Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Polska energetyka rusza do Brukseli. Ekspertka: „Trzeba być nie tylko obecnym, ale i aktywnym”

Europosłowie zgromadzeni w Parlamencie Europejskim
Autor. Twitter (X) / @Dariusz_Jonski

W ubiegłym tygodniu powołano do życia stowarzyszenie Polish Energy Infrastructure House (PEIH), które ma zajmować się lobbingiem polskich interesów energetycznych w Brukseli. Jak zaznacza w komentarzu dla E24 dr hab. Małgorzata Molęda-Zdziech, kierowniczka Katedry Studiów Politycznych ISM w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, o sukcesie PEIH zadecyduje „codzienna praktyka na unijnym forum”. „Aby mieć wpływ na kształt regulacji, trzeba być nie tylko obecnym w Brukseli, ale i aktywnym” – zaznacza ekspertka.

Stowarzyszenie zostało powołane przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE), Gaz-System i PERN, a jego zadaniem będzie reprezentowanie operatorów strategicznej infrastruktury energetycznej na forum UE oraz „stworzenie lepiej słyszalnego, polskiego głosu w Brukseli”.

Głos polskich operatorów infrastruktury energetycznej w UE

Założyciele stowarzyszenia podkreślili, że powstanie PEIH ma być odpowiedzią na potrzebę łączenia głosów z różnych sektorów i wspólnego kształtowania nowej energetyki, w tym z uwzględnieniem bezpieczeństwa paliwowego UE oraz bilansowania systemu elektroenergetycznego gazem, a w przyszłości – wodorem.

Projekt PEIH jest pionierski w skali europejskiej – żadne inne państwo członkowskie UE nie powołało dotąd zintegrowanej reprezentacji operatorów infrastruktury” – podkreślał Jakub Przyborowicz, dyrektor nowo powstałego stowarzyszenia.

W ten sposób PEIH dołącza do (bardzo niewielkiej) grupy polskich stowarzyszeń i firm energetycznych obecnych w brukselskich kuluarach lobbingowych. Od 2013 r. w Brukseli działa Polski Komitet Energii Elektrycznej (PKEE), reprezentujący interesy m.in. PGE, Enei czy Tauronu. PKEE koncentruje się na projektowaniu rynku energii, reformach systemu ETS i polityce dekarbonizacyjnej i utrzymuje akredytowanych lobbystów z bezpośrednim wstępem do Parlamentu Europejskiego.

Polskie spółki wielokrotnie samodzielnie angażowały się w unijne negocjacje. Przykładem może być stała obecność reprezentantów Gaz-System w Brukseli czy też skoordynowane działania Polskiej Grupy Energetycznej z 2021 r., kiedy to PGE wywierało presję na Komisję Europejską w celu uwzględnienia gazu ziemnego jako niezbędnej technologii przejściowej w zasadach zielonego finansowania. Podobne działania podejmuje także Grupa Orlen.

Niestety, są to działania indywidualne, którym brakuje spójnej strategii, stałej obecności czy chociażby merytorycznej współpracy z polskimi centrami przedsiębiorczości, ośrodkami naukowymi czy ministerstwami.

Reklama

Lobbing - nic nowego pod słońcem

Działania lobbingowenaturalnym elementem funkcjonowania Unii Europejskiej i pozwalają łączyć decydentów politycznych z ekspertami oraz reprezentantami sektora biznesowego.

Ze względu na wielkość UE oraz skomplikowanie i wielowątkowość ustanawianych przepisów, urzędnicy w Brukseli w dużym stopniu polegają na opiniach zewnętrznych, aby lepiej zrozumieć wpływ przyjmowanych regulacji na sposób funkcjonowania poszczególnych państw członkowskich.

W efekcie lobbing i public affairs w sektorze energetycznym stanowią twarde narzędzia kreowania unijnej polityki. Zgodnie z raportem Corporate Europe Observatory z czerwca bieżącego roku, największe korporacje i grupy interesów wydają na lobbing w instytucjach UE ponad 381 mln euro rocznie. Sektor energetyczny zajmuje w tym zestawieniu zaszczytne trzecie miejsce, z wydatkami na poziomie 52 mln euro rocznie.

Jak zaznacza prof. Molęda-Zdziech, obecnie zdecydowana większość regulacji (Niemcy szacują je na blisko 80 proc.) jest tworzona w Brukseli. W tym kontekście posiadanie prężnie działającego biura w centrum administracyjnym UE jest kluczowe dla realizacji polskich interesów energetycznych na forum unijnym.

Decydenci europejscy korzystają z informacji i ekspertyz im przekazywanych przez reprezentacje państw członkowskich UE. Zatem, aby mieć wpływ na kształt regulacji, trzeba być w Brukseli nie tylko obecnym, ale i aktywnym: brać udział w konsultacjach, przedstawiać swoje propozycje, inicjować pewne rozwiązania, budować dla nich przychylność poprzez powoływane koalicje. To podstawa.
podkreśla ekspertka

Powszechna praktyka

Niestety, zdaniem prof. Molędy-Zdziech, Polska wciąż musi uczyć się zasad działania europejskiego lobbingu – pomimo 22 lat członkostwa w Unii Europejskiej.

To nie rozmowa dwóch panów „na ucho”, ale cierpliwe budowanie długofalowych strategii, ugruntowywanie swoich pozycji, upowszechnianie danych, faktów, wyników badań, docieranie z nimi do decydentów” – podkreśla akademiczka.

Potwierdza to praktyka pozostałych państw członkowskich UE. Przykładowo, francuskie podmioty energetyczne (na czele z narodowym czempionem EDF i gigantami pokroju TotalEnergies) konsekwentnie bronią energetyki jądrowej oraz lobbują za unijnym protekcjonizmem. Z kolei niemiecki rząd, pod presją rodzimego przemysłu motoryzacyjnego, zablokował zatwierdzenie przepisów dotyczących sprzedaży aut spalinowych od 2035 r.

Zdaniem ekspertki wybór Jakuba Przyborowicza na reprezentanta PEIH jest obiecujący – m.in. z powodu jego wieloletniego doświadczenia w pracy na brukselskich salonach. „Nowo powstałe Stowarzyszenie bazuje bowiem już na wypracowanej sieci kontaktów, zbudowanym kapitale społecznym i rozpoznawalności” – dodaje prof. Molęda-Zdziech.

Niemniej jednak kontakty wypracowane przez Przyborowicza to dopiero początek długiej drogi, jaką musi odbyć PEIH w celu zdobycia pozycji stowarzyszenia liczącego się wśród europejskich decydentów.

O sukcesie PEIH zadecyduje codzienna praktyka na unijnym forum: umiejętność współdziałania zaangażowanych partnerów, skuteczność w uzgadnianiu stanowisk, wytrwałość w pozyskiwaniu danych do tworzonych analiz, koordynacja działań, a także wygodne buty do wydeptywania brukselskich korytarzy” – podkreśla prof. Molęda-Zdziech.

Reklama
Reklama