- W CENTRUM UWAGI
Miliony inteligentnych liczników. Kto ma nad nimi kontrolę?
Autor. Envato
Kto naprawdę kontroluje inteligentny licznik po jego instalacji? Producenci – jak zapewniają najwięksi operatorzy systemu dystrybucyjnego – nie mają niezależnego dostępu do urządzeń. Problem jest jednak szerszy: miliony liczników są częścią jednego systemu, którego bezpieczeństwo zależy nie tylko od samego urządzenia.
Inteligentne liczniki energii elektrycznej, czyli liczniki zdalnego odczytu (LZO), nie służą już wyłącznie do pomiaru zużycia energii. Komunikują się z systemami operatorów i mogą wykonywać zdalne polecenia, w tym – w określonych sytuacjach – odłączyć i ponownie załączyć odbiorcę do sieci.
Skala systemu będzie ogromna. Do lipca 2031 r. wszyscy odbiorcy końcowi energii elektrycznej w Polsce mają zostać wyposażeni w liczniki zdalnego odczytu. Wraz z milionami nowych urządzeń rośnie więc znaczenie pytania: kto faktycznie może nimi sterować i jak zabezpieczono cały system?
Operatorzy wyjaśniają: producent nie ma dostępu
W pierwszej części naszego materiału pokazaliśmy, że państwowy nadzór nad wyborem, instalacją i eksploatacją liczników zdalnego odczytu jest rozproszony, a kluczową rolę odgrywają operatorzy systemów dystrybucyjnych (OSD).
W tej części zapytaliśmy największych operatorów, co dzieje się z licznikiem po jego instalacji. Interesowało nas przede wszystkim to, kto ma dostęp do urządzeń i ich firmware’u, kto może przeprowadzać aktualizacje oraz jak kontrolowany jest łańcuch dostaw.
Z odpowiedzi Enei, Energi, PGE i Tauronu wynika podobny model: producent nie ma samodzielnego, zdalnego dostępu do zainstalowanego licznika.
Enea: producent nie może „wejść" do licznika
Enea Operator korzysta obecnie z liczników zdalnego odczytu produkowanych przez Apator oraz słoweński Iskraemeco. W ramach partnerstwa innowacyjnego do sieci trafiają także urządzenia Sagemcom Polska oraz EYKON – marki powstałej po wydzieleniu dawnej spółki Landis+Gyr EMEA.
– „Producenci liczników nie posiadają zdalnego dostępu do liczników” – przekazuje Mateusz Gościniak, rzecznik prasowy Enea Operator.
Zaznacza, że zanim urządzenia trafią do sieci, przechodzą wieloetapowe testy. Operator sprawdza m.in. bezpieczeństwo komunikacji, ochronę danych, kontrolę dostępu, odporność na nieuprawnioną ingerencję oraz mechanizmy kryptograficzne. Prowadzone są również specjalistyczne badania cyberbezpieczeństwa z udziałem niezależnego podmiotu oraz testy funkcjonalne i integracyjne.
Energa Operator: firmware aktualizuje operator
Energa-Operator korzysta z kolei z liczników dostarczanych przez Apator i Sagemcom Poland.
Spółka zapewnia, że producent nie ma możliwości zdalnego dostępu do urządzenia ani samodzielnego przeprowadzenia aktualizacji jego oprogramowania. Firmware aktualizują wyłącznie pracownicy firmy.
”Zanim nowa wersja zostanie wdrożona, Energa Operator sprawdza ją pod kątem bezpieczeństwa, wpływu na funkcjonalność licznika oraz prawidłowość pomiaru energii” – wyjaśnia Beata Ostrowska, rzecznik prasowy spółki.
Energa-Operator deklaruje też, że w umowach z dostawcami zagwarantowała sobie możliwość audytów i kontroli na każdym etapie dostaw i użytkowania infrastruktury, w tym audytów u producenta.
PGE: licznik może odłączyć odbiorcę, ale operator wydaje decyzje
PGE Dystrybucja instaluje liczniki zdalnego odczytu firm Apator i Elgama Elektronika.
Operator również zapewnia, że producenci nie mają zdalnego dostępu do urządzeń. Komunikacja z licznikami odbywa się za pośrednictwem wydzielonej sieci technologicznej oraz prywatnych punktów dostępowych przeznaczonych wyłącznie dla PGE Dystrybucja.
Producent nie może więc – zgodnie z deklaracją spółki – samodzielnie połączyć się z licznikiem, zmienić jego konfiguracji ani zaktualizować jego oprogramowania.
Tauron: kontrola zaczyna się w łańcuchu dostaw
Tauron Dystrybucja korzysta z kolei z urządzeń wielu producentów, m.in. Apator, NES, Landis+Gyr, FOXYTECH i KAIFA.
Przy wyborze dostawców spółka bierze pod uwagę nie tylko parametry techniczne, ale także bezpieczeństwo i stabilność łańcucha dostaw, strukturę właścicielską, pochodzenie kapitału oraz beneficjentów rzeczywistych. Weryfikowane są również produkty, ich komponenty, surowce i usługi wykorzystywane przy realizacji zamówienia.
Tauron zapewnia, że producent nie ma samodzielnego ani nieautoryzowanego dostępu do liczników pracujących w sieci spółki. Nie może również samodzielnie aktualizować ich oprogramowania – każda taka operacja wymaga autoryzacji operatora.
Co potrafi licznik, a kto może nim sterować?
Każdy licznik może mieć funkcję zdalnego odłączenia zasilania, ale nie oznacza to, że producent może z niej samodzielnie skorzystać. Urządzenie można także na bieżąco aktualizować, ale nie oznacza to, że producent może sam zdecydować o ich wgraniu.
Z odpowiedzi operatorów wynika, że kontrola zarówno nad kanałem komunikacji, jak i procesem aktualizacji pozostaje po ich stronie.
Samo istnienie funkcji zdalnego sterowania nie przesądza więc o możliwości masowego przejęcia liczników. Kluczowe stają się zabezpieczenia systemów operatora, kontrola dostępu oraz sposób zarządzania urządzeniami.
PTPiREE: bezpieczeństwo to więcej niż producent
Według Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej (PTPiREE) bezpieczeństwa inteligentnych liczników nie należy jednak oceniać wyłącznie przez pryzmat kraju, w którym zostały wyprodukowane.
Znaczenie mają przede wszystkim wymagania techniczne, sposób zaprojektowania urządzenia, bezpieczeństwo oprogramowania, proces aktualizacji, zarządzanie podatnościami oraz cały łańcuch dostaw.
„Zakupy liczników zdalnego odczytu przez operatorów systemów dystrybucyjnych muszą być także prowadzone zgodnie z obowiązującymi przepisami, w tym rozporządzeniem Ministra Klimatu i Środowiska w sprawie systemu pomiarowego oraz ustawą Prawo zamówień publicznych” – wyjaśnia Tatiana Kurosz z Obszaru Programów Europejskich, w imieniu PTPiREE.
Przypomina także, że przepisu określają minimalne wymagania techniczne i funkcjonalne dla liczników oraz systemów zdalnego odczytu, obejmujące również cyberbezpieczeństwo i ochronę danych.
OSD są zobowiązani do zapewnienia, że zamawiane urządzenia spełniają wymagane funkcjonalności, takie jak rejestracja profilu obciążenia, zdalne zarządzanie parametrami pracy czy bezpieczna komunikacja danych – podkreśla.
Bezpieczeństwo na etapie projektu
PTPiREE zwraca także uwagę, że operatorzy definiują wymagania przede wszystkim poprzez normy i parametry techniczne, a nie przez wskazywanie konkretnych producentów czy technologii.
Liczniki muszą spełniać wymagania prawa krajowego i unijnego, w tym wynikające z dyrektyw MID i RED.
Jednak zgodność z przepisami to dopiero początek. Ryzyko powinno być analizowane przez cały cykl życia urządzenia – od projektu po wycofanie z eksploatacji.
PTPiREE wskazuje tu na zasadę „secure by design”, czyli uwzględnianie bezpieczeństwa już na etapie projektowania. Wśród najważniejszych mechanizmów wymienia uwierzytelnianie, właściwe zarządzanie kluczami kryptograficznymi, szyfrowanie komunikacji oraz zapewnienie integralności i autentyczności firmware’u.
Istotny jest też bezpieczny proces aktualizacji, zarządzanie podatnościami przez producenta, regularne testy bezpieczeństwa oraz monitoring systemów AMI prowadzony przez operatorów.
”Najważniejsze znaczenie mają mechanizmy bezpieczeństwa wdrożone w całym cyklu życia urządzenia” – podkreśla Tatiana Kurosz.
Zwraca przy tym uwagę, że wymagania dotyczą nie tylko samego licznika. Obejmują cały system pomiarowy – liczniki, systemy IT i mechanizmy komunikacji.
Czy licznik może być furtką do ataku?
Ta kwestia będzie nabierać znaczenia wraz z rozwojem infrastruktury AMI (ang.Advanced Metering Infrastructure), czyli zintegrowanego systemu inteligentnych liczników, komunikacji i systemów IT, umożliwiającego dwukierunkową wymianę danych.
Inteligentny licznik nie jest bowiem odizolowanym urządzeniem. Stanowi element większego, połączonego systemu – komunikuje się z infrastrukturą operatora, a dane i polecenia przepływają między licznikiem, siecią komunikacyjną i systemami IT.
Oznacza to, że zagrożenie dotyczące pojedynczego urządzenia może mieć konsekwencje wykraczające daleko poza sam licznik. Dlatego bezpieczeństwo inteligentnego opomiarowania trzeba analizować z perspektywy całego ekosystemu.
PTPiREE potwierdza, że analizowane są różne scenariusze zagrożeń z tym związanych. Organizacja nie ujawnia jednak szczegółów.
PTPiREE chce certyfikacji urządzeń AMI
PTPiREE wskazuje jednocześnie, że obecny system wymaga dalszego wzmacniania.
Organizacja postuluje m.in. rozwój niezależnego systemu certyfikacji urządzeń AMI, a także dalsze zwiększanie bezpieczeństwa łańcucha dostaw i standaryzację wymagań dla całego rynku, również na poziomie europejskim.
”_Szczególnej uwagi wymagają obecnie trzy obszary: dalsze wzmacnianie bezpieczeństwa łańcucha dostaw, rozwój niezależnego systemu certyfikacji urządzeń AMI oraz standaryzacja wymagań bezpieczeństwa dla całego rynku, w tym na poziomie europejskim. Równolegle potrzebne są rozwój kompetencji i współpracy między operatorami oraz dostosowanie wymagań do nowych regulacji, w szczególności NIS2 i Cyber Resilience Ac_t” – wyjaśnia Tatiana Kurosz.
Operatorzy chcą certyfikować bezpieczeństwo liczników
Dodaje, że w ramach prac środowiska operatorów skupionych w PTPiREE opracowano już propozycje dodatkowych wymagań cyberbezpieczeństwa dla liczników zdalnego odczytu oraz koncepcję procesu ich certyfikacji.
Celem ma być stworzenie obiektywnego mechanizmu pozwalającego oceniać bezpieczeństwo urządzeń niezależnie od producenta i kraju ich pochodzenia.
To istotna zmiana w podejściu do bezpieczeństwa systemu AMI. Zamiast opierać ocenę przede wszystkim na deklaracjach dostawców czy miejscu produkcji, system miałby pozwalać na niezależną weryfikację konkretnych rozwiązań technicznych i zabezpieczeń.





