Reklama
  • WIADOMOŚCI

Globalna elektryfikacja priorytetem podczas COP31

Australia poparła przyjęcie zaproponowanego przez Turcję wspólnego celu dla COP31, jakim ma być globalna elektryfikacja. Według założeń, do 2035 r. 35% światowego zapotrzebowania na energię końcową ma pochodzić z energii elektrycznej.

Autor. @Chalabala/X.com

W listopadzie br. odbędzie się COP31. Gospodarzem szczytu będzie Turcja, która chce, by propozycja dot. elektryfikacji była priorytetem tegorocznej konferencji. Inicjatywa została powiązana z drastycznym wzrostem cen paliw kopalnych, który wywołało zamknięcie cieśniny Ormuz. Skutkami jej wdrożenia mają być przyspieszenie procesu wycofywania się z rynku paliw kopalnych oraz osiągnięcie celów klimatycznych wynikających z założeń Porozumienia Paryskiego. Podstawą dla nowego celu elektryfikacyjnego są zobowiązania uzgodnione podczas wcześniejszych rozmów klimatycznych – w tym COP28 i COP29. Ma on być logicznym krokiem na drodze transformacji energetycznej.

Elektryfikacja to nie tylko slogan

Chris Bowen, australijski minister energii i klimatu, poparł pomysł. Jak powiedział,„przyspieszenie transformacji energetycznej złagodzi wstrząsy w naszych systemach energetycznych, pomoże chronić gospodarki i gospodarstwa domowe przed ponoszeniem wysokich kosztów oraz wesprze utrzymanie spadkowej tendencji emisji”.

YouTube cover video

Cel ten nie powinien być jednak wyłącznie deklaracją dyplomatyczną, ale praktycznym testem konkurencyjności. Odczytując potencjalną efektywność tej propozycji, nie wystarczy skupiać się wyłącznie na statystykach – wprawdzie litr paliwa w baku ciężarówki czy 1 GJ gazu w kotle mogą zostać przeliczone na jednostki w tabeli energetycznej, jednak taka teoria nie zawsze jest w stanie przełożyć się na realną wartość pracy użytkowej. Interpretując cel, należy uznać więc, że 35% energii elektrycznej to sprawdzian tego, czy kraje przenoszą użyteczne usługi energetyczne na wydajny nośnik energii.

Eksperci z obszaru energetyki – Marco Möller, Michael Liebreich oraz Paul Martin –  zgadzają się co do tego, że energia pierwotna jest kiepskim miernikiem postępu elektryfikacji, jeśli przedmiotami porównania są energochłonne procesy spalania z wydajnymi rozwiązaniami elektrycznymi.

Systemy oparte na paliwach kopalnych marnują wiele z tego, co uwzględniają oficjalne statystyki. Systemy elektryczne marnują znacznie mniej. Jest to pułapka energii pierwotnej, która sprawia, że elektryfikacja zdaje się przebiegać wolniej niż w rzeczywistości, a pozostałe zadania wydają się trudniejszymi niż naprawdę są.
Michael Barnard, Renew Economy

W tekście Barnarda czytamy: „przyjmując średni współczynnik wynoszący ok. 2,3 jednostki energii pierwotnej z paliw kopalnych na jedną jednostkę użytecznej energii elektrycznej, 35% udziału e.e. w statystykach dotyczących energii pierwotnej nie oznacza w rzeczywistości 35% użytecznej energii. Jest to raczej 55%”. Dokładna wartość liczbowa ulega zmianie – jest zależna od struktury sektorowej, ale kierunek korekty pozostaje taki sam. Konwersja energii z paliw kopalnych wiąże się z dużymi stratami.

Dlatego właśnie kraje, które zaczynają opierać transport, ogrzewanie czy przemysł na energii elektrycznej, czerpią większe korzyści. Państwa, które elektryfikację uważają wyłącznie za sprawę sektora energetycznego, niedługo mogą boleśnie przekonać się o tym, że nie jest ona jedynie sloganem politycznym.

Statystyki dotyczące energii pierwotnej nie oddają w pełni stopnia elektryfikacji, ponieważ systemy elektryczne marnują znacznie mniej energii.
Statystyki dotyczące energii pierwotnej nie oddają w pełni stopnia elektryfikacji, ponieważ systemy elektryczne marnują znacznie mniej energii.
Autor. Michael Barnard

Australia jest krajem, który dysponuje światowej klasy zasobami energii słonecznej, a tamtejszy sektor energetyczny już przechodzi transformację. System energii pierwotnej jest tam jednak oparty przede wszystkim na paliwach kopalnych. W takiej sytuacji, wyżej opisany błąd dot. przeliczeń ma szczególne znaczenie – australijskie wykresy wciąż bowiem przedstawiają znaczną część ciepła odpadowego tak, jakby była to energia użytkowa.

Barnard pisze, że „traktowanie 35% elektryfikacji jako głównego hasła konferencji COP byłoby pominięciem sedna sprawy. Poważne podejście polega na elektryfikacji odbiorników, które są już gotowe pod względem technicznym i ekonomicznym, budowie sieci energetycznej i magazynów energii wokół nich oraz zaprzestaniu stosowania spekulacyjnych rozwiązań, mających na celu utrzymanie popytu na paliwa kopalne”.

Pojazdy elektryczne, pompy ciepła czy linie przesyłowe spełniają dwie funkcje jednocześnie – bezpośrednio zastępują paliwa kopalne oraz zmniejszają obciążony odpadami mianownik, który sprawia, że proces transformacji wydaje się trudniejszy do zrealizowania niż jest w rzeczywistości. Nie znaczy to oczywiście, że transformacja jest czymś łatwym. Konieczne w działaniach Australii jest obecnie przeniesienie użytecznych usług energetycznych na czystą energię na tyle szybko, by spadek strat – wynikających z przetwarzania paliw kopalnych – mógł być odnotowany w oficjalnych statystykach.

Chiny już wyginają tę krzywą. Europa powoli się do tego zbliża. Ameryka Północna w dużej mierze pozostaje w miejscu. Australia wciąż ma wybór: potraktować 35% elektryfikacji jako cel dyplomatyczny na COP31 lub podejść do tego, jak do polecenia, by jak najszybciej przestawić gospodarkę na najbardziej wydajny nośnik energii.
Michael Barnard, Renew Economy

Inne tematy, które mają zostać podniesione podczas listopadowego szczytu klimatycznego, dotyczą m.in. osiągnięcia zerowej emisji odpadów czy wzrostu efektywności energetycznej budynków na poziomie przynajmniej 25%.

Reklama
Reklama