- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Energiewende na zakręcie. Berlin koryguje kurs. Co to oznacza dla Europy i Polski?
Wysokie ceny energii, pogarszająca się konkurencyjność niemieckiego przemysłu i rosnące koszty transformacji sprawiają, że niemiecka Energiewende jest przedmiotem coraz większej krytyki. Rząd Friedricha Merza zapowiada bardziej pragmatyczne podejście i korekty dotychczasowej polityki, ale nie zamierza rezygnować z jej głównych założeń. Znacznie dalej idzie AfD, która postuluje powrót do energetyki jądrowej, węgla i rosyjskiego gazu.
Przez lata Energiewende była symbolem niemieckich ambicji klimatycznych i gospodarczych. Transformacja energetyczna miała ograniczyć emisje, stworzyć przewagi technologiczne i umocnić pozycję Niemiec jako światowego lidera zielonych technologii. Jednak dziś coraz częściej pojawiają się pytania o koszty tego procesu i jego wpływ na konkurencyjność przemysłu.
Nie oznacza to, że Berlin zamierza zmienić obrany kierunek. Coraz wyraźniej widać jednak próbę zmiany tempa i sposobu przeprowadzania transformacji, aby dostosować ją do zmieniających się warunków gospodarczych i politycznych.
Zwraca na to uwagę Michał Kędzierski, główny specjalista OSW w artykule „Polityka energetyczna Niemiec – więcej kontynuacji niż zmiany. Co to dla nas oznacza?”, opublikowanym na łamach Pomorskiego Thinklettera Kongresu Obywatelskiego. Z jego analizy wynika, że Niemcy nie zamierzają rezygnować z transformacji energetycznej, ale coraz większą wagę przywiązują do kosztów, gospodarczych i przede wszystkim społecznych.
Energiewende i wiodąca rola Niemiec
Niemiecka transformacja energetyczna ma korzenie sięgające lat 70. Z czasem stała się jednym z fundamentów wizji rozwoju gospodarczego Niemiec. Miała zapewnić przewagę w sektorze zielonych technologii, stworzyć nowe miejsca pracy i otworzyć kolejne rynki eksportowe. Była też narzędziem budowania międzynarodowej pozycji Berlina jako lidera polityki klimatycznej w Europie.
Jak wskazuje Michał Kędzierski, trwałość tego modelu wynika nie tylko z przyjętych celów klimatycznych. Energiewende głęboko zakorzeniła się w niemieckiej polityce i gospodarce, tworząc rozbudowany system powiązań między administracją, partiami, przedsiębiorstwami, organizacjami branżowymi i środowiskami eksperckimi. To sprawia, że choć możliwe są zmiany w tempie i sposobie jej realizacji, to odejście od całego modelu byłoby bardzo trudne.
„Energiewende przez lata głęboko zakorzeniła się w niemieckiej tożsamości. Urosła wręcz do rangi pewnej polityczno-społecznej wizji rozwoju, a nawet swoistego posłannictwa i przywództwa. Część niemieckich elit – rządzących, biznesowych i medialnych długo postrzegała wdrażaną w RFN transformację jako model do naśladowania dla całej UE, a docelowo – dla całego świata. Od lat 90. Berlin traktował politykę klimatyczną, stanowiącą otoczenie Energiewende, jako kolejne pole do odgrywania roli globalnego lidera w jednym z istotnych obszarów polityki międzynarodowej. Swój wyraz znalazło tutaj niemieckie zamiłowanie do formułowania (nad)ambitnych celów transformacji, które na zewnątrz służą podtrzymywaniu wizerunku awangardy dekarbonizacji, a wewnątrz – w licznych bieżących sporach wokół instrumentów polityki – stają się punktem odniesienia” – pisze Michał Kędzierski.
Rachunek za transformację trudny do pominięcia
Bilans Energiewende jest niejednoznaczny. Niemcy rozwinęły sektor OZE, zwiększyły ich udział w produkcji energii elektrycznej i ograniczyły emisje. Jednocześnie zmagają się z wysokimi cenami energii, niedostatecznym tempem rozbudowy infrastruktury i trudnościami w bilansowaniu systemu opartego w coraz większym stopniu na źródłach zależnych od pogody.
Według niemieckiej Federalnej Agencji Sieciowej w 2025 r. OZE odpowiadały za 58,8 proc. krajowej produkcji energii elektrycznej netto. Jednocześnie średnia cena hurtowa energii na rynku dnia następnego wyniosła 89,32 euro/MWh, czyli o 13,8 proc. więcej niż rok wcześniej.
Rozwój odnawialnych źródeł nie rozwiązuje więc automatycznie problemu kosztów energii. Wyzwanie stanowią zarówno okresowe nadwyżki produkcji z wiatru i słońca, jak i niedobory w czasie niesprzyjających warunków pogodowych. Coraz większego znaczenia nabierają zatem magazyny energii, sieci przesyłowe, elastyczne zarządzanie popytem i stabilne źródła wytwarzania.
Michał Kędzierski podkreśla, że transformacja przyniosła Niemcom wymierne korzyści, ale kolejne kryzysy ujawniły również jej koszty.
„W obecnej dekadzie, w obliczu spiętrzenia kryzysów gospodarczych, energetycznych i geopolitycznych, coraz wyraźniej dają jednak o sobie znać koszty i problemy wynikające z przyjętego modelu i tempa transformacji: wysokie ceny energii, nadmierne obciążenie budżetu państwa, wyzwania dla stabilności systemu, skomplikowanie regulacji czy presja na konkurencyjność przemysłu wynikająca z tempa dekarbonizacji” – komentuje ekspert.
Zwraca też uwagę na społeczne konsekwencje transformacji i narastające napięcia wokół takich technologii jak turbiny wiatrowe czy pompy ciepła, które coraz częściej stają się przedmiotem sporów politycznych.
Zobacz też 
Przemysł pod presją cen i globalnej konkurencji
Jednym z głównych powodów zmiany tonu niemieckiej debaty energetycznej jest sytuacja przemysłu. Przez dekady niemiecka gospodarka korzystała z silnego sektora produkcyjnego, potencjału eksportowego i dostępu do relatywnie tanich surowców energetycznych.
Rosyjska agresja na Ukrainę ujawniła jednak skalę uzależnienia niemieckiego modelu gospodarczego od importowanych paliw. Utrata dostępu do rosyjskiego gazu wymusiła zmianę kierunków zaopatrzenia i wiązała się z dodatkowymi kosztami.
Dla energochłonnych branż, takich jak przemysł chemiczny, hutnictwo czy papiernictwo, konkurencyjne ceny energii pozostają podstawowym warunkiem działalności. Niemieckie przedsiębiorstwa muszą przy tym konkurować z producentami z USA i Chin, działającymi w odmiennych warunkach kosztowych i regulacyjnych. W rezultacie Energiewende staje się nie tylko wyzwaniem klimatycznym, ale również elementem globalnej rywalizacji.
Rząd Merza: pragmatyzm zamiast rewolucji
Rząd Friedricha Merza zapowiedział większą kontrolę nad kosztami transformacji, obniżenie rachunków za energię i poprawę warunków prowadzenia działalności gospodarczej. Nie oznacza to fundamentalnej zmiany niemieckiej strategii.
Zdaniem Michała Kędzierskiego obecny gabinet zachował główne filary Energiewende: OZE nadal mają stanowić podstawę przyszłego systemu elektroenergetycznego, nie planuje się powrotu do energetyki jądrowej, a gaz ziemny ma zabezpieczać dostawy w okresach ograniczonej produkcji energii z wiatru i słońca.
„O ile rząd Olafa Scholza – głównie z inicjatywy Zielonych – zajęty był przede wszystkim przyspieszaniem transformacji, zaostrzając przy tym wymienione problemy, o tyle obecny gabinet Friedricha Merza w polityce energetycznej skupia się raczej na próbach jej racjonalizacji, a więc na bardziej pragmatycznym i mniej ideologicznym podejściu” – ocenia ekspert OSW.
Polska nie powinna czekać na porażkę Energiewende
Z polskiej perspektywy niemieckie problemy nie powinny być powodem do satysfakcji. Niemcy są jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych Polski, a decyzje podejmowane w Berlinie wpływają na wspólny rynek energii, przepływy transgraniczne i gospodarkę.
„W kontekście błędów niemieckiej Energiewende – w tym odejścia od atomu, przeideologizowanego podejścia, nadmiernego tempa czy uzależnienia się od rosyjskich surowców – oraz obecnego kryzysu gospodarczego w Niemczech, w polskiej debacie dość popularną postawą stała się Schadenfreude, czyli satysfakcja z niepowodzeń sąsiada. W rzeczywistości Polska nie powinna jednak być zainteresowana porażką transformacji energetycznej w RFN, lecz taką zmianą jej modelu, która w większym stopniu będzie odpowiadać polskiemu interesowi. W tym celu Polska powinna aktywnie wykorzystywać dostępne narzędzia wpływu na procesy decyzyjne w Niemczech oraz tamtejszą debatę ekspercką i branżową, wspierając te siły, organizacje i ekspertów, którzy mają zbliżone do polskiego spojrzenie na kształt i tempo transformacji” – podkreśla Michał Kędzierski.
AfD chce odwrócić Energiewende. Atom, węgiel i rosyjski gaz
Ma to szczególne znaczenie w kontekście ostatnich zmian w niemieckiej polityce i wzrostu znaczenia Alternatywa dla Niemiec (AfD). O ile rząd Merza stawia na korektę dotychczasowego modelu, o tyle AfD postuluje znacznie głębszą zmianę. Partia krytykuje Energiewende i opowiada się za powrotem do tradycyjnych źródeł energii, ograniczeniem wsparcia dla OZE oraz odbudową współpracy surowcowej z Rosją.
W wyborach do Bundestagu w lutym 2025 r. AfD uzyskała 20,8 proc. głosów, stając się drugą siłą parlamentarną. W październiku 2026 r. jej poparcie w wielu ogólnokrajowych sondażach oscylowało wokół 27–30 proc. Program partii z 2025 r. zakłada zatrzymanie odchodzenia od węgla brunatnego, powrót do energetyki jądrowej, rozwój elektrowni węglowych i gazowych oraz wznowienie importu rosyjskiego gazu. AfD chce również zakończenia subsydiowania OZE.
Niższe rachunki jako polityczny punkt wyjścia
AfD buduje swój przekaz wokół wysokich kosztów energii ponoszonych przez gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa. Za ich przyczynę uznaje m.in. podatki, regulacje i sposób prowadzenia transformacji.
W czerwcu 2026 r. partia przedstawiła w Bundestagu projekty zakładające obniżenie podatków energetycznych i podatku od energii elektrycznej do unijnych minimów oraz zmniejszenie VAT na gaz i ciepło sieciowe do 7 proc. Skutki pierwszego z projektów oszacowano na około 21 mld euro rocznie. Propozycje nie uzyskały jednak poparcia parlamentu.
AfD zaciąga hamulec dla energetyki wiatrowej
Centralne miejsce w programie AfD zajmuje także energetyka jądrowa. Partia postuluje ponowne uruchomienie wyłączonych reaktorów, rozwój nowych technologii jądrowych i badań nad ograniczeniem ilości odpadów promieniotwórczych. Sprzeciwia się również odchodzeniu od węgla brunatnego i chce utrzymać elektrownie węglowe oraz gazowe jako ważny element systemu.
AfD opowiada się także za wznowieniem współpracy gazowej z Rosją. Wśród jej postulatów znalazły się przywrócenie przesyłu przez ocalałą nitkę Nord Stream 2, naprawa uszkodzonych gazociągów Nord Stream 1 i 2 oraz zniesienie sankcji gospodarczych wobec Rosji.
Partia przedstawia rosyjski gaz jako jeden z fundamentów wcześniejszej konkurencyjności niemieckiej gospodarki. Z polskiej perspektywy szczególnie niepokojące jest jednak ryzyko ponownego uzależnienia niemieckiego przemysłu i energetyki od rosyjskich dostaw.
AfD chce też zahamować nowe inwestycje w energetykę wiatrową. Partia uzasadnia swój postulat kosztami rozbudowy sieci, koniecznością utrzymywania mocy rezerwowych i ochroną przyrody. Nie postuluje jednak zakazu wszystkich OZE – przewiduje m.in. utrzymanie wcześniej zakontraktowanego wsparcia dla istniejących instalacji i zwolnienie z podatków oraz opłat produkcji energii na własne potrzeby.
Zobacz też 
Energetyka elementem ideologicznego sporu
Sprzeciw AfD wobec Energiewende ma również wymiar ideologiczny. Polityka klimatyczna przedstawiana jest przez ugrupowanie jako zagrożenie dla gospodarki, suwerenności państwa i interesów obywateli.
Jak zwracał uwagę Christoph Richter z Instytutu Demokracji i Społeczeństwa Obywatelskiego (IDZ) w Jenie wypowiadając się dla Deutsche Welle, AfD wyróżnia się na tle wielu europejskich ugrupowań skrajnie prawicowych radykalnym podejściem do kwestii ochrony klimatu.
„Odrzucając działania na rzecz ochrony klimatu, AfD przewyższa nawet wiele innych europejskich partii skrajnie prawicowych” – oceniał Richter. „Wątpią one w podstawowe ustalenia naukowe dotyczące zmian klimatu spowodowanych przez człowieka, a zatem uważają odpowiednie środki ochrony klimatu za bezcelowe” – mówił ekspert.
Zdaniem Richtera europejskie ugrupowania prawicowe łączy sprzeciw wobec działań na rzecz ochrony klimatu, którego źródła mają również wymiar gospodarczy i polityczny.
Propozycje AfD oznaczają zatem nie tyle korektę Energiewende, ile próbę odwrócenia jej podstawowych założeń. Powrót do energetyki opartej na atomie, węglu i gazie oznaczałby zasadniczy zwrot nie tylko w niemieckim miksie energetycznym, ale również w polityce klimatycznej i podejściu do unijnych celów dekarbonizacji.
Kryzys gospodarczy wzmacnia polityczny sprzeciw
Rosnąca popularność AfD wynika nie tylko z jej programu energetycznego, lecz także z pogarszającej się kondycji niemieckiej gospodarki, która od kilku lat zmaga się ze stagnacją, wzrostem kosztów i utratą konkurencyjności.
Według Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis), po dwóch latach kurczenia się gospodarki realny PKB Niemiec wzrósł w 2025 r. zaledwie o 0,2 proc. Eksport do Chin spadł o 9,7 proc., a wartość dostaw niemieckich pojazdów i części samochodowych zmniejszyła się o jedną trzecią. Choć pojawiają się oznaki wychodzenia z kryzysu, prognozowany wzrost gospodarczy na poziomie 1,3 proc. w 2026 r. pozostaje skromny w porównaniu z okresem dobrej koniunktury sprzed pandemii.






