Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Elektryfikacja przyspiesza. Teraz kluczowe będzie tempo zmian

wind-turbines-and-solar-panels-at-golden-hour-2026-03-26-06-03-41-utc
Autor. Envato

Udział energii elektrycznej w globalnym zużyciu energii rośnie, ale tempo elektryfikacji jest zbyt wolne. Z najnowszego specjalnego raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) wynika, że udział prądu w końcowym zużyciu energii może wzrosnąć z obecnych 23 proc. do 35 proc. w 2035 roku.

Z raportu MAE wynika, że elektryfikacja może nie tylko zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne, ale także przynieść wymierne korzyści gospodarcze. Według scenariusza zakładającego szybkie tempo zmian osiągnięcie 35 proc. udziału energii elektrycznej w globalnym zużyciu energii pozwoliłoby krajom importującym paliwa kopalne ograniczyć wydatki na ich import o około 400 mld dolarów rocznie w porównaniu z 2025 r.

W 2035 r. globalne rachunki za energię byłyby dzięki temu znacznie niższe niż obecnie. Przy utrzymaniu obecnych deklaracji udział energii elektrycznej wzrósłby natomiast do poziomu około 30 proc.

Sposób na kryzys paliwowy

Elektryfikacja nabiera znaczenia w dobie obecnego kryzysu energetycznego. Konflikt na Bliskim Wschodzie i zakłócenia w przepływie surowców przez cieśninę Ormuz ponownie pokazały ryzyko związane z uzależnieniem gospodarek od importowanej ropy i gazu. Zdaniem MAE istnieją przesłanki wskazujące, że obecny kryzys może dodatkowo przyspieszyć proces elektryfikacji.

Zwiększanie udziału energii elektrycznej w transporcie, ciepłownictwie i przemyśle może jednocześnie ograniczyć zapotrzebowanie na importowane paliwa. Już dziś samochody osobowe, ciężarowe i autobusy z napędem elektrycznym pozwalają uniknąć zużycia około 2,3 mln baryłek ropy dziennie. Według prognoz opartych na obecnych założeniach do 2035 roku wartość ta wzrośnie do około 10 mln baryłek dziennie, a przy bardziej ambitnych prognozach może sięgnąć 18 mln baryłek.

Szansa na niższe ceny

Michał Smoleń, ekspert ds. energetyki w Regulatory Assistance Project uważa, że obecny wzrost cen paliw pokazuje znaczenie elektryfikacji dla gospodarki.

„O zasadności elektryfikacji przekonujemy się w tym roku, gdy ceny paliw wzrosły w wyniku wojny, a budżet państwa nie jest w stanie znaleźć dodatkowych miliardów, by na kolejne miesiące osłonić kierowców przez wzrostem wydatków. Energię elektryczną produkujemy w większości z własnych zasobów – wiatru, słońca, a jeszcze przez pewien czas również węgla. Jednocześnie ponad 80 proc. zużywanego gazu i niemal 100 proc. ropy naftowej pochodzi z importu” – podkreśla.

Przypomina, że elektryfikacja transportu, ogrzewania i części procesów przemysłowych poprawia więc nasze bezpieczeństwo energetyczne. Pozwala na obniżenie nie tylko emisji gazów cieplarnianych, ale także lokalnych zanieczyszczeń, które wciąż kradną nam zdrowie i lata życia.

„Szybka i efektywna elektryfikacja wymaga jednak odpowiedniej polityki – od wsparcia inwestycji, takich jak wymiana źródeł ciepła w gospodarstwach domowych, przez rozwój sieci elektroenergetycznej, po właściwe kształtowanie cen energii. Powinniśmy obniżać koszt energii elektrycznej w porównaniu do paliw kopalnych, a także zachęcać do elastycznego wykorzystania prądu wtedy, kiedy jest on tani i czysty, czyli np. w słonecznych godzinach. Szczególnym problemem pozostaje tu opłata mocowa, w odniesieniu do odbiorców większych niż gospodarstwa domowe.
Michał Smoleń, ekspert ds. energetyki w Regulatory Assistance Project
C:\Users\a.zielinska\OneDrive - Defence24 Sp. z o.o\Pulpit\Bez tytułu_3.png
MAE
Autor. MAE

Technologie tanieją

Jednym z głównych motorów elektryfikacji jest dziś transport. Od marca do czerwca 2026 r. sprzedaż samochodów elektrycznych poza Chinami wzrosła o ponad 35 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2025 r. Znaczące wzrosty odnotowano w wielu regionach Azji, Europy i Ameryki Łacińskiej.

Największe wzrosty odnotowano m.in. w Wietnamie, Indiach, Australii i Brazylii. W Wietnamie był to wzrost o blisko 90 proc. rok do roku, w Indiach ponad 115 proc., w Australii ponad 120 proc. i w Brazylii ponad 155 proc. Na wzrost sprzedaży wpłynęły m.in. wysokie ceny paliw i rosnąca dostępność niedrogich modeli.

Za rosnącą popularnością samochodów elektrycznych stoją jednak nie tylko zmiany na rynku. Coraz większe znaczenie ma także spadek kosztów technologii. W Chinach około 70 proc. sprzedanych w ubiegłym roku samochodów w pełni elektrycznych było tańszych od przeciętnego samochodu konwencjonalnego. Z kolei ceny akumulatorów litowo-jonowych spadły od 2010 roku o około 90 proc.

MAE ocenia, że już dziś elektryczność może zastąpić około połowy energii wykorzystywanej w transporcie drogowym opartym na ropie. Dalszy spadek cen akumulatorów może zwiększyć ten udział do ponad 80 proc.

Ciepłownictwo ma potencjał

Duże możliwości dotyczą także segmentu budynków. Ogrzewanie pomieszczeń i wody jest jednym z obszarów, w których elektryfikacja może znacząco zwiększyć udział prądu w końcowym zużyciu energii. Analizy MAE wskazują, że około połowę światowego zapotrzebowania na ciepło do ogrzewania pomieszczeń można pokryć energią elektryczną, przede wszystkim dzięki pompom ciepła.

Z kolei w przemyśle szczególne możliwości istnieją w procesach wymagających niskich i średnich temperatur. Według MAE około 40 proc. zużycia energii w takich procesach można zastąpić energią elektryczną. Potencjał ten dotyczy m.in. przemysłu spożywczego, włókienniczego, papierniczego i części przemysłu chemicznego.

Infrastruktura nie nadąża

Szybsza elektryfikacja oznacza także wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną. W latach 2015–2025 popyt na prąd rósł na świecie średnio o ponad 3 proc. rocznie. W związku z tym potrzebne są inwestycje w źródła energii, sieci, magazyny oraz technologie pozwalające zarządzać wyższym popytem.

Magazyny energii będą odgrywały coraz większą rolę. W scenariuszu prowadzącym do zerowych emisji netto ich moc może wzrosnąć do około 2900 GW w 2035 roku. Ważne będzie także przesuwanie zużycia energii na godziny, gdy prąd jest tańszy i pochodzi w większym stopniu ze źródeł odnawialnych.

Elektryfikacja jest najważniejszym narzędziem, jakim dysponujemy, aby zbudować czysty, bezpieczny i przystępny cenowo system energetyczny
Jan Rosenow, profesor Energy and Climate Policy na Uniwersytecie Oksfordzkim

Jego zdaniem raport MAE pokazuje, że odpowiednie technologie są gotowe, a argumenty ekonomiczne przekonujące, jednak obecne postępy w elektryfikacji są niewystarczające w stosunku do potrzeb.

„Nadal znajdujemy się w samym środku kryzysu energetycznego, charakteryzującego się paraliżującymi cenami ropy i gazu, a rządy muszą teraz podjąć działania we wszystkich sektorach – od budownictwa i transportu po przemysł – wskazuje.

Reklama

Efekty zależą od miksu energetycznego

Z raportu MAE wynika, że korzyści klimatyczne związane z elektryfikacją zależą w dużej mierze od sposobu wytwarzania energii. W latach 2015–2025 udział źródeł niskoemisyjnych w produkcji energii elektrycznej wzrósł z 33 do 42 proc. W latach 2024–2025 odnawialne źródła energii odpowiadały już za ponad 95 proc. wzrostu globalnej produkcji energii elektrycznej.

Jednocześnie wytwarzanie energii elektrycznej z paliw kopalnych pozostaje największym źródłem emisji – odpowiada za około 14 gigaton CO₂ rocznie. Dlatego sama elektryfikacja nie wystarczy. Jej efekty klimatyczne zależą od tego, w jakim stopniu rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie zaspokajane przez OZE i inne źródła niskoemisyjne.

W jednym ze scenariuszy analizowanych przez MAE elektryfikacja prowadzi do 40-procentowej redukcji emisji związanych z końcowym zużyciem energii do 2035 roku. Gdy towarzyszy jej szybsza transformacja sektora elektroenergetycznego, całkowite emisje sektora energetycznego spadają o ponad połowę. Jednocześnie ograniczenie spalania paliw kopalnych zmniejsza lokalne zanieczyszczenie powietrza; według MAE pozwala to uniknąć około 240 tys. przedwczesnych zgonów rocznie.

Więcej OZE - większe korzyści

Z raportu MAE wynika, że korzyści klimatyczne związane z elektryfikacją zależą w dużej mierze od sposobu wytwarzania energii. W latach 2015–2025 udział źródeł niskoemisyjnych w produkcji energii elektrycznej wzrósł z 33 do 42 proc. W latach 2024–2025 odnawialne źródła energii odpowiadały już za ponad 95 proc. wzrostu globalnej produkcji energii elektrycznej.

Jednocześnie wytwarzanie energii elektrycznej z paliw kopalnych pozostaje największym źródłem emisji – odpowiada za około 14 gigaton CO₂ rocznie. Dlatego sama elektryfikacja nie wystarczy. Jej efekty klimatyczne zależą od tego, w jakim stopniu rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie zaspokajane przez OZE i inne źródła niskoemisyjne.

W jednym ze scenariuszy analizowanych przez MAE elektryfikacja prowadzi do 40-procentowej redukcji emisji związanych z końcowym zużyciem energii do 2035 roku. Gdy towarzyszy jej szybsza transformacja sektora elektroenergetycznego, całkowite emisje sektora energetycznego spadają o ponad połowę. Jednocześnie ograniczenie spalania paliw kopalnych zmniejsza lokalne zanieczyszczenie powietrza; według MAE pozwala to uniknąć około 240 tys. przedwczesnych zgonów rocznie.

Reklama

Sieci kluczowe dla elektryfikacji

Zdaniem MAE pełne wykorzystanie potencjału elektryfikacji wymaga jednak stworzenia odpowiednich warunków, przede wszystkim poprzez rozwój sieci energetycznych. W scenariuszu przy wysokim poziomie elektryfikacji, aby połączyć nowe źródła dostaw z szybko rosnącym popytem, sieci muszą być do 2035 r. modernizowane i rozbudowywane w tempie o 40 proc. szybszym niż w ostatniej dekadzie.

Kolejna kwestia to sprawniejsze procesy inwestycyjne i pozwolenia, dostęp do kapitału, rozwój infrastruktury ładowania, odpowiednie ceny energii elektrycznej oraz mechanizmy zachęcające odbiorców do korzystania z prądu w okresach jego największej dostępności.

W praktyce to oznacza m.in. potrzebę wzmacniania sieci elektroenergetycznej, wspierania wymiany źródeł ciepła oraz takiego kształtowania cen energii, aby elektryfikacja była atrakcyjniejsza ekonomicznie od wykorzystania paliw kopalnych. Istotne jest także umożliwienie odbiorcom elastycznego korzystania z energii – np. poprzez ładowanie samochodów czy pracę urządzeń w godzinach, gdy prąd jest tańszy.

Elektryfikacja staje się też coraz ważniejszą gałęzią gospodarki. Inwestycje związane z tym procesem obejmują nie tylko źródła energii i sieci, ale także pojazdy, akumulatory, pompy ciepła, urządzenia przemysłowe, magazyny oraz technologie cyfrowe.

730 mln ludzi bez elektryczności

Jednym z głównych wniosków raportu MAE jest to, że technologie potrzebne do dalszej elektryfikacji są już w dużej mierze dostępne i coraz bardziej konkurencyjne cenowo. Barierami pozostają jednak wysokie koszty początkowe części inwestycji, brak wykwalifikowanych pracowników, ograniczenia infrastrukturalne oraz zależność od skoncentrowanych łańcuchów dostaw niektórych technologii i surowców krytycznych.

Osobnym wyzwaniem pozostaje dostęp do energii elektrycznej. Około 730 mln ludzi na świecie wciąż nie ma do niej dostępu.

Reklama
Reklama