- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Ukryty skutek blokady Cieśniny Ormuz. Grozi nam bioinwazja?
Autor. xlswellcom / Envato
Około 1,5 tys. statków utknęło w Zatoce Perskiej, a kolejne kilkaset w sąsiedniej Zatoce Omańskiej. Po wznowieniu handlu mogą one rozprzestrzenić wiele inwazyjnych gatunków morskich na poziom globalny. Te z kolei są niemalże niemożliwe do wyeliminowania, gdy zadomowią się na jakimś terenie.
Otwarty konflikt wojenny między Iranem a Stanami Zjednoczonymi trwa już pięć miesięcy. Cieśnina Ormuz – najważniejszy morski punkt transportu surowców energetycznych na świecie – pozostaje w ucisku. Do tej pory ułatwiała coroczny przepływ handlu energetycznego wartego ok. 600 mld dolarów.
Cisi pasażerowie statków
Jak podaje portal „The Times of India”, w Zatoce Perskiej znajduje się aktualnie ok. 1,5 tys. uwięzionych statków. Kolejne kilkaset pozostaje bez ruchu w Zatoce Omańskiej. W badaniu „Zamknięcie Cieśniny Ormuz może spowodować zdarzenie o charakterze superrozprzestrzeniającym w zakresie bioinwazji” ang. „Closure of the Strait of Hormuz May Trigger a Bioinvasion Super-Spreader Event”) ostrzeżono, że tysiące statków mogą – po wznowieniu ruchu – nieumyślnie wywołać masową inwazję gatunków morskich w różnych miejscach świata.
Publikacja ukazała się w „Biological Invasions”. Za jej stworzenie odpowiada 24 naukowców zajmujących się morzem, kierowanych przez University of Maryland Center for Environmental Science (UMCES). W skład wchodziła Woods Hole Oceanographic Institution (WHOI).
W analizie pokazano, jak długotrwałe okresy kotwiczne pozwalają kadłubom statków gromadzić społeczności organizmów morskich, w tym glonów, pąkli, małż i innych bezkręgowców. Te z kolei mogą być transportowane na cały świat.
Autor. Marine Vessel Traffic
Mowa o zjawisku, które w przemyśle morskim jest znane pod nazwą „biofouling”. Polega ono na gromadzeniu organizmów morskich na zanurzonych powierzchniach, jak kadłuby statków i śruby napędowe. Jak czytamy w „The Times of India”, „zaczyna się od cienkiej warstwy mikroorganizmów i śluzu, a następnie przechodzi do glonów, pąkli, małych morskich skorupiaków i organizmów tworzących muszle. Zdaniem autorów badania, bezprecedensowe wycofanie ponad 1,5 tys. statków z ruchu morskiego, jest stworzeniem warunków dla globalnej bioinwazji morskiej”.
Inwazyjne gatunki morskie mogą powodować spore skutki ekologiczne i ekonomiczne dla wybrzeży na całym świecie. Są przy tym niezwykle trudne – jeśli nie niemożliwe – do wyeliminowania, gdy już się udomowią. To zakłócenie w globalnej żegludze ma wiele konsekwencji i – po cichu – stworzyło idealne warunki do rozprzestrzeniania się ciepłowodnych gatunków w nowych portach.
Carolyn Tepolt, biolożka WHOI
Cytując „The Times of India”, „Międzynarodowa Organizacja Morska zaleca, aby statki, które stoją na wodzie bezczynnie dłużej niż 30 dni, wymagały natychmiastowej interwencji w celu zwalczenia biozanieczyszczeń przed wypłynięciem”. Te statki pozostają na mieliźnie jednak o wiele dłużej. Ma to w dodatku miejsce podczas szczytowego sezonu wzrostu i rozmnażania organizmów morskich.
Historyczny ewenement spowoduje katastrofę ekologiczną?
Współczesna żegluga – jak podkreślają badacze – od dawna jest uznawana za główną drogę dla inwazyjnych gatunków morskich. Ich zdaniem, „skala i czas trwania omawianego postoju statków są niepodobne do jakiejkolwiek udokumentowanej wcześniej sytuacji. To tworzy ogromne wyzwanie bioasekuracyjne”.
Według badań cytowanych przez Międzynarodową Organizację Morską (MOM), nawet cienka warstwa śluzu może zwiększyć emisję gazów cieplarnianych o 20-25%, podczas gdy wzrost lekkich pąkli może zwiększyć zużycie paliwa i poziom emisji o ponad 50%. MOM szacuje, że ok. 10% zużycia paliwa w obszarze żeglugi jest zużywane na pokonywanie oporu związanego z biofoulingiem.
The Times of India
W ostatnich dekadach, rozprzestrzenianie się gatunków inwazyjnych poprzez biofouling – także z Zatoki Perskiej spowodowało poważne szkody w kilku rejonach na całym świecie. Jak czytamy, „w jednym z takich rozprzestrzenień, osobniki małż i robaków, które rozprzestrzeniły się na Ocean Atlantycki i Pacyfik, wyparły lokalne gatunki i uszkodziły infrastrukturę portową”. Statki, doświadczone biofoulingiem, mają przy tym upośledzoną zdolność do poruszania się ze względu na opór odczuwany podczas żeglugi. Jednostki te, celem pokonania tych blokad, są zmuszone do zużywania większej ilości energii – a to prowadzi do zwiększonego zużycia zanieczyszczających ekosystem paliw.
Badacze twierdzą, że czyszczenie statków wodzie – zanim wypłyną – może być skuteczne dla zmniejszenia ryzyka wystąpienia inwazji. Portal podaje, że według najnowszych doniesień, w portach Zatoki są rozmieszczani nurkowie, których zadaniem jest zeskrobywanie osadów z kadłubów i śrub napędowych statków, zanim te wznowią komercyjne działania.
Realistyczne scenariusze katastrofy pojawiały się zawsze. Ale teraz mamy do czynienia z rzeczywistością – ryzyka teoretyczne przekształciły się w praktykę.
Justus Heinrich, szef działu ubezpieczeń w Allianz
Opłaty za czyszczenie jednego statku mogą wzrosnąć nawet o 60% – co w sumie da koszt ok. 8 tys. dolarów. Jak uważa Justus Heinrich, kierujący działem ubezpieczeń morskich w Allianz, to wydarzenie „całkowicie zrewolucjonizowało sposób, w jaki środowisko biznesowe postrzega ryzyka związane z wąskimi gardłami”.
Portal „The Times of India” podkreśla, że w momencie, w którym świat skoncentrował się przede wszystkim na ekonomicznych skutkach konfliktu, jednym z jego najtrwalszych efektów może okazać się z pozoru niewidoczny kryzys ekologiczny, przenoszony na kadłubach statków.

