Reklama
  • WIADOMOŚCI

Odbiorcy też mogą korzystać na ujemnych cenach energii. Trzeba wiedzieć jak

Na podstawowym poziomie, ceny hurtowe energii elektrycznej spadają do zera, gdy całe zapotrzebowanie jest już zaspokojone, a wciąż nie wykorzystujemy całej bieżącej generacji elektrowni słonecznych i wiatrowych. Dochodzi do tego głównie wiosną i latem, w słoneczne dni, głównie w weekendy – wyjaśnił w komentarzu dla E24 Michał Smoleń, Kierownik Zespołu Energii Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE).

Panele słoneczne rozstawione wśród zieleni z widokiem na miasto.
Panele słoneczne rozstawione wśród zieleni z widokiem na miasto.
Autor. @liufuyu/Envato

Od kwietnia obserwujemy ujemne ceny energii w Polsce, choć kiedyś uważane były one za patologię rynku, choćby niemieckiego. Cena energii na rynku spotowym na Towarowej Giełdzie Energii spadła w piątek 1 maja do rekordowo niskiego poziomu. Po godzinie 13 wynosiła -1,43 zł/kWh – opisał portal Gramwzielone.

Dynamiczna sytuacja

Podobnie było w kolejnych dniach – w sobotę i niedzielę – gdy niemal przez cały dzień cena energii była na minusie, rosnąc powyżej zera dopiero około godziny 17-18, gdy przestawała pracować fotowoltaika” – dodano.

YouTube cover video

W długi majowy weekend udział OZE w pokryciu krajowego zapotrzebowania na energię sięgnął chwilowo nawet 78 proc., a w piątek 1 maja padł rekord ujemnej ceny energii – opisała PAP za danymi Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE). We wszystkie trzy dni operator nakazywał ograniczenie produkcji z fotowoltaiki.

To, że ceny mogą spadać poniżej zera wynika z różnych ograniczeń rynku i systemu elektroenergetycznego.Przykładowo, prosumenci oddają energię ze swoich paneli PV nawet w momentach nadwyżek, dopóki lokalna sieć jest w stanie ją przyjąć - i nigdy nie muszą do niej dopłacać (w systemie net-billing, cena rozliczeniowa nie może spaść poniżej 0 zł / kWh). Mniejsze farmy fotowoltaiczne nie zawsze dysponują elektroniką umożliwiającą elastyczne ograniczenie produkcji. Mogą też korzystać z programów wsparcia - np. w ramach aukcji OZE, gwarantowana cena przestaje obowiązywać dopiero przy dłuższym okresie obowiązywania cen ujemnych” – wyjaśnił Michał Smoleń.

W przypadku odbiorców duże znaczenie mają opłaty dodatkowe, takie jak koszty sieciowe, opłata jakościowa, opłata mocowa, które sprawiają, że pomimo ujemnych cen, energia nie jest darmowa.

Większość odbiorców, w tym niemal wszystkie gospodarstwa domowe, rozliczają się w dalszym ciągu po stałych stawkach, i nie reaguje aktywnie na sytuację w systemie. To wszystko sprawia, że chwilowa cena na TGE może spaść do -1000 PLN / MWh i jeszcze niżej, jak w weekend majowy.
Michał Smoleń, PIE

W jego ocenie konieczna jest poprawa regulacji w Polsce, rozpowszechnienie liczników zdalnego odczytu oraz poprawa świadomości producentów i odbiorców energii elektrycznej.

Występowanie cen ujemnych zostanie w przyszłości ograniczone dzięki inteligentnemu ładowaniu pojazdów elektrycznych, magazynowaniu energii elektrycznej, ciepła, czy chłodu, dostosowaniu profilu pracy niektórych urządzeń w zakładach produkcyjnych itd. Z cen ujemnych mogą już skorzystać gospodarstwa domowe, które kupują energię w ramach umów z ceną dynamiczną. W weekend majowy można było np. naładować auto elektryczne i jeszcze na tym zarobić” – przekazał Michał Smoleń. Jak dodał, w mediach społecznościowych można było znaleźć wpisy takich klientów, którzy po naładowaniu własnego auta, szukali wśród sąsiadów chętnych na darmowe ładowanie.

Reklama

Jednak, jak opisał ekspert, występowanie ujemnych cen w słonecznych negatywnie wpływa na rentowność przyszłych inwestycji w proste farmy fotowoltaiczne. „To też objaw odpowiednio działającego rynku. W tym momencie potrzebujemy już bardziej energetyki wiatrowej oraz magazynów energii, a także inteligentnej pracy fotowoltaiki, np. wyposażonej w urządzenia niezbędne do elastycznej współpracy z systemem” – przekazał Michał Smoleń z PIE.

Zobacz również

Reklama