Reklama
Reklama
Reklama
  • OPINIA
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

UE zwiększa inwestycje na Grenlandii. 200 mln EUR i zacieśnienie współpracy

Ursula von der Leyen Greenland EU UE Nuuk
CE - Service audiovisuel by Aurore Martignoni
Autor. CE - Service audiovisuel by Aurore Martignoni

Grenlandia zacieśnia więzi z Unią Europejską. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła w poniedziałek pakiet o wartości 200 mln euro przeznaczony na współpracę Brukseli z tą wyspą. Środki mają zostać zainwestowane w łączność cyfrową, surowce krytyczne, energetykę, mieszkalnictwo i edukację.

Pakiet koncentruje się na trzech strategicznych obszarach czyli łączności, czystej energii i surowcach krytycznych. Jak zapewniła na konferencji prasowej w stolicy Grenlandii Nuuk von der Leyen, jednym z pierwszych projektów jest zwiększenie zdolności łączności satelitarnej Grenlandii. Według szefowej KE już od wtorku mieszkańcy odległych miejscowości na północy wyspy mają uzyskać szybszy dostęp do internetu, a od października poprawę mają odczuć również społeczności na wschodzie Grenlandii.

Grenlandia hydroenergetyką stoi

Grenlandia, którą obecnie zamieszkuje ok. 55,7 tys. osób, jest autonomicznym terytorium wchodzącym w skład Królestwa Danii. Nie jest członkiem UE, ale pozostaje krajem i terytorium zamorskim stowarzyszonym z UE.

Jak zaznaczono w trakcie konferencji, Bruksela chce także wspierać rozwój hydroenergetyki. „Celem jest wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego dzięki własnym źródłom energii, co daje większą niezależność” – powiedziała von der Leyen.

Grenlandia już teraz generuje ok. 70-80 proc. swojej energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii, a jej system elektroenergetyczny opiera się niemal w całości na elektrowniach wodnych o łącznej mocy 91,3 MW. Obiekty zasila woda pochodząca bezpośrednio z topniejących lodowców i naturalych jezior polodowcowych.

Jednak grenlandzki rząd nie spoczywa na laurach i planuje osiągnięcie 100 proc. zielonej energii w publicznym sektorze energii i ciepłownictwa do 2030 r. Biorąc pod uwagę niewielką populację wyspy i uwarunkowania środowiskowe – projekt ma wysokie szanse powodzenia. Co więcej, rozwój grenlandzkiej energetyki może odbywać się z korzyścią dla unijnej zielonej transformacji.

Rząd w Nuuk zaznacza, że potencjał hydroenergetyczny wyspy znacznie przekracza jej zapotrzebowanie wewnętrzne, a nieeksplorowane dotąd obszary (np. Tasersiaq czy fiordy Maniitsoq) mogą wygenerować od kilkunastu do nawet 20 000 GWh rocznie. Nadmiar energii mógłby posłużyć do produkcji zielonego amoniaku i wodoru w technologiach Power-to-X i przyczynić się do zwiększenia możliwości produkcji e-paliw – także w Europie.

Wyspa bogata... w wodę

Pakiet zaproponowany przez UE obejmuje również współpracę dotyczącą surowców krytycznych. Szefowa KE podkreśliła, że bogate zasoby Grenlandii powinny służyć tworzeniu miejsc pracy i wzrostowi gospodarczemu na samej wyspie.

O potencjale grenlandzkich złóż metali ziem rzadkich zrobiło się głośno kilka lat temu, gdy prezydent Donald Trump po raz pierwszy wyszedł z propozycją zakupu wyspy przez USA.

Na Grenlandii istnieje łącznie 35 złóż zawierających surowce krytyczne i metale ziem rzadkich (w niektórych z nich znajdują się znaczące zasoby litu, tantalu, niobu, molibdenu, cyrkonu czy hafnu), a w wielu przypadkach złoża surowców krytycznych są porównywalne z zasobami Australii, Kanady czy Skandynawii.

Wielu nazywa te złoża „nową ropą” transformacji energetycznej i technologicznej, jednak grenlandzcy i duńscy geolodzy starają się studzić gorączkę „zielonego złota”. Szacunkowe ilości surowców krytycznych „są obarczone dużą niepewnością i wymagają dalszej weryfikacj”, a wydobycie surowców mineralnych w delikatnym ekosystemie Artyki nastręcza wiele problemów natury środowiskowej i ekonomicznej.

Reklama

Ze względu na arktyczny klimat rosną koszty utrzymania maszyn (mrozy do -40°C), a okno eksploracji jest ograniczone do ok. 4 miesięcy rocznie. Podobnie dostęp żeglugowy, ograniczony przez lód morski – nawet jeśli głębokie fiordy są idealne dla dużych statków transportowych.

Jednocześnie, Grenlandzki rząd nie jest przeciwny eksploracji złóż i ich późniejszej eksploatacji, wspierając inicjatywy górnicze – dopóki będą one zgodne z zaleceniami środowiskowymi i społecznymi (pod względem m.in. współpracy z ludnością lokalną). Grenlandia może być szansą dla UE na poszerzenie bazy wydobywczej surowców krytycznych – propozycja inwestycji ze strony KE na pewno stanowi miły początek dalszej współpracy.

Bliżej UE

Podczas wizyty von der Leyen podpisała też z premierem wyspy Jensem-Frederikiem Nielsenem i premierką Danii Mette Frederiksen odnowioną wspólną deklarację dotyczącą relacji UE z Grenlandią. Dokument zakłada zacieśnienie współpracy m.in. w dziedzinie bezpieczeństwa gospodarczego, energii, surowców krytycznych, łączności oraz badań i edukacji.

Szefowa KE podkreśliła, że dokument odzwierciedla zarówno decyzję Grenlandii o zacieśnianiu więzi z Unią, jak i wybór dokonany przez samą UE, by być bardziej obecną i zaangażowaną na Grenlandii i w Arktyce. „Chcemy, żeby nasze partnerstwo było budowane na długą metę” – powiedziała.

Dodała, że współpraca ma także bezpośrednio poprawiać jakość życia mieszkańców Grenlandii, m.in. poprzez inwestycje w mieszkalnictwo, wspieranie lokalnych przedsiębiorstw i zrównoważonej turystyki oraz zwiększenie udziału młodych Grenlandczyków w programie Erasmus+.

Polityczka zapowiedziała też dalsze zwiększenie finansowego zaangażowania UE. Komisja zaproponowała przeznaczenie dla Grenlandii 530 mln euro w kolejnym wieloletnim budżecie UE na lata 2028–2034, czyli ponad dwa razy więcej niż w obecnej perspektywie.

Czy 200 mln euro to dużo? Jak zawsze w takich pytaniach, odpowiedź zależy od kontekstu. Z perspektywy UE jest to skromna kwota, jednak dla Grenlandii stanowi znaczące wsparcie finansowe. Wyspa już teraz jest rekordzistą pod względem unijnego wsparcia na głowę obywatela wśród wszystkich krajów i terytoriów zamorskich powiązanych z UE.

Jest to zupełnie inne podejście od tego, które zaprezentowała amerykańska administracja na początku bieżącego roku – i zdecydowanie inne od tego, jakie prezentuje nadal. Waszyngton postanowił podejść do negocjacji z Danią z pozycji siły, wywołując jeden z najpoważniejszych kryzysów dyplomatycznych w stosunkach transatlantyckich ostatnich lat.

Zamiast traktować Nuuk, Kopenhagę i UE jako równorzędnych partnerów, postanowił zmusić ich groźbami do sprzedaży wyspy - w efekcie poważnie nadwyrężając (a właściwie łąmiąc) wzajemne zaufanie. Stany Zjednoczone de facto wepchnęły tym samym Grenlandię głębiej w ramiona Danii i UE, a perspektywa współpracy z USA została naznaczona wspomnieniem strachu o własną suwerenność.

Sytuacji nie poprawiają stałe, zakulisowe działania Waszyngtonu i amerykańskich firm. W sierpniu bieżącego roku teksańska firma naftowa powiązana z Donaldem Trumpem Greenland Energy wyładowała na grenlandzki brzeg sprzęt do wierceń poszukiwawczych – mimo że rząd wyspy nie udzielił na to zgody.

Efekt? W sondażu gazety „Copenhagen Post” z lutego 76 proc. Grenlandczyków uznało dołączenie wyspy do USA za niekorzystne, a 65 proc. zadeklarowało chęć zacieśnienia relacji z UE.

Jednocześnie należy podkreślić, że Grenlandia jest autonomicznym terytorium zależnym Królestwa Danii i nie jest członkiem UE (nawet jeśli formalnie wchodzi w skład Danii). Wyspa posiada własny parlament, rząd i premiera, samodzielnie decyduje o gospodarowaniu zasobami naturalnymi i kwestiach sądownictwa czy edukacji, a Grenlandczycy w świetle prawa są osobnym narodem. Krytykując protekcjonalną politykę USA nie powinniśmy zapominać, że Bruksela również powinna podchodzić do negocjacji z Grenlandią z pozycji partnera – nie właściciela. A Grenlandii zależy na realizacji własnych interesów.

Reklama

Wyścig o Arktykę

Szefowa KE odniosła się również do geopolitycznej sytuacji wyspy. „Unia Europejska w pełni solidaryzuje się z Królestwem Danii i mieszkańcami Grenlandii. Przyszłość Grenlandii należy do mieszkańców Grenlandii i Danii. Nikt inny nie może o niej decydować” – oświadczyła. Prezydent Donald Trump wieloktrotnie deklarował, że USA powinny przejąć kontrolę nad wyspą.

Arktyka stała się jednym z miejsc, gdzie zderzają się płyty tektoniczne geopolityki” – przyznała von der Leyen. Zapowiedziała, że jeszcze tej jesieni Komisja przedstawi nową strategię UE dla Arktyki, która ma określić wizję Unii dotyczącą regionu.

To prawda. Jak pisała red. Dominika Góra na łamach E24, Rosja chce przekształcić Północny Szlak Morski (NSR) w trzon znacznie szerszego Transarktycznego Korytarza Transportowego (TTC). Plan jest częścią portfela 271 projektów, których realizacja ma rozwinąć rosyjską strefę arktyczną do 2035 r. „Do 2024 r. Rosja chciała przetransportować 80 mln ton ładunków wzdłuż NSR. Jak pisze High North News, rzeczywiste wolumeny wyniosły niespełna 38 mln ton, a 86% z nich stanowią węglowodory” – pisze Góra.

Choć całoroczna żegluga nadal pozostaje „bardziej aspiracją niż rzeczywistością” rozwój projektów ekonomicznych i energetycznych na Dalekiej Północy pokazuje, że zmiany zachodzące na skutek globalnych zmian klimatycznych bezpośrednio odbijają się na geopolityce mocarstw.

UE słusznie nie chce przegapić wyścigu o Arktykę i choć już teraz zmuszona jest do gry na wielu frontach, zacieśnienie relacji z Grenlandią pozwoli jej na zwiększenie bezpieczeństwa militarnego i energetycznego.

Paradoksalnie, dokładnie to samo chcieli osiągnąć Amerykanie, jednak poprzez użycie polityki siły i nacisku wobec państw członkowskich UE tak naprawdę ograniczyły swoje szanse na zwiększenie wpływów w regionie. Czasem soft-power i "ekonomiczne podarunki" rzeczywiście się opłacają.

Wizyta szefowej KE na Grenlandii rozpoczęła się w niedzielę. Poprzednio von der Leyen odwiedziła wyspę dwa lata wcześniej, kiedy otworzyła tam pierwsze przedstawicielstwo UE. „Dwa lata temu usłyszałam bardzo jasny przekaz: nie pozwólcie, by ta wizyta była symboliczna, niech przyniesie konkretne rezultaty. Cieszę się, że dzisiaj wracam, by przedstawić konkretne wyniki” – powiedziała von der Leyen.

MM / Jowita Kiwnik Pargana PAP

Reklama
Reklama