- W CENTRUM UWAGI
- ANALIZA
Bezpieczeństwo czy bunkryzacja? Ważą się losy przydomowych magazynów energii w Polsce
Trwa opiniowanie rozporządzenia WT2026, które ma de facto zadecydować o rozwoju przydomowych magazynów energii w Polsce. Obecny projekt tego rozporządzenia Ministra Finansów i Gospodarki zawiera zmiany, które branża ocenia jako ruch w „dobrym kierunku”, jednak nadal w pełni nie satysfakcjonują one przedsiębiorców.
”Zasadniczym problemem pozostaje brak proporcjonalności wymagań do rzeczywistej skali zagrożenia” – mówi w komentarzu dla E24 Paweł Lachman, prezes zarządu PORT PC. „W branży coraz częściej mówi się o ryzyku tzw. „bunkryzacji” magazynów energii”.
Zmiany na lepsze...
„Po raz pierwszy otrzymujemy kompleksowy projekt regulujący instalowanie magazynów energii w budynkach. To bardzo ważny krok dla całego rynku. (…) Jednocześnie wierzymy, że w toku konsultacji uda się dopracować kilka zapisów, aby przepisy były jednoznaczne i możliwe do praktycznego stosowania” – mówi Barbara Adamska, prezes Polskiego Stowarzyszenia Magazynowania Energii (PSME).
Projekt rozporządzenia wprowadza kompleksowe wymagania dla bateryjnych magazynów energii (BESS) o pojemności przekraczającej 2 kWh. Określa obowiązki dotyczące systemów zarządzania baterią (BMS), wyłączników awaryjnych, lokalizacji magazynów, zabezpieczeń przeciwpożarowych, wentylacji, systemów detekcji oraz wymagań dla instalacji w budynkach jedno- i wielorodzinnych.
Autor. E24 Gemini
Przedstawiciele Polskiego Stowarzyszenia Magazynowania Energii (PSME) oraz eksperci, będący członkami grupy roboczej PSME, pozytywnie oceniają większość zmian w rozporządzeniu. Zdaniem dr hab. inż. Dariusza Zielińskiego, profesora Politechniki Lubelskiej i członka grupy roboczej PSME ds. bezpieczeństwa, najważniejszą zmianą jest odejście od jednolitego, bardzo restrykcyjnego podejścia do wszystkich magazynów energii na rzecz wymagań dostosowanych do rzeczywistej skali instalacji i poziomu ryzyka.
Jednym z najważniejszych efektów konsultacji jest podniesienie progów pojemności, od których zaczynają obowiązywać bardziej wymagające środki ochrony przeciwpożarowej. W końcowej wersji projektu wyraźnie rozdzielono cztery klasy pojemności (...). Dzięki temu wiele magazynów, które według pierwotnych założeń podlegałyby wymaganiom przewidzianym dla instalacji przemysłowych, będzie mogło być projektowanych przy znacznie prostszych wymaganiach technicznych.
zaznacza prof. Zieliński
Zobacz też

Dla magazynów do 30 kWh typowych dla instalacji domowych pozostawiono jedynie podstawowe wymagania i dopiero wraz ze wzrostem pojemności stopniowo się one zaostrzają, obejmując odporność ogniową pomieszczeń, systemy sygnalizacji pożaru czy urządzenia gaśnicze. „Takie podejście oznacza odejście od zasady „jednego poziomu wymagań dla wszystkich” i lepiej odzwierciedla rzeczywiste ryzyko związane z eksploatacją magazynów o różnej wielkości” – podsumowuje dr inż. Marcin Koniak z Politechniki Warszawskiej, członek grupy roboczej PSME ds. bezpieczeństwa.
PSME pozytywnie ocenia także możliwość instalowania do 600 kWh magazynów energii w jednej strefie pożarowej budynku nieprzeznaczonego wyłącznie do magazynowania energii. Zdaniem stowarzyszenia ma to odpowiadać potrzebom rynku, bez rezygnacji z rygorystycznych norm bezpieczeństwa dot. ogniowych przegród.
Bardzo istotnym efektem konsultacji jest także pozostawienie odrębnych zasad dla technologii, które nie wykazują charakterystycznych dla akumulatorów litowo-jonowych zagrożeń związanych z ucieczką termiczną.
”Akumulatory z elektrolitem wodnym (np. baterie kwasowo-ołowiowe) oraz zyskujące popularność baterie przepływowe zostały zwolnione z części najbardziej restrykcyjnych obowiązków, w tym wymagań dotyczących systemów zarządzania baterią (BMS), ograniczeń lokalizacyjnych, wymagań dotyczących detekcji gazów oraz części obowiązków związanych z ochroną przeciwpożarową” – podkreśla dr inż. Krzysztof Rafał z Centrum Badawczego Polskiej Akademii Nauk „Konwersja Energii i Źródła Odnawialne”, członek grupy roboczej PSME ds. bezpieczeństwa.
Również Paweł Lachman pozytywnie ocenia wycofanie się ministerstwa z całkowitego zakazu stosowania magazynów energii w mieszkaniach i na balkonach budynków wielorodzinnych – zdaniem eksperta był to jeden z najbardziej problematycznych zapisów. PORT PC z optymizmem patry także na zapowiedź resortu dotyczącą szybkiego podjęcia prac nad dalszymi zmianami przepisów odnoszących się do zabudowy magazynów energii. „To dobry i potrzebny kierunek, ponieważ obecny projekt nadal wymaga dopracowania w dialogu z branżą, ekspertami pożarnictwa i producentami urządzeń” – dodaje.
... ale dla kogo?
Jednak nie wszyscy przedstawiciele branży odnoszą się do proponowanych zmian z równym optymizmem. Nowe zapisy nie satysfakcjonują m.in. reprezentantów rynku magazynów dla domów jednorodzinnych, mieszkań oraz małego i średniego C&I.
„Mówią literalnie interes Polek i Polaków został pominięty, zadbano o interes korporacji” – twierdzi Maciej Borowiak, prezes zarządu SBFiME. „Zacznę od tego, co się rzeczywiście poprawiło. Całkowity zakaz montażu magazynów energii w mieszkaniach i na balkonach budynków wielorodzinnych, obowiązujący jeszcze w wersji z maja, został zniesiony w lipcu. To była najbardziej absurdalna, najbardziej sprzeczna z dyrektywą EPBD 2024/1275 część tego projektu, i dobrze że zniknęła. Jednak w jej miejsce pojawił się przepis, który problem ogranicza – i go nie rozwiązuje”.
Nowy limit dla magazynów w mieszkaniach to 11 kWh, co może być zrozumiałe. Jednak postulac dotyczący montażu magazynu w jednej z trzech wąsko określonych konfiguracji (dedykowane pomieszczenie techniczne, ognioodporna szafa czy balkon z obudową szczelności IP55) będzie trudne do zrealizowania.
komentuje Borowiak
Prezes SBFiME zwraca uwagę na kolejny problem, który w efekcie rozporządzenia dotknie właścicieli domów jednorodzinnych: „Dla tego typu budynków działa rządowy program dopłat PME, wymuszający 10-15 kWh pojemności magazynu, a coraz częściej nawet 25-30 kWh. Zgodnie z rozporządzeniem magazyn takiej pojemności wpada w wymóg z §317 ust. 1 pkt 1 lit. b: wydzielenie przeciwpożarowe klasy EI 15 i drzwi tej samej klasy”.
Standardowy, niezmodyfikowany garaż czy pomieszczenie gospodarcze w istniejącym domu jednorodzinnym nie spełnia podanych wymogów bez przebudowy. Rząd dopłaca więc do rozmiaru baterii, który u części beneficjentów wymusza dodatkowy koszt budowlany, nieuwzględniony w kalkulacji samego programu.
dodaje ekspert
Borowiak zwraca uwagę na jeszcze jeden przykład pokazujący, że „kierunek projektu bywa niespójny sam ze sobą”. „W wersji z maja bieżącego roku wymóg montażu urządzeń przeciwwybuchowych, klap i przepon odciążających, obowiązywał od 120 kWh. W lipcu obniżono go do 60 kWh. To jedyne miejsce w całym projekcie, gdzie zaostrzono rygor i stało się to akurat tam, gdzie najbardziej uderzy to w instalacje średniej wielkości. Dla rynku wielkoskalowego ten szczegół nie ma żadnego znaczenia” – podkreślił.
Problemów jest więcej. „Porównaliśmy trzy kolejne wersje tego rozporządzenia, od czerwca 2025 do lipca 2026. W pierwszej wersji próg wydzielenia przeciwpożarowego skakał z zera do klasy EI 60 już przy 10 kWh, praktycznie od progu wejścia. W wersjach z tego roku tę skalę rozciągnięto łagodniej, na cztery stopnie: EI15 do 30 kWh, EI30 do 60 kWh, EI60 do 120 kWh, EI120 powyżej” – mówi prezes SBFiME.
”Powierzchownie wygląda to na realne złagodzenie przepisów (i liczbowo nim jest). Jednak w żadnej z trzech wersji rozporządzenia – żadnej – nie zawarto ani jednego zdania uzasadniającego, dlaczego akurat dane progi kilowatogodzinowe uruchamiają dane klasy odporności ogniowej. Zmieniły się liczby, nie zmienił się brak ich uzasadnienia. Łatwo pomylić ustąpienie z uzasadnieniem, a to nie to samo” – mówi Borowiak
To prowadzi do sedna naszego stanowiska, niezmiennego od miesięcy: oba rozdziały tego rozporządzenia, jedenasty i dwunasty, trzeba usunąć w całości i napisać od nowa. Nie dlatego że jesteśmy przeciwko regulacji jako takiej, rynek dojrzał do standardów i ich potrzebuje. Dlatego że projektodawca wybrał złe narzędzie. Zamiast różnicować wymogi według profilu ryzyka technologii i wyników certyfikacji, tak jak robi to NFPA 855 w Stanach Zjednoczonych, VdS 3471 w Niemczech, czy BS EN 50604-1 w Wielkiej Brytanii, polski projekt różnicuje wyłącznie według pojemności w kilowatogodzinach.
zaznacza prezes SBFiME
Magazyn energii na kółkach
Podobne zarzuty wybrzmiewają od strony Pawła Lachmana czy Bartłomieja Orła, ekonomisty i byłego pełnomocnika Prezesa Rady Ministrów ds. Programu Czyste Powietrze. „W branży coraz częściej mówi się o ryzyku tzw. „bunkryzacji” magazynów energii. Chodzi o sytuację, w której niewielkie, certyfikowane magazyny energii są obciążane wymaganiami budowlanymi i przeciwpożarowymi niewspółmiernymi do rzeczywistego poziomu ryzyka. Bezpieczeństwo jest oczywiście priorytetem, jednak nie powinno prowadzić do tworzenia wymagań przypominających rozwiązania projektowane dla obiektów o znacznie wyższym poziomie zagrożenia” – mówi Lachman.
W celu unaocznienia nieprzemyslanych propozycji ministerstwa, eksperci przywołują przykład samochodu elektrycznego stojącego w garażu. Ze względu na znajdującą się w nim baterię (o pojemności np. 75 kWh) również on jest magazynem energii, jednak nie podlega tak surowym obostrzeniom.
”Oczywistym jest w dalszych latach upowszechnienie systemów vehicle2home i vehicle2grid, które spowodują, że samochody staną się pełnoprawnymi magazynami energii, a w konsekwencji pewnym elementem odporności gospodarstw domowych” – podkreśla Orzeł. „Możemy oczywiście podnosić argument, że samochód nie będzie stałym elementem, w przeciwieństwie do magazynu, ale to półprawda – zgodnie ze statystykami samochody prywatne spędzają na parkingu ponad 90 proc. swojego życia”.
Choć PSME pozytywnie ocena kierunek zmian, stowarzyszenie nadal widzi pole do zmian. Dotyczy to przede wszystkim bardzo restrykcyjnych progów napięć pozostających pod napięciem po zadziałaniu wyłącznika awaryjnego, braku jednoznacznych zasad projektowania systemów detekcji gazów palnych i wentylacji dla magazynów litowo-jonowych.
W wyniku analizy projektu rozporządzenia eksperci PSME rekomendują zmianę progów napięcia pozostającego po zadziałaniu wyłącznika awaryjnego. Organizacja postuluje przyjęcie wartości 25 V AC oraz 60 V DC zamiast proponowanych 12 V AC i 30 V DC. Zaproponowane wartości odpowiadają według polskich norm napięciu bezpiecznemu stosowanemu dla warunków zwiększonego zagrożenia. Zdaniem ekspertów proponowane rozwiązanie lepiej odpowiada obecnie stosowanym technologiom. Standardem w domowych magazynach energii są systemy pracujące przy napięciu 48 lub 51,2 V DC, których napięcie końcowego ładowania wynosi poniżej 60 V DC.
Pod koniec maja bieżącego roku minister energii Miłosz Motyka zapowiedział, że nie będzie restrykcyjnych przepisów dla magazynów energii, a jego resort liczy na „szybkie dopracowanie tych aspektów”.
”Naszym celem nie jest obniżanie standardów bezpieczeństwa. Magazyny energii muszą być bezpieczne, właściwie instalowane i wyposażone w skuteczne systemy ochronne. Wymagania powinny być jednak adekwatne do pojemności, zastosowanej technologii oraz miejsca montażu, a także porównywalne z regulacjami dotyczącymi spalania paliw i magazynowania opału w budynkach” – podkreśla Lachman.




