Reklama
  • WIADOMOŚCI

25 tys. zł tańsze i z „pełnym luksusem”. Tak Chińczycy przekonują do siebie Polaków

Chińskie samochody szturmują polski i europejski rynek. W pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku odpowiadały za ponad 12 proc. sprzedaży nowych aut osobowych, a w 2027 r. może to być już 20 proc. – informuje „Rzeczpospolita”.

Autor. Wikimedia

Samochody z Chin coraz mocniej zaznaczają swoją obecność w Polsce. Jak podaje Instytut Samar, ich udział w sprzedaży nowych aut osobowych wynosił w 2024 r. tylko 1,9 proc. „W przyszłym roku może wynieść nawet 20 proc.” – mówi cytowany przez gazetę Wojciech Drzewiecki, prezes Samaru.

Made in China to już nie wstyd

Według „Rzeczpospolitej” największe sukcesy notują marki MG, Omoda, Jaecoo, BYD, Chery i BAIC. Omoda, która w całym 2024 r. sprzedała niewiele ponad tysiąc aut, od stycznia do maja 2026 r. znalazła nabywców na ponad pięć razy więcej aut, wyprzedzając m.in. Peugeota, Opla czy Fiata.

YouTube cover video

Polski rynek nie odbiega od danych europejskich. Jak podaje Rhodium Group, półtora roku unijnych ceł na pojazdy elektryczne wyprodukowane w Chinach nie spowolniło znacząco importu aut z Państwa Środka (dostawy powróciły już do poziomu sprzed wprowadzenia ceł). Jednocześnie, gwałtownie wzrósł eksport pojazdów z silnikami spalinowymi (ICE) i hybrydowych typu plug-in (PHEV), które nie podlegają dodatkowym cłom.

Rhodium Group
Rhodium Group
Autor. Rhodium Group
W grudniu 2025 roku rekordowe 9,3 proc. nowych samochodów sprzedanych w UE zostało wyprodukowanych w Chińskiej Republice Ludowej (ChRL), a w całym ubiegłym roku pojazdy wyprodukowane w Chinach stanowiły 6,4 proc. sprzedaży w UE.

Liczba rejestracji BYD w UE w porównaniu rok do roku wzrosła o 152,9 proc., Chery Automobile – o 267,1 proc., a Leapmotor o 558,8 proc. (firma dystrybuuje swoje auta przez spółkę joint venture ze Stellantis). SAIC Motor, właściciel marki MG i największa chińska grupa pod względem wolumenu sprzedaży w UE, zanotowała kolejne 10,4 proc. wzrostu.

Oczywiście, szybki wzrost nie oznacza natychmiastowego przejęcia rynku. Dane ACEA pokazują, że europejskie marki nadal utrzymują dominującą pozycję w rynku UE – liderami są Volkswagen (26,7 proc. nowych rejestracji), Stellantis (17,1 proc.) i Renault (10,1 proc.). Mimo wszystko popularność chińskich aut napawa rodzimych producentów niepokojem.

Według analizy S&P Global, łączna liczba pojazdów z Chin w Europie wzrośnie z ok. 6 mln sztuk w 2025 roku do ponad 28 mln sztuk w 2035 roku. Tym samym region może stać się domem dla największej floty chińskich pojazdów drogowych poza Chinami.

Kwestia ceny... i nie tylko

Dlaczego auta z Państwa Środka stały się tak popularnym wyborem dla wielu europejskich konsumentów? Jak w wielu przypadkach w życiu – chodzi o pieniądze.

Z analizy Katarzyny Bugli na łamach portalu Superauto.pl wynika, że porównywalne modele z Chin są średnio o 25 tys. zł tańsze od konkurencji z Europy, Japonii czy Korei.

Duża część kupujących chińskie samochody to ci, którzy zdecydowali się dołożyć pieniędzy i zamiast używanego kupić auto chińskie” – powiedział „Rzeczpospolitej” Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

W efekcie w 2024 roku w Polsce chińska marka MG sprzedała ponad 10 tys. egzemplarzy, co stanowiło 3,7 proc. rynku nowych samochodów elektrycznych w UE.

Pieniądze to nie wszystko, a produkty z Chin już od dawna przestały być kojarzone z tanimi podróbkami – zaletą jest również ich jakość i obsługa klienta.

ADAC - największy niemiecki automobilklub, znany z systematycznych rankingów jakości samochodów - przyznaje, że większość chińskich modeli często osiąga najwyższą ocenę w teście zderzeniowym Euro NCAP, a solidna jakość wykonania zadowoliłaby wielu uznanych konkurentów. Niemcki ośrodek pochwalił również stałe udoskonalanie poprzednich usterek.

Dodatkowo, klienci chińskich marek nierzadko otrzymują „pełny luksus w standardzie”, podczas gdy europejskie marki stosują tradycyjną politykę kosztownego dokupowania dodatkowych opcji.

Apel do KE

Europejski rynek motoryzacyjny nie został jeszcze pochłonięty przez konkurencję ze Wschodu. Rodzime marki nadal charakteryzują się dopracowaniem systemów asystujących (ADAS), a także zaawansowanymi reflektorami matrycowymi czy ergonomią i geometrią wnętrza.

Jednak w obliczu rosnącej konkurencji nie można spocząć na laurach. Szczególnie, że przedsiębiorcy i producenci aut w UE biją na alarm w związku z pogarszającą się konkurencyjnością sektora pojazdów użytkowych.

"Nasilająca się konkurencja ze strony regionów funkcjonujących w oparciu o odmienne struktury kosztów, ramy regulacyjne i skoordynowane strategie przemysłowe wywiera bezprecedensową presję na producentów, dostawców i pracowników".
zaznaczają autorzy listu otwartego, opublikowanego na łamach ACEA

Wśród możliwych rozwiązań, przedstawiciele branży wymieniają m.in. przejrzenie dotychczasowych, ambitnych planów redukcji CO2 dla pojazdów ciężarowych, przyspieszenie wdrażania infrastruktury ładowania i tankowania wodoru, a także stworzenie spójnej, europejskiej strategii przemysłowej dla sektora komercyjnego transportu drogowego – łączącej konkurencyjność, dekarbonizację i zatrudnienie wysokiej jakości.

MM / PAP

Reklama
Reklama