Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Ujemne ceny energii przestają być anomalią. Jak wykorzystać taryfy dynamiczne?

Taryfy dynamiczne mogą pomóc w obniżaniu rachunków za prąd – jeśli jesteśmy świadomi tego, w jaki sposób działają i jesteśmy w ogóle skłonni z nich skorzystać. Oferty z cenami dynamicznymi najlepiej sprawdzą się u klientów, którzy mogą przenosić zużycie energii na godziny, gdy ceny energii są niskie – wyjaśnia w komentarzu dla E24 Energa Obrót.

Wieża energetyczna wysokiego napięcia.
Wieża energetyczna wysokiego napięcia. Zdjęcie ilustracyjne.
Autor. @alexlucru123/Envato

Również posiadanie energochłonnych urządzeń sprzyja oszczędnościom, jeśli można zarządzić ich uruchamianiem w konkretnych godzinach doby – przekazano. Poza takimi oczywistymi czynnościami jak pranie czy zmywanie, tanią energię można wykorzystać do ogrzewania wody lub mieszkania czy domu. Osoby posiadające samochód elektryczny mogą zaplanować jego ładowanie w tańszych godzinach, co również przyniesie wymierne oszczędności – dodano.

OZE, niskie ceny i magazyny

Podobnego zdania był w komentarzu udzielonym E24 Michał Smoleń, Kierownik Zespołu Energii Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE). „Występowanie cen ujemnych zostanie w przyszłości ograniczone dzięki inteligentnemu ładowaniu pojazdów elektrycznych, magazynowaniu energii elektrycznej, ciepła, czy chłodu, dostosowaniu profilu pracy niektórych urządzeń w zakładach produkcyjnych itd. Z cen ujemnych mogą już skorzystać gospodarstwa domowe, które kupują energię w ramach umów z ceną dynamiczną. W weekend majowy można było np. naładować auto elektryczne i jeszcze na tym zarobić” – przekazał Michał Smoleń po długim weekendzie majowym, gdy cena energii na rynku spotowym na Towarowej Giełdzie Energii spadła w piątek 1 maja do rekordowo niskiego poziomu.

YouTube cover video

Informację o cenach prądu na dany dzień, klienci poznają dzień wcześniej. Dzięki temu mogą zorientować się, jak wyglądają ceny energii w poszczególnych okresach doby kolejnego dnia, a co za tym idzie zaplanować odpowiednio zużycie energii tak, aby korzystać z niej intensywniej w czasie, gdy cena przyjmuje najniższe wartości. Każdy spadek ceny giełdowej powoduje obniżenie ceny prądu dla klienta” – uważa Energa Obrót. Firma zachęca do obniżania rachunków poprzez „wykorzystanie odnawialnych źródeł energii, niskich cen prądu i magazynów energii, które są naturalnym uzupełnieniem cen dynamicznych i instalacji fotowoltaicznych”.

Magazyn energii, który współpracuje z cenami dynamicznymi, będzie ładowany w momencie, gdy produkcja w instalacji jest wysoka lub ceny giełdowe są niskie, aby następnie oddać energię do wykorzystania przez klienta w czasie, gdy energia jest droższa.
Energa Obrót
Reklama

Nowe realia rynkowe

W okresie od 1 stycznia do 15 maja 2026 roku liczba godzin z ceną ujemną wyniosła 155 i ukształtowała się na podobnym poziomie, jak w tym samym okresie 2025 roku, gdy wyniosła ona 160 godzin – przekazała Energa Obrót.

W 2025 r. odnotowano łącznie ok. 330 godzin z ujemnymi cenami (fixing 1), co pokazuje, że zjawisko to przestaje być incydentalne i staje się coraz bardziej istotnym elementem realiów rynkowych – poinformowało z kolei Biuro Prasowe PGE. Rosnąca liczba takich okresów jest przede wszystkim efektem dynamicznego przyrostu mocy odnawialnych, w tym w szczególności fotowoltaicznych, oraz zmieniającej się struktury produkcji energii – wyjaśniono.

Zdaniem przedstawicieli firmy, dzięki zróżnicowaniu technologii możliwe jest ograniczenie wpływu wahań cen energii w okresach z cenami ujemnymi. „Ważnym elementem naszej strategii są inwestycje w elastyczne jednostki gazowe, które mogą w krótkim czasie dostosowywać swoją pracę do sytuacji rynkowej i systemowej. Pozwalają one zwiększać bezpieczeństwo dostaw energii oraz elastycznie reagować w okresach wysokiego zapotrzebowania na energię elektryczną, szczególnie w sytuacjach ograniczonej produkcji ze źródeł odnawialnych, takich jak godziny nocne czy okresy niskiego nasłonecznienia” – przekazano.

Jak podkreślono, ważne są także projekty magazynowania energii, a przy tym PGE inwestuje także w morskie farmy wiatrowe, które są uznawane za „stabilniejszy profil produkcji niż w przypadku wielu innych technologii OZE”.

Zjawisko ujemnych cen energii należy postrzegać jako naturalną konsekwencję postępującej transformacji energetycznej i rosnącego udziału odnawialnych źródeł w miksie energetycznym. Kluczowe pozostaje jednak takie kształtowanie rynku oraz struktury wytwarzania, które pozwoli ograniczać negatywne skutki tego zjawiska i jednocześnie w pełni wykorzystywać potencjał czystej energii.
PGE

W niedzielę 24 maja rynkowa cena energii spadła do poziomu -325,24 zł za MWh. Za blisko 60% generacji energii w Polsce odpowiadała wówczas fotowoltaika, o czym pisał w mediach społecznościowych Jakub Wiech. Zgodnie z danymi PSE o godz. 14.00 cena ta wyniosła -343,08 zł.

Z kolei w ubiegłym tygodniu, w środę 20 maja o godz. 11.45 Polskie Sieci Elektroenergetyczne odnotowały rekord generacji PV. Wyniósł on 14 565 MW. Po raz pierwszy PV pracowała z mocą powyżej 14 000 MW. W tym czasie eksport wynosił blisko 3 400 MW, a zapotrzebowanie na moc 19 609 MW. Moc zainstalowana PV w krajowym systemie elektroenergetycznym to obecnie 26 862 MW – przekazały PSE.

Reklama

Na podstawowym poziomie, ceny hurtowe energii elektrycznej spadają do zera, gdy całe zapotrzebowanie jest już zaspokojone, a wciąż nie wykorzystujemy całej bieżącej generacji elektrowni słonecznych i wiatrowych – wyjaśniał Michał Smoleń z PIE. To, że ceny mogą spadać poniżej zera wynika z różnych ograniczeń rynku i systemu elektroenergetycznego.

Przykładowo, prosumenci oddają energię ze swoich paneli PV nawet w momentach nadwyżek, dopóki lokalna sieć jest w stanie ją przyjąć - i nigdy nie muszą do niej dopłacać (w systemie net-billing, cena rozliczeniowa nie może spaść poniżej 0 zł / kWh). Mniejsze farmy fotowoltaiczne nie zawsze dysponują elektroniką umożliwiającą elastyczne ograniczenie produkcji. Mogą też korzystać z programów wsparcia - np. w ramach aukcji OZE, gwarantowana cena przestaje obowiązywać dopiero przy dłuższym okresie obowiązywania cen ujemnych” – wyjaśnił Michał Smoleń. W jego ocenie konieczna jest poprawa regulacji w Polsce, rozpowszechnienie liczników zdalnego odczytu oraz poprawa świadomości producentów i odbiorców energii elektrycznej.

Mimo wszystko, większość Polaków nie decyduje się na taryfy dynamiczne. Od sierpnia 2024 roku najwięksi sprzedawcy energii, czyli tacy, którzy obsługują powyżej 200 tysięcy klientów, mają ustawowy obowiązek posiadania takich taryf w swojej ofercie. Według raportu Urzędu Regulacji Energetyki (URE) przez pierwsze miesiące od ich wprowadzenia na taką umowę zdecydowało się 135 gospodarstw. Obecnie szacuje się, że z taryf dynamicznych korzysta kilkaset gospodarstw w Polsce.

W raporcie wskazano, że barierą wejścia jest infrastruktura. Na ponad 19,2 miliona punktów poboru energii w Polsce, liczniki zdalnego odczytu (LZO) posiadało wtedy jedynie 38,2% odbiorców. Bez takiego licznika przejście na ceny dynamiczne jest niemożliwe. Rachunki za prąd pozostają jednak w centrum zainteresowania Polaków, o czym świadczy m.in. ubiegłotygodniowy protest.

W odpowiedzi na interpelację poselską MKiŚ przekazało, że „koszty pośrednio wynikające z EU ETS stanowiły w ostatnich latach około 15–16 proc. końcowej ceny energii elektrycznej dla przeciętnego polskiego gospodarstwa domowego, przy czym w przypadku odbiorców o najniższym rocznym zużyciu energii (do 1 MWh) udział ten może być niższy”.

Reklama

Wzwiązku z relatywnie wysoką emisyjnością polskiej energetyki, na tle innych państw członkowskich UE, koszty CO2 stanowią istotny element ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych - poinformowała PAP za resortem. Ministerstwo zastrzegło, że szacunki te tylko orientacyjnie obrazują skalę obciążeń po stronie odbiorcy końcowego.

Reklama