Reklama
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI

Ceny ropy rosną. Czy to pora na przywrócenie CPN?

Fot. Pixabay
Fot. Pixabay

Na globalnych giełdach ropa osiąga najwyższe ceny od połowy czerwca, przekraczając poziom 90 dolarów za baryłkę. Teheran poprosił Hutich, by byli gotowi do ataków na cieśninę Bab al-Mandab na Morzu Czerwonym, jeśli USA zaatakują infrastrukturę energetyczną Iranu.

W poniedziałek ceny ropy na światowych giełdach są najwyższe od ponad miesiąca. Napięcia na Bliskim Wschodzie eskalują. Atakowane są statki próbujące przepłynąć Cieśninę Ormuz, a także obiekty w innych krajach Zatoki Perskiej. Według prognoz analityków firmy Reflex z piątku ceny benzyny mogą przekroczyć w tym tygodniu 8 zł w Polsce. Minister finansów Andrzej Domański podkreślał w piątek, że rząd na bieżąco monitoruje rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie i jej wpływ na globalny rynek ropy i paliw. Z kolei premier Donald Tusk zaznaczył, że „nie możemy bez końca łożyć na to pieniędzy”, ponieważ budżet państwa też ma swoje granice.

Ceny ropy i paliw

W piątek analitycy z firmy Reflex prognozowali, że w tym tygodniu ceny paliw mogą znacznie wzrosnąć. Olej napędowy może podrożeć nawet o 57 groszy, do poziomu 7,90 zł za litr. Obie benzyny mogą zdrożeć o ponad 20 groszy – benzyna 95 o 21 gr do 7,30 zł za litr, a benzyna 98 o 28 groszy, do 8,20 zł za litr.

Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na sierpień jest na NYMEX w Nowym Jorku po 84,42 USD – wyżej o 2,34 proc. Brent na ICE na wrzesień jest wyceniana po 90,43 USD za baryłkę, w górę o 2,64 proc. Wzrosty cen to efekt zaostrzenia działań zbrojnych w regionie Zatoki Perskiej.

„Nasilone ataki na Bliskim Wschodzie wskazują na możliwość rozszerzenia się konfliktu pod względem zakresu i długości jego trwania” – powiedział Saul Kavonic, starszy analityk ds. rynku energii w MST Marquee. Jednakże, jak dodał, aby wzrost cen stał się jeszcze gwałtowniejszy, „konieczne byłoby uderzenie w infrastrukturę naftową na Bliskim Wschodzie lub podjęcie przez Hutich skutecznych prób utrudnienia transportu przez Morze Czerwone”.

Reklama

Co dzieje się w cieśninie Ormuz?

Iran znów atakuje statki próbujące przepłynąć przez cieśninę Ormuz. „Przeprawa ta jest niebezpieczna dla transportu nawozów chemicznych, a nawet pojedynczej kropli ropy i gazu” – ostrzegł Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), dodając, że szlak ten pozostanie niebezpieczny do czasu ustania operacji wojskowych USA w regionie.

W niedzielę IRGC poinformował, że w cieśninie unieruchomiono dwa statki, a dwa inne zrezygnowały z próby przepłynięcia „niebezpieczną trasą” – czyli szlakiem południowym biegnącym wzdłuż wybrzeża Omanu. Teheran usiłuje wymusić pokonywanie cieśniny Ormuz tylko wyznaczoną i kontrolowaną przez siebie trasą, szlakiem północnym, biegnącym wzdłuż wybrzeża Iranu. „Cztery statki naruszyły zasady. Przy wsparciu sił amerykańskich wyłączyły swoje systemy nawigacyjne i zignorowały ostrzeżenia z bazy kontroli IRGC w cieśninie Ormuz” – poinformowała marynarka wojenna IRGC.

Reklama

Eskalacja konfliktu

Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) poinformowało w poniedziałek rano, że zakończyło dziewiątą z rzędu serię nocnych ataków na Iran. W czasie trzygodzinnej akcji zaatakowano irańskie centra dowodzenia wojskowego, stanowiska obrony przeciwlotniczej i nadzoru wybrzeża, zdolności morskie, miejsca rozmieszczenia i odpalania rakiet oraz dronów, a także sieci łączności. CENTCOM podkreśla, że celem tych działań jest „dalsze osłabianie irańskich zdolności wojskowych wykorzystywanych do przeprowadzania ataków na statki handlowe oraz cywilnych marynarzy przepływających przez cieśninę Ormuz”. Teheran odpowiedział odpowiedział atakami.

W niedzielę Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kuwejtu powiadomiło o ataku na kompleks elektrowni i stacji odsalania wody. To kolejny atak na ten sam obiekt w ciągu dwóch dni. W wyniku ataku doszło do pożaru urządzeń w elektrowni. Wdrożono procedury mające na celu utrzymanie stabilności zaopatrzenia w energię. Ataki na odsalarnie są szczególnie poważne regionie, gdzie duża część wody pitnej pochodzi z tego źródła. W Kuwejcie to 90 proc. wody pitnej. Iran zaatakował także instalację naftową w Kuwejcie.

Według Washington Post USA i Iran zbliżyły się już do pełnoskalowego konfliktu. Jednakże jak wskazał sekretarz stanu USA Marco Rubio, Stany Zjednoczone zawsze pozostają otwarte na rozwiązanie dyplomatyczne. „Wielokrotnie podejmowaliśmy próby rozmów z Iranem i będziemy je kontynuować. Jeśli pojawi się możliwość dialogu, z zadowoleniem ją wykorzystamy” – zapewniał.

Reklama

Co jeszcze czeka światowe rynki?

Sytuację w regionie mogą pogorszyć ataki Hutich, którzy są wspierani przez Iran. W ubiegłym tygodniu Teheran poprosił tę grupę, by przygotowali się do ataków na statki przepływające przez cieśninę Bab al-Mandab, gdyby USA zaatakowały irańską infrastrukturę energetyczną, zgodnie z obietnicami prezydenta Donalda Trumpa.

Cieśnina Bab al-Mandab leży na szlaku morskim z Azji do Europy – łączy Zatokę Adeńską z Morzem Czerwonym i dalej Kanałem Sueskim. Huti atakowali już statki na Morzu Czerwonym i w Zatoce Adeńskiej, co ograniczało ruch przez tę trasę – w październiku i listopadzie 2023 r.

Ponadto przywódca jemeńskich rebeliantów Huti, Abdulmalik al-Huti, groził atakami na infrastrukturę naftową w Arabii Saudyjskiej, jeśli Królestwo będzie kontynuowało ataki na Hutich. Grupa już kiedyś atakowała saudyjską infrastrukturę naftową – w 2019 r. uszkodzenia chwilowo zmniejszyły wydobycie ropy naftowej w tym państwie o połowę.

Takie działania, w obecnej sytuacji na światowych rynkach, mogłyby mocno wpłynąć na ceny ropy, jak mówił Saul Kavonic, starszy analityk ds. rynku energii w MST Marquee.

Reklama

Czy CPN może powrócić?

W piątek minister finansów Andrzej Domański poinformował, że rząd na bieżąco monitoruje rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie i jej wpływ na globalny rynek ropy i paliw, na razie jednak nie ma decyzji o przywróceniu programów osłonowych dla kierowców, o czym pisała red. Agnieszka Zielińska. „Wiemy, że w niektórych regionach Europy występują problemy z dostępnością diesla, dlatego sytuacja będzie nadal monitorowana” – dodał minister.

Minister podkreślił, że obecne notowania ropy są niższe niż w okresie obowiązywania programu Ceny Paliw Niżej (CPN). Jak zaznaczył, baryłka ropy w piątek kosztowała około 80 dolarów, podczas gdy w czasie funkcjonowania programu przekraczała 100 dolarów. W poniedziałek cena baryłki ropy Brent przekroczyła jednak już 90 dolarów.

W piątek o programie CPN mówił także premier Donald Tusk do dziennikarzy w Sejmie. Podkreślił, że program był tymczasowy.

Z budżetu państwa nie możemy bez końca łożyć na to pieniędzy. I tak długo wytrzymaliśmy, utrzymując najniższe ceny paliw w Europie, ale ta wytrzymałość budżetu też ma swoje granice.
premier Donald Tusk 17.07.2026

My nie możemy decydować się na pełną ochronę, nie mając pewności jak będzie wyglądała sytuacja na Bliskim Wschodzie, jak będą wyglądały decyzje prezydenta Trumpa. Sami wiecie jak wygląda ta karuzela emocji. Dzisiaj jest rozejm, jutro jest wojna, pojutrze jest rozejm, popojutrze bombardowania i to wpływa na ceny” – dodał premier.

Rządowy program Ceny Paliw Niżej wygasł z końcem czerwca. Wygasły przepisy, na mocy których obowiązywała obniżona stawka VAT na benzynę i olej napędowy (z 23 proc. na 8 proc.), z którą był powiązany także mechanizm ustalania ceny maksymalnej paliw. Wcześniej, 15 czerwca, przestała obowiązywać obniżona akcyza na paliwa. Pakiet CPN został wprowadzony przez rząd 30 marca w reakcji na rosnące ceny paliw spowodowane wojną USA i Izraela z Iranem, rozpoczętej 28 lutego.

Reklama

Windfall tax

Jednym z elementów reakcji polskiego rządu na kryzys paliwowy spowodowany wojną w Iranie jest wprowadzenie windfall tax za pomocą ustawy z 19 czerwca 2026 r. o podatku od nadzwyczajnych zysków ze zbycia paliw ciekłych osiągniętych od marca do grudnia 2026 r.

To rozwiązanie stosowane w sytuacjach, gdy nadzwyczajna sytuacja na świecie – np. wojna – pozwala firmom zdobyć nadmiarowe zyski, których nie zdobyłyby bez wystąpienia tej sytuacji. Teraz ten podatek w założeniu ma obciążyć producentów i importerów paliw, którzy osiągnęli ponadprzeciętne dochody w wyniku destabilizacji rynków energii po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie”. Zgromadzona dzięki niemu kwota – około 4 mld zł – ma pokryć koszty pakietu CPN, o czym pisała red. Dominika Góra.

Zgodnie z zapisami ustawy, wysokość stawki podatku określono na 60 proc. Podstawą opodatkowania ma być nadwyżka przychodów ponad kwotę, którą dany podatnik osiągnąłby przy zastosowaniu marży referencyjnej. Rokiem referencyjny ma być rok obrotowy, który zakończył się przed 1 marca br., a marżą referencyjną – średnia marża sprzedaży paliw ciekłych w 2025 r. powiększona o 20 proc. Senat wprowadził do ustawy poprawki – dotyczą one wprowadzenia limitu kwoty podatku do zapłacenia, „ograniczonej wysokością dochodu ustalonego do celów podatku dochodowego od osób fizycznych lub prawnych, lub też do zysku bilansowego w przypadku spółki jawnej”. Ustawa czeka teraz na podpis prezydenta.

Reklama

Czy już wcześniej stosowano takie rozwiązanie?

Jak zauważył minister energii Miłosz Motyka we wpisie na platformie X, w pewnym sensie windfall tax zastosowano także podczas kryzysu energetycznego wywołanego atakiem Rosji na Ukrainę.

Wówczas rząd PiS, wdrażając Rozporządzenie Rady UE 2022/1854 z dnia 6 października 2022 r. w sprawie interwencji w sytuacji nadzwyczajnej w celu rozwiązania problemu wysokich cen energii, wprowadził mechanizm Funduszu Wypłaty Różnicy Ceny. Wybrani wytwórcy energii elektrycznej oraz przedsiębiorstwa energetyczne wykonujące działalność gospodarczą w zakresie obrotu energią elektryczną musiały co miesiąc przekazywać odpis środków na Fundusz. Odpisy na Fundusz obowiązywały w odniesieniu do energii elektrycznej wyprodukowanej i sprzedanej pomiędzy 1 grudnia 2022 r. a 31 grudnia 2023 r., gdy spółki notowały nadmiarowe zyski. Środki z Funduszu trafiały ponownie do spółek w formie rekompensat za mrożenie cen energii na poziomie poniżej ceny rynkowej. Z obowiązku zwolnieni byli m.in. producenci energii o mocy urządzeń do 1 MW i część instalacji OZE.

Drugim takim podatkiem od nadmiarowych zysków była składka solidarnościowa wprowadzona ustawą z 2023 r., również w reakcji na kryzys energetyczny spowodowany atakiem Rosji na Ukrainę. Przedsiębiorstwa sprzedające węgiel i koks, których zysk w poprzednim roku wyniósł ponad 120 proc. średniej z ostatnich czterech lat i które z działalności paliwowo-wydobywczej czerpią więcej niż 75 proc. przychodów musiały zapłacić opłatę od nadmiarowych zysków. Objęła pięć przedsiębiorstw: JSW, JSW Koks, PG Silesia, Koksownia Częstochowa Nowa, Koksownia Victoria. W 2025 r. JSW zwróciła się do ministerstwa klimatu i środowiska o zwrot składki, jednak ministerstwo odmówiło.

AJ/PAP

Reklama
Reklama