- WIADOMOŚCI
Podliczono program AfD. Nikt nie zyska, straci gospodarka
Niemiecki przemysł ostrzega, że energetyczny zwrot zapowiadany przez AfD nie obniży cen energii, lecz zwiększy niepewność przedsiębiorstw. Ekonomiści alarmują jednocześnie przed odpływem pracowników i rosnącą luką w budżecie Saksonii-Anhalt. Realizacja programu partii mogłaby doprowadzić do likwidacji około 10 tys. miejsc pracy.
Niemieckie organizacje przemysłowe, gospodarcze i pracodawców odniosły się do programu, który AfD przedstawiła przed wrześniowymi wyborami w Saksonii-Anhalt, i nie zostawiły na nim suchej nitki. Ich zdaniem propozycje partii nie tylko nie rozwiążą problemów przemysłu, ale też zwiększają koszty działalności, zahamować inwestycje i jeszcze bardziej pogłębić niedobór pracowników we wschodnich Niemczech.
AfD przyjęła w kwietniu swój liczący 156 stron program dla Saksonii-Anhalt podczas zjazdu partii w Magdeburgu, wówczas niespełna pięć miesięcy przed zaplanowanymi na 6 września wyborami do parlamentu landowego. Samo ugrupowanie określa dokument jako program rządowy, ponieważ liczy na przejęcie władzy i zapowiada zasadniczą zmianę dotychczasowej polityki energetycznej, gospodarczej, migracyjnej, społecznej i edukacyjnej.
Odwrócona logika
W części gospodarczej AfD obiecuje niższe podatki, ograniczenie biurokracji, zmniejszenie wydatków na administrację i politykę azylową oraz stworzenie warunków do ponownego rozwoju przemysłu. Natomiast jednym z najważniejszych elementów dokumentu jest odwrócenie niemieckiej transformacji energetycznej. Partia przekonuje, że wysokie ceny prądu są skutkiem rozwoju OZE, odchodzenia od węgla i zamknięcia elektrowni jądrowych.
Z resztą, postulat powrotu do rosyjskiego gazu pojawia się nie tylko w programie AfD, ponieważ kontakty z przedstawicielami Rosji utrzymują również byli politycy CDU i SPD. Według śledztwa „Die Zeit” i ARD Ronald Pofalla oraz Matthias Platzeck od 2024 roku organizowali w Baku poufne spotkania z rosyjskimi urzędnikami, w których uczestniczył m.in. były premier Rosji i przewodniczący rady dyrektorów Gazpromu Wiktor Zubkow. Niemieckie służby miały zakwalifikować te rozmowy jako rosyjską operację wpływu, natomiast kanclerz Friedrich Merz oświadczył, że nie był o nich informowany. Więcej o tej sprawie pisaliśmy w materiale: Tajne rozmowy niemiecko-rosyjskie w Baku. Uczestniczył w nich Gazprom.
Dlatego też AfD chce wstrzymania budowy nowych turbin wiatrowych, ograniczenia rozwoju wielkopowierzchniowych farm fotowoltaicznych oraz wycofania części regulacji wspierających pompy ciepła, samochody elektryczne i elektryfikację budynków. Jednocześnie partia proponuje dalsze wykorzystywanie węgla brunatnego również po 2038 roku, budowę nowych elektrowni gazowych, przywrócenie importu rosyjskiego gazu, naprawę gazociągów Nord Stream oraz rozpoczęcie działań zmierzających do odbudowy niemieckiej energetyki jądrowej.
Nikt ci nie da tyle, ile obiecuje AfD
Program energetyczny AfD uzupełniają kosztowne propozycje socjalne. Partia zapowiada wypłatę 2 tys. euro po narodzinach pierwszego i drugiego dziecka oraz 4 tys. euro w przypadku każdego kolejnego, a także dodatkowy zasiłek rodzicielski, bezpłatne żłobki i przedszkola, darmowe posiłki dla dzieci oraz dopłaty do prawa jazdy i zdobywania kwalifikacji zawodowych. Jednocześnie ugrupowanie chce radykalnie ograniczyć migrację, natomiast niedobory kadrowe zamierza łagodzić poprzez zatrzymywanie młodych mieszkańców w regionie oraz zachęcanie niemieckich specjalistów do powrotu z innych landów i z zagranicy.
Właśnie te propozycje spotkały się z ostrą reakcją organizacji gospodarczych, które podważają zarówno możliwość ich sfinansowania, jak i założenie, że powrót do węgla, gazu i atomu automatycznie obniży ceny energii. Szefowa Federalnego Związku Przemysłu Niemieckiego (BDI) Tanja Gönner oceniła, że AfD nie jest partią gospodarczą, ponieważ jej postulaty nie prowadzą do zwiększenia inwestycji ani wzrostu, lecz tworzą kolejne źródła niepewności.
Przemysł chce stabilności, nie kolejnego zwrotu
Według Gönner przedsiębiorstwa potrzebują energii przystępnej cenowo, dostępnej w sposób przewidywalny i możliwej do zakontraktowania na wiele lat, ponieważ decyzje o budowie fabryk, modernizacji linii produkcyjnych, elektryfikacji procesów i rozwoju nowych technologii podejmowane są z wieloletnim wyprzedzeniem. Przemysł inwestuje już w odnawialne źródła, magazyny energii, wodór, sieci oraz redukcję emisji, dlatego zapowiedź ponownego odwrócenia kierunku polityki może doprowadzić do wstrzymania części projektów i zwiększyć koszty ich finansowania.
Organizacje przemysłowe zwracają także uwagę, że AfD nie wyjaśnia, jak szybko Niemcy mogłyby odbudować energetykę jądrową, ile kosztowałaby budowa nowych reaktorów oraz kto miałby sfinansować rozbudowę infrastruktury gazowej i utrzymywanie elektrowni węglowych. Sam powrót do starszych technologii nie gwarantuje przy tym niższych cen, ponieważ przedsiębiorstwa ponosiłyby również koszty importu paliw, modernizacji sieci oraz utrzymywania rezerwowych mocy wytwórczych.
Przed skutkami programu AfD ostrzega również Niemiecki Instytut Badań Gospodarczych (DIW), który przeanalizował, jak realizacja najważniejszych postulatów partii wpłynęłaby na Saksonię-Anhalt. Według prezesa DIW Marcela Fratzschera przeciętny mieszkaniec landu mógłby stracić ok.1600 euro dochodu rocznie, natomiast liczba miejsc pracy mogłaby zmniejszyć się nawet o 10 tys. Największe straty miałyby wystąpić w powiatach o słabszej gospodarce, dużym udziale pracowników o niższych kwalifikacjach i wysokim poparciu dla AfD. W części regionów dochody mogłyby spaść o ok. 8 proc., ponieważ lokalne przedsiębiorstwa są szczególnie zależne od dostępności pracowników, inwestycji publicznych, zamówień przemysłowych oraz powiązań z europejskimi łańcuchami dostaw.
Jednym z najpoważniejszych problemów byłoby ograniczenie migracji, ponieważ do Saksonii-Anhalt przyjeżdżałoby wówczas rocznie od 16 do 23 tys. osób z zagranicy mniej niż obecnie. Pogłębiłoby to jedynie braki kadrowe w przemyśle, budownictwie, transporcie, rzemiośle, ochronie zdrowia i opiece nad osobami starszymi, podczas gdy land już obecnie należy do najszybciej starzejących się regionów Niemiec. Analitycy podkreślają, że osoby bez niemieckiego obywatelstwa stanowią ponad 18 proc. lekarzy pracujących w Saksonii-Anhalt, natomiast cudzoziemcy podpisują ok. 14 proc. wszystkich umów dotyczących kształcenia zawodowego. Ekonomiści oceniają, że skala problemów demograficznych jest zbyt duża, aby zagranicznych pracowników można było zastąpić wyłącznie poprzez zatrzymywanie młodych mieszkańców i zachęcanie Niemców do powrotu.
Gdy jeden liczy koszty, drugi liczy na wyborców
Osobne wyliczenia przedstawił Instytut Badań Gospodarczych w Halle (IWH), który znalazł w programie AfD 41 propozycji zwiększających wydatki, choć tylko 10 opisano na tyle precyzyjnie, aby można było policzyć ich koszt. Według IWH wdrożenie tych dziesięciu rozwiązań kosztowałoby co najmniej 913 mln euro rocznie. Tymczasem budżet Saksonii-Anhalt już obecnie wykazuje niedobór sięgający ok. miliarda euro, dlatego realizacja policzalnej części programu zwiększyłaby jedynie lukę. AfD zapowiada, że dodatkowe wydatki sfinansuje poprzez ograniczenie kosztów polityki azylowej, administracji, fundacji i organizacji społecznych, jednak ekonomiści oceniają, że oszczędności wyniosłyby najwyżej ok. 200 mln euro.
Kandydat AfD na premiera Saksonii-Anhalt Ulrich Siegmund odpowiedział, że program przedstawia długoterminowy kierunek i nie wszystkie jego elementy zostałyby wdrożone bezpośrednio po wyborach. Przyznał także, że realizacja części świadczeń społecznych zależałaby od sytuacji budżetowej landu.
Organizacje gospodarcze przedstawiają kolejne analizy i ostrzeżenia, jednak AfD nadal zyskuje w sondażach, ponieważ jej kampania opiera się na prostych i łatwych do zapamiętania hasłach, takich jak tańszy prąd, powrót rosyjskiego gazu, ograniczenie migracji i wypłata nowych świadczeń. Ekonomiczne skutki tych propozycji są bardziej skomplikowane i odłożone w czasie, dlatego w debacie publicznej przegrywają często z obietnicami szybkiej poprawy sytuacji oraz przekazem wskazującym jednoznacznych winnych wysokich cen i problemów gospodarczych.
Wybory w Saksonii-Anhalt odbędą się 6 września, natomiast mieszkańcy Meklemburgii-Pomorza Przedniego zagłosują 20 września. AfD prowadzi w sondażach w obu landach, a w Saksonii-Anhalt jej poparcie przekracza 40 proc., co daje partii szansę na uzyskanie największej liczby mandatów w regionalnym parlamencie.


