Reklama
Reklama
Reklama
  • W CENTRUM UWAGI
  • ANALIZA

Paradoks transformacji Chin. Dlaczego Pekin bije rekordy OZE i buduje elektrownie węglowe?

Autor. thepismire / Flickr

„Chiny zamierzają zwiększyć udział energii elektrycznej wytwarzanej ze źródeł niekopalnych do 50 proc. do 2030 r., zgodnie z opublikowanym niedawno planem krajowym określającym kierunki rozwoju sektora energetycznego w latach 2026–2030” – taką informację podał portal China Daily. I choć pochodzi ona z serwisu, który znany jest z promowania tzw. miękkiej siły (ang. soft power) Pekinu wśród zachodniej opinii publicznej, to warto przyjrzeć się bliżej „zielonym sukcesom” Państwa Środka.

Zgodnie z planem Chiny zamierzają zapewnić integrację na wysokim poziomie ponad 2,8 TW nowych mocy z siecią energetyczną oraz zbudować sieć infrastruktury ładowania zdolną do obsługi ponad 110 mln pojazdów elektrycznych do 2030 r.” – dodaje dziennik.

Przełom i ambitne plany

Jak poinformowali chińscy urzędnicy pod koniec czerwca bieżącego roku, cytowani przez Agencję Reutera, w pierwszym półroczu 2026 r. Chiny wygenerowały mniej niż 50 proc. energii elektrycznej z węgla – po raz pierwszy w historii. Dokładnie było to 49,7 proc.

Z kolei udział energii odnawialnej wzrósł do 41,2 proc., z czego energia wiatrowa i słoneczna stanowiły 24,6 proc. Pozostałą część stanowiły gaz ziemny i energetyka jądrowa.

Zgodnie z nowym planem pięcioletnim w zakresie energetyki odnawialnej, Chiny będą dążyły do tego, aby do 2030 r. połowa energii elektrycznej pochodziła ze źródeł niekopalnych. To ambitne plany, jednak zdaniem analityków, biorąc pod uwagę tempo wzrostu sektora, mogą być one uznane za… dość konserwatywne.

Do 2030 r. energetyka wiatrowa i słoneczna mają przekroczyć 50 proc. zainstalowanej mocy (2700 GW), w porównaniu do 47 proc. na koniec 2025 r. Wraz z rozwojem OZE, chińska administracja planuje rozwój magazynów energii.

Pekin zamierza zwiększyć moc magazynów energii w elektrowniach wodnych bez pomp do 300 GW do 2030 r. (wzrost wobec poprzednio zakładanych 180 GW do 2027 r.) oraz produkować wodór z OZE na poziomie 2 mln ton rocznie do 2030 r.

Ponadto Pekin wyznaczył cel wiążący ograniczenia intensywności emisji CO2 w sektorze energetycznym o ponad 10 proc. w ciągu najbliższych pięciu lat.

Reklama

Nowy zielony przywódca...

Chińczykom nie można odmówić godnego podziwu tempa rozwoju zielonych źródeł energii. Przynajmniej od kilku (czy nawet kilkunastu) lat Pekin inwestuje w farmy wiatrowe, fotowoltaikę, hydroenergetykę, elektromobilność czy magazyny energii.

W internecie można zobaczyć filmiki z „cichych miast”, po ulicach których suną auta EV, a gdy wpisać w wyszukiwarkę hasło „największe elektrownie słoneczne na świecie” w pierwszej dwójce znajdziemy elektrownie chińskie (dokładniej: Midong Solar Park oraz Golmud Solar Park). Jak mawia klasyk z amerykańskiego serialu: The future is now, old man.

YouTube cover video

Członkowie Komunistycznej Partii Chin (KPCh), z Xi Jinpingiem na czele, akcentują fakt, że „nowe źródła energii” są jednym ze sposobów na zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego państwa. Tym samym Chińska Republika Ludowa (ChRL) wydaje się powoli podnosić międzynarodową rękawicę zielonych zmian w energetyce – przynajmniej wtedy, kiedy może się to dla niej okazać korzystne.

Hasło o „zielonej cywilizacji” przewija się co prawda przez chińskie dokumenty i polityczno-gospodarcze salony już od 2007 r., jednak do tej pory KPCh nie mówiła o sobie jako o globalnym liderze zielonych zmian z taką bezpośredniością.

Jak podaje Bloomberg, w 15. pięcioletnim planie opublikowanym przez kluczowe chińskie agencje zaznaczono, że kraj ten „będzie konstruktywnie przewodził wielostronnemu procesowi zarządzania w zakresie przeciwdziałania zmianom klimatycznym”.

Wpływ Chin, ich zdolność do kierowania, siła kształtowania oraz autorytet moralny w globalnym zarządzaniu klimatem ulegną znacznemu wzmocnieniudo 2030 r. – wynika z opublikowanego dokumentu.

Natura nie znosi próżni – tam, skąd wycofuje się Ameryka Trumpa, wchodzą inni międzynarodowi gracze, a walka o zielony PR trwa.

... który nie rezygnuje z węgla

Zachód (rozumiany jako UE i USA) ze stereotypowym już opóźnieniem zorientował się w tempie i skali rozwoju pozostałych członków międzynarodowej społeczności. Nagłówki portali i serwisów informacyjnych skupiają się właśnie na tym: realnie imponujących liczbach mówiących o tym, jak szybko Chiny powiększają udział OZE i zielonej energetyki w swoim bilansie energetycznym.

Warto jednak zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na to zjawisko z pewnego dystansu, a wtedy okaże się, że – jak to często w życiu bywa – kawa nie wyklucza herbaty. W tym wypadku: OZE nie wyklucza węgla – przynajmniej na razie.

Jak podaje think-tank CREA, produkcja energii z węgla wzrosła o 3,4 proc. rok do roku w pierwszej połowie 2026 r., odwracając spadek z 2025 r. Liczba nowych elektrowni węglowych oddanych do użytku osiągnęła najwyższy poziom w pierwszym półroczu bieżącego roku (licząc od 2016 r.), a na każdy 1 GW wycofanej mocy przypadało 10 GW nowej mocy.

Reklama
Chiny uruchomiły 30 GW nowych mocy węglowych, co stanowi wzrost o 43 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym, podczas gdy wycofano jedynie 2,7 GW. Rozpoczęto budowę kolejnych 25,4 GW.
CREA, "Built for backup, contracted to run: China’s coal support system risks crowding out clean power"

W fazie planowania lub budowy pozostaje 274 GW mocy elektrowni węglowych. Analitycy podkreślają, że nie jest to efekt zakłóceń dostaw węglowodorów przez cieśninę Ormuz. Z kolei ograniczenia w dostawach energii odnawialnej wskazują, że reformy sieci, dyspozycji i rynku nie nadążają za wdrażaniem czystej energii. Z tego względu na ten moment węgiel pozostanie kluczowym elementem chińskiej strategii bezpieczeństwa energetycznego, co również ujęto w 15. planie pięcioletnim.

Dodatkowo, Chiny nie przestają pracować nad alternatywnym wykorzystaniem węgla. Państwowy gigant naftowo-gazowy PetroChina zamierza uzyskać gaz ziemny z krajowych pokładów węgla kamiennego. Spółka chce, aby stanowił on 10 proc. chińskiej produkcji gazu. Jak informuje S&P Global, Pekin będzie wspierać rezerwy mocy produkcyjnych i technologii w zakresie przetwarzania węgla na ropę i gaz, a strategiczne bazy planowane są w Ordos w Mongolii Wewnętrznej, Yulin w prowincji Shaanxi oraz w Jungar i Hami w Xinjiangu.

Dylematy transformacji

Czy powyższe informacje to dowód na to, że Chiny wcale się nie zmieniły i w oczach politycznych i biznesowych decydentów system energetyczny powinien bazować na węglu? Nie. Czy to dowód na to, że Pekin już jest globalnym, zielonym „przodownikiem pracy”, walczącym z emisjami GHG za wszelką cenę? Również nie.

Dowodzi to jedynie, że rzeczywistość energetyczna jest o wiele bardziej skomplikowana, niż chciałyby tego nasze uproszczone narracje, a także tego, że Pekin nie tylko jest pragmatyczny, lecz również mierzy się z nieefektywnością własnego systemu politycznego oraz prywatnymi interesami władz lokalnych.

Analitycy CREA podkreślają, że fakt, że Chiny nadal budują elektrownie węglowe, nie oznacza, że węgiel odzyskuje dawną pozycję w systemie energetycznym. Jego całkowity udział w bilansie rzeczywiście spada (obecnie 49,7 proc.) i choć produkcja energii z węgla wzrosła w wartościach bezwzględnych, to traciła w udziale strukturalnym – wypierana jest przez rosnącą produkcję ze źródeł odnawialnych.

"Większość elektrowni, które zostaną uruchomione w latach 2025–2027, powstała w wyniku fali zatwierdzeń w latach 2022–2023 i już przed rozpoczęciem obecnego cyklu politycznego zapewniła sobie finansowanie, zamówienia na sprzęt oraz lokalne zobowiązania administracyjne"
dodają eksperci CREA

Wskazuje to więc raczej na problemy w zarządzaniu i konflikt interesów pomiędzy centralnymi planami Pekinu a realizacją interesów lokalnej administracji. Niemniej jednak w obu tych przypadkach prym wiodą kwestie rozwoju gospodarczego i bezpieczeństwa dostaw.

Kwestie środowiska są – przynajmniej dla części chińskiego społeczeństwa – ważne. Szczególnie jeśli uświadomimy sobie, jak postęp technologiczny i elektryfikacja polepszyły jakość życia w wielu rejonach kraju.

Jednak chińska transformacja nie skupia się na redukowaniu emisji GHG za wszelką cenę. Cel klimatyczny jest wtórny wobec celu gospodarczego i technologicznego rozwoju państwa. Jeśli ze względu na wcześniejsze zakontraktowanie oraz chwilową stabilizację systemu elektroenergetycznego niezbędne będzie uruchomienie bądź utrzymanie działalności elektrowni węglowych – niech i tak będzie. Kiedy warunki techniczne na to pozwolą, Pekin jeszcze bardziej ograniczy korzystanie z węgla kamiennego i brunatnego. Jednak nie stanie się to wcześniej, niż będzie tego wymagała gospodarka kraju.

W (poniekąd słusznym) zachwycie nad zielonym rozwojem Chin nie możemy zapominać o jednym: kraj ten pozostaje największym emitentem CO2 i pozostałych gazów cieplarnianych na świecie, a ich redukcja w jak najszybszym tempie i za wszelką cenę nie jest priorytetem KPCh.

Our World in Data
Our World in Data
Autor. Our World in Data

Priorytetem pozostaje bezpieczeństwo i rozwój. Troska o losy świata dobrze wygląda w narracji politycznej i soft power – szczególnie, jeśli można już sobie na nią ekonomicznie pozwolić. Paradoksalnie może okazać się, że ostatecznie to właśnie chiński pragmatyzm doprowadzi do szybszej elektryfikacji gospodarki i zielonej przyszłości – pomimo tego, że równocześnie z wiatrakami momentami przybywa emisyjnych kopalń.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama