Reklama
  • ANALIZA
  • W CENTRUM UWAGI

Reforma EU ETS. Polskie koncerny wskazują, czego oczekują od Brukseli

Dymiące kominy, wiatraki, zbiorniki i dźwigi na tle nieba. Bardzo industrialny krajobraz
Autor. Envato elements / @SteveAllenPhoto999

Komisja Europejska w tym tygodniu ma przedstawić propozycję zmian w systemie EU ETS. Największe polskie firmy przemysłowe i energetyczne liczą, że reforma przyniesie rozwiązania, które pozwolą utrzymać konkurencyjność krajowego przemysłu.

Europejski system handlu emisjami znalazł się w punkcie zwrotnym. Z jednej strony pozostaje jednym z kluczowych narzędzi walki ze zmianami klimatu, z drugiej – staje się coraz większym obciążeniem dla przemysłu, który mierzy się z wysokimi cenami energii i konkurencją spoza Unii Europejskiej. W tej sytuacji polskie firmy energetyczne i przemysłowe apelują o korektę zasad funkcjonowania systemu.

Orlen, PGE i Orlen Termika o ETS

Największe krajowe koncerny są zgodne, że system EU ETS wymaga zmian. Wskazują, że rosnące koszty emisji wpływają na decyzje inwestycyjne firm i zwiększają ryzyko przenoszenia produkcji poza Europę. Od reformy oczekują przede wszystkim większej stabilności, przewidywalności oraz skuteczniejszych mechanizmów chroniących konkurencyjność przemysłu.

W dyskusji nad przyszłością EU ETS przedstawiliśmy już m.in. postulaty Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu (FOEEiG) oraz Grupy Azoty. Zdaniem chemicznego koncernu reforma powinna uwzględniać nowe realia gospodarcze, w tym wysokie ceny energii, napięcia geopolityczne oraz rosnącą konkurencję ze strony producentów spoza Unii Europejskiej.

Z kolei FOEEiG postuluje m.in. ograniczenie udziału instytucji finansowych w handlu uprawnieniami, utrzymanie bezpłatnych przydziałów dla przemysłu energochłonnego, zachowanie rekompensat kosztów pośrednich oraz obniżenie kosztów przesyłu i dystrybucji energii dla najbardziej energochłonnych przedsiębiorstw.

W kolejnym materiale przyglądamy się stanowisku Grupy Orlen, Orlen Termiki oraz Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), które również wskazują na konieczność dostosowania systemu ETS do realnych wyzwań i transformacji energetycznej.

Reklama

Orlen: większa stabilność zamiast niepewności

Jakich najważniejszych zmian w systemie EU ETS oczekuje Grupa Orlen?

Zdaniem koncernu kluczowej korekty wymagają przede wszystkim te elementy systemu, które bezpośrednio wpływają na koszty jego funkcjonowania. Orlen wskazuje wśród nich m.in. zapewnienie odpowiedniej dostępności uprawnień, ograniczenie nadmiernej zmienności cen, wzmocnienie ochrony przed ucieczką emisji oraz skuteczniejsze wsparcie inwestycji związanych z transformacją energetyczną – wynika z odpowiedzi biura prasowego spółki przesłanej do E24.

Spodziewa się także, że propozycja Komisji Europejskiej będzie uwzględniać nowy cel redukcji emisji do 2040 roku, co dostosuje system ETS do obecnych wyzwań stojących przed europejską gospodarką.

W ocenie Orlenu obecna konstrukcja systemu coraz słabiej odpowiada realiom przemysłu, który musi realizować kosztowną transformację energetyczną i utrzymywać konkurencyjność na globalnym rynku. Dlatego – zdaniem spółki – reforma powinna znaleźć równowagę między ambitnymi celami klimatycznymi a możliwościami gospodarczymi przedsiębiorstw.

Orlen podkreśla, że ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla stały się jednym z istotnych składników kosztów działalności firm energetycznych i przemysłowych. Wpływają nie tylko na koszty produkcji energii, ale także na ceny produktów i usług ponoszone przez odbiorców końcowych.

Jeżeli reforma nie zapewni większej stabilności cenowej na poziomie akceptowalnym dla przemysłu i odbiorców końcowych, a także odpowiedniej podaży uprawnień, presja kosztowa może utrzymywać się zarówno po stronie spółek, jak i odbiorców końcowych poprzez wpływ na ceny energii oraz produktów końcowych” – wskazuje firma.

Jednocześnie koncern zaznacza, że dobrze zaprojektowana reforma może przyspieszyć modernizację energetyki i przemysłu. Największym ryzykiem pozostaje jednak sytuacja, w której koszty wynikające z systemu będą rosły szybciej, niż sektor będzie w stanie realizować niezbędne inwestycje infrastrukturalne i technologiczne.

Więcej pieniędzy na transformację

Orlen postuluje, aby przychody generowane w ramach ETS w większym stopniu wspierały rozwój kluczowych technologii, takich jak odnawialne źródła energii, energetyka jądrowa, magazyny energii, technologie wodorowe, wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla, czy modernizacja sieci elektroenergetycznych.

Dlatego kluczowe jest, aby wpływy z systemu i instrumenty unijne w większym stopniu wspierały realne projekty transformacyjne i infrastrukturę, bez której dekarbonizacja nie będzie możliwa w zakładanym tempie. Wysoka cena uprawnień do emisji nie jest jednocześnie czynnikiem gwarantującym rozwój rynku nisko- i zeroemisyjnych technologii” – czytamy w stanowisku firmy.

Opowiada się też m.in. za urealnieniem tempa ograniczania podaży uprawnień, wprowadzeniem mechanizmów ograniczających nadmierną zmienność cen i skuteczniejszą ochroną przed ucieczką emisji.

Zdaniem Orlenu ważne jest też uwzględnienie punktów startowych państw członkowskich, w tym tempa transformacji systemów energetycznych historycznie opartych na paliwach kopalnych. Tylko takie podejście – zdaniem spółki – pozwoli osiągnąć cele klimatyczne bez osłabiania konkurencyjności polskiej energetyki i przemysłu.

Reklama

Orlen Termika: ciepłownictwo potrzebuje wsparcia

Z kolei Orlen Termika koncentruje swoje postulaty na sektorze ciepłowniczym. Wskazuje m.in. na konieczność spowolnienia tempa redukcji liczby dostępnych uprawnień po 2030 roku oraz stworzenia skuteczniejszych mechanizmów stabilizujących ceny emisji.

Zdaniem firmy zagwarantowanie bezpłatnych przydziałów emisji po 2030 roku jest również elementem wymagającym pilnej korekty.

Należy zwrócić też uwagę na rewizję podejścia do wyznaczania benchmarków dla darmowych uprawnień do emisji w ETS. Nowe wskaźniki powinny precyzyjnie odzwierciedlać realia technologiczne instalacji ciepłowniczych, ze szczególnym uwzględnieniem jednostek opartych na gazie ziemnym jako kluczowym paliwie przejściowym – zaznacza Bartosz Milczarczyk, dyrektor biura komunikacji Orlen Termiki.

ETS powinien premiować PNK

Jego zdaniem kluczowymi instrumentami, które pozwalają pogodzić rygorystyczne wymogi z realiami transformacji są także Plany Neutralności Klimatycznej (PNK).

Wdrażają one mechanizmy umożliwiające pozyskanie dodatkowych uprawnień do emisji w zamian za nakłady na nowoczesne, niskoemisyjne technologie, co umożliwiłoby głęboką dekarbonizację polskiego ciepłownictwa. Rozwiązanie to, w połączeniu z utrzymaniem bezpłatnych przydziałów dwutlenku węgla po 2030 roku, stworzyłoby realny pomost finansowy dla sektora” – podkreśla.

Według niego system ETS powinien premiować podmioty posiadające i realizujące zweryfikowane PNK. Z kolei te instrumenty powinny jego zdaniem stać się formalnym narzędziem uprawniającym spółki do pozyskiwania dodatkowych uprawnień do emisji w zamian za gwarancję reinwestowania uwolnionego kapitału w nowoczesne, niskoemisyjne technologie.

Bartosz Milczarczyk przypomina również, że firma Orlen Termika w ciągu ostatnich 25 lat ograniczyła emisję dwutlenku węgla z około 7 mln ton do niespełna 5 mln ton rocznie, a jej celem pozostaje osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku.

Firma przyjęła także Strategiczny Plan Rozwoju Majątku Wytwórczego, którego założeniem jest ograniczenie intensywności emisji o 33 proc. do 2030 roku i całkowite odejście od spalania węgla do 2035 roku.

Reklama

PGE: wzrost cen uprawnień będzie w uderzał w odbiorców

PGE zwraca z kolei uwagę na to, że pozycja Polski w UE jest wyjątkowa, bo jak zaznacza „krajowy przemysł jest szczególnie wrażliwy na zmiany cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla”. Warto dodać, że koszt zakupu uprawnień do emisji przez Grupę PGE wzrósł z ponad 6 mld zł w 2020 roku do około 20 mld zł obecnie.

Z kolei koszty uprawnień, przenoszone w cenie energii elektrycznej, odpowiadają w Polsce za około 40–50 proc. rachunku za energię dla odbiorców przemysłowych. Tymczasem, jak wskazuje KE, średnia dla całej Unii Europejskiej wynosi około 10 proc.

Dalszy wzrost cen uprawnień będzie więc bezpośrednio uderzał w polskich odbiorców energii.

W związku z reformą ETS PGE postuluje także, aby zapewnić dostępność uprawnień do emisji również po 2040 roku. Proponuje więc obniżenie od 2030 roku tempa redukcji puli uprawnień do poziomu od 2,5 do 2,8 proc. Zdaniem spółki utrzymanie obecnego współczynnika redukcji na poziomie 4,4 proc. doprowadzi do wyczerpania całej puli już w 2039 roku.

Koncern proponuje też, aby z obowiązku umarzania uprawnień zostały wyłączone elektrownie szczytowe pracujące do 1500 godzin rocznie. Mechanizm ten powinien obejmować także nowe instalacje, a przekroczenie ustalonego limitu czasu pracy nie powinno oznaczać utraty wsparcia.

Zmiany w rezerwie stabilności rynkowej

PGE proponuje także korektę zasad funkcjonowania rezerwy stabilności rynkowej (MSR), czyli mechanizmu dostosowującego podaż uprawnień v unijnym systemie handlu emisjami, działającego od 2019 roku. Celem MSR jest m.in. ograniczanie nadwyżki uprawnień do emisji na rynku.

Zdaniem PGE współczynnik absorpcji uprawnień powinien zostać obniżony z 24 proc. do 12 proc. i dostosowany do malejącej podaży uprawnień.

PGE postuluje także, aby uprawnienia zgromadzone w MSR nie były automatycznie anulowane, lecz wykorzystywane do finansowania transformacji energetycznej. W 2025 roku anulowano ponad 270 mln uprawnień o wartości około 19 mld euro.

Reklama

Mechanizm reagowania na wzrost cen nieskuteczny

Według PGE sposobem na zwiększenie płynności rynku mogłoby być także włączenie międzynarodowych kredytów węglowych do systemu EU ETS.

Spółka podkreśla jednocześnie, że obecny mechanizm reagowania na nadmierne wzrosty cen uprawnień, określony w art. 29a dyrektywy EU ETS, jest nieskuteczny i nigdy nie został uruchomiony. PGE postuluje więc zastąpienie go prostym mechanizmem interwencyjnym, który byłby uruchamiany po osiągnięciu określonego poziomu cen – podobnie jak rozwiązanie zastosowane w systemie ETS2.

Kolejna propozycja PGE dotyczy ciepłownictwa systemowego. Zdaniem firmy ten segment nadal powinien korzystać ze wsparcia w postaci darmowych uprawnień po 2030 roku oraz mechanizmu dodatkowych przydziałów za realizowane inwestycje.

Koncern uważa ponadto, że finansowanie transformacji energetycznej powinno być kontynuowane po 2030 roku za pośrednictwem Funduszu Modernizacyjnego, którego udział w całkowitej puli uprawnień powinien zostać zwiększony do 4,5 proc.

PGE postuluje też, aby instrument KE Investment Booster o wartości 30 mld euro obejmował także sektor energetyczny.

Bez zmian UE straci konkurencyjność

O potrzebie reformy systemu EU ETS mówi się od lat, ale obecna debata toczy się w zupełnie innych realiach niż kilka lat temu. Europa zmaga się z wysokimi cenami energii, rosnącymi kosztami regulacyjnymi oraz pogarszającą się konkurencyjnością przemysłu wobec globalnych rywali, przede wszystkim Chin i Stanów Zjednoczonych.

Na te wyzwania zwracał uwagę Mario Draghi w raporcie opublikowanym w 2024 roku. Ostrzegał, że bez głębokich reform i znaczących inwestycji Unia Europejska będzie stopniowo tracić swoją pozycję na światowych rynkach. Podobny obraz wyłania się z prognoz KE.Według nich wzrost PKB UE spowolni z 1,5 proc. w 2025 roku do 1,1 proc. w 2026 roku, a w strefie euro wyniesie 0,9 proc. w 2026 roku i 1,2 proc. rok później.

W tym kontekście coraz częściej pojawia się pytanie, czy obecny kształt EU ETS nie obciąża europejskiego przemysłu bardziej niż jego globalnych konkurentów.

System EU ETS funkcjonuje od 2005 roku i obejmuje największych emitentów gazów cieplarnianych w UE – elektrownie, przemysł, lotnictwo oraz transport morski. Działa nie tylko w UE, ale także w Norwegii, Islandii i Liechtensteinie, a od 2020 r. powiązany jest także ze szwajcarskim systemem handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych.

Reklama
Reklama