- WIADOMOŚCI
Paliwowy koszmar i nieuczciwi pośrednicy. Przewoźnicy domagają się większej ochrony
Autor. Pixabay
„Przewoźnicy oczekują, że przepisy powinny bardziej chronić ich ciężką pracę przed wszelkiego rodzaju nieuczciwymi podmiotami, które w tej chwili praktycznie nie ponoszą żadnej odpowiedzialności” – zaznacza Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych. Ciągnący się kryzys na rynkach paliwowych uderza w branże transportową, a przewoźnicy systematycznie apelują o pomoc i wsparcie.
”Postulat jest taki, by w naszym kraju działały przepisy analogiczne do przepisów np. francuskich, by konsekwencje np. wzrostu cen paliwa, utrudnionego transportu, zerwanych łańcuchów dostaw czy kolejek na granicy nie były odpowiedzialnością, a co za tym idzie, nie obciążały konsekwencjami tylko przewoźników drogowych” – zaznacza w nadesłanym komunikacie Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie.
Problemy przewoźników trwają
”Jest to jeden z postulatów, który sformułowaliśmy po ostatnich spotkaniach na Forum Transportu Drogowego i w Kancelarii Prezydenta RP. Sytuacja przewoźników drogowych nie jest dobra ani w Polsce, ani w Europie. Efekty widzimy np. we Włoszech, gdzie trwają protesty, gdzie w Niemczech, również protestów odbywa się coraz więcej” – zaznacza prezes Matulewicz.
Jak podkreśla prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych, łańcuch pośredników przez których przechodzą zlecenia transportowe bywa czasami bardzo długi, a po drodze może pojawić się przykładowo nieuczciwy pośrednik, wówczas oprócz zaniżonych frachtów, przewoźnicy niejednokrotnie mają problemy z wyegzekwowaniem należnych za wykonaną usługę środków.
„Uważamy, że wprowadzenie, podobnie jak we Francji, solidarnej odpowiedzialności w łańcuchu dostaw będzie skutkowało poprawą sytuacji. Wprowadzenie takich rozwiązań ma swoim założeniu zabezpieczyć możliwości odzyskania należności bez kosztownych i niejednokrotnie nieskutecznych procesów czy windykacji” – dodaje Matulewicz.
Wahania cen paliw powodują problemy z płynnością finansową firm. Jak pisaliśmy na początku października, onflikt na Bliskim Wschodzie i rosnące w jego wyniku ceny paliw szczególnie mocno uderzają w przewoźników drogowych. W komentarzu przesłanym E24 Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej (PIG) w Szczecnie zaznaczała, że ustawa nakładająca dodatkowe zobowiązania na koncerny paliwowe jest potrzebna.
„Dla jednego pojazdu realizującego przewozy międzynarodowe i zużywającego około 3 000 litrów paliwa miesięcznie, oznacza to wzrost obciążeń o około 8 100 zł w skali miesiąca. Udział kosztów paliwa w strukturze wydatków przedsiębiorstwa wynosi 30- 40 proc. Przy bardzo niskich marżach rynkowych (1–3 proc.), firmy nie posiadają odpowiednio dużej poduszki finansowej pozwalającej na zamortyzowanie tych podwyżek, a rynek zleceniodawców nie akceptuje tak gwałtownej indeksacji stawek przewozowych” – zaznaczała PIG w Szczecinie.
Jest to wszczególnie ważne, jeśli weźmie się pod uwagę rolę transportu drogowego i przewozów w polskiej gospodarce. Cała branża transportu, spedycji i logistyki wypracowuje ok. 6 proc. PKB Polski, blisko 500 tys. osób pracuje ściśle przy drogowym przewozie towarów, a polskie firmy transportowe realizują aż ok. 20 proc. całej pracy przewozowej w UE. Niemal 70 proc. wszystkich towarów w naszym kraju przewozi się transportem samochodowym, a on sam odpowiada za wytwarzanie aż 50 proc. polskiego PKB (poprzez zajmowanie krytycznej pozycji kosztowej w handlu i przemyśle).
Polscy przewoźnicy są liderami cross-trade i kabotażu, obsługując ponad 25 proc. wymiany towarowej drogami z Niemiec do Francji czy z Niemiec do Włoch (20 proc.). W skali całej UE, transport drogowy odpowiada za ponad 25 proc. całości transportu (zaraz po transporcie morskim).
Długofalowym zmniejszeniem problemów dotyczących wahań cen paliw mogłaby być elektryfikacja transportu drogowego na dużą skalę. Jak pisała red. Dominika Góra, dzięki samochodem elektrycznym, państwa importujące ropę naftową zmniejszyły jej zużycie, oszczędzając ok. 20 mld dolarów między marcem a sierpniem bieżącego roku. „Elektryfikacja staje się więc narzędziem ograniczania skutków kryzysów paliwowych i przyciągania inwestycji przemysłowych” – dodaje Góra.

