Reklama
Reklama
Reklama
  • ANALIZA
  • W CENTRUM UWAGI

Ropa drożeje od plotek. Nikt już nie wierzy w szybki pokój na Bliskim Wschodzie

Autor. Canva

Zakończenia konfliktu w cieśninie Ormuz nie prognozuje już żadna z renomowanych firm analitycznych, a traderzy podejmują decyzje zakupowe na podstawie bardziej nadziei i szczątkowych informacji. Według agencji Reuters perspektywa rozmów obniża napięcie na rynku, ale nie oznacza jeszcze trwałego przywrócenia dostaw.

Cytowany przez agencję Tim Waterer z firmy tradingowej KCM Trade ocenia, że ceny ropy pozostaną podatne na kolejne doniesienia, dopóki nie pojawi się wyraźny postęp albo totalne załamanie dyplomacji. Na giełdach obserwujemy brak stabilności cen, wpierw poranny wzrost do ponad 102 USD/baryłkę, aby po 12 odnotować spadek do 97 USD/baryłkę (Money).

Analityk ponowny wzrost cen tłumaczył zamykaniem pozycji nastawionych na spadki, a nie zasadniczą zmianą sytuacji podażowej, a ta według Międzynarodowa Agencja Energetyczna (International Energy Agency) jest zła, bo jest efektem znaczących niedoborów wynikających miedzy innymi z faktu, iż załadunek ropy w Janbu został praktycznie wstrzymany po ataku na rurociąg Wschód-Zachód (Petroline), którym do portu trafiało około 4 milionów baryłek surowca dziennie. Rurociąg wyłączono z eksploatacji 10 września, a dopiero 21 września ponownie go uruchomiono, jednak oznacza to zaległości w dostawach.

Ponadto Saudi Aramco poinformowało, że najważniejsze są obecnie dostawy ropy na rynek azjatycki, a nie do Europy. Trudno też ocenić jak skuteczna będzie realizacja samych dostaw ponieważ eksport do Azji odbywa się poprzez terminal Ras Tanura w Zatoce Perskiej. Oznacza to ryzyko przeładunku surowca w formie przeładunku ze statku na statek (ship-to-ship) w Zatoce Omańskiej, ale dopiero po tym jak przepłynie ona przez cieśninę Ormuz.

Reklama

Miny, płonące tankowce i ataki Huti paraliżują transport

Według danych agencji Bloomberg pomimo, że wojska USA zniszczyły 16 irańskich okrętów minowych, a nurkowie SEAL nocą stale usuwają miny, to jednak ryzyko dalej jest ogromne, a co któryś dzień tankowce płoną. Statystyka ruchu poprzez Cieśninę nie jest do końca wiarygodna, ponieważ od dłuższego czasu część armatorów ze względu na ryzyko nakazuje tzw. „going dark” czyli duże tankowce do przewozu ropy naftowej ale także metanowce skroplonego gazu ziemnego, pływają „w ciemności”, wyłączając światła i sygnały AIS (Automatycznego Systemu Identyfikacji), które pomagają statkom śledzić się nawzajem i unikać kolizji. Przed konfliktem przez cieśninę przepływało nawet 140 statków dziennie, obecnie oficjalne dane mówią o 20-25.

Nawet jeżeli cieśninę udaje się pokonać większej liczbie statków, nadal jest to bardzo poważny ubytek. Równocześnie na rynku brakuje rosyjskiego produktu, a transport przez Morze Czerwone jest utrudniony ze względu na ataki Huti. We wrześniu przejęli oni kontrolę nad częścią jemeńskiego wybrzeża Morza Czerwonego, w tym nad wyspą Perim leżącą na północ od cieśniny Bab al-Mandab, nazywanej Bramą Łez. Według Money stanowi to główne bramy do Morza Czerwonego, a zwłaszcza istotny jest port Dhubab przy samym wejściu do tej cieśniny.

Huti zaatakowali także skutecznie port Mokka znajdujący się w pobliżu przeprawy łączącej Morze Czerwone z Zatoką Adeńską i dalej Oceanem Indyjskim, co według MAE stanowi dalsze problemy, ponieważ Morze Czerwone stanowi kolejny ważny szlak eksportu ropy naftowej.

Teheran stawia warunki

Rozwiązanie konfliktu jest na tyle dalekie, że negocjatorzy obu stron konfliktu nie wierzą w jego rychłe zakończenie. Taki status niestety potwierdzają to wypowiedzi z ostatnich dwóch dni zarówno ministra spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi, który po przybyciu do Nowego Jorku powiedział, że celem Iranu podczas sesji ONZ jest „obrona praw i interesów narodu irańskiego”. Krytykował swobodę działania przyznawaną Izraelowi. Nie ogłosił uzgodnienia rozmów z USA ani porozumienia dotyczącego Ormuzu. (The Jerusalem Post).

W podobnym tonie wypowiedział się Mohammad Bagher Ghalibaf, Przewodniczący Parlamentu, a wcześniej przewodniczący delegacji negocjacyjnej ze strony Iranu. Zapowiedział, że powrót do poprzedniej formuły negocjacji i otwarcie Ormuzu zależą od spełnienia warunków Teheranu, uznania praw Iranu i wykonania zobowiązań przez USA (openthemagazine.com).

Dyplomacja bez harmonogramu

Administracja amerykańska oraz sam Prezydent Donald Trump nie potwierdził, aby było umówione spotkanie z prezydentem Iranu podczas sesji ONZ, choć wskazano, że jest to możliwe. Administracja amerykańska warunkuje to jednak od deklaracji Iranu, że wstrzymają się z atakami na płynące przez cieśninę tankowce.

Wypowiedzi te z jednej strony wskazują, że jest „otwarty kanał dyplomatyczny”, ale nie dowodzą przełomu ani nawet jego oznak. Administracja USA jest otwarta na dalsze negocjacje, jednakże zachowując stanowczą presję, a Teheran uzależnia otwarcie cieśniny od ustępstw USA. W oficjalnych wypowiedziach obu Stron nie ma jednak ustalonego harmonogramu ani bardziej precyzyjnych propozycji jakiegoś planu na przyszłość.

Sesja Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku nawet jeżeli jest dobrym miejsce do spotkań, nie przyniesie niestety nic nowego na co liczą rynki i giełdy surowców energetycznych.

Reklama