Reklama
  • WIADOMOŚCI

Polska chce być centrum rozbudowy rurociągów NATO

polityk przemawia zza mównicy na tle flag UE, Polski i NATO
Władysław Kosiniak Kamysz, minister obrony narodowej i wicepremier
Autor. X / @MON_GOV_PL

Polska chce nie tylko, aby na terenie kraju powstały ropociągi NATO. Rząd postanowił zgłosić kraj jako centrum rozbudowy tego systemu. Infrastruktura może służyć zarówno w trakcie pokoju, jak i wojny.

Komitet Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego zgłosi Polskę jako miejsce ulokowania centrum budowy rurociągów paliwowych NATO – przekazał minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Ma to związek z decyzją podjętą na tegorocznym szczycie Sojuszu w Ankarze, o rozbudowie systemu rurociągów CEPS na wschód. Tymczasem państwa wschodniej flanki NATO muszą zająć się też ochroną istniejącej infrastruktury energetycznej – dane wywiadowcze wskazujące na rosyjskie przygotowania do prowokacji o charakterze kinetycznym na ich terytoriach. Do tego celu żołnierzy skierowała już Litwa.

Rurociągi NATO

Na lipcowym szczycie NATO w Ankarze podjęto decyzję o rozbudowie natowskiej sieci rurociągów paliwowych CEPS (Central Europe Pipeline System) na obszar Europy Środkowo-Wschodniej, o czym pisała red. Katarzyna Łukasiewicz. Na początku października Polska podpisała wstępne porozumienie o współpracy w celu przyłączenia polskiej infrastruktury paliwowej do systemu rurociągów NATO. Podpisy złożyli przedstawiciele Zakładu Inwestycji Organizacji Traktatu Północnego i PERN SA. Polska, choć przystąpiła do Sojuszu Północnoatlantyckiego w 1999 r., do tej pory nie jest połączona z tym systemem.

NPS (NATO Pipeline System) ma długość około 10 000 kilometrów, przebiega przez 12 państw i ma pojemność magazynową 4,1 miliona metrów sześciennych. „NPS łączy ze sobą magazyny, wojskowe bazy lotnicze, lotniska cywilne, stacje pomp, stacje załadunku ciężarówek i pociągów czy rafinerie. Podłączenie tego systemu to kluczowa kwestia dla bezpieczeństwa Polski, ale także innych krajów NATO położonych na wschód od Niemiec” – pisała red. Łukasiewicz. „Paliwo jest dziś równie ważne jak czołgi czy amunicja. Bez niego żadna armia nie jest w stanie skutecznie działać” – mówił wówczas Władysław Kosiniak-Kamysz.

Teraz wicepremier poinformował po wtorkowych obradach Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego, że komitet podjął decyzję o zgłoszeniu Polski jako miejsca, w którym „powinno być ulokowane centrum zarządzania tym projektem, centrum budowy tych rurociągów paliwowych”. Zapewnił, że taka infrastruktura będzie służyć Polsce zarówno w trakcie pokoju, jak i wojny. „To jest najlepszy przykład dual use” – podkreślił.

Reklama

Wsparcie Ukrainy

Szef MON przypomniał także o konieczności pomagania Ukrainie. Powiedział, iż „tym wszystkim, którzy myślą”, że m.in. nie należy pomagać Ukrainie w walce z Rosją, chce przytoczyć przedstawione przez szefa Sztabu Generalnego WP dane odnoszące się do „liczby potyczek, które zainicjowała Federacja Rosyjska w minionym tylko tygodniu”.

„⁠To 904 potyczki, czyli akcje wywołane przeciwko wojsku ukraińskiemu na linii frontu czy w innym obszarze” – powiedział szef MON. Wymienił wśród nich ataki lotnicze, szczególnie w nocy z soboty na niedzielę, użycie pocisków manewrujących, bomb szybujących czy też użycie pocisków balistycznych „w najwyższym stopniu od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji w 2022 roku”.

Wicepremier zaznaczył przy tym, że nigdy w tak krótkim czasie nie użyto tylu pocisków manewrujących i balistycznych. „To do wszystkich tych, którzy sieją fałszywą propagandę, że należy wstrzymać pomoc dla walczącej Ukrainy, na przykład ze strony Unii Europejskiej” – dodał. Przypomniał jednocześnie, że Federacja Rosyjska przechwyciła ukraińskie drony i może ich użyć jako elementu prowokacyjnego.

Minister obrony narodowej pisał o tym także w niedzielę na swoim koncie na platformie X.

Reklama

Ochrona infrastruktury

Przed prowokacją ze strony Rosji ostrzegają kraje wschodniej flanki NATO. Powołują się na dane wywiadowcze wskazujące na przygotowania Rosjan do prowokacji o charakterze kinetycznym na ich terytoriach. W obliczu tych ostrzeżeń litewskie wojsko wzmocniło ochronę terminalu skroplonego gazu ziemnego (LNG) w Kłajpedzie oraz innych obiektów infrastruktury krytycznej, w tym połączenia elektroenergetyczne z Polską – LitPol Link. 17 lipca minister obrony Litwy Robertas Kaunas podpisał rozkaz zatwierdzający wsparcie wojskowe do 19 sierpnia.

W ubiegłym tygodniu prezydent Litwy Gitanas Nauseda potwierdził, że kluczowa infrastruktura transportowa i energetyczna może stać się celem ataków – zarówno konwencjonalnych, jak i niekonwencjonalnych, a także aktów sabotażu. Z kolei Deividas Matulionis, główny doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego, powiedział we wtorek w rozmowie z radiem Żiniu Radijas, że w przypadku potencjalnej sytuacji kryzysowej spowodowanej rosyjskimi prowokacjami w regionie, sojusznicy z NATO są gotowi skierować na Litwę dodatkowe siły i środki.

Do ochrony infrastruktury wyznaczono poddodział składający się z maksymalnie 30 żołnierzy wraz z pojazdami transportowymi oraz jednostkę pływającą wraz z załogą. W akcji bierze też udział Służba Bezpieczeństwa Publicznego. Baltic News Service (BNS) przekazała, powołując się na informacje firmy KN Energies, zarządzającej terminalem LNG w Kłajpedzie, że wojsko zaangażowane jest w ochronę infrastruktury już od 11 czerwca. „Środki te mają charakter prewencyjny i służą odstraszaniu oraz ogólnemu wzmocnieniu bezpieczeństwa obiektów” – przekazała spółka.

Reklama

Tymczasem co słychać w Rosji?

Rosja mogłaby się natomiast zająć własną infrastrukturą energetyczną. „Krajowy rynek paliwowy w Rosji częściowo się ustabilizował, ale w niektórych regionach sytuacja jest wciąż trudna” – przekazał we wtorek wicepremier tego kraju Aleksandr Nowak, choć nie podał szczegółów.

Ataki ukraińskich dronów na rafinerie w głębi Rosji ograniczyły możliwości produkcyjne kraju na tyle, że Moskwa szuka dostaw paliwa za granicą, zwracając się m.in. do Indii czy Kazachstanu. Benzyna na stacjach jest reglementowana, ceny są wysokie, a na tankowanie czeka się w długich kolejkach. Na Krymie w czerwcu stacje zawiesiły całkowicie sprzedaż paliw dla cywili.

Dwa tygodnie temu Kreml zakazał eksportu oleju naftowego. W kwietniu podobny zakaz objął eksport benzyny, obowiązujący do końca lipca. Na początku czerwca rząd ogłosił całkowity zakaz eksportu paliwa lotniczego do 30 listopada. Rosja zezwoliła także na czasową produkcję paliw poniżej norm jakościowych.

AJ/PAP

Reklama
Reklama