- WIADOMOŚCI
Redukcja emisji metanu może powodować problemy dla warstwy ozonowej. Konieczne sprzężone działania
Redukcja emisji metanu to nie wszystko. Okazuje się, że jego brak w atmosferze przyczynia się do zwiększonej skuteczności niszczenia ozonu w atmosferze przez inne szkodliwe gazy. Rozwiązaniem są jednoczesne działania na rzecz redukcji wszystkich tych zanieczyszczeń.
Ograniczenie emisji metanu może spowolnić odbudowę warstwy ozonowej – wynika z badania opublikowanego w Geophysical Research Letters w maju 2026 r. Redukcja emisji tego gazu cieplarnianego jest konieczna dla ograniczenia zmiany klimatu, ale aby nie zaszkodziło to warstwie ozonowej, należy jednocześnie ograniczać emisję innych gazów szkodliwych dla ozonu – informują naukowcy.
Dziura ozonowa – sukces ludzkości
Naukowcy zwracali uwagę na problem zubożenia warstwy ozonowej już w latach 70 XX wieku. W latach 80. problem przykuł uwagę opinii publicznej, zauważono znaczne spadki stężenia ozonu nad Antarktyką, co nazwano dziurą ozonową. Świat zaczął podejmować działania na rzecz ograniczenia rozpadu ozonu, którego warstwa w stratosferze – na wysokosci około 15-35 km nad powierzchnią Ziemi – ogranicza ryzyko zachorowania m.in. na raka skóry czy zaćmę.
Przyczyną powstania dziury ozonowej okazała się działalność człowieka i produkowane przez niego związki – głównie freony – przede wszystkim chloro- i/lub fluoropochodne węglowodorów. W latach 1970-2000 antropogeniczne emisje tych gazów wyniosły 1,46 mln ton, podczas gdy naturalne zaledwi 165 tys. ton. Podobnie jak w przypadku gazów cieplarnianych, to nadmiarowe emisje wytwarzane przez człowieka zaburzyły równowagę i spowodowały problem.
Dziura ozonowa okazała się problemem na tyle poważnym, że spowodowała prawdziwą globalną mobilizację. W 1985 roku państwa członkowskie ONZ uchwaliły Konwencję wiedeńską w sprawie ochrony warstwy ozonowej, a w 1987 roku – Protokół montrealski. Oba dokumenty zostały ratyfikowane przez wszystkie kraje świata, które zobowiązały się do stopniowego zakończenia produkcji substancji niszczących warstwę ozonową. Do Protokołu kilkukrotnie wprowadzano poprawki, doprowadzając do wyeliminowania emisji substancji objętych protokołem w 2014 r. i niemal całkowitej redukcji ich stężenia w atmosferze do 2100 r.
Autor. Wizualizacja: OurWorldinData.org; źródło: Montreal Protocol Scientific Assessment Panel (2014) Twenty Questions and Answers About the Ozone Layer, CC-BY-SA
Klimat i ozon
Dzięki działaniom podjętym przez ludzkość warstwa ozonowa faktycznie zaczęła się odbudowywać, a dziura ozonowa zmniejszać. Zgodnie z szacunkami z 2022 r., przy utrzymaniu obecnych polityk warstwa ozonowa powinna powrócić do poziomu z 1980 r. – sprzed pojawienia się dziury ozonowej – około 2066 r. nad Antarktyką, do 2045 r. nad Arktyką oraz do 2040 r. w pozostałych częściach świata. Kolejna ocena ma zostać przeprowadzona w tym roku.
W maju 2026 r. naukowcy z brytyjskiego University of Reading opublikowali w Geophysical Research Letters badanie wskazujące na pewien problem. Badacze wykorzystali w analizie model komputerowy UK Earth System Model (UKESM) i wykazali, że edukcja emisji metanu – która jest konieczna dla ograniczenia wzrostu temperatury na ziemi – spowalnia regenerację ozonu w stratosferze. Dokładniej – im mniej metanu w atmosferze, tym większa skuteczność dwóch innych grup gazów w niszczeniu ozonu w atmosferze. Chodzi o podtlenek azotu (N2O) i halowęglowodory.
Jednakże te gazy są jednocześnie także gazami cieplarnianymi. Naukowcy wskazują więc, że redukcjom metanu muszą towarzyszyć też wysiłki na rzecz ograniczenia emisji podtlenku azotu i halowęglowodorów. Zyskają na tym i klimat, i warstwa ozonowa.
Skutki braku działań
Wyniki nie sugerują, że redukcja emisji metanu jest błędem. Metan jest drugim co do znaczenia gazem cieplarnianym powstającym w wyniku działalności człowieka, po dwutlenku węgla, a jego redukcja pozostaje jednym z najszybszych sposobów na spowolnienie zmian klimatu, przynosząc korzyści również dla jakości powietrza. Badania pokazują, że trwające działania na rzecz redukcji emisji halowęglowodorów i podtlenku azotu stają się jeszcze ważniejsze, jeśli ograniczona zostanie również emisja metanu. Bez tych dodatkowych redukcji korzyści z redukcji emisji metanu mogłyby wiązać się z niezamierzonymi kosztami dla warstwy ozonowej.
dr James Weber z Wydziału Meteorologii University of Reading, główny autor badania
W przypadku bardzo silnego ocieplenia (scenariusz SSP3-7.0, czyli wzrostu średniej globalnej temperatury o 3.5-4.0 °C do końca stulecia) i wysokich redukcji emisji metanu całkowita ilość ozonu w atmosferze mogłaby być o 2,4 proc. niższa w porównaniu z scenariuszem bez takiej redukcji. W rezultacie obszar lądu narażony na najwyższe poziomy promieniowania UV, sklasyfikowany przez Światową Organizację Zdrowia jako „ekstremalny”, mogłaby wzrosnąć o 30–35 proc. do 2070 roku.
Ta sytuacja może przypominać przypadek, gdy ludzkość znacząco zmniejszyła zanieczyszczenia powietrza związane z antropogenicznymi aerozolami siarkowymi. Przyczyniło się to do poprawy jakości powietrza i poprawy zdrowia publicznego, a jednocześnie okazało się, że aerozole te miały duży chłodzący wpływ na klimat.

