- W CENTRUM UWAGI
Polsce ubywa mocy, a ceny rosną. Zanosi się na kolejną drogą zimę
Energia w Europie drożeje, a zbliżająca się zima wystawi rynek na kolejną próbę. W Polsce duże bloki energetyczne stoją w czasie, gdy fotowoltaika produkuje mniej, a wiatr okresami słabnie. Prąd na giełdzie już podrożał, a to, ile zapłacą gospodarstwa domowe, zależy między innymi od taryf na przyszły rok.
Październik przyniósł kolejną falę podwyżek na europejskich rynkach hurtowych. Jak wynika z analizy Energy Solution, średnia cena energii na rynku dnia następnego dla badanej przez firmę grupy rynków wyniosła 175,37 euro za MWh, czyli o 20,6 proc. więcej niż we wrześniu i około 70 proc. więcej niż w lipcu.
Europa wchodzi w sezon z drogim gazem
Na największych rynkach europejskich wzrosty były wyraźne, choć ich skala zależała od kraju. Według zestawienia GMK Center prąd na rynku dnia następnego podrożał w Niemczech o 16,6 proc., do 169,5 euro za MWh, a we Francji o 15,8 proc., do 165,9 euro. We Włoszech wzrost był mniejszy i wyniósł 11,3 proc., ale średnia cena sięgnęła 230,7 euro za MWh. Jeszcze więcej płacono na Węgrzech, gdzie miesięczna średnia wyniosła 244,7 euro za MWh, a w dwóch dniach przekroczyła 320 euro. Dużą część podwyżek przyniosła druga połowa miesiąca, gdy słabsza produkcja wiatrowa i rosnące zapotrzebowanie zbiegły się ze wzrostem cen gazu.
Autor. Energy Solutions
Autor. Energy Solutions
Europejski kontrakt referencyjny na gaz zamknął się 28 października powyżej 100 euro za MWh po raz pierwszy od kryzysu energetycznego w 2022 r. Wzrost przypadł na końcówkę sezonu uzupełniania zapasów, kiedy dostawy z Zatoki Perskiej pozostawały obciążone ryzykiem związanym z wojną. Jak podała red. Magdalena Melka na łamach E24, na początku listopada magazyny w UE były wypełnione w 74,62 proc. W Niemczech, które mają największe pojemności magazynowe w Europie, wskaźnik wynosił 61,03 proc. Różnica sięgała niemal 14 punktów procentowych, a przy takim stanie zapasów dłuższy okres chłodu zwiększyłby zależność niemieckiego rynku od bieżących dostaw właśnie wtedy, gdy o dodatkowy gaz zabiegaliby również inni odbiorcy.
W Polsce ubyło mocy przed szczytem sezonu
Na polskiej giełdzie średnia ważona cena prądu z dostawą następnego dnia wzrosła z 666,68 zł za MWh we wrześniu do 751,71 zł w październiku, czyli o 12,8 proc. Pod koniec miesiąca średnia dobowa cena dostaw na 28 października przekroczyła 1400 zł za MWh, a na początku listopada dochodziła już do 1500 zł. Analitycy z Energy Solution wśród przyczyn krajowych wzrostów wymieniają ograniczoną dostępność dużych bloków w Bełchatowie i Kozienicach. W tej drugiej elektrowni blok B11 o mocy 1075 MW pozostawał poza ruchem od 22 października do 3 listopada, a Enea wyjaśniła, że powodem była nieszczelność układu ciśnieniowego kotła. W Bełchatowie trwał z kolei planowany remont bloku B14 o mocy 781 MW, którego zakończenie przewidziano na 11 grudnia. Oba postoje nałożyły się na siebie w okresie, w którym ceny na giełdzie rosły najszybciej.
Zobacz też 
Na początku listopada ograniczenia w pracy elektrowni objęły także inne jednostki. Przed południem 2 listopada dostępna rezerwa mocy w krajowym systemie spadła poniżej 1 GW, a 3 listopada łączna moc niedostępnych jednostek konwencjonalnych sięgała 10 GW. W Opolu na planowanych remontach były 3 z 6 bloków, w Jaworznie jednostka o mocy 910 MW pracowała z połową swoich możliwości, a w Łagiszy blok o mocy 430 MW pozostawał wyłączony po pożarze. Terminy powrotu poszczególnych jednostek rozkładały się na kolejne tygodnie, więc zakończenie pojedynczego postoju mogło poprawić bilans, ale nie usuwało pozostałych ograniczeń. Rzecznik PSE przekazał w rozmowie z Parkietem, że według oceny operatora z początku listopada bilans mocy miał pozostać napięty do połowy grudnia, a jego stan w poszczególnych dniach miał w dużej mierze zależeć od pogody.
Dostawy na 2027 r. drożeją wolniej
W październiku prąd na polskim rynku dnia następnego podrożał o blisko 13 proc. względem września. Znacznie mniejszy wzrost odnotowano w kontraktach na dostawy energii w 2027 r., które według danych TGE podrożały o nieco ponad 2 proc. W tym samym czasie cena gazu z dostawą na przyszły rok wzrosła o 24 proc. Różnica ma znaczenie przede wszystkim dla firm, które właśnie negocjują umowy na przyszły rok. W przypadku gospodarstw domowych objętych taryfami na cenę prądu wpłyną także wcześniejsze zakupy energii przez sprzedawców oraz decyzje URE.
Jak zapowiedziała prezeska URE Renata Mroczek, nowe taryfy za prąd poznamy w drugiej połowie grudnia. Do końca 2026 r. średnia cena samej energii w taryfach czterech sprzedawców z urzędu wynosi 495,16 zł za MWh netto. Według nieoficjalnych ustaleń Rzeczpospolitej spółki wnioskują o stawki rzędu 600 zł za MWh. Gdyby regulator zatwierdził je w tej wysokości, cena samej energii wzrosłaby o około 21 proc., a gospodarstwo zużywające 2 tys. kWh rocznie zapłaciłoby za nią ok. 210 zł netto więcej w skali roku. O wysokości całego rachunku zdecydują również stawki za dystrybucję i ewentualne osłony, które rząd rozważa na 2027 r.


