Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Dyplomacja w cieniu wojny. Iran stawia warunki, USA planują fundusz wsparcia

Iran USA Izrael wojna na Bliskim Wschodzie
Wojna na Bliskim Wschodzie: operacja Epic Fury.
Autor. CyberDefence24/Canva

Iran jest gotowy na ponowne otwarcie cieśniny Ormuz w ciągu siedmiu dni, jeśli USA podejmą kroki celem złagodzenie presji militarnej. Propozycja zakłada podjęcie rozmów, które doprowadzą do trwałego zakończenia działań wojennych między oboma krajami. USA planują z kolei utworzenie funduszu inwestycyjnego.

Choć w czerwcu kraje zawarły porozumienie, jego upadek był szybki – wznowiono działania zbrojne, a konflikt ponownie eskalował. Sytuacja nieprzerwanie ma wpływ na kształt globalnych rynków paliwowych i ceny ropy.

Szansa na porozumienie?

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez japońską agencję informacyjną Kyodo, „Teheran zamierza wykorzystać odbywającą się w tym tygodniu w Nowym Jorku 81. sesję Zgromadzenia Ogólnego ONZ do konsultacji z państwami pełniącymi rolę pośredników” (PAP). Nie przewiduje się, by prezydent Iranu Masud Pezeszkian miał spotkać się wtedy z prezydentem USA Donaldem Trumpem – nie zmienia to jednak faktu, że „postęp w kierunku porozumienia jest możliwy”.

Rozmawiający z Kyodo przedstawiciel irańskich władz, miał zaznaczyć, że „jeśli dyplomacja ma przynieść efekty, Waszyngton musi wykazać się »powagą i zaangażowaniem«”. Iran oczekuje bowiem ze strony USA sygnałów, które miałyby świadczyć o „gotowości do powrotu do negocjacji oraz podjęcia działań, zmierzających do zniesienia amerykańskiej blokady irańskich portów i wstrzymania operacji wojskowych w rejonie cieśniny Ormuz”. Jeśli takie się pojawią – Iran jest gotów ponownie otworzyć ten strategiczny szlak wodny w ciągu siedmiu dni i powrócić do stołu negocjacyjnego.

PAP przypomina, że na początku wywołanej przez USA i Izrael wojny, Iran zaminował główny tor wodny cieśniny, która wcześniej transportowano ropę i gaz z Zatoki Perskiej. Kraj zaczął też atakować cywilne statki oraz zapowiedział „trwałe przejęcie pełnej kontroli nad Ormuzem”. Stany Zjednoczone ogłosiły z kolei blokadę irańskich portów i statków.

Zdaniem Kyodo, rosnący nacisk Teheranu na metody dyplomatyczne wynika z faktu, że ograniczenia nałożone na irańskie porty uderzają w eksport ropy naftowej, będący jednym z głównych źródeł dochodów kraju, znajdującego się w poważnym kryzysie gospodarczym.
PAP

Jak czytamy, w sobotę sekretarz irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Mohsen Rezaei oświadczył, że Teheran przedstawił USA siedem warunków, jak: zniesienie blokady irańskich portów czy odmrożenie irańskich aktywów. Nie sprecyzowano jednak, czy najnowsza propozycja oznacza częściowe złagodzenie wymagań.

10 mld dolarów na odbudowę infrastruktury energetycznej

Rozmawiający z Kyodo irański urzędnik podkreślił, że 16 sierpnia Rada zdecydowała, iż „jeśli Waszyngton nie zniesie blokady irańskich portów w ciągu 45 dni, Iran zachowa możliwość przeprowadzenia kolejnego ataku na siły amerykańskie”.

Zawarte w czerwcu porozumienie między USA a Iranem upadło w obliczu wznowienia działań zbrojnych i nierozwiązanych sporów. Ruch w cieśninie Ormuz, którą wcześniej przechodziło 20% światowego eksportu ropy i gazu, spowolnił do kilku, niekiedy kilkunastu statków dziennie, co spowodowało niedobory na rynkach i gwałtowny wzrost cen tych surowców.
PAP

Tymczasem władze Stanów Zjednoczonych proponują utworzenie funduszu, który miałby „pomóc państwom Bliskiego Wschodu odbudować infrastrukturę energetyczną zniszczoną podczas wojny z Iranem i zmniejszyć ich zależność od transportu ropy i gazu przez cieśninę Ormuz”.

Według planu Trumpa, USA miałyby wpłacić do niego 5 mld dolarów oraz zwrócić się do ośmiu państw (Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kataru, Bahrajnu, Kuwejtu, Omanu, Iraku i Jordanii) o wniesienie – łącznie – takiej samej kwoty. Fundusz zawierałby więc 10 mld dolarów i nosiłby nazwę „Partnership for Allied Trust and Construction” (PACT).

Wall Street Journal – jak podaje PAP – podkreśla, że byłaby to już kolejna podjęta przez Waszyngton próba „złagodzenia skutków wojny z Iranem”. A skutki te są widoczne także na polskich stacjach benzynowych.

DG/PAP

Reklama
Reklama