ustawę, a Bundesrat 10 lipca nie złożył wniosku o zwołanie komisji mediacyjnej. Zgodnie z poprawionym projektem pierwsze aukcje mają odbyć się jeszcze w 2026 r. i objąć łącznie 9 GW nowych długoterminowych mocy, po 4,5 GW w dwóch rundach zaplanowanych na 8 września i 29 grudnia. W maju 2027 r. ma zostać przeprowadzona kolejna aukcja na 2 GW nowych mocy wytwórczych, w której będą mogli uczestniczyć także operatorzy magazynów bateryjnych. Łącznie chodzi o 11 GW sterowalnych mocy, które mają zwiększyć bezpieczeństwo dostaw w perspektywie 2031 r.

Reklama

Wodór w planach, gaz w rzeczywistości

Nowe jednostki mają być utrzymywane w dyspozycyjności przez 15 lat, a elektrownie mają być obowiązkowo gotowe do późniejszego wykorzystania wodoru. Od 2045 r. mają pracować w sposób całkowicie neutralny klimatycznie. Rząd przekonuje, że nowe gazówki nie mają być powrotem do klasycznej energetyki kopalnej, lecz pomostem do systemu, w którym gaz ziemny będzie stopniowo zastępowany wodorem lub innymi paliwami neutralnymi klimatycznie.

Jednym z najważniejszych elementów poprawek jest podniesienie maksymalnej ceny ofertowej w aukcjach. W pierwotnej wersji projektu limit wynosił 173 tys. euro za megawat zredukowanej mocy, natomiast po zmianach wzrósł do 244 tys. euro, co oznacza podniesienie maksymalnej stawki o około 41 proc. Nie jest to cena sprzedaży energii elektrycznej, lecz wynagrodzenie za utrzymywanie mocy w gotowości, aby elektrownia mogła wesprzeć system w okresach niskiej produkcji z OZE. Federalny Związek Gospodarki Energetycznej i Wodnej (niem. Bundesverband der Energie- und Wasserwirtschaft, BDEW), ocenił tę korektę jako warunek opłacalności inwestycji w nowoczesne elektrownie gazowe oraz utrzymania konkurencji w aukcjach, ponieważ wcześniejszy pułap mógł nie pokrywać rosnących kosztów budowy, komponentów i wymagań technicznych. Krytycy ostrzegają natomiast, że wyższy limit może zwiększyć koszt całego mechanizmu, który ostatecznie zostanie przeniesiony na odbiorców energii.

Drugim kluczowym elementem zmian jest korekta Südbonus, czyli mechanizmu preferującego lokalizację nowych elektrowni w południowej i zachodniej części Niemiec. W pierwotnym wariancie znaczna część nowych mocy miała trafić do technicznego południa, obejmującego m.in. Bawarię, Badenię Wirtembergię, Hesję, Nadrenię Północną Westfalię, Nadrenię Palatynat i Saarę. Rząd argumentował, że właśnie tam skoncentrowany jest duży popyt przemysłowy i rośnie deficyt stabilnych mocy po wyłączeniu elektrowni jądrowych oraz ograniczaniu węgla.

Rozwiązanie wywołało sprzeciw landów północnych i wschodnich, firm energetycznych oraz związków zawodowych z regionów pogórniczych. Bundesrat wskazywał, że preferencja dla południa może wypchnąć z konkurencji część inwestorów z północy i wschodu, a wymóg wiążącej deklaracji przyłączenia do sieci może być barierą dla mniejszych i zdecentralizowanych podmiotów. Po presji politycznej koalicja zdecydowała się na korektę, która została utrzymana w ostatecznie przyjętej ustawie. Lokalizacje nowych elektrowni mają zostać podzielone w proporcji 1/3 dla technicznej północy i 2/3 dla technicznego południa. Bonus dla południa ma działać dopiero po zapewnieniu udziału północnym i wschodnim lokalizacjom. BDEW ocenił tę zmianę jako ważny sygnał dla bezpieczeństwa systemu i konkurencji, ale podkreślił też, że potrzebna będzie szybka zgoda Komisji Europejskiej.

Reklama

Ile warte są polityczne obietnice?

To także test politycznej obietnicy składanej regionom, które mają odchodzić od węgla, ale nie chcą zostać wyłącznie z kosztami transformacji. Wątek ten szczególnie mocno wybrzmiewa w Brandenburgii, Saksonii i Łużycach, gdzie spór o nowe elektrownie gazowe jest odbierany jako pytanie o przyszłość lokalnego przemysłu, miejsc pracy i energetycznej roli regionu po wygaszeniu kopalń oraz bloków węglowych. Dlatego lokalne media dużo miejsca poświęcają kompleksowi Schwarze Pumpe, czyli jednemu z najważniejszych punktów energetyczno-przemysłowych Łużyc, związanych z działalnością koncernu Leag. Po decyzji Bundesratu portal rbb24 podał, że budowa nowych gazówek została politycznie potwierdzona, a 1/3 nowych mocy ma przypaść północy i wschodowi Niemiec.

W związku z tym Schwarze Pumpe może ubiegać się o wsparcie na bardziej wyrównanych zasadach, a Leag ocenia, że dopiero korektaStromVKG daje spółce realną szansę w przyszłych aukcjach. Brandenburska minister gospodarki Martina Klement pozytywnie oceniła zmianę, wskazując, że nowe sterowalne moce powinny powstawać tam, gdzie najlepiej wzmacniają system i bezpieczeństwo dostaw.

Spór o StromVKG nie ogranicza się jednak do geografii nowych elektrowni, a Zieloni i Lewica zarzucają rządowi, że projekt może doprowadzić do długotrwałego uzależnienia systemu od gazu ziemnego, jeżeli nie zostanie wpisana wiarygodna ścieżka przejścia na wodór. Zieloni domagają się pełniejszego udziału magazynów i elastyczności popytu, natomiast Lewica ocenia, że większy nacisk powinien zostać położony na OZE, decentralizację oraz publiczne rezerwy mocy.

W toku prac złagodzono część wymagań wobec magazynów bateryjnych. Zamiast wymogu dostarczania energii przez co najmniej 10 godzin, następnie przerwy najwyżej godzinnej i ponownego dostarczenia energii przez 10 godzin, dopuszczona ma być przerwa trzygodzinna, po której instalacje będą musiały być naładowane do 80 proc. Branża OZE nadal wskazuje jednak, że konstrukcja ustawy najmocniej odpowiada profilowi nowych elektrowni gazowych.

Równolegle toczy się spór o reformę EEG i Netzpaket, czyli drugi ważny front niemieckiego pakietu energetycznego. Dotyczy on relacji między dalszym rozwojem OZE a ograniczeniami sieciowymi. Katherina Reiche przekonuje, że budowa nowych instalacji wiatrowych i fotowoltaicznych tam, gdzie będą regularnie odłączane z powodu przeciążeń, nie ma sensu systemowego i podnosi koszty redispatchu. Dlatego resort gospodarki zaproponował mechanizm Redispatch Vorbehalt, który w określonych obszarach ograniczałby prawo nowych instalacji do rekompensat za odłączenia.

Berlin hamuje koszty OZE i luzuje prawo grzewcze

Pomysł wywołał sprzeciw branży OZE, ekspertów i części landów, ponieważ inwestorzy obawiają się wzrostu ryzyka finansowego oraz utraty przewidywalności projektów. Według części ekspertów rozwiązanie może krótkoterminowo ograniczyć koszty zarządzania siecią, ale długoterminowo podnieść koszt finansowania projektów odnawialnych i zahamować tempo transformacji. Alternatywą mają być bardziej precyzyjne mechanizmy aukcyjne, premiujące lokalizacje korzystne dla sieci.

Reklama

Kolejny element pakietu dotyczy ogrzewnictwa. Rząd CDU, CSU i SPD pracował nad nową wersją regulacji, która ma zastąpić kontrowersyjne Heizungsgesetz koalicji Olafa Scholza. Jeszcze kilka dni przed głosowaniem media wskazywały, że projekt może zostać przesunięty na wrzesień z powodu skargi Lewicy do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, ale 9 lipca trybunał odrzucił próbę zablokowania szybkiego procedowania ustawy. Następnie Bundestag przyjął nowelizację 10 lipca, a tego samego dnia ustawę przepuścił także Bundesrat.

Projekt grzewczy jest ważny dla rządu Merza, ponieważ łagodzi jedną z najbardziej kontrowersyjnych reform poprzedniej koalicji. Bundestag podał, że nowelizacja ma m.in.  innymi umożliwić długoterminowe dalsze użytkowanie oraz montaż nowych ogrzewań olejowych i gazowych. Z informacji niemieckich mediów wynika też, że z nowego modelu wypada dotychczasowy wymóg, zgodnie z którym nowe systemy grzewcze powinny być zasilane w 65 proc. energią odnawialną.

W tle znajduje się pakiet gazowo-wodorowy i nowelizacja regulacji dotyczących sieci, ale ten element nie został domknięty tak szybko jak StromVKG i nowe prawo grzewcze. Media zauważają, że projekt dotyczący m.in. nowych zasad dla sieci gazowych i ich ewentualnego wyłączania nie przeszedł przed wakacjami finalnej ścieżki.

Reklama
Reklama