- WIADOMOŚCI
Niemcy zamrażają cenę CO₂. ETS2 wyzwaniem dla rządu
Niemcy popierają unijny system ETS2, ale chcą uniknąć nadmiernego wzrostu cen paliw. Jak zauważa ekspert OSW Michał Kędzierski, społeczne skutki tego mechanizmu mogą stać się poważnym problemem dla samych Niemiec.
15 października Bundestag przyjął nowelizację ustawy o handlu uprawnieniami do emisji związanymi ze spalaniem paliw (Brennstoffemissionshandelsgesetz, BEHG), która utrzymuje w 2027 r. cenę emisji CO₂ w krajowym systemie handlu uprawnieniami do emisji (nEHS) w przedziale 55–65 euro za tonę.
Mechanizm obejmuje sektory nieobjęte unijnym systemem EU ETS, przede wszystkim transport i użytkowanie budynków. Decyzja Berlina wynika z przesunięcia przez UE terminu uruchomienia systemu ETS2 z 2027 na 2028 r. oraz chęci uniknięcia dodatkowych podwyżek cen paliw.
Niemcy chcą ujednolicenia opłat w UE
Jak wskazuje Michał Kędzierski, główny specjalista w Zespole Niemieckim Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW), bezpośrednią przyczyną nowelizacji jest decyzja UE o przesunięciu daty wejścia ETS2 w życie z 2027 na 2028 r., co nie było po myśli Berlina” – ocenia.
Przypomina także, że niemiecki system nEHS od początku projektowano z myślą o jego płynnym przejściu w unijny mechanizm w 2027 r.,
„RFN była i pozostaje jednym z głównych orędowników ETS2 w UE. Z perspektywy niemieckich elit politycznych i biznesowych wspólny system dla wszystkich państw członkowskich ma przede wszystkim wyrównywać obciążenia związane z emisją CO₂ — w wielu krajach UE opłaty te są niższe niż w Niemczech lub nie obowiązują wcale — a zarazem wzmacniać bodźce cenowe sprzyjające rozwojowi zielonych technologii” – komentuje Michał Kędzierski.
Krajowy system emisji CO₂ i jego wpływ na ceny paliw
Jego zdaniem zamrożenie ceny w nEHS pozwoli uniknąć przewidywanego wzrostu opłaty w przyszłym roku – z obecnych 65 euro do około 85 euro za tonę CO₂.
Dzięki temu nie dojdzie do dodatkowego wzrostu cen benzyny, oleju napędowego, oleju opałowego i gazu ziemnego w okresie, gdy są one już rekordowo wysokie w związku z kryzysem na rynku paliw po wybuchu wojny w Iranie na początku br. Decyzja koalicji CDU/CSU–SPD o zamrożeniu ceny w nEHS na 2027 r. zapadła wprawdzie już jesienią ub.r., jednak w obliczu obecnego kryzysu uniknięcie kolejnych podwyżek stało się polityczną koniecznością.
„Z niemieckiej perspektywy skokowy wzrost krajowej opłaty za emisję CO₂ w roku poprzedzającym planowane uruchomienie ETS2 byłby tym bardziej bezzasadny, że początkowa cena uprawnień do emisji w unijnym systemie, m.in. dzięki ostatnim reformom dotyczącym rezerwy stabilności rynkowej (MSR), najprawdopodobniej będzie niższa od obecnej ceny w RFN. Oznacza to, że przynajmniej na początku funkcjonowania ETS2 niemieccy odbiorcy mogą odczuć obniżkę, a nie wzrost cen paliw” – wskazuje ekspert OSW.
Energiewende ważniejsza niż presja na obniżkę cen paliw
Mechanizm opłat za emisję CO₂ w transporcie i sektorze budynków stał się, jak zwraca uwagę ekspert, niekwestionowanym elementem Energiewende, czyli niemieckiej transformacji energetycznej w oczach tamtejszych elit politycznych, biznesowych i eksperckich.
„Z jednej strony mechanizm ten zwiększa konkurencyjność zielonych technologii względem rozwiązań opartych na paliwach kopalnych, z drugiej zaś zapewnia znaczne wpływy do Funduszu Klimatu i Transformacji – w 2025 r. wyniosły one 16 mld euro. Środki te finansują różne programy dopłat wspierające dekarbonizację. Nawet w obliczu rekordowych cen paliw w tym roku i rosnącej presji społecznej na wprowadzenie osłon rządzące partie CDU, CSU i SPD ani główne organizacje biznesowe nie postulowały zawieszenia nEHS czy choćby złagodzenia jego zasad” – komentuje ekspert.
Przypomina zarazem, że wśród chadeków pojawiały się wprawdzie pojedyncze głosy za obniżeniem opłaty za emisję CO₂, nie przełożyły się one jednak na zmianę stanowiska partii. Jedynym ugrupowaniem konsekwentnie domagającym się zniesienia nEHS pozostaje AfD, która odrzuca zarówno politykę klimatyczną, jak i transformację energetyczną.
„W niemieckiej debacie zaskakująco mało uwagi poświęca się społecznym zagrożeniom związanym z długofalowymi skutkami funkcjonowania ETS2. Wielu przedstawicielom niemieckich elit politycznych, branżowych i eksperckich brakuje świadomości, że negatywne konsekwencje tego mechanizmu mogą stać się poważnym problemem politycznym i społecznym nie tylko w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, lecz także w samych Niemczech” – podsumowuje.


