- WIADOMOŚCI
Walonia postawiła się Google. Nie chce centrum danych chłodzonego wodą z rzeki
Autor. Autorstwa Jean-Pol GRANDMONT - Praca własna, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=107777
Walonia sprzeciwiła się Google. W tym regionie Belgii powstaje centrum danych, które chciało wykorzystywać wodę z rzeki Sambra do chłodzenia, co oznaczałoby pobieranie 600 m sześc. wody na godzinę – z czego większość by wyparowywała. Waloński wicepremier François Desquesnes odrzucił tę propozycję.
Początkowo Google zamierzało wykorzystywać system chłodzenia powietrzem, ale potem globalny gigant zmienił zdanie. Początkowo Desquesnes nawet wyrażał zgodę na chłodzenie wodą rzeczną, ale jeden z mieszkańców złożył odwołanie w tej sprawie, co wpłynęło na zmianę zdania polityka – opisał portal Water News Europe.
Odważna propozycja Google
Trzeba przyznać, że Google złożyło dość odważną propozycję, biorąc pod uwagę panującą w Europie suszę, szalejące pożary i już istniejące problemy w energetyce i transporcie rzecznym, jakie te zjawiska gwałtownie pogłębiają. Brak zgody na chłodzenie wodą rzeczną Desquesnes wyjaśnił właśnie suszą, z jaką zmaga się Walonia. By choć trochę złagodzić jej skutki, mieszkańcy 15 gmin mają zakaz napełniania basenów i podlewania ogrodów. W celu utrzymania poziomu wód w rzekach i kanałach zrzucono ogromne ilości wody ze sztucznych jezior de l’Eau d’Heure, co opisuje „Le Soir”.
Waloński minister argumentował, że skutki zmian klimatu wymagają bardziej rygorystycznego podejścia do kwestii zużycia wody. Jest to wydźwięk w regionalnej polityce, który ma swój odpowiednik na wyższych szczeblach władzy w Europie: zaledwie w ten weekend premier Węgier Peter Magyar nawoływał, abyśmy „nie chowali głowy w piasek”, bo skutki kryzysu klimatycznego już odczuwamy na własnej skórze. Mówił to w elektrowni jądrowej Paks – jedynej takiej siłowni na Węgrzech, pokrywającej 50% zapotrzebowania na energię elektryczną kraju, która musiała zostać wyłączona ze względu na niski poziom wód Dunaju, od których zależy jej chłodzenie.
Jak wyjaśnił waloński minister, proponowany przez Google system chłodzenia centrum danych „zakłada pompowanie wody z rzeki Sambra. Obecna sytuacja pokazuje, że zmiany klimatu są faktem i musimy chronić zasoby wodne. Ilość wody, którą firma planuje pobierać z Sambry, wydaje mi się znaczna”.
„Nie mogę zgodzić się na zmianę metody chłodzenia” – skomentował Desquesnes. Według „Le Soir” pierwsze centrum danych, którego budowa jest już niemal ukończona, zachowa system chłodzenia powietrzem. Google poinformował, że „analizuje” decyzję ministra – ma możliwość odwołania się od niej do Rady Stanu Królestwa Belgii.
Centra danych szukają sprzymierzeńców
WedługMiędzynarodowej Agencji Energii (MAE) w 2023 r. globalne zużycie wody w wyniku działalności centrów danych wyniosło szacunkowo 560 miliardów litrów. Do 2030 r. wartość ta może wzrosnąć do ok. 1200 mld litrów rocznie.
W kwietniu 2026 roku organizacje European Alliance to Save Energy oraz Water Europe wezwaływe wspólnej deklaracji Parlament Europejski i państwa członkowskie UE do pełnego wykorzystania potencjału powiązań między sektorem wodnym a energetycznym w ramach dyrektywy w sprawie efektywności energetycznej (EED).
Jak opisywała niedawno red. Agnieszka Zielińska, centra danych należą do najbardziej energochłonnych obiektów infrastruktury cyfrowej. Ich ekspansja to nie tylko koszty, ale także rosnące zapotrzebowanie na moc przyłączeniową. W wielu częściach świata budowa takich obiektów wywołuje protesty społeczne związane m.in. z dużym zużyciem prądu i wody.
Obecnie, jak dowiedziała się red. Zielińska, w Polskich Sieciach Elektroenergetycznych (PSE) złożonych jest kilkanaście wniosków dotyczących centrów przetwarzania danych. Projekty te nie koncentrują się wyłącznie w rejonie Warszawy, lecz obejmują praktycznie cały kraj. Do tej pory PSE określiły warunki przyłączenia dla kilkunastu obiektów tego typu. Łączna moc wynikająca z tych dokumentów przekracza 6 GW. Mimo rosnącej liczby projektów, obiekty te na razie nie konkurują z innymi dużymi odbiorcami o dostępne moce.
Co ciekawe, jeszcze kilka lat temu wybór lokalizacji dla nowego centrum danych w Europie najczęściej oznaczał decyzję pomiędzy Frankfurtem, Londynem, Amsterdamem, Paryżem i Dublinem. Rynki te, określane wspólnym mianem FLAP-D, oferowały rozwiniętą infrastrukturę, szeroki wybór operatorów oraz bliskość największych klientów – opisała red. Agnieszka Zielińska na E24. Dziś ich przewaga jest coraz częściej ograniczana przez dostępność energii. dziesięciu lat
Dystopia, która już nas otacza
Centra danych – konieczne dla rozwoju sztucznej inteligencji – pochłaniają zarówno energię, jak i wodę. Ślad wodny centrum danych oblicza się jako sumę trzech kategorii: zużycia wody na miejscu, zużycia wody przez elektrownie zasilające centra danych oraz zużycia wody w procesie produkcji procesorów.
Należy podkreślić, że pobór świeżej wody z lokalnych strumieni lub podziemnych warstw wodonośnych może prowadzić do wyczerpania warstw wodonośnych, szczególnie na obszarach dotkniętych niedoborem wody. Około 80% wody (zwykle słodkiej) pobieranej przez centra danych odparowuje.
Zobacz też 
Gwałtowny rozwój AI i równie gwałtownie postępująca zmiana klimatu to dwie twarze tej samej dystopii, w której już powoli zaczynamy funkcjonować. I będzie ona uderzać we wszystko: od gospodarstw domowych, przez sieci energetyczne po przedsiębiorstwa i przemysł. I nie chodzi tutaj o budowanie przerażenia, bo ono w niczym nie pomoże, a na pewno częściej skłania do paraliżu i, mówiąc Magyarem, chowania głów w piasek, niż do reakcji. Ale warto patrzeć na takie regionalne sytuacje, jak ta w Walonii, gdzie rządzący wpierw zgadza się na warunki giganta technologicznego, po czym – dzięki głośnemu sprzeciwowi mieszkańca (!), przynajmniej według przekazu medialnego – zmienia zdanie. A giganci technologiczni zawsze będą żądali więcej: tak długo, jak politycy będą im szli na rękę.





Wybrane okazje dla Ciebie