- WIADOMOŚCI
Kopalnie na dnie oceanu. Tak Japonia chce zabezpieczyć łańcuchy dostaw metali ziem rzadkich
Autor. bondarillia / Envato
Japonia bada możliwość wydobycia metali ziem rzadkich (REE) z dna morskiego w pobliżu wyspy Minamitori. Próbki wykazały, że średnie i ciężkie REE stanowiły ok. 54 proc. z całości REE pobranych z osadów głębinowych. Wzmacnia to dążenie Japonii do rozwoju tej kontrowersyjnej gałęzi przemysłu.
Wyścig o metale ziem rzadkich trwa, w związku z czym górnictwo głębinowe również nabiera tempa. Pozostaje pytanie: czy jesteśmy pewni, że w trakcie pogoni za surowcami niezbędnymi do zielonej transformacji, nie naruszymy kruchego ekosystemu dna morskiego.
Obiecujące początki
Jak zaznacza portal Mining.com, wyprawa statku górniczego Chikyu (podczas której wydobyto z dna morskiego 50 ton mułu) okazała się sukcesem.
Stała się pierwszym na świecie udanym przykładem ciągłego wydobywania osadu z dna morskiego zawierającego pierwiastki ziem rzadkich z głębokości około 6 km.
Cytowany przez Reutersa Kazushige Kikuchi, kierownik projektu w Japońskiej Agencji Nauk o Morzu i Ziemi oraz Technologii podkreślił, że oczekuje się, że „próba ta pozwoli zweryfikować wykonalność krajowej produkcji pierwiastków ziem rzadkich”.
Kompleksowa ocena potencjału komercyjnego projektu ma zostać przedstawiona do marca 2028 r. Japonia już planuje kolejną próbną eksploatację na tych samych wodach, która ma się rozpocząć w lutym przyszłego roku. Cel: wydobycie 350 ton osadu dziennie oraz ocena, czy zasoby morskie mogą stanowić podstawę komercyjnej produkcji pierwiastków ziem rzadkich.
Ku bezpieczeństwu
Tokio jest zainteresowane rozwojem górnictwa głębinowego przede wszystkim ze względu na chęć uniezależnienia się od chińskiego importu w zakresie tak strategicznych surowców.
Rząd Japonii nie ujawnił wielkości złoża pierwiastków ziem rzadkich ani stężenia surowca w wydobytej mazi. Zdaniem urzędników na obecnym etapie nie można wystarczająco poprawnie oszacować zasobów REE na dnie morskim w pobliżu Minamitori.
Jak podaje Mining.com, analiza wykazała obecność itru (lotnictwo, energetyka, półprzewodniki), gadolinu (produkty high-tech) i dysprozu (pojazdy elektryczne, magnesy).
Jednak potencjał wielkości zasobów metali ziem rzadkich, znajdujących się w guzkach manganowych na dnie oceanów, jest rzeczywiście kuszący. Naukowcy z Uniwersytetu Tokijskiego i Fundacji Nippon oszacowali, że zawierają one ok. 610 tys. ton kobaltu oraz 740 tys. ton niklu, co pokryłoby zapotrzebowanie Japonii na odpowiednio 75 i 11 lat.
Ułuda przyszłości bez górnictwa
Jeśli przypomnimy sobie narracje dotyczące transformacji energetycznej z ostatnich lat wydawać by się mogło, że zielona energetyka będzie Świętym Graalem dalszego rozwoju gospodarczego i cywilizacyjnego.
Odnawialne źródła energii są o wiele bezpieczniejsze dla klimatu, nie emitują szkodliwych gazów cieplarnianych i pozwalają na rozwój bardziej zbliżony do natury. Koniec wykorzystania paliw kopalnych wiązał się w umysłach wielu z końcem górnictwa jako takiego. Ostatecznie mieliśmy zrezygnować z drenowania zapasów ropy, gazu i węgla.
Jednak w dyskusji o zielonej transformacji komunikacyjnie zapomnieliśmy o tym, że również OZE (a także elektryfikacja gospodarki jako takiej) wymagają zużycia surowców. Wiatraki zbudowane są ze stali, panele fotowoltaiczne - z miedzi, srebra i krzemu, baterie EV - z niklu, kobaltu, litu, magnesy neodymowe - z neodymu, prazeodymu czy dysprozu.
E24
Przyszła energetyka będzie bardziej „zielona” niż ta oparta w większości na paliwach kopalnych. Nie oznacza to jednak, że będzie w stanie funkcjonować bez surowców.
