- WIADOMOŚCI
„To nie jest problem tylko Ukrainy". Naprawa sarkofagu w Czarnobylu pochłonie 500 mln euro
Autor. Autorstwa Carl Montgomery – Flickr, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=3746027
500 milionów euro – tyle pochłonie awaryjna naprawa sarkofagu elektrowni jądrowej w Czarnobylu, jak oszacował Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR). Interwencja jest konieczna, ponieważ w wyniku zniszczeń stalowej powłoki ochronnej powstałych na skutek rosyjskich ataków, możliwa jest katastrofa ekologiczna.
EBOR poszukuje obecnie międzynarodowych środków na odbudowę stalowej konstrukcji, jaką zbudowano nad pozostałościami reaktora nr 4 w elektrowni w Czarnobylu. Kopuła ochronna została uszkodzona w lutym 2025 r. w wyniku rosyjskiego ataku przy pomocy dronów. Część środków została już zapewniona.
Inwestycja w międzynarodowe bezpieczeństwo jądrowe
„To nie jest problem Ukrainy” – powiedziała w wywiadzie dla Politico prezes EBOR Odile Renaud-Basso. „Każdy powinien czuć się zaniepokojony kwestią bezpieczeństwa jądrowego” – dodała.
Wspólnym właścicielem EBOR są Unia Europejska, Europejski Bank Inwestycyjny oraz 77 innych krajów, w tym Stany Zjednoczone, Chiny i Rosja. Bank został pierwotnie utworzony w celu finansowania rozwoju państw Europy Wschodniej po upadku Związku Sowieckiego i jest jednym z głównych podmiotów finansujących bezpieczeństwo jądrowe – przypomina Politico.
Uszkodzenia należy naprawić w ciągu czterech lat, przed 2030 r. – oceniła Renaud-Basso. Jak opisano, wilgoć może doprowadzić do korozji infrastruktury znajdującej się pod kopułą, co ostatecznie znacznie utrudniłoby i podniosło koszty postępowania z materiałami radioaktywnymi. Rządy powinny natomiast postrzegać to jako inwestycję w międzynarodowe bezpieczeństwo jądrowe, której konsekwencje wykraczają poza granice Ukrainy – uważa prezes EBOR.
Kiedy widzimy, że tak wiele krajów inwestuje również w energię jądrową, trzeba mieć pewność, że gdy coś się wydarzy – o ile w ogóle do tego dojdzie – mamy możliwości, by sobie z tym poradzić.
Odile Renaud-Basso
Niezbędne pozostaje utrzymanie wysokich standardów bezpieczeństwa oraz wykazanie, że społeczność międzynarodowa jest w stanie reagować na awarie jądrowe.
Kto sfinansuje naprawę? Rosja na razie odpada
Chociaż to Rosja była odpowiedzialna za atak dronów, który uszkodził konstrukcję, EBOR nie oczekuje, że Moskwa pokryje koszty naprawy. Renaud-Basso stwierdziła jednak, że przyszłe reparacje wojenne mogłyby stanowić próbę odzyskania kosztów szkód wyrządzonych w Czarnobylu.
EBOR szacuje, że odbudowa konstrukcji ochronnej będzie kosztować około 500 mln euro, choć nadal trwają dalsze oceny techniczne. W październiku kraje G7 przeznaczyły 260 mln euro na ten cel, co stanowi ponad połowę kwoty, którą bank uważa za niezbędną. EBOR ma obecnie nadzieję na poszerzenie grona darczyńców.
Jak powiedziała, w poprzedniej międzynarodowej akcji zbierania funduszy na budowę nowej bezpiecznej obudowy uczestniczyło około 46 krajów. Wyzwaniem jest ponowne wykazanie, że kraje potrafią współpracować na rzecz bezpieczeństwa jądrowego, tak jak uczyniły to po katastrofie z 1986 roku.
W przeszłości społeczność międzynarodowa potrafiła znaleźć rozwiązania pozwalające sprostać temu wyzwaniu. Bardzo ważne jest, aby pokazać, że jesteśmy w stanie stawić mu czoła również teraz i zapewnić niezbędne bezpieczeństwo.
Odile Renaud-Basso
W przeszłości już się udało
Katastrofa w elektrowni jądrowej w Czarnobyli zredefiniowała na wiele lat podejście do bezpieczeństwa jądrowego w Europie i na świecie. Spowodowała także, że zaufanie do atomu mocno spadło, a w efekcie część krajów Europy wycofała się z projektów jądrowych. Panika dotknęła m.in. Włochy, gdzie w wyniku referendum postanowiono wycofać się z atomu, do którego kraj ten powraca dopiero obecnie.
Z atomu wycofały się także Niemcy na rzecz „taniej, rosyjskiej energii” i rozwoju OZE w duchu Energiewende. Obecnie jednak zaufanie do atomu rośnie, w Polsce jest bardzo wysokie, a kolejne kraje decydują się na wznowienie zaangażowania w rozwój energetyki jądrowej.
Jednocześnie jednak Rosja nieustannie atakuje ukraińską energetykę, w tym elektrownię w Zaporożu. Systematycznie niszczy także infrastrukturę przesyłową wokół pozostałych elektrowni.
Do katastrofy w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej doszło u schyłku ZSRS, w 1986 r. Ujmując sprawę krótko, doszło wówczas do pożaru grafitu wypełniającego reaktor, który trwał 9 dni, wyrzucając do atmosfery olbrzymie ilości materiałów promieniotwórczych. Ogień stłumiono zrzuceniem na reaktor ze śmigłowców kilku tysięcy ton piasku i ołowiu, a ruiny pokryto następnie betonowym sarkofagiem.
Gdy stary sarkofag wzniesiony na terenie elektrowni zaczął niszczeć w 1997 r. państwa grupy G7 – USA, Japonia, Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Włochy i Kanada oraz Komisja Europejska zainicjowały powołanie Funduszu Sarkofagu w Czarnobylu (Chernobyl Shelter Fund). Zarządzanie jego środkami powierzono EBOR.
Głównym celem planu było zapewnienie stabilnego i bezpiecznego dla środowiska stanu „schronu obiektowego”. Fundusz ten został już zamknięty. Jak czytamy na stronie EBOR, wśród krajów, które wniosły wkład swój wkład, znalazły się: Austria, Belgia, Kanada, Chiny, Republika Czeska, Dania, Wspólnota Europejska, Finlandia, Francja, Niemcy, Grecja, Irlandia, Włochy, Japonia, Kazachstan, Kuwejt, Luksemburg, Niderlandy, Norwegia, Polska, Rosja, Hiszpania, Arabia Saudyjska, Szwecja, Szwajcaria, Ukraina, Wielka Brytania oraz Stany Zjednoczone. Ponadto darowizny przekazały: Argentyna, Australia, Azerbejdżan, Chorwacja, Estonia, Węgry, Islandia, Indie, Izrael, Korea, Liechtenstein, Litwa, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia oraz Turcja.
Polska w 2011 roku przekazała na Fundusz Czarnobylski 1,5 mln euro.


